Inna Strona nie dorobiła się jeszcze własnego komiksu - choć być może już niedługo go Wam zaprezentuje. Na razie, przedstawiamy pouczającą ze wszech miar historyjkę rysunkowa dla dzieci i dorosłych o chłopcu, który chciał ożenić się ze strażakiem, dowiedział się, że jest homoseksualistą, szukał pomocy u rodziców na policji i u psychologa i w końcu ją znalazł. A Wy, drodzy Czytelnicy? Czy marzyliście w dzieciństwie o strażaku? A może o policjancie? A może o brodatym marynarzu? Albo Indianinie? W każdym razie - przeczytajcie!
![]() | Za górami, za lasami żył sobie dziewięcioletni chłopiec imieniem Rusty. Rusty miał pieska, który wabił się Łatek i który spał w budzie pod oknem jego sypialni. | |
![]() | Pewnej nocy, Łatek nie mógł zasnąć. Poczuł dym i zaczął szczekać: "Hau, hau, hauuu, hauuuuuu, hauuuuuuuuu!" | |
![]() | Rusty otworzył okno. "O nie!" - krzyknął. "Dom się pali! Mamo! Tato!" Rusty chciał uciec, tak jak uczył się tego w szkole. Ale drzwi parzyły od gorąca i Rusty został w pokoju, wołając o pomoc. | |
![]() | Duży i silny strażak wspiął się po drabinie i zniósł Rustiego w bezpieczne miejsce. Rusty ukrył buzię w mundurze strażaka, aż bezpiecznie stanął na ziemi. Był bardzo szczęśliwy, że cała rodzina została uratowana. "Masz dobrego psa" - powiedział strażak. "Uratował twoją rodzinę. I zdążyliśmy na czas by uratować dom!" | |
![]() | Następnej nocy, Rusty nie mógł zasnąć. Myślał o strażaku. Myślał o ciepłym i muskularnym ciele strażaka, które czuł przez mundur. Pamiętał zapach dymu, zmieszanego z potem strażaka. Rozmyślając o tym, Rusty poczuł się dziwnie. Pragnął raz jeszcze spotkać strażaka. | |
![]() | Następnego dnia, Rusty powiedział swej siostrzyczce, Sue: "Wiesz, myślę, że jak dorosnę, chciałbym ożenić się ze strażakiem." Sue popatrzyła na Rustiego dziwnym wzrokiem. "Chłopcy nie żenią się z chłopcami" - oświadczyła. Potem pobiegła i opowiedziała wszystkim dzieciom, że jej brat chce żenić się ze strażakiem. | |
![]() | Następnie, Rusty zwierzył się mamie. "Jak dorosnę, chciałbym ożenić się ze strażakiem" - powiedział. Matka zaśmiała się sztucznie. "Ty masz pomysły, Rusty!" - powiedziała. "A co pomyślą o nas sąsiedzi jak się o tym dowiedzą?" | |
![]() | Rusty miał nadzieję, że chociaż jego tatuś zrozumie jego uczucia. "Tato" - powiedział Rusty. "Czy kiedykolwiek życzyłeś sobie, by dom się znowu zapalił po to, by strażak mógł cię uratować?. I czy marzyłeś by cię rozebrał do naga?" Ojciec spojrzał dziwnie na Rustiego i powiedział: "Z całą pewnością nie". | |
![]() | Najlepsze wydarzyło się wieczorem przy kolacji. "Chciałbym, żeby strażak rozebrał mnie do naga i spał ze mną w łóżku. I żeby nałożył mi obrożę i prowadził na smyczy." - powiedział Rusty. Matka o mało nie udławiła się nadzieniem pomidorowym. "Jedz i bądź cicho" - powiedziała. | |
![]() | Kiedy Rusty leżał już w łóżku, mama przyszła żeby go utulić przed snem. "Pamiętaj, Rusty" - powiedziała. "Nie baw się z sobą, bo oślepniesz." "Dobrze, mamo" powiedział Rusty i pomyślał, czy pomogłyby mu okulary. | |
![]() | Kiedy Rusty już zasnął, ojciec i matka zaczęli rozmowę. "Myślę, że Rusty może być homoseksualistą" - powiedział ojciec. "Na to wygląda" - przytaknęła matka. "Co możemy zrobić?" "Musimy przemówić mu do sumienia." | |
![]() | Następnego dnia, ojciec i matka wezwali Rustiego na rozmowę. "Mój syn nie będzie homoseksualistą" - powiedział ojciec. "Bóg mówi, że homoseksualizm jest zły. Jak nie skończysz tej historii ze strażakiem, wyrzucimy cię z domu!" Rusty rozpłakał się. | |
