Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 06.05.2002 00:00

Webnowela: Okruchy życia

Podziel się Tweetnij Skomentuj (4)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (4)

Odcinek pierwszy: Punkt zwrotny

Świadomość nieodwracalności zdarzeń przyszła na trzeci dzień. Obudził się zlany potem, z czaszką obolałą od niespokojnych snów. Z trudem otworzył opuchnięte powieki. Po burzliwym weekendzie czekał go dzień pełen obowiązków, lubianych, ale nagle całkiem obojętnych. Przez chwilę rozważał, czy nie wykręcić się chorobą od przyjścia. Niewiele by skłamał: głowa mu ciążyła, w gardle czuł drapanie, w uszach dudniło. Słyszał, jak krew przedziera się falami przez skronie, pulsuje pod skórą obolałego karku.
Leżał jak zasnął, na skraju łóżka - nawyk ostatnich sześciu lat. Ręce pod głową, jedna wyciągnięta przed siebie, druga z dłonią przy uchu. Skupił spojrzenie na palcach, zwieszonych swobodnie poza łóżkiem, lekko już zdrętwiałych. Potem przewrócił się na plecy. Bezmyślnie wpatrywał się w dobrze znane nierówności sufitu, uwypuklone półmrokiem; między paskami żaluzji przebijały nieliczne smugi światła. Uzmysłowił sobie, że deszcz przestał padać. Szum wody, spływającej po balkonie i parapecie, przyniósł w nocy ukojenie.
Nikt nie przyszedł.
Z letargu wyrwało go bicie dzwonów w Katarzynce. Doliczył się dziewięciu uderzeń. Zaraz potem z wieży popłynęła "Oda do radości", za którą tak znienawidził Beethovena, gdy wprowadzili się z Jarkiem do tego mieszkania. Dwanaście razy dziennie rozbrzmiewała wśród zgrzytów starego mechanizmu, dopiero niedawno poddanemu gruntownej renowacji. Dziś nie zwrócił na melodię szczególnej uwagi.

Tknięty impulsem odwrócił się w nadziei, że przejścia ostatnich dwóch dni okażą się niebyłe, że miejsce obok nie jest puste. Na widok nietkniętej poduszki i wygładzonej kołdry poczuł mrowienie w żołądku. Sięgnął, by przekonać się o chłodzie pościeli. Przyłożył dłoń do kilku miejsc, każde okazywało się zimniejsze od poprzedniego. Oczy zapiekły, nagły lęk ścisnął gardło. Gwałtownymi ruchami oswobodził się spod kołdry i usiadł na brzegu materaca.
Nie pomogło. Serce waliło jak oszalałe, nie mógł oddychać. Ciężkie krople wystąpiły spod powiek na spieczoną twarz. Sięgnął po chusteczki higieniczne. Wydmuchał nos z całej siły. I jeszcze raz. "Spokojnie", pomyślał, "nie wolno się teraz rozkleić, nie stać mnie na to ". Otarł łzy dłonią, potem chusteczką. Dwoma haustami wlał w ściśnięte gardło wodę ze szklanki, dopiero wtedy zdołał zaczerpnąć powietrze do płuc. Podniósł się niechętnie, i powlókł nogami w stronę drzwi.
W gościnnym wszystko zastał starannie uprzątnięte, ani śladu czyjejkolwiek bytności. Widok umytej filiżanki na ociekaczu w kuchni przygnębił go jeszcze bardziej, choć sądził, że to niemożliwe. "Nie jadł śniadania", pomyślał zaglądając do lodówki. Zaspał? Spieszył się? Wolał nie myśleć, dokąd i do kogo. Włączył radio i pstryknął guziczkiem czajnika. Szum wody z najnowszym hitem w tle niewiele pomógł: brakło szelestu papierów, mamrotania pod nosem, aromatu świeżej neski. Nie miał do kogo podejść, przysiąść na kolanach, szepnąć czułe słowo.
Chociaż, jeśli się zastanowić, ostatnio i tak tego nie robił...
Zadziwiało go własne opanowanie sprzed trzech dni, gdy zdobył się na rzeczowy ton i stwierdzenie: "dobrze, skoro tego właśnie chcesz". W środku coś pękało, lecz nie podniósł nawet głosu, gdy rzeczowo, nie podnosząc głosu, rozważał kwestie organizacyjne w obliczu zaistniałej sytuacji. Dziś nie potrafiłby równie spokojnie usiąść i wysłuchać, co Jarek ma mu do powiedzenia. Teraz, po tych upiornych kilkudziesięciu godzinach, chciał krzyczeć, pojechać gdziekolwiek by był, złapać za ramię, bić na oślep, a potem spojrzeć głęboko w oczy i wyszeptać, zaklęcie, co do którego nie miał złudzeń, że coś by zdziałało: "Proszę, nie róbmy tego".
-Proszę, nie rób tego - powiedział głośno, lecz sam sobie wydał się mało przekonujący. - Nie rób tego. Proszę.
Puste ściany przerażały go. Nawet głośna muzyka nie zdołała ich wypełnić. Trochę tańczył, nerwowo chodził po pokojach. Raz po raz podnosił słuchawkę telefonu. Czekał, aż zadzwoni, chociaż sam nie był w stanie wybrać żadnego numeru. Ból nie pozwalał mu się przełamać.
Postanowił mimo wszystko pójść do pracy. Wszystko zdawało mu się lepsze, od szarpania się z własnymi myślami.
W łazience z niechęcią spojrzał do lustra. Włosy zmierzwione niespokojnym snem, twarz zszarzała. Zapuchnięte, czerwone powieki tylko potęgowały wrażenie trupiej bladości. Odwrócił wzrok - halogeny raziły boleśnie.
Rozebrał się do naga. "Mój facecik", mawiał zwykle Jarek na widok jego chłopięcej, wysportowanej sylwetki. Dziś własne ciało wydawało mu się wychudzone, puste i niewarte uwagi. Nie czuł wody, spływającej po ramionach, brzuchu, udach. Skierował strumień wprost na głowę i wylał na włosy podwójną porcję szamponu. Piana gryzła w oczy, jednak obraz feralnego wieczora powracał wciąż od nowa, z przenikliwą wyrazistością.

