Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 04.05.2005 00:00

Lipa! Czyli Kochanowski komentuje

Podziel się Tweetnij Skomentuj (39)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (39)

Święty Ojciec i Nie-święte Pedały

Jego Świątobliwość Benedykt XVI zainaugurował swój pontyfikat w sposób nie pozostawiający złudzeń, iż faktycznie będzie z jednej strony kontynuatorem \"wielkiego dzieła\" papieża Wojtyły, z drugiej zaś nadal pozostanie \"Panzerkardinal\". Kontynuacja w obu wymiarach dotyczy, jak się okazuje, przede wszystkim absolutnie wrogiego stosunku do ludzkiej seksualności, w tym i nienawiści do osób homoseksualnych...

Jego Świątobliwość Benedykt XVI zainaugurował swój pontyfikat w sposób nie pozostawiający złudzeń, iż faktycznie będzie z jednej strony kontynuatorem "wielkiego dzieła" papieża Wojtyły, z drugiej zaś nadal pozostanie "Panzerkardinal", tym razem w wersji hard jako "Panzerpapa". Kontynuacja w obu wymiarach dotyczy, jak się okazuje, przede wszystkim absolutnie wrogiego stosunku do ludzkiej seksualności, w tym i nienawiści, bo trudno to inaczej nazwać, do osób homoseksualnych.

Najpierw zatem wypada przypomnieć, że w czasie pontyfikatu Wojtyły, gdy Raztiner był Wielkim Inkwizytorem, Watykan wydał bardzo wiele dokumentów na temat homoseksualizmu. Oficjalne zapisy zawarte w "Katechizmie Kościoła katolickiego", gdzie mowa jest o "należnym szacunku" wobec homoseksualistów, były w gruncie rzeczy tylko zasłoną dymną wobec rzeczywstej homofobii kościelnej. Oto w jednym z ostatnich dokumentów kościelnych, napisanych przez Razingera i zaaprobowanych przez Jana Pawła II, Kościół, po rytualnych zapewnieniach o "szcunku dla homoseksualistów" stwierdza:

"Obowiązkiem [państwa] jest przypominanie o niemoralności homoseksualnych związków, jak również utrzymanie zjawiska w takich granicach, by nie stanowiło ono zagrożenia dla moralności społecznej. Tolerancja bowiem nie może narażać młodych pokoleń na błędne rozumienie płciowości i małżeństwa. Wreszcie tam, gdzie dokonano już prawnej legalizacji związków homoseksualnych, konieczne jest przeciwstawienie się temu w sposób jasny i wyrazisty. Należy wstrzymać się od jakiejkolwiek formalnej współpracy w promowaniu i wprowadzaniu w życie praw tak wyraźnie niesprawiedliwych, a także, jeśli to możliwe, od działania na poziomie wykonawczym. W tej materii każdy może odwołać się do prawa odmowy posłuszeństwa z pobudek sumienia. Szacunek dla osób homoseksualnych nie może prowadzić do aprobowania zachowań homoseksualnych lub zalegalizowania tego typu związków. Wspólne dobro wymaga, aby prawa chroniły związki małżeńskie jako podstawę rodziny. Natomiast uznanie związków homoseksualnych albo zrównanie ich z małżeństwem oznaczałoby aprobatę zachowań wewnętrznie nieuporządkowanych. To zaś w konsekwencji czyniło by je modelem dla społeczeństwa, prowadząc do zagubienia podstawowych wartości, należących do wspólnego dziedzictwa ludzkości."
Czytamy dalej zdanie szokujące: "Związki jednopłciowe są szkodliwe dla prawidłowego rozwoju społeczności ludzkiej, szczególnie jeśli nastąpiłby znaczny wzrost ich wpływu na społeczność."(cyt. za KAI).

Zdania te ilustrują rzeczywiste rozumienie przez Watykan takich słów, jak "tolerancja" czy "szacunek dla osób homoseksualnych". Wyraźna i ordynarna homofobia powyższych stwierdzeń jest przecież w gruncie rzeczy uprawiedliwieniem i pobłogosławieniem wszlkich działań wymierzonych przeciwko publicznej obecności osób homoseksualnych, także tej - a właściwie przede wszystkim tej - związanej z poziomem instytucjonalnym.

