Gejowsko-lesbijskie Marsze i Parady wywołują emocje i żyją własnym życiem jeszcze długo po oficjalnym zakończeniu imprezy. I to bez względu na przebieg wydarzeń. Także tegoroczny Marsz Tolerancji w Krakowie z którego organizowania wycofała się Kampania Przeciw Homofobii, sprowokował wiele wypowiedzi i oświadczeń(...) To nie przypadek (...) jest to bowiem swoisty papierek lakmusowy najlepiej pokazujący na jakim poziomie demokracji jesteśmy...
Gejowsko-lesbijskie Marsze i Parady wywołują emocje i żyją własnym życiem jeszcze długo po oficjalnym zakończeniu imprezy. I to bez względu na przebieg wydarzeń. Także tegoroczny Marsz Tolerancji w Krakowie z którego organizowania wycofała się Kampania Przeciw Homofobii, sprowokował wiele wypowiedzi i oświadczeń. Portale regularnie prezentowały kolejne stanowiska: był wywiad z Robertem Biedroniem, prezesem KPH; oświadczenie Ygi Kostrzewy z Lambdy, list otwarty Sławomiry Walczewskiej z Fundacji LGBT, wypowiedz Marty Abramowicz z KPH, wreszcie liczne wpisy internautów i internautek.
To nie przypadek, że Marsze i Parady wywołują takie emocje, a stosunek do nich tak bardzo polaryzuje środowisko. Jest to bowiem swoisty papierek lakmusowy najlepiej pokazujący na jakim poziomie demokracji jesteśmy. Chodzi nie tylko o zabawę i możliwość publicznego przypomnienia o dyskryminacji osób homoseksualnych, ale także stosunek do prawa. Ciągle jeszcze mamy do czynienia z sytuacją, że osoba zbijająca kapitał polityczny na hasłach związanych z praworządnością może bezkarnie zakazywać gejom i lesbijkom konstytucyjnego prawa do publicznych zgromadzeń.
Problem zaczyna się więc już na poziomie uzyskania zgody na przemarsz, a potem jest jeszcze kwestia ochrony i - eufemistycznie mówiąc - niechęci ze strony środowisk prawicowych. W takiej sytuacji tegoroczna decyzja Kampanii Przeciw Homofobii, odwołująca Marsz Równości po śmierci papieża jest swoistym krokiem wstecz w walce o demokratyzację życia publicznego w Polsce, ale także prezentem zrobionym przeciwnikom. Nie musieli oni nawet protestować, gdyż geje i lesbijki sami zastosowali autocenzurę. I nie ma tu większego znaczenie czy była to decyzja taktyczna czy rzeczywista wiara, że przemarsz osób homoseksualnych i ich przyjaciół obrazi krakowian, a chętnym przeszkodzi w zadumie i modlitwie.
Warto zresztą pamiętać o wcale nie tak małej grupie wierzących i praktykujących gejów i lesbijek, pisał o tym Adam Ostolski na stronach "Krytyki Politycznej": "spokojny przemarsz pozwoliłby uwzględnić także prawa homoseksualnych katoliczek i katolików, którzy jako osoby wierzące mają prawo do żałoby po zmarłym papieżu, a jednocześnie jako geje i lesbijki mają prawo do obecności w sferze publicznej. Żadnego z tych praw nikt im nie może odmawiać ani ograniczać. Zwłaszcza nie wolno tego czynić organizacjom powołanym do tego, by tych osób bronić".
Jest to także bardzo zła wróżba na przyszłość, ustępowanie pola raczej nie przyniesie efektów, gdy nadciągną nowe rządy, bez względu na to czy będzie to koalicja PO-PiS czy LPR-Samoobrona. Prędzej czy później dojdzie do konfrontacji i lepiej, żeby organizacje LGBT miały się wówczas, gdzie cofać.
Co ciekawe, a właściwie bardzo typowe, gdy zgłosili się inni chętni do zorganizowania marszu, Kampania zachowała się jak typowy pies ogrodnika. O ile Marta Abramowicz mówiła: "Jedna z cech demokracji, w której na szczęście żyjemy, jest różnorodność tak poglądów, jak i działań, dzięki któremu świat jest barwniejszy i bogatszy. Szanujemy więc decyzje Fundacji LGBT, ale nie jest to inicjatywa, w którą chcielibyśmy się włączyć", o tyle Robert Biedroń nie był już dla różnorodności poglądów, a przede wszystkim działań, tak łaskawy. Okazało się, że pluralizm pluralizmem, demokracja demokracją, ale decyzja KPH powinna obowiązywać wszystkich.
