Dla milionów studentów rozpoczął się nowy rok akademicki. Także dla 19-letniego księcia Williama, syna brytyjskiego następcy tronu księcia Karola i zmarłej tragicznie w wypadku księżny Diany. Gazety brytyjskie oszalały na punkcie przystojnego małolata z książęcym tytułem i powtarzają każde jego słowo. Oto wyróżniająca się sentencja, która nie jest co prawda szczególnie oryginalna, ale na pewno może być mottem całej jego grupy wiekowej: "Przede wszystkich chciałbym się dobrze bawić". te słowa William wyrzekł po przybyciu na szkocki uniwersytet St. Andrews, gdzie przez cztery najbliższe lata studiować będzie historię sztuki. A poza tym? No cóż... "chcę być zupełnie normalnym studentem". Cokolwiek by to znaczyło.
Popularna gazeta Guardian jest zdania, że akurat tego życzenia nie uda się tak łatwo zrealizować. William jest gwiazdorem, prawdziwym superstar, idolem brytyjskich nastolatków płci obojga. Inny dziennik, Daily Mail, zauważa z uznaniem, że młody książę ma jednakową łatwość kontaktu z piszczącymi histerycznie na jego widok dziewczynami jak z miłą rencistką. O czym można się było kilka dni temu naocznie przekonać, gdy kilka dni temu przybył w towarzystwie ojca do St. Andrews, malutkiej mieściny nieopodal Edynburga z niespełna 20 tysiącami mieszkańców. Książę Karol zapragnął skorzystać z okazji i pokazał synowi "prawdziwą Szkocję". Obaj udali się zatem do ośrodka dla cudzoziemców, poszukujących azylu politycznego, centrum pomocy narkomanom, domu starców i dzielnicy proletariatu z całą związaną z biedą patologią społeczną. Na liście zwiedzanych obiektów znalazła się także szkoła tańca i amerykański konsulat, gdzie obaj dokonali wpisu do księgi kondolencyjnej ofiar zamachu terrorystycznego na Nowy Jork.
Książę Karol ma nadzieję, że agresywne brytyjskie media zostawią jego syna w spokoju. Ale są to tylko płonne marzenia. Anielska buźka Williama i jego młodzieńczy wdzięk (nie mówiąc o zgrabnej sylwetce!) wzbudzają entuzjazm graniczący z uwielbieniem. William jest na szczęście bardzo podobny do matki, księżny Diany, a tylko troszeczkę do ojca, któremu natura i geny poskąpiły niestety urody. Gdy pojawił się w St. Andrews, na ulicach czekał na niego kilkutysięczny tłum - niczym na gwiazdę estrady lub filmu.
Młody książę powiedział dziennikarzom, że ma nadzieję iż jego widok rychło się ludziom znudzi. "Potrafię bardzo szybko zorientować się, czy ktoś szuka mojej przyjaźni dla własnej korzyści, czy też naprawdę mnie lubi. A naciągaczy olewam". Z tym olewaniem też nie będzie tak prosto, ponieważ uniwersytet St. Andrews założony został w 1411 roku, jest więc niemal tak stary jak nasza Jagiellonka, a 6500 uczących się tam studentów to synowie i córki bogatych rodzin arystokratycznych lub kupieckich. Większość ukończyła elitarne prywatne gimnazja. Jest też wielu cudzoziemców. Podobno, w tym roku liczba kandydatów była większa o 44%. Właściwie trzeba powiedzieć - kandydatek, bo większość z nich to dziewczęta, które marzą o tym, by przez cztery lata ocierać się o boskiego Williama... w nadziei, że... może... coś z tego wyjdzie...
St. Andrews ma w Wielkiej Brytanii znakomitą opinię jako wysokiej klasy ośrodek akademicki. Opinię te nieco psuje legenda o uciechach studenckiego życia. Miasteczko ma tylko trzy większe ulice, ale mieszczą się przy nich aż 22 puby, dwie dyskoteki i spora ilość różnego rodzaju knajpek i klubów. Jak ze zgrozą donosi Daily Mail, zdarzało się w przeszłości, że podchmielone studentki skakały w stroju Ewy do morza. O Adamach gazeta nie wspomina, ale wiemy przecież że i oni wymagają często ochłody.
Brytyjska królowa Elżbieta Druga, która mimo swych siedemdziesięciu pięciu lat nie myśli o przekazaniu tronu księciu Karolowi, może od niedawna utrzymywać z ulubionym wnukiem Williamem kontakt telefoniczny. Książę Andrew (41) podarował jej telefon komórkowy i z ogromną cierpliwością tłumaczył monarchini zawiłości jego obsługi. Jak pisze gazeta Sun, królowa używa komóry do obstawiania swych ulubionych rumaków na wyścigach konnych. "Teraz może telefonować nawet, kiedy spaceruje po swym parku" - powiedział Andrew. A zaraz potem w królewskiej rodzinie wybuchła dzika awantura, bowiem młodszy syn królowej jest ambitnym realizatorem telewizyjnym. I ponieważ nawet książęta uwijać się muszą za dobrym materiałem, nakryty został podczas zdrożnego procederu filmowania studenckiego bratanka podczas jego pierwszych kroków w nowym studenckim życiu...
Takie to burze w szklance wody absorbują uwagę brytyjskich mediów. I można się założyć, że gdyby dziewiętnastoletni William był brzydkim, niemiłym i niezgrabnym kaczątkiem, gazety nie zająknęłyby się na jego temat, nie mówiąc o tym że ktoś zechciałby efektownie zemdleć z wrażenia...
Waldek Czyżowski - Londyn
On jest mega bossski...
i w moim typie, więc spojrzałabym na Nigo i tak i tak...
a poza tym znam kolesia podobnego do Williama, który jest ode mnie o rok starszy i tesh się w Nim podkochuje...
Jak Bedziecie Mieli Jego Adres To Przeslijcie Mi Na Moj Adres e-mail: paulusia66_(at)_buziaczek.pl