Wątek ten podjął także Jan Paweł II w jednym ze swoich ostatnich publicznych wystąpień, stwierdzając, że legalizacja związków homoseksualnych jest jednym z przejawów "triumfu cywilizacji śmierci". W tym kontekście hołdy, jakie niektórzy działacze LGBT w Poslce publicznie składali papieżowi Wojtyle po jego śmierci brzmiały dla mnie jak kiepski żart...

To zresztą problem odrębny - pontyfikat Wojtyły jest w świecie teologicznym (oczywiście poza Polską) jednoznacznie określany jako skrajnie konserwatywny i oznaczający w wielu kwestiach radykalny odwót od reformy Koscioła zainicjowanej na Soborze Watykańskim II - odwrót oczywiście prezentowany jako realizacja postanowień soborowych. Choćby słynny ekumenizm Jana Pawła II przy bliższym oglądzie ujawnia się jako całkowicie pozorny, bowiem okazuje się, że wszystkie dwustronne dialogi ekumeniczne (katolicko - luterański, katolicko - starokatolicki czy katolicko - prawosławny) utknęły w martwym punkcie. W tym ekumenizmie bez ekumenizmu, podobnie jak w tolerancji wobec homoseksualistów bez tolerancji ujawnia się podwójna twarz Wojtyły i współczesnego papiestwa w ogóle: z jednej strony dobroduszny wujaszek, którego uwielbiają tłumy, z drugiej srogi despota, który dokonał dramatycznej centralizacji Kościoła, znacznie ograniczył rolę świeckich w Kościele, ponownie powrócił do praktyki ekskomunik "nieposłusznych teologów" (mało kto wie, że Paweł VI nie ekskomunikował żadnego z liberalnych teologów, starając się prowadzić z nimi dialog, natomiast Wojtyła po koronacji na papieża natychmiast wyrzucił z Kościoła m.in. Eugena Drewermanna czy objął zakazem wykładania teologii jednego z najwybitniejszych teologów XX wieku, Hansa Kunga, nota bede jednego z najaktywniejszych teologów Soboru Watykańskiego II).

Ten rys pontyfikatu Jana Pawła II jest, jak idać, kontynuowany przez obecnego papieża. Na myśl przychodzą następujące słowa jednego z teologów niemieckich, prof. Herrmanna z uniwersytetu w Munster. Napisał on: "Wiele z obajwów wskazuje, że w idących dziesięcioleciach Kościół się będzie adaptował do coraz bardziej reakcyjnego ducha czasów i stanie się jeszcze bardziej fundamentalistyczny, niż możemy to sobie wyobrazić."

Prawdziwości tych słów doświadczamy obecnie, gdy Benedykt XVI, ustami szefa jednej z papieskich dykasterii, wzywa hiszpańskich urzędników do nieposłuszeństwa wobec prawa poprzez odmawianie udzielania ślubów osobom homoseksualnym. Skandal to podwójny. Po pierwsze jest to bowiem bezprecedensowa ingerencja obcego państwa (Watykanu) w wewnętrzne sprawy drugiego (Hiszpanii), co doprowadzić może do zerwania stosunków dyplomatycznych pomiędzy tymi dwoma krajami. Po drugie zaś mamy zwiastun nowego podejścia do roli Kościoła we współczesnym świecie, roli porównywalnej do tej, jaką Kościół odgrywał w średniowieczu. Jak pamiętamy, do tradycji polityki papieskiej należało wzywanie obywateli państwa skonfliktowanego z papieżem do nieposłuszeństwa wobec władcy, do prowadziło do licznych wojen. Nieoczekiwanie, w najzupełniej absurdalny sposób, Benedykt usiłuje restaurować tę praktykę, kontynuując i rozwijając twórczo stanowisko Jana Pawła II, choćby to zarysowane w omówionym wyżej dokumencie. Możemy się zatem spodziewac wzrostu agresji Kościoła rzymskiego, także w Polsce oraz aktów, których nie można nazwać inaczej niż antyobywatelskim terroryzmem - namawianiem do nieposłuszeństwa wobec prawa nieakcpetowanego przez Watykan.