Z wywiadu udzielonego przez Biedronia dla Lesbijka.org można odnieść wrażenie, że Kampania ma wyłączność na organizowanie marszu. W związku z tym podobna próba Fundacji LGBT musiała się spotkać z niezrozumieniem: "Oczywiście jest to dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Ja rozumiem argument, że żyjemy w państwie demokratycznym, w państwie, w którym każdy może wyjść na ulicę i krzyczeć - tylko czy powinniśmy wychodzić w każdym momencie i czy nie powinniśmy się zastanowić, czy to jest odpowiedni moment na wyjście na tą ulicę?" Stanowisko ciekawe tym bardziej, że od dłuższego czasu mamy w Polsce do czynienia z sytuacją, gdy nie każdy może wyjść oficjalnie na ulicę, a jedną z takich grup są właśnie geje i lesbijki.
Poza tym okazało się, że są chwile, gdy prawa środowiska LGBT, czy szerzej - prawa człowieka należy odłożyć na bok, aby nie cofnąć specyficznie rozumianego kredytu zaufania: "To nie tylko kredyt KPH, ale kredyt Lambdy Warszawa, wortalu Lesbijka.org, wielu innych organizacji - to może zostać zniszczone przez jedno nieprzemyślane działanie. Za takie działanie uznaliśmy zorganizowanie 'Marszu Tolerancji' w chwili obecnej". Kto dał ten kredyt zaufania nie do końca wiadomo, sądząc z sytuacji gejów i lesbijek w Polsce zapewne nikt ważny, szef KPH mówi o tym dość mgliście: "To lobbing, to spotkania z różnymi ważnymi osobami, tzw. Decydentami, którzy kreują naszą rzeczywistość, którzy mają wpływ na nasze życie, na to jakie będą podejmowane decyzje polityczne, jakie będzie miejsce gejów i lesbijek w naszym społeczeństwie. I ten kredyt zaufania, który udało nam się wyrobić przez te lata działalności, bardzo łatwo zaprzepaścić."
Strategia odwieszania na kołek niewygodnych kwestii nie jest jednak niczym nowym. Wręcz przeciwnie - to kalka stosunku do elektoratu jaki od lat prezentuje polska lewica, przede wszystkim SLD. Ich obietnice przedwyborcze, porzucane wkrótce po wyborach na rzecz dobrych stosunków z hierarchią kościelną, zaprowadziły nas do miejsca w którym się obecnie znajdujemy, a więc w pół drogi między krajem świeckim, a państwem wyznaniowym. Biorąc pod uwagę, że w ogromnej mierze dokonała tego partia uważana za lewicową wespół z takowym prezydentem, mamy do czynienia ze swoistym mistrzostwem w skali światowej. Strategia SLD okazała się zresztą wyjątkowo skuteczna, pomimo kompromitacji na wszystkich polach, partia zablokowała powstanie realnej lewicy, a w stronę Aleksandra Kwaśniewskiego zerka się za każdym razem, gdy ktoś przebąkuje o nowej sile politycznej.
Tak jak SLD zostanie ocenione przez wyborców w najbliższych wyborach (choć zapewne nie dość surowo ze względu na niewielką alternatywę), podobnie geje i lesbijki mają wreszcie narzędzie, aby ocenić działalność organizacji broniących ich interesów. Nie wszyscy są jeszcze tego świadomi, choć jeden ze znajomych już teraz pytał w mailu: "Czy macie pomysł, komu dać 1 procent, skoro organizacje lgbt (Lambda, KPH) okazały się plus catholique que le pape?"
W dalszej części wspomnianego wyżej wywiadu Robert Bedroń mówił: "Ja, jeśli by mi ktoś bliski zmarł, to nie chciałbym, aby w moim domu żałoby ktoś przyszedł i słuchał np. głośno muzyki - to by był olbrzymi nietakt. A obawiam się, że w ten sposób mogło zostać odebrane to, co zostało sprowokowane przez tą fundację i jest mi bardzo przykro". Chociaż nie rozumiem dlaczego odczucia i obawy prezesa KPH mają obowiązywać wszystkich, trzeba powiedzieć, że to bardzo ładne, że martwi się on o dobre samopoczucie także homofobów i homofobek, których obraża samo wspominanie o istnieniu gejów i lesbijek, a już szczególnie ich obecność w życiu publicznym.
A jeśli jesteśmy przy katolicyzmie, marszu i homoseksualistach, przypomina mi się rzymska Gay Parade 2000 w czasie roku jubileuszowego i masowych pielgrzymek wiernych, która swego czasu także wywołała dość duże emocje. Zresztą nie tylko u polskich publicystów, ale także włoskich neofaszystów z Forza Nuova, którzy w proteście zorganizowali przemarsz. Idąc w czarnych koszulach wykrzykiwali przeróżne hasła, jedno z łagodniejszych brzmiało "Chcecie geje gorącej nocy to mamy dla was piece". Ówczesny papież Jan Paweł II jednoznacznie potępił Gay Parade mówiąc coś o aktach przeciwko naturze, nie zająknął się jednak nawet słowem na temat wystąpień neofaszystów. Wnioski z tego wyciągnąć dość łatwo, kolorowa, wesoła parada, choćby i pełna golizny jest ciągle przez hierarchów kościelnych postrzegana jako coś groźniejszego niż marsze czarnych koszul.