Nieobecność Jarka nie dała mu do myślenia. Pociąg się spóźnił, poszedł na zakupy, spotkał kogoś po drodze i przyjął zaproszenie na piwo - czasy, gdy denerwował się podobnymi incydentami, należały do przeszłości. Wróci za chwilę, z kumplem lub bez, z kwiatami i butelką dobrego wina pod pachą, uśmiechnie się, pocałuje, i wszystko pójdzie w niepamięć. Jak zwykle...
Nic nie było jak zwykle.
Wreszcie stanął w drzwiach, przemoknięty, widać przyłapał go jeden z przelotnych deszczy, jakie nawiedzały ostatnio miasto. Pocałował Roberta bez słowa i ruszył do łazienki po ręcznik, którym natychmiast zaczął wycierać mokre włosy. Usiadł przy kuchennym stole, pod oknem. Jego sylwetka odbijała się w szybie, a dwoistość postaci sprawiała łukiem symetrycznie przygarbionych pleców niepokojące wrażenie.
Z wdzięcznością przyjął kubek świeżo przyrządzonego bulionu. Tak, chodził po dworze, spacerował niejako, potrzebował czasu do namysłu.
- Długo się zastanawiałem - zaczął cicho i były to jego pierwsze słowa. - Od dawna, ale właśnie podjąłem decyzję. - Sięgnął do kurtki, wyjął papierosy i zapałki. Wreszcie, także po raz pierwszy od powrotu, podniósł wzrok, i spojrzał na niego.
- Chcę spróbować żyć na własny rachunek - powiedział. I po krótkiej pauzie dodał - Chociaż spróbować. Czuję się zmęczony, bardzo zmęczony...
Robert się nie zdziwił. Spojrzał w czerń nocy za szybą. Znów padało, pojedyncze krople skrzyły przelotnie w świetle latarni. Osunął się na krzesło. Nie widział nic, nawet własnego odbicia.
-Na pożegnalny seks nie mam co liczyć, prawda? - zapytał domyślnie.
"Dziś Mikołaja", przypomniał sobie i zacisnął dłoń na puzderku w kieszeni bluzy. "Dlaczego w ogóle nie ma śniegu?"

Koosie

Kolejny odcinek webnoweli pod tytułem "Okruchy życia" już za tydzień!

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (1)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (4)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
08.09.2003 10:37 krushynka
super swietna opowiesc super super
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
09.08.2002 14:30 x
Gdizie ten film? Pisze ze za tydzien nastepny odcinek, ale gdzie ten odcinek gdzie to ma leciec. Hmmm...?
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
07.05.2002 12:35 Luke
Kolega jak zwykle nie zawiódł :) Czekamy na ciąg dalszy!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
06.05.2002 19:24 p
jakie to dziwne, patrząc na swiat szeroko otwartymi oczyma, lekko je mrużąc w wiosennym, a właściwie letnim słońcu, że właśnie teraz, kiedy życie kipi gdziekolwiek się odwrócisz, jesteś sam, i nie ważne czy to twój wybór, czy świat wybiera za ciebie, słyszysz jedno: jesteś sam, w liściach, w ptakach, w rękach szukających rąk, w uśmiechu - jesteś sam.
I prawdopodobnie to twoja, czyli moja własna wina.
Dzięki za opowiadania. Są potrzebne.
P
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się