Jacek Kochanowski jest doktorantem Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się między innymi badaniami nad społeczną tożsamością gejów i lesbijek. Jest jednym z inicjatorów Kampanii Przeciw Homofobii - organizacji, która dała się poznać licznymi inicjatywami i akcjami. Publikował swoje teksty m.in. w "Trybunie", "Przeglądzie" i w prasie gejowskiej; lobbowal na rzecz praw gejów jako członek różnych organizacji i stowarzyszeń, m.in. Federacji Młodych Unii Pracy, Otwarta Rzeczpospolita - Stowarzyszenia Przeciwko Antysemityzmowi i Ksenofobii, i innych.
Janusz Marchwiński: Czy można być jednocześnie pogrążonym w książkach naukowcem i pikietującym urzędy działaczem?
Jacek Kochanowski: W rzeczywistości, w jakiej żyjemy, nie tylko można, ale trzeba. Na gruncie naukowym zajmuję się tożsamością gejów. Zaś mówiąc po polsku tym, kim są geje, czym żyją, jakie są wartości, które kierują ich życiem, jak tworzą swoje związki, jakie jest ich podejście do religii itd. Tak więc moja działalność naukowa polega na zdobywaniu wiedzy o nas samych, natomiast moja działalność społeczna jest jej naturalną konsekwencją. Nie można poprzestać na rozważaniach teoretycznych w sytuacji, gdy w Polsce dzieje się źle. I mimo dwunastu lat demokracji dzieje się coraz gorzej. Jeśli nie zaczniemy dopominać się o swoje prawa, to niczego nie uzyskamy. Tak było i jest na całym świecie.
JM: W wyborze tematu Twoich badań naukowych jest pewna ostentacyjność. Jak jest to przyjmowane na Uniwersytecie Warszawskim?
JK: Żeby było śmieszniej: Z wykształcenia jestem teologiem. Skończyłem Akademię Teologii Katolickiej. Studiowałem też filozofię. Od dłuższego czasu zajmowałem się problematyką grup mniejszościowych. Różnych. Religijnych, etnicznych... Ponieważ zaś jestem gejem, interesowało mnie naturalnie, jak ta właśnie grupa radzi sobie w Polsce. Przyszedłem do Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego z zewnątrz z konkretnym projektem pisania pracy doktorskiej na temat tożsamości społecznej gejów i spotkałem się z bardzo życzliwym przyjęciem. Moja promotor, pani prof. Ewa Nowicka zajmuje się kwestiami "swojskości" i "obcości" w społeczeństwie. A więc także stereotypami na temat grup mniejszościowych. W nadchodzącym roku akademickim, profesor Ireneusz Krzemiński będzie prowadził w Instytucie Socjologii seminarium na temat homofobii i historii ruchów gejowskich. Ja sam jestem na terenie Uniwersytetu otwartym gejem. Wszyscy ci, którzy chcą o tym wiedzieć to wiedzą. Wynika to z mojego stylu życia. Po prostu inaczej nie mogę. Uważam że akcje i imprezy gejowskie są ważne, ale ważna jest również odwaga osobista. Niedawno, byłem na obozie badawczym, zorganizowanym przez jedną ze szkół w Warszawie. Pojechałem ze swoim chłopakiem i nie ukrywałem że jestem gejem. Po dziesięciu dnia podeszła do mnie jedna z studentek i powiedziała: "Wiesz co, ja dotychczas byłam przeciwna homoseksualistom i legalizacji ich związków. Ale jak popatrzyłam na ciebie to zmieniłam gruntownie zdanie". A ja nie robiłem przecież niczego szczególnego. Oczywiście - nie jestem zwolennikiem outingu za wszelką cenę. Zdaję sobie sprawę, że ludzie żyją w małych miejscowościach, zakładach pracy, katolickich rodzinach, gdzie jest wyraźna homofobia. Tam, otwartość może bardzo dużo kosztować. Nie wszyscy mogą żyć otwarcie. Ale ja chcę i mogę.
JM: Homofobia, czyli strach przed osobami homoseksualnymi to jedna strona medalu. A co jest ze strachem gejów przed heteroseksualną większością? Czy tzw. "gejowski styl życia" - tak popularny na Zachodzie - ma w Polsce jakiekolwiek szanse?
JK. Polska jest krajem bardzo silnego, tradycyjnego katolicyzmu. Nawet jeśli normy życia seksualnego nie są przestrzegane, to uważane są za właściwe. Lęk gejów i lesbijek przed życiem zgodnym z własną tożsamością wewnętrzną jest lękiem przed przekroczeniem tych norm, wpojonych w procesie wychowania. Pierwsza bariera, przed którą staje młody gej - to rodzice. Co powiedzą? Jak zachowa się najbliższe otoczenie? Czy zostanę odrzucony? To bardzo trudny problem, z którym każdy musi poradzić sobie sam. Należy rozważyć wszystkie argumenty za i przeciw i podjąć decyzję: czy żyć w zakłamaniu i ukryciu, czy zaryzykować otwartość i porozmawiać z rodzicami. Bardzo często okazuje się, że powodu do strachu nie było. Druga bariera to kwestia otwartego życia. Jest ona jeszcze trudniejsza do pokonania, bo przecież każdy musi podjąć jakąś pracę zawodową, zarabiać pieniądze na utrzymanie. Jeśli zaś ktoś się ujawni, to może zniszczyć wszystko, co dotychczas zbudował. Tu także konieczna jest staranna kalkulacja. Ale lęk przed każdym kolejnym krokiem jest bardzo silny. Mimo wszystko, wydaje mi się, że w Polsce coś się ruszyło, bo coraz więcej ludzi decyduje się wyjść na powierzchnię.
