Austria jest krajem pięknym i dziwnym. Na początku wieku była ogromnym imperium, sięgającym na północy po Kraków a na południu po Wenecję. Dziś jest tylko średniej wielkości państwem, w sporej części pokrytym niebotycznymi szczytami Alp. Pozostałością imperialnej przeszłości jest przepyszna stolica Wiedeń oraz wiele nie załatwionych spraw z najnowszej historii. Przez długie dziesięciolecia, Austriacy żyli mitem nieszczęśliwego narodu, podbitego przez Trzecią Rzeszę i przemocą przyłączonego do Niemiec (tzw. Anschluss). Kolektywna zmowa milczenia uniemożliwiała dyskusję o czynnym i licznym współudziale Austriaków w zbrodniach wojennych i dość powszechnym poparciu, jakim cieszyła się hitlerowska partia NSDAP. Przez kilka powojennych dziesięcioleci, krajem rządziła partia socjaldemokratyczna SPÖ. Jej porażka w ostatnich wyborach i zwycięstwo prawicowej i nacjonalistycznej koalicji z znanym populistą Jörgiem Heiderem na czele, wywołała panikę w krajach Unii Europejskiej - której Austria jest od kilku lat członkiem.
Geje w Austrii są nadal czynnie dyskryminowani. Podstawą dyskryminacji jest sławetny paragraf 209 kodeksu karnego. Ustanawia on granicę wieku stosunku homoseksualnego na 19 lat. Znaczy to, że jeśli dziewiętnastoletni chłopak pójdzie do łóżka z 18-stolatkiem, to może trafić za to do więzienia. Najniższy przewidziany kodeksem wymiar kary wynosi 6 miesięcy, najwyższy zaś 5 lat a w przypadku recydywy nawet siedem i pół lat. (!!!) Dolna granica wiekowa w kontaktach seksualnych jest w Austrii bardzo niska - zaledwie 14 lat. Jeśli więc ten sam dziewiętnastolatek poderwie sobie na dyskotece 16-letnią dziewczynę - nic mu się nie stanie. O związkach lesbijskich paragraf 209 w ogóle nie wspomina, są więc w każdej grupie wiekowej całkowicie legalne.
Przez wiele lat, dyskryminacyjny paragraf 209 wydawał się nie do obalenia. Nie jest on obecnie tak powszechnie stosowany jak jeszcze kilkanaście lat temu, ale nie jest bynajmniej martwym prawem i przypadki wydawania na jego podstawie wyroków skazujących zdarzają się i dziś. Tymczasem, w Wiedniu i innych miastach austriackich powstało bardzo żywe i rozbudowane gejowskie środowisko (tutaj mówi się "scena"). Kultura homoseksualna ma w Austrii głębokie tradycje i wielu ludzi sztuki, dziennikarze, popularne postacie świata rozrywki i mody przyznaje się do swej orientacji seksualnej. W tym roku, w Wiedniu odbyły się huczne obchody gejowskiego święta Europride a gigantyczna tęczowa flaga zawisła na najwyższej budowli miasta - wieży telewizyjnej nad Dunajem. W najelegantszym hotelu odbył się bal z udziałem prominencji, galerie oferowały wystawy, na ulicach wszędzie widać gejowskie parki w różnym wieku. Tym niemniej: Dyskryminacja prawna gejów w Austrii trwa. Pewne oznaki przełomu zaczęły pojawiać się dopiero od czasu, gdy Europa, przerażona dojściem do władzy ugrupowań o cechach faszystowskich, zaczęła masywnie krytykować wszystko to, co w Austrii uważane jest za "świętą spuściznę tradycji". I - o dziwo - to właśnie prawicowcy, uważani za największych wrogów tolerancji wobec mniejszości seksualnych, chcą zlikwidować paragraf 209, jeden z ostatnich reliktów niesławnej, dyskryminacyjnej przeszłości.
