Król muzyki pop, największa mega-gwiazda wszystkich czasów, Michael Jackson wygląda ze swą trupio bladą cerą i twarzą i uformowaną skalpelem chirurga niczym przywrócone do życia zwłoki, czyli Frankenstein. Zaś od miesięcy, cała branża muzyczna czeka z napięciem na rezultaty jego wysiłków przywrócenia do życia świetnej kariery. Jesień będzie gorąca. Należąca do Sony Music firma fonograficzna Epic wypuści we wrześniu pierwszy od dziesięciu lat pełno wymiarowy album MJ. Podobno będzie to najdroższa produkcja wszystkich czasów. Nagrywanie, kasowanie, poprawianie, ponowne nagrywanie, a potem niekończące się szlifowanie 50 piosenek w najlepszych studiach nagrań trwało trzy lata i kosztowało - bagatela - około 30 milionów dolarów. Przy produkcji pracowali najlepsi na świecie specjaliści od aranżacji, tekstów, efektów, najlepsi muzycy i technicy dźwięku. Jakcksonowi towarzyszyły w jego tytanicznym wysiłku inne mega-gwiazdy. Z graniczącym z obsesją perfekcjonizmem MJ odrzucał wszystko to, co wydawało mu się stare i banalne. Jak powiedział jeden jego głównych współpracowników, Rodney Jerkins (pracuje dla Jennifer Lopez, Whitney Houston i Destiny's Child): "Jego celem jest, sound którego nikt dotąd jeszcze nie słyszał".
Napięcie jest tym większe, że album zapowiadany był już w listopadzie 1999 roku. Potem, data była bezustannie przesuwana, a lista zakwalifikowanych do publikacji "tracks", czyli piosenek okrojona do 15. Wreszcie, miesiąc temu, najwyższe szefostwo Sony otrzymało zaproszenie do studia Hit Factory w Miami na Florydzie, by wreszcie dowiedzieć się na co poszły ich pieniądze. Po tej utrzymanej w najściślejszej tajemnicy, szef Epic Dave Glew powiedział że "cztery lub pięć tracks było bombowych". Tylko?!!! A co z resztą? I jak ma się ten rezultat do owych 30 milionów dolarów? Tego dowiemy się już za kilka tygodni. Wiemy tylko tyle, że nowy album nosi nieskromny, ale typowy dla MJ tytuł "Invincible", co znaczy "Niezwyciężony".
Krytycy starszej generacji hamują krytykanckie zapały swych młodszych kolegów. Mówią, że tak jak w wypadku Madonny, ci, którzy szykują wieńce, by umieścić je na grobie sławy MJ mogą łatwo trafić na paradę zwycięstwa. Nie zapominajmy, że album Thriller (1982) sprzedał się 51 milionów razy. Następne, czyli Bad (1987) i Dangerous (1991) znalazły już tylko po 30 milionów nabywców. Jednak... Kariera Jacksona była w tym czasie zwichnięta skandalem, wokół rzekomego wykorzystania seksualnego 13-letniego chłopca (rok 1993) i zawartą pozasądownie kosztowną umową. W 1995 Jackson powrócił na scenę albumem HIStory, który był sprytnie skompilowaną mieszanką nowego materiału i starych przebojów. Skalę zniszczeń (przynajmniej na rynku amerykańskim) ilustrują wyniki sprzedaży: Zaledwie 15 milionów srebrnych krążków. Od lat 80-tych, piosenkarz nie dał ani jednego koncertu w Stanach Zjednoczonych. Objeździł za to całą Europę (łącznie z Polską) i Azję a jego popularność graniczy z legendą. Ostatnia na liście produkcja Króla Popu jest właściwie nieznana. Krążek nosi tytuł "Blood on the Dancefloor", ukazał się w 1997 roku i jest kompilacją remiksów starych utworów z niewieloma nowymi. Wynik sprzedaży upokarzający dla artysty tego formatu co MJ: Tylko 250 000 egzemplarzy.