![]() | Matka spotkała się z panią Brown, żeby zapytać czy może jej coś poradzić. "Myślę, że Rusty może być homoseksualistą," powiedziała matka. "Nie ma pojęcia, co zrobić." Pani Brown otworzyła szeroko oczy. Homoseksualista! Pani Brown uciekła z piskiem. Rychło, okazało się, że matka nie jest już zapraszana do pani Brown na herbatkę. | |
![]() | Tego dnia, gdy Rusty przyszedł do szkoły, wszystkie dzieci uciekały od niego. "Pfuj!" - mówiły. "Nie bądziemy bawić się z homoseksualistą. On roznosi zarazki." Rusty stał samotnie i próbował nie płakać. | |
![]() | Rusty był do tego stopnia zdezorientowany, że zadzwonił na policję o pomoc. "Mówi inspektor Plocznik" - powiedział policjant. "Halo, nazywam się Rusty White," powiedział Rusty. "Mam 9 lat. wszyscy mnie nienawidzą, bo chcę ożenić się ze strażakiem i mówią, że jestem homoseksualistą. Co mam robić?" | |
![]() | "Posłuchaj Rusty," powiedział inspektor Plocznik. "lepiej byłoby dla ciebie, gdybyś nie wtykał swego siusiaka innym chłopcom do buzi i tyłka, bo pójdziesz za kratki. Sodomia jest w tym kraju zakazana." Rusty odłożył zrezygnowany słuchawkę. "Co mam zrobić?" pytał sam siebie. | |
![]() | Po przemyśleniu sytuacji, Rusty zdecydował się uciec i znaleźć ludzi, którzy by go zrozumieli. "Chodź, Łatek," powiedział do psa. "Uciekamy!" Zapakował kilka kanapek z masłem orzechowym dla siebie i dla psa i pobiegł do parku. | |
![]() | W parku, Rusty spotkał mężczyznę. "Cześć chłopczyku," powiedział mężczyzna. "Chciałbyś może loda?" Rusty doskonale wiedział, czego ten facet chce. Może to była szansa? "Czy ma pan mundur strażaka?" spytał. "Obawiam się, że nie," powiedział mężczyzna. "O," odrzekł rozczarowany Rusty. Potem kopnął mężczyznę w jądra, by pokazać mu, co myśli o molestowaniu dzieci. | |
![]() | Rusty pobiegł z Łatkiem do domu. A potem płakał i płakał. "Nie wiem, dokąd się zwrócić, Łatku," powiedział. "Chyba się zabiję." Popatrzył smutnie na pieska. "Boję się umierać samotnie. Choć, zawrzyjmy umowę samobójców." Łatek polizał go po nosie, co Rusty uznał za zgodę. Wziął go więc i wyszedł na dwór. | |
![]() | Smutno podszedł do krawężnika na ulicy i czekał, aż nadjedzie samochód. Właśnie zbliżał się jakiś z wielką szybkością. | |
![]() | Z Łatką w ramionach, Rusty wyskoczył przed samochód. Zapiszczały opony i samochód zatrzymał się w samą porę. Kierowca wyskoczył i krzyknął: "Na Boga, dlaczego pakujesz się pod moje auto?" "Próbowałem się zabić, bo jestem homoseksualistą i cała rodzina, dzieci i policja mnie nienawidzą," powiedział Rusty. "Nie zabijaj się!" powiedział kierowca. "Zadzwoń do Gejowskiego Telefonu Zaufania. Oni ci pomogą!. I kierowca dał Rustiemu numer telefonu, wsiadł i odjechał. | |
![]() | Rusty nerwowo wykręcił numer. "halo, czy to gejowski Telefon Zaufania?" powiedział. "Nazywam się Rusty White, mam dziewięć lat. Jestem homoseksualistą i chcę ożenić się ze strażakiem. Wszyscy mnie nienawidzą, ponieważ jestem homoseksualistą: Mama, tata, siostra Sue, inspektor Plocznik i dzieci w szkole. Próbowałem uciec z domu, ale facet chciał kupić mi loda, więc kopnąłem go w jądra. Chciałem się zabić, ale kierowca się zatrzymał i dał mi ten numer. Co mam zrobić?" | |
![]() | Potrzebujesz dobrego psychologa rodzinnego!" powiedział pan z Gejowskiego Telefonu Zaufania. "Dam ci numer telefonu." I dał Rustiemu numer. | |
