Codzienne golenie zarostu na twarzy jest najbardziej banalną czynnością, jaką wykonuje codziennie setki milionów mężczyzn na całym świecie. Niektórzy chłopcy golą się regularnie już od 16-stego roku życia, inni nieco później lub nawet wcześniej. Golenie jest rytuałem i rutyną i wydawałoby się, że niewiele można na ten temat powiedzieć. A jednak! Dla sporej części mężczyzn usuwanie zarostu jest zabiegiem bardzo nieprzyjemnym i uciążliwym, wręcz męczarnią. Skóra po każdym goleniu pokryta jest zadrapaniami, krwawiącymi rankami i czerwonymi plamami. Na dodatek - wcale nie jest gładka! Dlatego, podajemy pod rozwagę kilka praktycznych rad, dotyczących najbardziej męskiego z męskich zajęcia:
Każdy mężczyzna wypracowuje z czasem swoją własną kolejność golenia różnych partii twarzy. Z akademickiego punktu widzenia, prawidłowa kolejność wygląda następująco:
Już tylko niewielu mężczyzn używa brzytwy. Cieszą się z tego mali chłopcy, bowiem pas do ostrzenia brzytwy, przez stulecia służył do wymierzania kary. Warto się jednak zastanowić nad przywróceniem do łask... pędzla. Nakładanie pianki przy pomocy dobrego pędzla to jednocześnie masaż dla skóry zmiękczający ją i głęboko oczyszczający pory. Dobry pędzel można kupić w każdej szanującej się drogerii.
Po goleniu użyć można zwykłego płynu after shave lub mleczka after shave. Kosmetyków po goleniu jest mnóstwo. "Razor burn relief" uspokaja podrażnienia. "After shave gel" dostarcza skórze wilgoci. "Instant moisture complex with UV-protection" chroni twarz przed promieniowaniem słonecznym.
I jeszcze informacja dla tych, którzy golą się maszynką elektryczną: Koniecznie używajcie "pre-shave lotion", która "nastrasza" zarost przed goleniem i sprawia, że łatwiej go usunąć.
Na koniec kosmetyki twarzy, każdy szanujący się facet powinien usunąć włoski z nosa i uszu. Nie ma nic bardziej nieestetycznego, jak wyglądające z nozdrzy i małżowin usznych miotełki. Na rynku oferowane są nawet specjalne golarki do nosa - ale jest to zbędny luksus. Wystarczy zwykła pęseta.
Opracował: Tomek Juszkowski
Powtarzam: Pędzelek, krem (polecam Pollena Lider lub Wars), maszynka (dobre są Gillette mach 3, lub jednorazowa blue 3). Żel może też nie jest zły (chociaż po zelu miałem wiecej krostek), ale jest duzo droższy od kremu i na ogól produkowany za Polską granicą.
Polecam serdecznie - salon jest na Ursynowie.
www.wbadanie.pl/ankieta/21158678 6/
z góry dziękuję
To chyba zacząłeś studia jak miałeś 17 lat kolego?
A odnośnie autora, to kto o zdrowych zmysłach jest w stanie wyrywać sobie włosy z nosa za pomocą PĘSETY?