Jesienna pogoda, chłody, liście spadają z drzew. Dni stają się coraz krótsze. Ci, którzy mają jeszcze kilka dni urlopu (i resztki zaskórniaka w portfelu) marzą o tym, żeby wygrzać się w gorącej temperaturze, wejść do ciepłej wody... Rozkosz!!! Tym bardziej, że aby jej doświadczyć niekoniecznie musisz pojechać do Afryki. Wystarczy weekend w stolicy Austrii - Wiedniu i wizyta w jednej z najpopularniejszych gejowskich saun o nazwie "Kaiserbründl". Jest to przybytek o bardzo długim rodowodzie. Jego nazwa znaczy w tłumaczeniu "Cesarska Studnia". Musiała ona istnieć już w czasach rzymskich, bo w pobliżu znaleziono monety z okresu panowania cesarzy Heliogabala i Aleksandra Severusa, a wykopana została po to, by zaopatrywać w wodę broniącą miasta fortecę.
Tradycja publicznej łaźni sięga czasów cesarstwa austriacko-węgierskiego i miłościwie nam panującego Franciszka Józefa. W latach 1887-91 istniejąca wcześniej budowla została przebudowana przez znanego wiedeńskiego architekta Antoniego Honusa i nazwana początkowo "Łaźnia Centralna" ("Centralbad"), potem zaś "Cesarska Studnia", na pamiątkę pobytu w tym miejscu trzech monarchów Franciszka Józefa, Dom Pedro II i Nasir-ad Dina. Po ostatnim kapitalnym remoncie, "Kaiserbründl" nie tylko zachowała dawne piękno w tysiącach detali, ale stała się bogatsza w wielorakie atrakcje... erotyczne. Wielu obieżyświatów upiera się, że wiedeńska "Kaiserbründl" to najpiękniejsza i najbardziej luksusowa sauna "Dla Panów" na świecie! Na liście obiektów wartych zwiedzenia przez gejowskiego turystę, znajduje się ona na samej górze tuż za pałacem cesarskim i Ring Strasse - czyli okalającą starą część miasta aleję wraz z stojącymi przy niej monumentalnymi budowlami.
Na pytanie o wiek tej szacownej instytucji, Wiedeńczycy odpowiadają, że "była już zawsze". Oczywiście to przesada, ale sto dziesięć lat jest w gejowskiej tradycji wiekiem biblijnym. Jak na stolicę gigantycznego imperium, jakim była ówczesna Austria przystało, budynek łaźni urządzony został z niewiarygodnym przepychem niczym z "Baśni z 1001 nocy". O gipsowych figurach i sztucznym marmurze nie było mowy. Ściany pokryto freskami pędzla znanego malarza Stefana Riedla, który był potem stałym bywalcem przybytku. Nie był on jedynym prominentnym klientem - ale jedną z żelaznych zasad "Kaiserbründl" brzmiała od początku - dyskrecja! "Klient jest królem" - brzmi austriacka dewiza, do dziś traktowana dosłownie. Po renowacji, sauna uzyskała podwójną w porównaniu z stanem poprzednim powierzchnię. Jest tam ogromna łaźnia parowa, sauna biologiczna i fińska i bogato wyposażona siłownia.
Wracając do prominencji, opowiedzieć trzeba historię najmłodszego brata wspomnianego cesarza Franciszka Józefa I, arcyksięcia Ludwika Wiktora zwanego przez przyjaciół "Luziwuzi". Otóż był on od samego początku, czyli od roku 1890 pilnym bywalcem łaźni. Swój powóz parkował zaś dokładnie w tym samym miejscu, gdzie obecnie stoją luksusowe kabriolety amatorów gorących wrażeń i licznych młodych i pięknych dostarczycieli płatnej miłości. Seksualne zainteresowania "Luziwuzi" były bardzo jasno określone. Lubił nie tylko wygrzać się i pochlapać wodą, ale także poklepać po okrągłościach niejednego z przystojnych, młodych oficerków. Czynił to tak długo, aż zaniepokojony plotkami jego cesarski brat (który zgodnie z epoką bardzo nie lubił męsko-męskich rozrywek) zesłał go na zamek Klessheim koło Salzburga!
Tych problemów dzisiejsi bywalcy "Kaiserbründl" nie mają. Hollywoodzki gwiazdor Mickey Rourke, który przychodził tu regularnie podczas kręcenia filmu "Love in Paris" na żadne niedogodności się nie uskarżał. Zaś nieszczęsny arcyksiążę, choć w swojej epoce okrzyczany szaławiłą i Casanovą, zdziwiłby się, co w naszych czasach uchodzi - szczególnie w miejscu, gdzie urządzono "interaktywny labirynt polowań". Miejsce orientalnego przepychu zajęły co prawda łatwe do pielęgnacji plastykowe wykładziny, a światło kandelabrów zastąpił tajemniczy mrok, ale warto wypróbować, co kryje!
"Cesarska Studnia" kryje jeszcze jedną tajemnicę. Jest nim "tajne stowarzyszenie" pod nazwą "Societas Conspiranti Heliogabali", od imienia i tradycji cesarza Rzymu Heliogabala, którego uroda, upodobania seksualne i niezwykle barwne uczty i orgie wskrzeszone mają być w imperialnych wnętrzach wiedeńskiej sauny po 1777 latach. I choć pewnie w jadłospisie "Societas" nie ma już "pawich grzebieni żywcem wyrwanych" - to na tych, którzy pojawią się w poniedziałek, czeka darmowy poczęstunek - kawa i ciastko. Wtorek jest dniem partnerskim - dwie osoby wchodzą za cenę jednego biletu. W czwartki, po zniżonej cenie wygrzewać i baraszkować w parze i w wodzie może młodzież (do 23 lat!). W weekendy, sauna oferuje specjalne imprezy jak na przykład "Indyjskie Party". Kostiumy są zbyteczne...
Sauna "Kaiserbründl"
Weihburggasse 18-20,
1010 Wiedeń,
Telefon 01/513 32 93
poniedziałku do czwartku od 14.00 do północy
W piątki i soboty od 14..00 do 2.00
Internet: www.kaiserbruendl.at
Do Wiednia czytelników IS zaprasza: Marek Kamiński
Chcesz dowiedzieć się więcej o patronie wiedeńskiej łaźni, cesarzu Heliogabalu? Przeczytaj: "Rozhukany nastolatek na tronie Imperium Rzymskiego": http://www.gej.net/kult_gejleks12.phtml
Przeczytaj także: CityGuide IS - Wiedeń