Kto ni chłopców, ni koni o pełnych kopytach,
Ni psów nie kocha, nigdy radości nie zazna.
Te słowa poety Teognisa są swego rodzaju manifestem, pod którym mógłby podpisać się grecki arystokrata z VI w. p.n.e. W obiegowej opinii właśnie starożytna Grecja jest ojczyzną związków męsko-męskich, rajem gejowskim bezpowrotnie utraconym.
Czy tak jednak było naprawdę?
Czy rzeczywiście Grecy kultywowali miłość między mężczyznami?
Uważna lektura tekstów, które dotrwały do naszych czasów, pokazuje, że homoseksualizm w Grecji był dosyć specyficzny i właściwie określić go trzeba greckim słowem "paiderastia" [pais, paidos - chłopiec; eros - miłość], które poprzez łacinę weszło do polszczyzny jako pederastia. Albowiem - pora rozprawić się z obiegową opinią i zburzyć gejowski mit - związki jednopłciowe w Helladzie kwitły głównie między dojrzałymi mężczyznami a wchodzącymi w życie chłopcami. Nawet pośród bogów Dzeus (który, jakby nie było, nie przepuścił też żadnej kobiecie) zachwycał się nastoletnim Ganimedesem, synem króla Troi, a nie supermęskim Heraklesem czy Posejdonem (może dlatego tylko, że pierwszy był jego synem, a drugi bratem?). Ale Apollo, który miał niewątpliwie większy wybór, też wolał delikatnego Hiacynta niż, powiedzmy, herosa Tezeusza czy przyrodniego brata Hermesa.
Nie znaczy to bynajmniej, że nie było przypadków miłości między rówieśnikami, chociaż na ten temat niewiele mówią nasze źródła. Literatura - a mam tu na myśli zarówno poezję, jak i filozoficzne rozważania - najwięcej uwagi poświęcała relacjom, w których jedną ze stron był dorosły mężczyzna, a drugą - chłopiec nawet kilkunastoletni, jeszcze "bez brody". W "Historii starożytnych Greków" czytamy: "Działo się tak dlatego, że dorosły mężczyzna kierujący swe uczucia ku chłopcu w wieku dojrzewania miał w oczach środowiska wypełniać także ważkie zadania wychowawcze. Spodziewano się, że on właśnie nauczy przyszłego arystokratę zasad postępowania, oswoi go z horyzontem umysłowym grupy, uczyni go człowiekiem dojrzałym. Satysfakcja, którą odczuwał, była podwójnej natury: seksualnej i wychowawczej." Hmmm, ciekawe, która była większa? Co więcej, uważano, że chłopiec nie powinien być aktywny, że nie powinien ze stosunków czerpać zmysłowej przyjemności! Na wazach greckich, na których często przedstawiano sceny homoerotyczne, chłopięce członki rzadko są w stanie erekcji. W pewien sposób grecka miłość do chłopców wynikała z sytuacji kobiety w starożytności, kobiety, która nie mogła być równym partnerem dla mężczyzny. ("Kobiecie nikt wierny nie jest" - pisał Teognis.) Były zatem często stosunki męsko-męskie - trzeba ze smutkiem stwierdzić - substytutem związku z kobietą, a nie prawdziwą męską miłością, prawdziwym upodobaniem w drugim mężczyźnie. Dlatego u poetów spotykamy i takie fragmenty:
Chłopcze, co wzrokiem spoglądasz dziewczęcym,
Tak ciebie pragnę, a ty mnie nie słuchasz. [Anakreont, zm. ok. 485 p.n.e.; tłumaczył go już Kochanowski]
czy:
Chłopcze, dopóki będziesz miał gładki podbródek,
Nie przestanę cię chwalić, choćbym umrzeć musiał. [Teognis]
Czyli ideałem był chłopiec, nastolatek, delikatny i skromny, taki, o którym właściwie trudno jeszcze powiedzieć "mężczyzna" - nieopierzone pacholę raczej. Czy to jest rzeczywiście to, co wszyscy geje lubią najbardziej? Ja na pewno nie...