Po pontyfikacie w czasie którego przepraszano za błędy Kościoła, także dyskryminację kobiet i antysemityzm, warto zadać sobie pytanie który papież będzie przepraszał za homofobię? W intencji, aby stało się to jak najszybciej mogę nawet pójść na Biały Marsz i czuwanie, najchętniej - jak sugeruje się we wstępniaku najnowszej "Zadry" - z katolikami i katoliczkami, którzy bywają na Manifach i Paradach Równości. Gdyż podobnie jak Robert Biedroń popieram dialog i szacunek. Musi być to jednak wzajemny szacunek i dialog oparty na zdrowych zasadach.
Krzysztof Tomasik
Zabieram głos w odpowiedzi na Twoją opinię po to, aby zwrócić uwagę na zagadnienie TOLERANCJI, i to w szerokim -istotowym- znaczeniu tego słowa. Wybacz, jeśli uznasz, że "czepiam się słów". Jednak zauważ proszę, że wobec organizacji LGBT czyli skupiającej osoby o nie tylko homoseksualnej orientacji, jak Lesbijki czy Geje, ale rónież osoby Biseksualne i Transseksualne użyłeś określenia (...)"ta nieszczęsna fundacja LGBT". O ile dobrze rozumiem, to impreza m.in. przemarszu przez Kraków miała nazwę "Kultura dla tolerancji". Konkludując ten wątek: jeśli chcemy tolerancji to ją sami też stosujmy. Uważam jednakowoż, że data planowanego przemarszu 23 kwietnia była ustalona bardzo niefortunnie, nietolerancyjnie jakby i może nieco prowokacyjnie. Albowiem ten dzień jest ważnym w kulturze i tradycji polskiej Kościoła rzymskokatolickiego dla wielu jemo wiernych, gdyż w tym dniu obchodzone jest bardzo ważne święto jednego z głównych patronów Polski w w.wym. Kościele - św. Wojciecha męczennika /o czym nie wszyscy wiedzą/. -Można było wybrać inny termin. Co do pozostałych kwestii przez Ciebie poruszanych, a odnoszących się do LGBT /czyli próby zorganizowania "na siłę" -PLAGIATU w istocie- odwołanego przez pierwotnych organizatorów przemarszu, co uznaję za postępowanie niegodziwe/ - zgadzam się z Twoim zdaniem.
Jednakże chciałbym również dodać jedno swoje spostrzeżenie odnośnie innego określenia jakiego użyłeś, mianowicie (...)"banda prawicowych zbirów". Otóż uważam, że banda zbirów jest bandą zbirów z racji tego co robi /w skrócie: bezwzględnego, niszczycielskiego działania/. Wątpię osobiście w to, że zbiry są lub mogą być prawe - od znaczenia słowa prawość, a w tym uczciwość i szlachetność; mądrą wyrozumiałość, szacunek do ludzi jako osób, i tolerancję. A jeśłi nawet ci, którzy zlecają napadanie na innych dlatego, że są inni /przy założeniu, że owi "inni" nie czynią innym krzywdy/ uznają się za "prawicę", to w istocie prawicą nie są. Podobnie jak nie uznaję za socjalistów tych, co kosztem bezwzględnego i podłego okradania i okłamywania, a w efekcie mordowania społeczeństwa, dorabiają się niebotycznych fortun dla siebie. Bo jest to jawnie niezgodne z ideą socjalizmu.
To pokrótce tyle ode mnie, do ew. przemyślenia przez wielu, w kontekście Twojej wypowiedzi.
pozdrawiam
Skoro LGBT lubi robić manifestacje, to niech robi na własny rachunek - są setki maist w tym kraju i tysiące terminów. Dlaczego jątrzycie i ośmieszacie nas wszystkich!?
Swoją drogą jestem gejem oraz katolikiem i zgadzam się z decyzją KPH, bo sam mocno przeżyłem śmierć papieża, ale przecież zawsze istnieje kompromis.Dziwi mnie, że nikt nie pomyślał o przełożeniu marszu na inny termin np. o kilka miesięcy póżniej (a może ktoś pomyślał,tylko o tym nie wiem?Jeżeli tak to przepraszam, że sie mądrzę).Zresztą w obecnej sytuacji, gdy ultraprawicowe i kryptofaszystowskie ugrupowania polityczne przygotowują sie do objęcia władzy w kraju, polscy geje tym bardziej powinni trzymać się razem i mówić w miarę jednym głosem!