Mój dobry przyjaciel, który spędził niemal całe życie na emigracji w Niemczech, postanowił "na stare lata" wrócić do Polski, do małego miasteczka, gdzie się urodził i wychował. Przyjaciel jest gejem i nigdy - w mojej ocenie - nie miał z tego powodu większych problemów. Teraz ma. Mimo finansowej niezależności, bardzo wysokiego standardu życia, nikłych towarzyskich powiązań w miasteczku, żyje w przeświadczeniu, że każdy jego krok jest śledzony i że swą orientację seksualną ma wypisaną na twarzy. Chciałem go odwiedzić wraz z moim chłopakiem - stanowczo odmówił argumentując, że "wszyscy się domyślą". Opowiadał mi, że w swej miejscowości "wyczuł już innych gejów łącznie z proboszczem", ale nigdy nie pozwolił sobie na najmniejszą aluzję. O żadnym "coming out" nie ma mowy.
"Coming out" to angielskie określenie na publiczne zdeklarowanie swej odmienności seksualnej. Jeszcze kilkanaście lat temu, nawet w wysoko rozwiniętych krajach zachodnich, publiczne przyznanie się do homoseksualizmu było nie do pomyślenia. Przypominam sobie aferę, która wybuchła w latach 80-tych, kiedy jeden z generałów armii niemieckiej nazwiskiem Kießling, został posądzony o gejostwo. Mimo, iż rychło okazało się, że cała sprawa była płytką intrygą, generał musiał odejść z armii, a minister obrony, który z całą powagą potraktował plotkę, pozostał na stanowisku a potem pełnił nawet funkcję sekretarza generalnego NATO. Sytuacja obecnie znacznie się polepszyła. Orientacja seksualna - przynajmniej na poziomie deklaracji - nie jest przeszkodą w sprawowaniu funkcji politycznych. Ale daleko jeszcze do ideału.
"Tysiące gejów tańczących na ulicach podczas obchodów CSD nie przesłonią faktu, że coming out jest ciągle jeszcze trudnym i gorzkim doświadczeniem" - pisze niemiecki portal gejowski. Pomiędzy czternastym a siedemnastym rokiem życia, młodzi geje odkrywają, że są "inni niż koledzy w klasie". Świadomość tej odmienności, połączona z obawą przed odkryciem i przekonaniem, że "pedały" nie są traktowani przez rówieśników jako pełnowartościowi ludzie, prowadzi do głębokich konfliktów, depresji a nawet prób samobójczych. Wyniki najnowszych badań, przeprowadzonych w Instytucie Psychologii Uniwersytetu w Monachium wykazują, że dziś tak samo trudno jest przyznać się do orientacji homoseksualnej jak trzydzieści lat temu! Badania te dotyczyły społecznej i seksualnej tożsamości młodych gejów w Niemczech.
Mój przyjaciel powiada, że jest już za stary na "coming out". Przeszedł przez życie strzegąc swej tajemnicy, a jedynym luksusem były przypadki, gdy tajemnica ta stawała się publiczną - nie pociągając za sobą negatywnych konsekwencji. Rodzinne strony opuścił wcześnie, potem zbudował sobie własne środowisko, złożone z gejów i wtajemniczonych heteryków. W miejscu pracy o kwestiach orientacji seksualnej nie było mowy. Gdy wrócił do rodzinnych stron, dogonił go zatem problem, z którym większość gejów boryka się przez cały okres młodości.
Członkowie grupy badawczej z Monachium podkreślają, że "pozytywne odczucia wzmogły się wśród gejów poniżej dwudziestego roku życia". Ale nawet w liberalnych Niemczech, ponad połowa młodych gejów w wieku 15-25 lat nie zdobyła się na odwagę, by zwierzyć się własnemu ojcu. Jedna czwarta badanych czuje się odrzucona przez rodziny i środowisko. Ci, którzy dobrowolnie lub zmuszeni przez okoliczności zdecydowali się wyznać że są gejami, cierpieli w pierwszych okresie z powodu samotności. Poddawani silnym naciskom w rodzaju "musisz się zmienić" przeżywali też kryzys osobowości i silny stres. Nastoletni geje, którzy mają kontakt niemal wyłącznie z heteroseksualnymi rówieśnikami, dojrzewają znacznie później. Z braku kontaktów z innymi gejami, okres prób i eksperymentów, związanych z partnerstwem i miłością jest przesunięty o kilka lat. Pierwszego chłopaka "na stałe", młodzi geje mają zazwyczaj dopiero w wieku 19 lat - podczas gdy chłopcy heteroseksualni często już trzy lata wcześniej! Problematyczny jest też "pierwszy raz", czyli inicjacja seksualna. Pierwszym partnerem jest często chłopak starszy o kilka lat, a okoliczności zbliżenia nie pozostawiają przyjemnych wspomnień. Aż 11% badanych opowiada o przypadkach przemocy i gwałtu. Poważnym problemem, związanym z "coming out" jest tak zwany mobbing, czyli zaczepki, wyzwiska, głupie dowcipy i utrata dotychczasowych przyjaciół. Szkoła i środowisko szkolne ma dla młodych ludzi zasadnicze znaczenie. Tym boleśniejsze jest, że nauczyciele nie reagują często na prześladowania, dotykające gejów. Aż trzy czwarte badanych, miało już myśli samobójcze, lub podjęło nawet próby popełnienia samobójstwa!
Podkreślmy, że wyniki tych badań odnoszą się do młodzieży niemieckiej. W jakiej sytuacji żyć musi więc ta część młodzieży polskiej, która odkryła swą odmienność seksualną? Badania wykazują, że pierwsze myśli na temat własnej, odmiennej od innych seksualności, pojawiają się u chłopców w wieku 13,4 lat. W wieku 16,7 lat są już pewni swego homoseksualizmu. Aż trzy czwarte z nich nie zna na początku żadnego geja i nie ma pojęcia o tym, że nie są sami na świecie. Muszą minąć aż trzy lata, by młody gej zdołał stworzyć sobie alternatywny krąg znajomych i przyjaciół. A zatem cały trudny proces dochodzenia do samoakceptacji, większość z nas pokonuje w całkowitej samotności i obawie przed odkryciem. Przyznanie się rodzicom (z reguły pierwsza dowiaduje się matka) jest dla całej rodziny młodego geja niezwykle dramatycznym przeżyciem. Dlatego pierwsze próby coming out" ćwiczone są na przyjaciołach. Znajoma dziewczyna lub chłopak, jeśli nie zawiodą pokładanego w nich zaufania i nie poniosą sensacji w świat, mogą stać się pomostem do normalnego życia.
Dla mojego przyjaciela, droga do normalnego życia przez "coming out" jest zamknięta. Starajmy się o to, by pozostała otwarta dla tych, którzy wchodzą dopiero w życie. Niech będzie po prostu - normalne.
Tadeusz Sokołowski
Przeczytaj także:
Coming out - Czy jesteś gejem?: http://www.gej.net/por_co.phtml
Mowa-trawa, głupie zaczepki. Jak się bronić: http://www.gej.net/por_zaczepki.phtml