Teatralne błyskawice, teatralne grzmoty i teatralna dekoracja. Genialny George Michael powrócił na scenę całkiem w swoim stylu. Artykuły na temat jego nowego songu "Freeek!" czyta się jak księgę rekordów Guinessa. Pięć lat prób i przygotowań. Koszty produkcji - 1,6 milionów euro. Błyskawiczny awans do Top Ten listy przebojów. "Freek!" wzbudził kolosalne zainteresowanie wielbicieli George Michaela, krytyków i naturalnie całego przemysłu muzycznego. W końcu, od początku swej kariery artysta ten sprzedał ponad 80 milionów albumów i w hierarchii gatunku pop lokowany jest na drugim miejscu - po Michaelu Jacksonie. Nie ma się więc czemu dziwić, że najczęściej stawianym pytaniem jest: Czy jego nowy album zapowiedziany na lato 2002 będzie się równie dobrze sprzedawał jak poprzedni - "Older" z 1996 roku.
Skandal, jaki wywołał teledysk do "Freek!" przypomniał wszystkim, że rzekoma "swoboda seksualna" jest dla wielu stacji telewizyjnych tylko parawanem, za którym skrywają się pruderyjne mieszczańskie fobie. Kilka francuskich kanałów obłożyło "Freek!" całkowitym zakazem emisji. W Niemczech, clip ten pokazywany jest tylko późnym wieczorem, aby obronić niewinne duszyczki nastolatków przed piekłem zepsucia. Powód? 38 letni artysta przedstawia się jako futurystyczny pan i władca stada młodych seksualnych niewolników. Najpierw ubrany jest w kostium jak do sesji sado-maso, potem pojawia się jako He-Man a w jednej ze scen prowadzi na smyczy dobermany, które przemieniają się w ziejące wywieszonymi jęzorami kobiety. W wywiadzie dla rozgłośni BBC, George Michael tłumaczył, że jego intencją było napiętnowanie instrumentalnego traktowania seksu przez reklamę. Teksty takie jak "come on Kids, don't be scared, it's a tits and ass world you gotta be prepared" (Chodźcie dzieciaki, bez obawy, wejdźcie w świat cyców, dupy i zabawy") służyć mają ostrzeżeniu. Ale dziennikarze wiedzą swoje. Twierdzą, że G.M. jest wyłącznie łasy na popularność i szuka skandalu. To samo zresztą pisali kilka lat temu, kiedy w 1987 roku, w szczytowym punkcie histerii wokół AIDS, Michael nagrał swój słynny singel "I want your Sex", co ściągnęło na jego głowę oskarżenia, że promuje rozwiązłość. Wiele stacji radiowych w USA bojkotowało ten tytuł przez całe lata. Zarzuty powtórzyły się w 1996 roku, kiedy ukazał się "Fastlove". Tym razem protestowały środowiska gejowskie, oburzone na to, że artysta popularyzuje promiskuitywność, czyli częstą zmianę partnera. Tymczasem, George Michael musiał doskonale wiedzieć czym jest AIDS, bo w 1993 roku zmarł na tę chorobę jego partner.
Paradoksalnie: Gwiazdą międzynarodowego formatu jest George Michael dopiero od roku 1998. Mimo, że jego kariera trwała już szesnaście lat, wtedy właśnie zaczął być częstym gościem znanych prezenterów talk show na całym świecie. I dopiero wtedy przyznał publicznie że jest gejem. Opowiadał bez większych oporów o aresztowaniu go w publicznej toalecie. Kibelek ten uchodził za gejowski teren polowań. G.M. miał pecha, podrywając faceta, który okazał się agentem policji. Podczas rozprawy w sądzie agent zeznał, że "piosenkarz onanizował się w jego obecności" - co uznano za akt przestępczy. Wyrok brzmiał: Praca społeczna i terapia u psychologa. Ten sam policjant zaskarżył go potem na ogromną sumę za teledysk do "Outside", w którym - jak twierdził - został ośmieszony. W imieniu stróżów porządku wywodził, że poczuł się dotknięty do żywego za pokazanie dwóch całujących się policjantów. Skarga została co prawda oddalona, ale amerykański przemysł muzyczny traktował przez jakiś czas G.M. z dystansem. Duet, jaki nagrał z piosenkarką soul Mary J. Blige wyrzucony został z wersji jej albumu, sprzedawanej w USA. Ale, zgodnie z regułą, niedługo potem nikt już nie pamiętał o skandalu w parku, a popularność George Michaela biła rekordy. "Outside" stał się nieprawdopodobnym hitem. Kiedy w 1999 roku na rynku ukazał się album "Songs from the Last Century" pełen jazzujących wersji coverowych, artysta okrzyczany został "nowym Frankiem Sinatrą."
Czy "Freek!" ma być przypomnieniem, że nie ma powrotu kompromisów z wszechpotężnymi magnatami rynku muzyki rozrywkowej? Ponad pięć lat, od 1990 do 1995 roku trwał proces z firmą Sony Music w sprawie warunków zakończenia zawartego z nią kontraktu. Przez cały ten okres, Michael nie mógł nagrywać nowych płyt. Z swoją obecną firmą zawarł umowę, której treść jest rewolucyjna: Jeśli firmie nie uda się sprzedać "Freek!" tak jak na to zasługuje - może ten tytuł opublikować gdzie indziej! Możemy być więc przeświadczeni, że teatralne błyskawice, teatralne grzmoty i teatralna dekoracja to elementy dobrze przemyślanej strategii marketingowej.
KRISZNA