![]() | "Możemy pójść do psych... psych... no, lekarza od chorych głów, mamo?" zapytał Rusty. "mam telefon do całkiem niezłego."Matka pomyślała: "Może on wybije Rustiemu z głowy te perwersyjne myśli? OK!" powiedziała. | |
![]() | "Witam, nazywam się doktor Goldenberg. Czym mogę służyć?" Przyszliśmy, ponieważ nasz mały syn wydaje sią byś, ehemmm... homoseksualistą." powiedziała matka. | |
![]() | "Tylko bez paniki. Bycie gejem jest całkowicie normalną odmianą seksualności," powiedział doktor Goldenberg. "Najlepsze, co możecie zrobić, to zaakceptować Rustiego takim, jaki jest." | |
![]() | W domu, ojciec i matka przedyskutowali sprawę. "Może wyrokowaliśmy zbyt pochopnie o chłopcu," powiedział ojciec. "Może," powiedziała matka. "Porozmawiajmy z nim." | |
![]() | Ojciec powiedział do Rustiego, "Rusty, mama i ja zadecydowaliśmy zaakceptować cię takim, jaki jesteś. Jesteśmy dumni, że mamy syna-geja." Twarz Rustiego rozjaśniła się. Był bardzo zadowolony. | |
![]() | "Zgadnij, Łatko, co się stało!" krzyknął Rusty. "mama i tata chcą zaakceptować mnie takim, jaki jestem!" Łatka radośnie skakał i szczekał. | |
![]() | Rusty został działaczem gejowskim i przyczynił się do wzrostu świadomości wśród dzieci w szkole. "Zaś używając prezerwatyw przy każdym zbliżeniu seksualnym, zmniejszacie ryzyko zarażenia wirusem HIV!" powiedział Rusty. | |
![]() | Rodzice Rustiego zostali pilnymi czytelnikami "Nowego Mena". "Nie potrzebujemy chodzić na herbatkę, kiedy mamy spotkania "Lambdy," powiedziała matka. | |
![]() | Rodzina Rusty próbowała zaakceptować jego dziwne upodobania. "Tatusiu, czy kupisz mi smycz na urodziny?" "Ale łatka ma już smycz." powiedział ojciec "Nie chcę smyczy dla Łatki," powiedział Rusty. Ojciec z trudem przełknął ślinę. | |
![]() | Rodzina Rusty starała się nawet znaleźć mu chłopaka przez ogłoszenie. "Co sądzisz o tym, tato," zapytała Sue. "10-letni chłopiec szuka strażaka do SM. Może być aktywny. Czy Rusty jest aktywny czy pasywny?" "Myślę, że jest pasywny," powiedział ojciec. | |
![]() | Rusty był szczęśliwy, że rodzina go wreszcie zaakceptowała. I żyli długo i szczęśliwie... |
Powyższą historyjkę tę znaleźć można w oryginale pod adresem internetowym
http://www.ling.upenn.edu/~kurisuto/rusty/rusty.html
Opracował: Tomek Juszkowski
zajrzeć na stronę oryginalną i przeczytać "p.s." na dole.
autor oryginału pisze że rusty jest "uosobieniem dziecka drzemiącego w każdym dorosłym geju". to troche zmienia interpretacje...
No ludzie, jaka znowu perwersja? Satyra na maxa! Uśmiałam sie jak nigdy :D
Nie! Nie jest smieszne.
Co powiedza ojcowie dzisieciolatkow - zalaze sie jest ich tu kilku?
A moze ktos powinien przeslac ten link do Samoobrony, LPRu i innych podobnych organizacji gdzie bedzie on wykorzystywany do dyskusji 'Legalizacja zwiazkow partnerskich w Polsce'. Bardzo Was prosze o podwojne przemyslenie kazdego linku ktory tu zamiescicie
pozdr
m
Pocieszam się tylko że te komentarze piszą pozbawieni poczucia humoru aktywiści naszych kilkuosobowych "ruchów".
Po za tym w dobie walki z pedofilia to dosc kontrowersyjna historyjka. Gdyby zmienic wiek chlopca, lub chocby pominac motyw spania nago ze strazakiem i chodzenia na smyczy to byloby ok.
Tez "podoba" mi sie reklama NM i Lambdy.
I jak Lambde jeszcze moglbym zrozumiec - grupy wsparcia, te sprawy, to NM jest wybitnie naciagany!