JM: W naszej sytuacji ogromne znaczenie ma solidarność środowiskowa. Ale już samo pojęcie "środowiska" ma dla wielu gejów zabarwienie negatywne. W wielu ogłoszeniach przeczytać można "poznam kogoś spoza środowiska", lub "jestem "spoza środowiska". Skąd to potępienie? Dlaczego jedyne medium, w którym gej może się swobodnie poruszać, pojmowane jest tak negatywnie?
JK: To też jest element lęku. W klubach gejowskich, dyskotekach, miejscach, gdzie to "środowisko" się materializuje, jest grupa ludzi, zachowujących się bardzo swobodnie, w sposób, który dla tych, którzy dopiero wchodzą w proces akceptowania siebie samego jest szokujący. W "początkujących" gejach tkwi wiele homofobicznych stereotypów pokutujących w społeczeństwie. Oni mówią sobie: "ja nie jestem taki, jak ci, co się publicznie całują i przytulają, są tacy niemęscy, krzykliwie się ubierają." Kiedy podczas moich badań zadaje pytanie o "środowisko", gdzie się zaczyna a gdzie kończy - nie uzyskuję jasnych odpowiedzi. Mamy tu zatem do czynienia z niezwalczonym do końca brakiem akceptacji samego siebie. A przecież wiadomo, że stereotypy dotyczące gejów są powielane przez media, pokazujące niemal wyłącznie osoby, które swą orientacją manifestują w sposób krzykliwy, pokazujące zdjęcia z parad gejowskich, sugerujących że my wszyscy ubieramy się w damskie ciuchy i nakładamy makijaż na twarz. A geje są tak jak wszyscy inni - bardzo różni.
JM: W kontekście upolitycznienia zjawiska homoseksualizmu, odzywają się głosy, że kwestia orientacji seksualnej jest sprawą intymną i nie należy jej wywlekać na zewnątrz. Jednym słowem: Czy "sprawy łóżkowe" powinny być roztrząsane na otwartym forum społeczno-politycznym?
JK: Proszę popatrzeć, w jaki sposób obnoszą się ze swoją seksualnością osoby heteroseksualne. Jak zachowują się w tramwaju, gdzie obcałowują swoją dziewczynę, jaka jest treść większości filmów, o czym ludzie rozmawiają i czym się najbardziej interesują. Dlaczego geje mają być inni? Dlaczego nie mają w naturalny sposób traktować swej seksualności i głośno o niej mówić? Są partie, które w swym programie umieściły hasła walki o rodzinę, o dzieci, przeciwko aborcji, antykoncepcji. To jest przecież odbicie wartości ich heteroseksualnego świata. Geje mają takie same prawo, by walczyć o przestrzeń społeczną do realizowania swoich wartości. Nie ma żadnego, najmniejszego nawet powodu do odmiennego traktowania par homoseksualnych niż par heteroseksualnych. Równouprawnienie nie jest kwestią przywilejów, tylko sprawiedliwości.
JM: Dziękuję Ci za rozmowę.
Rozmowę przeprowadził: Janusz Marchwiński
Przeczytaj także:
Wywiad z Robertem Biedroniem: http://www.gej.net/wywiady_biedron.phtml
Inauguracja Kampanii Przeciw Homofobii: http://www.gej.net/temat_kph.phtml
Deklaracja Założycielska Kampanii przeciw Homofobii: http://www.gej.net/news_pokaz.phtml?nID=694
Kampania Przeciw Homofobii w Przewodniku IS: http://www.gej.net/samsw_pokaz.php3?samswID=403
Przede wszystkim chce ci bardzo podziekowac za dobre slowa. To wazne, ze ktos potrafi przychylnie ocenic nasze dzialania.
Po drugie chcialbym ci cos powiedziec o sytuacji gejow w malych miasteczkach.
Wiem, ze trudno uwierzyc, ze ja, gej mieszkajacy w Warszawie, moge cos wiedziec na ten temat. Ale od kilku lat zglaszaja sie do mnie (a teraz juz do nas - ILGCN'owcow) ludzie, ktorzy sa w podobnej do ciebie sytuacji. Wielu z nich ma juz za soba ujawnienie sie, czasami swiadome, czasami przez outing. Zadnemu z nich nie bylo latwo. Ilosc dramatow ludzkich jest ogromna. Ale jest w tym wszystkim jedna rzecz, ktora pociesza. Ci z tych "malomiasteczkowych gejow", ktorzy starali sie zachowac wlasna godnosc i czasami z ogromnym bolem stawiali czolo przeciwnosciom - wygrywali. Z czasem ludzie nudzili sie i dawali im spokoj.
Wiem, ze to co pisze brzmi latwo, choc wcale takie nie jest.
Chodzi mi o to, ze nawet jezeli cie "namierza" nie boj sie. Pamietaj, ze zawsze sa w Polsce ludzie, ktorzy beda chcieli ci pomoc.
Napewno tacy ludzie sa w ILGCN'ie.
Pozdrawiam Cie serdecznie i trzymam kciuki.
Jacek ma racje- heteroseksualnosc jest demonstrowana ostentacyjnie na kazdym kroku, bo jest istota zycia tych ludzi a my chcemy rowniez moc zyc zgodnie ze soba i bez strachu moc okazywac sobie najprostsze uczucia i gesty. Przeciez najwazniejsze jest to,co ludzi laczy, a ich plec....... ktoz to sobie wymyslil.....( no dobrze wiemy kto.... )
Praca Naszych kplegow z Kampanii powiedzie sie! Musimy ich wspierac!
Adam