Moraliści przekonują, że w sferze seksu człowiek powinien wzorować się na zwierzętach, dla których akt płciowy nie jest grzeszną przyjemnością, a wyłącznie funkcją przedłużenia gatunku. W rzeczywistości, niewiele wiemy o zwierzęcej emocjonalności. Wiemy natomiast, że seksualność zwierząt jest niezwykłe różnorodna. Definiowanie jednych ludzkich zachowań seksualnych jako "normalnych" a innych jako "sprzecznych z naturą" jest niemądre, bo sama natura nie ustanowiła w tej materii żadnych norm. Rytuały rozrodcze wielu gatunków zwierząt są często tak dziwne, że mogą się nam wydawać obrzydliwe, okrutne lub pozbawione sensu. Zaś tajemnica ich przetrwania polega na niebywałej wręcz rozrzutności. Ikra jednej tylko ryby składać się może z kilku milionów jaj, z których zaledwie drobna część "owocuje" narybkiem. Jak widać, "natura" jest niezwykle szczodra i w dziele przetrwania poświęca astronomiczne ilości istnień po to, by nieliczne zdołały przeżyć.
Sporo gatunków - na przykład ryby - rozmnaża się bez kontaktu fizycznego. Samiczka składa jaja, a samiec polewa je nasieniem. Ciekawym wyjątkiem są żyworodne ryby - rekiny. Jeszcze ciekawszym fenomenem jest rozmnażanie bez seksu. W przypadku tak zwanej "partenogenezy", czyli poczęcia dziewiczego, zarodek w komórce jajowej rozwija się bez zapłodnienia. Techniką tą posługują się niektóre gatunki ryb, jaszczurek, robaków i owadów takich jak patyczaki. Partenogeneza jest zresztą jeszcze bardziej skomplikowana w przypadku organizmów składających się z komórek "dzieworodnych" i takich, które rozwinęły się w wyniku zapłodnienia. Różnicę tę można ustalić badaniami genetycznymi. "Hermafrodytyzm" to z kolei fenomen dwupłciowości. Znaczy to że zwierzę - na przykład ślimak lub tasiemiec - posiada cechy zarówno płci męskiej jak i żeńskiej. Podczas aktu płciowego zwierzęta takie zapładniają się nawzajem. Tasiemiec posiada kilkaset organów płciowych męskich i żeńskich, które produkują i zapładniają jaja. Ciekawym fenomenem są organizmy, które potrafią w trakcie swego życia zmienić płeć. Dzieje się to np. u koników morskich, niewielkiej, dwunastocentymetrowej rybki o dziwnym kształcie której samczyki noszą potomstwo w specjalnej torebce na piersi, z której wykluwa się około 300 żywych koników.
Choć bardzo rzadko, hermafrodytyzm występuje także u ludzi. Literatura medyczna opisuje zaledwie kilkaset przypadków "prawdziwego hermafrodytyzmu", to znaczy takiego, w którym stwierdzono obecność zarówno jajników jak i męskich jąder. Hermafrodytyzm fałszywy jest dużo częstszy, występuje w co tysiącznym lub nawet dwutysięcznym porodzie. Najczęściej są to noworodki płci męskiej, posiadające jądra i członek, ale także waginę i wargi sromowe - ale nie macicę i jajniki. Czy osoby takie zostały uformowane zgodnie z "naturą" - czy też przeciw niej?
