Spontanicznie postanawiamy: Jedziemy do Sztokholmu! W końcu trzeba zobaczyć to słynne miasto czternastu wysp i pięćdziesięciu trzech mostów! Znajomi i przyjaciele podnoszą wrzask: "Wybieracie się na koniec świata! Zrujnujecie się! Straszna odległość!" Zaczynamy grzebać w internecie. PKP oferuje przejazd przez Berlin i Malmö. To nie wchodzi w rachubę. Po chwili jednak znajdujemy rozwiązanie: Rejs promem Stena Line Gdynia - Karlskrona z pobytem w hotelu w Sztokholmie za jedyne 254 złotych od osoby. Nie ma mowy o żadnej rujnacji! Sprawa jest prosta jak końcówka druta. Bierzemy w pracy dwa dni wolne i w pewien czwartek o 11.07 wyjeżdżamy z Warszawy Centralnej wygodnym Intercity. O 14.47 docieramy do Gdańska. Mamy jeszcze kilka godzin na zwiedzanie Trójmiasta. Łazimy po Długim Targu, zjadamy posiłek, po czym docieramy do Gdyni. O 19.30 stawiamy się na terminalu promowym. Od tej chwili o nic nie musimy się martwić. Prom wypływa wieczorem. Noc przesypiamy w dwuosobowej kabinie, a już następnego dnia o dziewiątej rano jesteśmy w porcie Karlskrona. Stamtąd, autobus zabiera nas do hotelu w Sztokholmie. Zostawiamy tam bagaż i ruszamy do miasta.
Najwidoczniej dużo wody wokół archipelagu kilkunastu wysp tworzy idealne warunki dla wylęgu talentów artystycznych. W stolicy Szwecji urodziła się boska Greta Garbo - i tam została pochowana. Pielęgnacji kultu legendarnej grupy ABBA służy specjalna wystawa w Nordiska Museet. Z klimatów nam bliższych wymienić można formacje takie jak Army Of Lovers i Alcazar. Ale Sztokholm - i cała Szwecja - powinna być nam bliska także poprzez więzy krwi. Wszak król Zygmunt Trzeci z szwedzkiej dynastii Wazów był Jagiellonem po kądzieli. To on przeniósł stolicę do Warszawy i do dziś pod Wawelem powtarza się "miałeś Kraków w d...., za karę stoisz na słupie." Bitny Karolus Gustavus, który dał potem potężnego łupnia Rzeczypospolitej zapoczątkował tradycją respektu, jaką żywimy wobec naszego sąsiada na drugim brzegu Bałtyku podmurowaną "Potopem" H. Sienkiewicza.
Nas jednak interesuje zupełnie inna tradycja, ta gejowska. Wiemy, że Szwecja należy do najbardziej tolerancyjnych państw świata wobec mniejszości seksualnych. W pierwszym tygodniu sierpnia Sztokholm staje się gejowską stolicą Skandynawii. Na tutejszą Pride Parade tłumnie przybywają turyści. Współczesne centrum ponad 700 tysięcznej metropolii to Norrmalm z monumentalnymi budynkami z kamienia i szkła. Ale prawdziwe serce miasta to Gamla Stan, czyli Starówka, położona na osobnej wyspie. Po jej uliczkach obramowanych kolorowymi domami chodzić można całymi godzinami. Chodząc zaś, szukaliśmy czegoś, co przyrównać by można do gejowskiej dzielnicy, takiej, jaką znamy z innych europejskich metropolii. Daremnie. Być może powszechna tolerancja sprawiła, że geje w Sztokholmie nie muszą żyć w getcie. Tak czy inaczej, lokale i kluby są rozrzucone po całym mieście.