Owszem, tego rodzaju skandaliczna praktyka wywoła duże zamieszanie, ale nie obawiajmy się: nie powstrzyma zachodzącej w społeczeństwach zmiany kulturowej. Nasze poglądy na ludzką seksualność uległy nieodwracalnej zmianie pod koniec lat sześdziesiatych ubiegłego wieku i od tej pory trwa grutnowna przebudowa tych instytucji społecznych, które związane są z seksualnością. Zmienia się model rodziny, o czym pisze m.in. prof. Krystyna Slany w swojej książce o altenrnatywnych formach życia rodzinnego, zmieniają się postawy społeczne wobec osób homoseksualnych. Jest to zmiana o charakterze bezprecedensowym i historycznym, zaś próby jej powstrzymania są niczym innym, niż zawracaniem kijem Wisły.

Problem polega na tym, że Kościól katolicki stanie się źródłem nienawiści i napieć społecznych, będzie wzywał do walki, do nieposłuszeństwa, do oporu sprzecznego z zasadmi funkcjonowania wspólczesnej demokracji. W tym sensie wybór Ratzingera na tron papieski jest bardzo niepomyślnym wydarzeniem. Nie dlatego, że zdoła on powstrzymać te wielką przemianę obyczajowości, ale dlatego, że potężne wspracie zyskają nurty antydemokratyczne, reprezentowane w Polace przez LPR, PiS czy także niektóre środowiska w PO, co w konsekwencji prowadzić może do prób obalenia zasad funkcjonowania demokracji przedstawicielskiej i wprowadzenia jakiegos rodzaju rządów autorytarnych. Wówczas przestanie się liczyć wola społeczeństwa wyrażona w wyborach (hiszpańscy socjaldemokraci zapowiadali przed wyborami m.in. legalizację małżeństw homoseksualnych i udzielone im poparcie stało się wyrazem społecznej akceptacji dla tych zamierzeń), zaś metodą walki politycznej stanie się antyobywatelski terroryzm fundamentalistycznej mniejszości.

Powiedzmy na koniec mocno - wspólczesny Kościół rzymski staje się wrogiem demokracji, wrogiem tych zasad ustanawiania porządku wspólnego, które oparte są na idei indywidualizmu i praw człowieka. Jednak test hiszpański wskazuje, że można się tej wrogości przeciwstawić w imię tych wartości, których Kościół miał bronić: dobra człowieka i prawa każdego do szacunku i miłości. Pozostaje mieć nadzieję, że nastepny papież włączy Kościół do wspólnych wysiłków budowania demokracji opartej na równości i sprawiedliwości. W przeciwnym wypadku instytucja ta przemieni się w jeszcze jedną, walczącą w wogim światem, sektę.

Jacek Kochanowski
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (39)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
16.04.2009 18:59 źdźbło
gej-katolik wg mnie są to słowa, których nie można łączyć, biorąc pod uwagę, że osoba która mówi o sobie że jest gejem godzi się bez walki na grzech i na życie w grzechu, a katolik jest osobą grzeszną, bo wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, ale jest zdecydowany ciągle na nowo walczyć z grzechem i żyć z czystym sercem.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
18.10.2005 21:48 www
Jan Paweł był bardzo dobrym czlowiekiem i nie odrzucał zadnego człowieka nawet osoby homoseksualne przyjmował na andecje