Członek męski jest męskim atrybutem wszystkich ssaków. Mało kto jednak wie że penisa posiadają również ptaki - co wydawałoby się logiczne znając obyczaje kogutów dosiadających kury. Rozmiar penisa u zwierząt dostosowany jest do potrzeb i masy ciała. Słonie afrykańskie mogą pochwalić się gigantycznymi organami długości 150-180 centymetrów ( w wzwodzie). Największego penisa na ziemi posiada jednak wieloryb odmiany błękitnej. Przy długości ciała 30 metrów jego organ płciowy mierzy całe trzy metry! Czasami, szczodra natura wyposaża gatunki w nieproporcjonalnie długie penisy. Niektóre muszle mierzą tylko około trzech centymetrów, ich penisy natomiast niemal 5 cm. Pierwsze miejsce zajmuje gatunek ariolimax dolichophallus która mierzy około 15 cm, zaś jego penis jest pięć razy dłuższy! Nie tylko zresztą penis, ale także jądra osiągają czasami gigantyczne rozmiary. Te u słonia ważą do trzech kilogramów! Wieloryb gładki (eubalaena glacialis) posiada jądra, mogące ważyć nawet tonę!!! Przyczyną tej niebywałej gigantomanii jest sposób rozmnażania wielorybów, który polega na konkurencyjnej walce plemników wielu samców, zapładniających tę samą samicę. Sam kontakt płciowy trwa około pół minuty. W tym czasie, samiec pompuje do organizmu samicy wielkie ilości spermy, która dosłownie wypłukuje spermę konkurenta. Można powiedzieć, że natura wyposażyła wieloryby w mechanizm naturalnej... aborcji.
O ile wieloryb zadowala się 30 sekundowym spółkowaniem, to węże potrafią się kochać godzinami. Przeciętny akt płciowy trwa u nich od 6 do 12 godzin! Sprzyja temu pewien anatomiczny szczegół: Penis pana węża posiada haczyk, który utrudnia samicy wyswobodzenie się z miłosnego uścisku. Szybkie i bezceremonialne są moskity, które załatwiają sprawę w 2 sekundy. Tygrysy żyją bardzo niebezpiecznie, ponieważ bezpośrednio po zapłodnieniu, tygrysicy przechodzi wszelka ochota na karesy i staje się bardzo agresywna. Czasami kończy się to śmiertelnym zejściem kochanka. W przeciwieństwie do damy swego serca, tygrys jest bardzo uczuciowy. Miłosne opętanie czyni go bezbronnym jak dziecko. Okres płodności tygrysicy jest bardzo krótki i samcowi nie wolno zmarnować żadnej szansy na dorobienie się potomstwa. Męskiej emocjonalnej głębi tygrysica przeciwstawia bardzo perfidną strategię. Najpierw wabi swego partnera - który oczywiście ulega i przystępuje do amorów. Natychmiast po zapłodnieniu, bezduszna dama traci ochotę i odpędza kochanka. Potem wabi go znów i znów odpędza. I tak do dwudziestu razy!
Śmiertelnie niebezpieczeństwo niesie spełnienie małżeńskich obowiązków przez niektóre pająki i owada, zwanego modliszką. Ich samice żyją w samotności, a obecność samca tolerują tylko podczas krótkiego aktu płciowego. Nic dziwnego, że zaloty kończą się czasami ucztą, której głównym daniem jest właśnie... samczyk.
Niebywałym playboyem jest mors, którego ryk w okresie rui słychać w promieniu kilometrów. W okresie płodności samic, morsy nie śpią i nie jedzą. Nie mają na to czasu, bo muszą spłodzić jak najwięcej potomstwa. W tym kontekście zrozumiałe staje się praktyczne znaczenie zgromadzonych pod skórą morsa zapasów tłuszczu. Bez nich zginąłby z wyczerpania. Zaloty morsów trwają czasem całą dobę. A sam akt płciowy trwa ponad godzinę. Czysta lubieżność!
Obyczaje żab przypominają na pierwszy rzut oka grę miłosną u ludzi. Każdy chyba widział samca żaby, siedzącego na grzbiecie samicy. Pozory jednak mylą, ponieważ podobnie jak ryby, samiec polewa swym nasieniem jaja, składane przez samicę bezpośrednio do wody. Po co więc ten cielesny kontakt? Chodzi o temperaturę ciała samca, która sygnalizuje samicy że już czas złożyć skrzek. Czasami, samiec nie znajduje partnerki. Podążając za głosem instynktu próbuje wtedy uczepić się czegokolwiek - choćby nawet pływającej po wodzie gałęzi. Zboczeńcy?
Jako się rzekło: nasza wiedza na temat rozrodczych strategii zwierząt jest pokaźna. Nie wiemy jednak prawie nic o ich uczuciowości. Czy takowa w ogóle istnieje? Jeśli nie, to porównanie człowieka ze zwierzętami w aspekcie "natury" jest tym bardziej chybione.
Opracował: Antoni Kuchejda
pozdrawiam dr Nick