Wiemy już, że jednej z największych atrakcji miasta nie przeżyjemy: Gejowskie party w niedzielę wieczorem na starym parowcu o nazwie "Lady Patricia" (http://www.ladypatricia.se/), zakotwiczonym w porcie. Może warto było wydać nieco ponad 200 złotych na przedłużenie pobytu, by bawić się do rana przy techno i house i zobaczyć świt, wstający nad czystą jak kryształ wodą w porcie i nad kamiennym miastem. Na "Partycji" można też zjeść, jednak rezerwacje przyjmowane są z 14 dniowym wyprzedzeniem. To nic. Odwiedzamy za to targ rybny Östermalmshallen, gdzie podziwiać można całe bogactwo morza. A zaraz po przeciwnej stronie portu, leży słynny park rozrywki Gröna Lund. Zwiedzić należy także królewski korab Vasa z XVII wieku, wydobyty z dna po 333 latach.
Nas jednak niesie w kierunku pałacu królewskiego, położonego na skraju wspomnianej Starówki Gamla Stan. Króla Karola Gustawa i królowej Sylwii tam nie zastaniemy - niestety. Monarsza para rezyduje od 1981 roku na zamku Drottningsholm pod Sztokholmem. Podobno wycieczka tam opłaca się ze wszech miar. My pocieszamy się tym, że znajdujemy się w pobliżu gejowskiej restauracji Mandus (Österlanggaten 7, otwarta codziennie od 17.00): Zjeść tam można przepyszne muszle z angielskim serem cheddar. Kto nie lubi owoców morza, spróbować może potrawę z renifera. Ceny jak na Szwecję niezbyt wysokie. Słodkie desery podają w pobliżu w małej kawiarence Café Chokladkoppen (Stortorget 18, otwarte codziennie od 9.00 do 23.00). W lokalu tym można zaopatrzyć się w informacje o aktualnych wydarzeniach w gejowskich klubach i dyskotekach publikowane w magazynie QX (http://www.qx.se/), ulotki i darmowe bilety na imprezy.
Tymczasem, wracamy do hotelu gdzie doba zaczyna się o 14.00. Linia Stena Line proponuje kilka hoteli do wyboru w różnych kategoriach i cenach. Nareszcie możemy zająć pokój. Przebieramy się i znów ruszamy w miasto. Najpopularniejszym obecnie lokalem branżowym wydaje się być bistro i bar o nazwie "Tip Top" (Sveavägen 57, otwarte od 15.00 do północy a w weekendy do 3 nad ranem). Spotykają się tam młodzi zwolennicy dyskotekowego szaleństwa i darkroomu. Jednak tylko w dwa weekendy w miesiącu, bowiem dwa pozostałe zarezerwowane są dla lesbijek. Tęczowy Pokój", czyli "Regnbagsrummet" (Sturegatan 4) to inna atrakcja, megadyskoteka strzeżona jednak przez wszechwładnych bramkarzy, którzy wpuszczają gości według własnego gustu, pewnie także estetycznego. No cóż, można spróbować zabajerować ich gadką o polsko-szwedzkiej przyjaźni, albo też spróbować po angielsku hasła "Rainbow Room."
Największa koncentracja gejowskich lokali i innych instytucji znajduje się w części Sztokholmu o nazwie Södermalm (lub po prostu söder) a ściślej wokół stacji kolejki Sodra. Oprócz Tip Top jest tam też Side Track (Wollmar Yxkullsgatan 7. http://www.sidetrack.nu/) klub dla skórzaków SLM - Stockholm Leather Club (Wollmer Yxkullsgatan 18). Lesbijki bawią się w Bitch Girl Club (Slussen, Gula G?ngen). Faceci nie są tam wpuszczani. Popularne są też imprezy w sobotę wieczorem w "Disco Propaganda" (Kungsbron 1).
Do hotelu wracamy bogaci w wrażenia nad ranem, ale już o 12.00 musimy opuścić pokój. Mamy jeszcze cały dzień na zwiedzanie miasta. Późnym popołudniem wracamy do Karlskrony, gdzie czeka na nas statek i łóżko w kabinie. Wczesnym rankiem dobijamy do prowizorycznego terminalu promowego w Gdyni. A stamtąd - prosto na pociąg do Warszawy. I kto powie, że Sztokholm leży na końcu świata?
Opracowali: J&P
Z checia cie poznam ja mieszkam tu i bylo by milo cie poznac a moze zostaniemy przyjaciolmi lub kumplami pozdrawiam i do uslyszenia .Ciao
divinebarda_(at)_op.pl