"Kunstfabriek" będzie niedługo świadkiem niecodziennej ekspozycji. Zamiast płócien sławnych mistrzów, które nadal podziwiać można w pobliskim Muzeum Państwowym, w salach wystawowych zawieszone zostaną obrazy pochodzące z bezpośredniego importu z Chin. Martwe natury, owoce, krowy, bezkresne pola z tulipanami, nagie kobiety - słowem wszystko jak na najlepszych obrazach flamandzkich i niderlandzkich mistrzów. I nie ma w tym nic dziwnego. Kierownictwo Kunstfabriek wyruszyło w plener z kamerą fotograficzną, aby - po późniejszej obróbce komputerowej - otrzymane zdjęcia przesłać za pomocą internetu do Chin, gdzie na ich podstawie zostały namalowane obrazy. Malarstwo holenderskie rodem z Chin? Skąpi Holendrzy umieją dobrze liczyć i jeśli coś można zrobić taniej w dalekich Chinach a u siebie sprzedać drożej, to dlaczego by nie? Postępowanie takie ma zresztą dobrze udokumentowaną przez historyków przeszłość. Zwiedzając wystawy często możemy napotkać tabliczki informujące nas, iż podziwiana przez wielu antyczna chińska porcelana to 'Chine de commande' a więc porcelana wykonana na zlecenie: Projekt rysunku wykonany został przez flamandzkich mistrzów, samo zaś dzieło wyprodukowano w Chinach i drogą morską przewieziono do Europy.
W ciągu ostatnich miesięcy rodzinne klany kopistów z Chin miały znów pełne ręce roboty. Tym razem nie chodziło jednak o kopiowanie Rubensa czy rysunków porcelanowych lecz o przenoszenie na kanwę płótna setek zdjęć męskich aktów: bogowie z mitologii greckiej i rzymskiej, na pół rozebrani żołnierze w mundurach z różnych epok, bądź po prostu para nagich pośladków nonszalancko czekających na wielbiciela. A wszystko to w związku z nową wystawą w Kunstfabriek - Dolle dwaze homodagen (Szalone głupie dni gejowskie) - którą zwiedzać można będzie od 3 marca do początku kwietnia w Amsterdamie. Na wystawie: sami mężczyźni uchwyceni w różnych pozach, pod różnym kątem i w różnym stopniu rozebrania. W oleju i w akwareli. Obrazy duże i małe. W sumie ponad trzydzieści płócien, które po wystawie sprzedane zostaną chętnym nabywcom. A cena? Jak na Holandię całkiem przystępna: za 2000 guldenów albo 900 euro można sobie powiesić na ścianie jakąś 'ładną sztukę'.
Na wystawie są nawet obrazy aktów męskich samego Breitnera (1857-1923), który wsławił się w portretowaniu nagich ciał kobiecych, uchwyconych - jakby przypadkiem - w intymnych momentach codziennego życia. Na wystawie podziwiać można będzie kopie kilku znanych płócien artysty przedstawiających akty młodych mężczyzn zażywających wspólnej uciechy w wodzie. Namalowani nago w wodzie, zasłaniając rękami swoje cenne klejnoty, są prawdziwą ozdobą wystawy.
Kunstfabriek nie byłaby współczesną galerią sztuki, gdyby nie posiadała własnej strony w Internecie, na której zobaczyć można większość dzieł. Wirtualna wystawa (www.kunstfabriek.com) podzielona jest na kilka działów takich jak posągi, akty, zwierzęta, kwiaty, martwe natury, budynki itp. Wirtualna wycieczka po Kunstfabriek jest z pewnością warta kilku impulsów telefonicznych: kolekcja jest często odnawiania i to mniej więcej trzy miesiące zwiedzać można nowe 'sale' wystawowe.
Dla miłośników zwiedzania w tradycyjny sposób podajemy adres:
Kunstfabriek
Czaar Peterstraat 213
Amsterdam - Oost
(w pobliżu Convention Factory)
tel. (020) 520 3885
Przemysław Jabłoński - Amsterdam