Amerykański portal Gay.com zamieścił ciekawy artykuł, którego autor, Keith Boykin, zastanawia się, dlaczego w wierszowankach hiphopowców jest tak wiele zapiekłej nienawiści do gejów. Czy jest to tylko bezmyślna moda - czy też przejaw rzeczywistej homofobii? Boykin pisze, że tuż po występie popularnej drag queen Harmonica Sunbeam w nowojorskim klubie nocnym "Escuelita's", obecni tam czarni i latynoscy chłopcy tańczyli (oczywiście w męskich parach) w rytmie reggae, słuchając znanego utworu grupy HipHopowej Tok pt. "Chi Chi Man". Jego tekst jest festiwalem nienawiści do gejów. Wzywa do ich zabijania i palenia. Słowo "chi chi" to slangowe, pogardliwe określenie geja. Tekst ten brzmi następująco:
From dem a par inna chi chi man car
Blaze di fire mek we bun dem!!!! (Bun dem!!!!)
From dem a drink inna chi chi man bar
Blaze di fire mek we dun dem!!!! (Dun dem!!!!)
Tekst, choć napisany slangowym językiem, łatwo zrozumieć: Dwóch gejów w samochodzie, podpalmy ich, spalmy ich, tych w gejowskim barze, podpalmy ich, zabijmy ich...
Podobna scena podczas party w Waszyngtonie, gdzie czarni słuchają nowej płyty Jay-Z "Blueprint", na której w aż trzech utworach w różnym kontekście pojawia się pogardliwe słowo "fag" (pedał). Na rynku muzycznym w USA ukazał się właśnie nowy krążek DMX pod tytułem "Great Depression". I znów w piosence "Bloodline Anthem" pojawia się słowo "faggot", równie obraźliwe jak "fag".
"Co się dzieje?" - pyta autor artykułu na Gay.com. "To, co wydawało się niewyobrażalne, staje się rzeczywistością. Oto główny nurt czarnej kultury, który ma podstawowe znaczenie w procesie formowania osobowości czarnych Amerykanów staje się homofobiczny." Polski czytelnik zadać może naturalnie pytanie: Co to nas, nad Wisłą może obchodzić? A jednak. Amerykańska kultura młodzieżowa, której uosobieniem jest muzyka z jej bogatym spektrum, dociera wszędzie. Zresztą, HipHop to nie tylko muzyka - to też swoista ideologia, sposób na życie. Poglądy polityczne, nienawiść do jednych a miłość do innych, wszystko to oferowane jest w pigułce, łatwej do połknięcia i przyswojenia przez umysł i ciało. Przeciętny hiphopowiec nie zadaje pytań i nie ma wątpliwości. Skoro amerykański guru mówi, że trzeba nienawidzić gejów - to będzie się ich nienawidzić.
Wśród amerykańskich gejów są także hiphopowcy. Argumentują oni, że nie można przecież wrzucać wszystkich do jednego worka. Mówią, że HipHop to nie cały rap, więc nie można twierdzić, że rap w całości jest homofobiczny. Jeśli jednak przysłuchać się tekstom Eminema lub Allena Iversonsa, to można mieć naprawdę uzasadnione wątpliwości. Z drugiej strony, pisze amerykański dziennikarz, wiele gwiazd HipHopu a także ludzie z ich otoczenia, to geje albo biseksi. Ciekawe, dlaczego prawda o tym nie chce nikomu przejść przez gardło? Gejowski raper Caushun nie jest przecież jedynym przedstawicielem "branży", ale jak dotąd, nikt inny poza nim nie odważył się wyjść na powierzchnię.
Jednym z najważniejszych elementów HipHopu jest demonstrowanie "supermęskości". Rytuały młodych mężczyzn, przesadne gesty, napinanie muskułów i przechwałki, które każdy psycholog z łatwością zdiagnozowałby jako oznakę niepewności i braku dojrzałości, mają dla hiphopowców zasadnicze znaczenie. Być męskim - znaczy być agresywnym. Na pytania odpowiada się ciosem "z buta" - i sprawa załatwiona. Tak reaguje prawdziwy facet. Ciota prawdziwym facetem nie jest. A który młody chłopak nie chciałby być 100% menem? Nawet młodzi geje chcą. Hiphopowcy pytani o teksty Eminema odpowiadają że nie czują się przez nie znieważeni. Tak zareagował nawet Elton John, który wystąpił z Eminemem, a przecież zwykle nie przepuszcza najmniejszej okazji do piętnowania homofobii.
W wojnie HipHopu z House, HipHop już wygrał - pisze amerykański dziennikarz. Dlaczego powinniśmy się tym martwić? Ponieważ najgorszą rzeczą jaka mogłaby się nam przytrafić, byłoby propagowanie homofobii wśród młodzieży. Także w Polsce. Wszyscy naokoło mówią: "Niech tylko ci starzy homofobi odejdą, a wszystko się zmieni. Młodzież jest inna". Czyżby?
Marek Romiszewski - Miami
Twój jad Cię kiedyś zabije człowieku.