Wiele wskazuje na to, że czasy świetności Jacksona bezpowrotnie minęły. Symboliczna ceremonia przyjęcia za "całokształt spuścizny" do Rock and Roll Hall of Fame (czyli hali sław rock and rolla, gdzie miejsce znaleźli już m.in Rolling Stones i Elton John) jest klamrą, za którą podejrzewa się raczej zasłużoną emeryturę niż nowe wzloty. Ale Jackson nie ma zamiaru odrywać kuponów od glorii przeszłości. Wręcz przeciwnie - zwraca się do młodej publiczności, która nie tylko kupuje płyty, ale przede wszystkim szuka idoli i wszystkim związanych z nimi symboli. Pragnie byś pozaczasowy, wieczny. Usadowiona w Frankfurcie nad Menem (Niemcy) firma MJ-Net Entertainment podpisała z nim w styczniu ekskluzywny kontrakt, który przewiduje produkcję całej palety dewocjonaliów, związanych z piosenkarzem - od sygnowanych jego inicjałami komputerów po karty kredytowe. Kalkulacja towarzysząca tym działaniom jest prosta. Sprzedaż upominków grupy Backstreet Boys przyniosła 250 milionów dolarów dochodu. Za prawo do używania nazwiska i podobizny MJ, frankfurcka firma poszła na całość i zapłaciła wiele miliony dolarów żywej kasy, choć wszyscy mają jeszcze w pamięci straszliwą klapę firmy, która zainwestowała 9 milionów dolarów w licencję gadgetów poświęconych Ricky Martinowi. Nikt nie mógł jednak przewidzieć spadku zainteresowania młodzieży latynoskim przystojniakiem. Skończyło się bankructwem i kolejnymi stratami dla producentów koszulek, bielizny, pocztówek, czapek, zeszytów i tysięcy innych przedmiotów których już nikt nie kupi.
Niemcy są pewni swego. Harald Neidhardt z filii MJ-Net w Nowym Jorku twierdzi, że Michael Jackson to marka znana od trzech generacji. Czy najmłodsza generacja odnosi się do niej z równym entuzjazmem, okaże się niebawem. MJ ma dziś 42 lata, twarz zniekształconą niezliczonymi operacjami, jest dwukrotnie rozwiedzionym mężczyzną, któremu "przypisuje się" dwoje dzieci a którego najlepszym przyjacielem jest małpa. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że Jackson to jeden z najbardziej utalentowanych artystów branży muzycznej wszystkich czasów. Ale czy w wyścigu do popularności może się on zmierzyć z - powiedzmy - Britney Spears - lub, nie przymierzając z raperem Eminemem? Najwierniejszą publiczność MJ ma wśród wiernych fanów swej własnej grupy wiekowej. 30-sto i 40-sto latkowie na pewno kupią "Invincible". Jednak czy wspominający dni własnej młodości rodzice kupią swym pociechom lalkę "Michael Jackson"? Niedługo się dowiemy...
Opracował: Marek Romiszewski (Miami)
(Za "The Advocate")
Bądź co bądź Autor tego tekstu połączony chyba pępowiną do bulwarowych pisemek nie ma zielonego pojęcia jakim człowiekiem jest Michael Jackson. Wyraża beznadziejne osądy. Jeśli już sie wypowiada m.in o tym, że przyjacielem Michaela jest małpa - mógłby być na tyle łaskaw i dopisać, że do grona przyjaciół zaliczają sie takie sławy jak Elizabeth Tyylor, Liza Minelli, Eddie Murphy, James Brown, Jack Nicholson.
Nie mówiąc juz o tym, jaką śmieszność wprowadził tekstem o zmierzeniu się z Britney czy Eminemem.
A cóż Oni zrobili takiego wielkiego dla muzyki ?!
Michael Jackson stał sie legendą za życia - i w najmniejszym wymiarze dotyczy ona Jego życia prywatnego.
MA TALENT