Z inicjatywą szybkiej reformy prawa karnego wystąpiła Susanne Riess-Passer, szefowa prawicowej partii FPÖ a jednocześnie zastępczyni szefa rządu. Bezpośrednim powodem jej inicjatywy, był wniosek procesowy sądu landowego w Innsbrucku złożony do Trybunału Konstytucyjnego. Prawnicy z Innsbrucka są zdania, że "paragraf 209 jest w całości sprzeczny z konstytucją" i dlatego musi zostać usunięty z kodeksu karnego. Zaś wspomniana konstytucja stanowi, że sądy posiadają prawo unieważniania niezgodnych z nią ustaw. Sprzeczności paragrafu z konstytucyjnym zapisem o równości obywateli wobec prawa nikt nie kwestionuje. Dyskryminacja gejów jest i była jaskrawą i krzyczącą niesprawiedliwością. Zaspokajała jednak potrzeby homofobicznej zemsty na "zboczeńcach" nie tak małej części społeczeństwa austriackiego.
Gdy więc do roboty wzięli się wreszcie prawnicy, rząd dostrzegł niebezpieczeństwo odebrania mu inicjatywy. Susanne Riess-Passer jest następczynią sławetnego Heidera, twórcy FPÖ. Trudno więc podejrzewać ją o liberalne przekonania. Tym niemniej, podczas wspólnej konferencji prasowej z kanclerzem Wolfgangiem Schüsselem (ÖVP) zaproponowała ona ujednolicenie dolnej granicy ochronnej w kontaktach seksualnych na 16 lat i to szybko - jeszcze zanim Trybunał Konstytucyjny wyda wyrok "a jaki on będzie, jest jasne". Sam kanclerz wypowiadał się o wiele ostrożniej. W samej kwestii prawnej "nie prowadzono dotąd dyskusji, a priorytet ma ochrona dzieci i młodzieży". Opozycyjni socjaldemokraci, którzy w kwestii równouprawnienia nie ruszyli palcem w bucie przez dziesiątki lat, są teraz euforyczni. Paragraf 209 to dla nich "relikt nie do pogodzenia z państwem prawa".
W obronie gejów wystąpił nawet Kościół - protestancki, naturalnie. W Austrii dzieli się on na ewangelicki i luterański i jego zwierzchnicy, Peter Karner i Robert Kauer przeciwni są nazywaniu stosunku homoseksualnego "czynem nierządnym" (Unzucht). "Trzeba poważnie zapytać, jaki stosunek do człowieka kryje się za taką definicją?" - pytają zwierzchnicy protestantów. "W przypadku kobiet wiek nie ma znaczenia. W przypadku mężczyzn naturalnie ma. Jeśli więc granica wieku ochronnego to jednolita". W ważnej kwestii tolerancji Kościół katolicki jeszcze się nie wypowiedział. Być może dlatego, że homoseksualizm związany jest dla austriackich katolików z licznymi aferami, w jakie zaplątani byli księża, a nawet były przewodniczący konferencji biskupów Austrii, kardynał Hans Hermann Gröer, któremu dowiedziono kontakty homoseksualne z młodymi chłopcami, za co został karnie zesłany do klasztoru w Dreźnie. Oczywiście o skazaniu i procesie z paragrafu 209 nie było mocy. Znacznie pozytywniej niż katolicka hierarchia Austrii wyróżniła się organizacja Katolicki Ruch Mężczyzn. W niedawno opublikowanych wytycznych, opowiedziała się ona za zalegalizowaniem "małżeństw gejowskich" i "udzielaniu im błogosławieństwa podczas specjalnej uroczystości". Katolicki Ruch Mężczyzn wzywa Kościół do przemyślenia swej postawy wobec homoseksualizmu, który "z ogromnym prawdopodobieństwem jest tak samo wrodzony jak kolor skóry".
Marek Kamiński - Wiedeń
A Kościół, miłosierny i tolerancyjny Kościół, nie daje im prawa do szczęścia, tak jak sto pięćdziesiąt lat temu biali nie dawali żyć Murzynom, tak, jak islamscy fanatycy nie tolerują praw kobiet. Póki nie znikną te granice, nie będzie wolności i solidarności.
* * *
"Jeśli nie masz nic do powiedzenia, milcz. Jeśli tym, co chcesz powiedzieć, możesz kogoś zranić, zachowaj ciszę".