cytuj zgłoś 0 0
Ikona
14.06.2005 19:13 dajw
Aby móc wymagać od innych trzeba spojrzeć pierw na siebie...
Ciemno widzę bardziej otwartą postawę społeczeństwa na homoseksualizm, skoro sami zainteresowani kipią nienawiścią i krytyką. Tak się nie osiągnie zadowalającego kompromisu.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
30.05.2005 19:23 poli
Uważam, że nietolerancyjny jest Pan i te Pana wywody są już śmieszne. Ma Pan obsesję i nie umie Pan spojrzeć na sprawę obiektywnie. Papież był człowiekiem i popełniał błędy ale był wielki. Pokazał, że jeszcze imponuje dobro a Pan na siłe wmawia, że nietolerancja jest obrzydzenie na widok douch całujących się facetów ale jakby na to nie patrzec to jakby każdy z nas był homoseksualistą to nie było by nas. Więc coś w tym jest !
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
24.05.2005 23:32 tom
Brawo Łukasz, zgadzamy sie z Tobą, mądrze rozumujesz. Brawo.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
24.05.2005 23:30 tom
Jacku, proszę Cie jako tez gej, nie nasladuj Ojca Rydzyka,czy innego z LPRu!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
24.05.2005 16:21 Erwan
Tekst autorstwa Jacka kochanowskiego jest tendencyjnym zbiorem haselek sflustrowanegop autora, ktory ma problem z wlasna tozsamoscia. Pisze to jako gej. Troche dystansu do swojej orientacji seksualnej, to nie Ona decyduje o tym kim jestesmy.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
23.05.2005 12:36 ART
Dzięki Jacku za ten tekst :))) popieram i podpisuję się pod tym...dobrze jest przeczytać taki artykuł po ostatnich tygodniach tego katolickiego szaleństwa... już myślałem, że wszyscy w tym kraju oszaleli...przy okazji zastanawiam się nad dziwnym podejściem gejów-katolików do tej instytucji, której tak bronią i uwielbiają... przypomina to trochę masochistyczne uczucia ciemnoskórych do KuKluxKlanu, albo uwielbienie obywateli Izraela dla faszyzmu...przecież gdyby tej instytucji pozwolić, znowu zapłonęłyby stosy... ciekawe jak czuliby się Ci wszyscy geje katolicy, na przymusowych robotach w obozie koncentracyjnym z perspektywą rychłej anihilacji...Geju-Katoliku, jeśli jesteś osobą naprawdę wierzącą, spróbuj zastanowić się nad tym, że Wyższa Rzeczywistość, czyli Bóg i Kościół to są dwie zupełnie inne sprawy!!!Jeśli zadasz sobie trud i poszukasz, są na to dowody...Jeśli nie chcesz rezygnować z Boga w swoim życiu, istnieją inne możliwości realizowania siebie w tej materii, bez ryzyka rozdwojenia jaźni, poczucia winy, ciągłej hipokryzji i zakłamania...Życzę wszystkim, którzy szukają Prawdy, żeby ją znależli:)))
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
23.05.2005 4:26 Lukasz
Jacku: troche nie wiadomo, po co ten tekst. Zeby otworzyc oczu biednemu gejowi i biednej lesbijce? A moze biskup przeczyta i zmieni zdanie? Stosujesz po trosze taktyke Rydzyka, dramatyzujesz podzialy, potegujesz poczucie odrzucenia. Czy jak zaczniesz porownywac Kosciol do sekty albo pozornie szokujaco pisac o Janie Pawle II, to komus to pomoze? Owszem, ci, co juz sa przekonani o tym, co napisales pokiwaja glowami i poczuja sie razniej. Ale katoliccy geje i katolickie lesbijki beda mieli gorzej - to co napisales, to woda na mlyn Radia M.

Katolicy innych orientacji moga osiagnac tolerancje jedynie przez bycie w Kosciele i dawanie swiadectwa. Przeciez Kosciol to nie tylko purpuraci, to my i nasze rodziny, przyjaciele. I tylko przez trwanie cos moze sie zmienic. Tak, jak wiara osoby, wiara Kosciola dojrzewa i rozwija sie. Kiedys prawoslawni to byli heretycy, dzisiaj mozemy przyjmowac ich Eucharystie. Wiec, trwajmy w Kosciele, nie poddajmy sie temu latwemu poczuciu odrzucenia. Przeciez nie jestesmy tam dla ksiezy, jestesmy tam dla Chrystusa, dla sakramentow, dla wspolnoty.

Lukasz
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
19.05.2005 17:23 Erwan
KOSZMAR oto co sadze o tym artykule.
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • ...
  • 4
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się