Jak już wspomniałem, zakładano, że całą przyjemność z takiego związku miał czerpać mężczyzna. W poezji znajdujemy liczne ślady tego czerpania, czasami w opisach bardzo śmiałych i dosłownych, czasami metaforycznych. Tak np. Teognis pisze:
Niczym lew ufny w siłę, jelonka spod łani
Porwałem pazurami, lecz krwi nie wypiłem - gdzie chłopiec jest, jak w wielu innych fragmentach, trwożliwym jelonkiem.
Ten Teognis musiał mieć zresztą niezły temperament w łóżku (pazury! czy chłopiec miał ślady na plecach?), skoro pisze i tak:
Szczęśliwy ten, kto kocha i miłosny trening
Z pięknym chłopcem uprawia cały dzień w swym domu.
Cały dzień trenować - pewnie w różnych pozycjach, których opis, niestety, się nie zachował! Tylko żal biednego chłopca, który musiał przez cały czas nie okazywać podniecenia... Z kolei wśród jednowierszowych fragmentów Anakreonta znajdujemy takie perły: "Udami uda opletli... daj mi, mój drogi, swe biodra smukłe... i pierś otaczali wieńcami z plecionych gałązek lotosu... pijąc miłość". Wróćmy jednak do Teognisa; już na początku przytoczyłem jego wiersz, w którym obok chłopców stawia konie - oto następny, o wiele śmielszy:
Chłopcze, tyś jest jak źrebak, co pojadł jęczmienia:
Jak on do naszej stajni przyszedłeś z powrotem.
Bo pragniesz już dobrego jeźdźca, pięknej łąki,
Źródła pełnego chłodu i gajów cienistych.
Mili czytelnicy, nie odbiorę Wam przyjemności samodzielnej interpretacji tego wiersza... A jeśli macie trudności z odpowiedzią na słynne pytanie "co poeta miał na myśli", może następny fragment Wam pomoże:
Chłopiec i koń podobni do siebie: nie płacze
Koń za jeźdźcem, gdy w pył on upadnie, nowego
Pana nosi na grzbiecie, obżarty jęczmieniem;
Chłopiec też kocha tego, kto właśnie jest przy nim.
Gwoli ścisłości dodam tylko, że konie i źrebaki były ulubionym greckim kodem erotycznym, mającym także zastosowanie do dziewcząt, często przyrównywanych do młodych klaczy - bez żadnej obrazy dla ich urody i uzębienia!
W jednym z tzw. anakreontyków, anonimowych wierszy łączonych z imieniem Ankreonta, mamy też opis idealnego chłopca: poeta daje wskazówki malarzowi, jak ma przedstawić jego miłego. Włosy mają być długie, lśniące i czarne, czoło świeże, "brew czarniejsza od wężowych splotów czerni". Oczy - także czarne - od Aresa, boga wojny, aby przejmowały lękiem, i od Afrodyty, bogini miłości, aby jednak dawały nadzieję kochankowi. Rumieniec. Szyja jak z kości słoniowej, piękniejsza niż u Adonisa, kochanka Afrodyty. Pierś i ręce na wzór Hermesa, posłańca bogów, brzuch Dionizosa, boga winnej latorośli, a uda - Polydeukesa, boskiego bliźniaka, słynnego boksera. (Gdybym interesował się sportem, pewnie wiedziałbym, czy bokserzy mają ładne uda...) Te uda - nakazuje poeta - mają być aksamitne i kryć w sobie ogień. Nad nimi skromny zarys członka. A dalej... poeta mówi do malarza:
Jakże sztuka twa zazdrosna:
Nie ukaże wcale tyłu,
Choć ta strona jeszcze lepsza.
Nogi... cóż ci będę mówił!
Ciekawe, jaki był ostateczny wynik tego połączenia najlepszych części w jedno...
Aha, i jeszcze jedno: ponieważ zakładano, że mężczyzna miał także odczuwać satysfakcję wychowawczą, poeci podają wiele wskazówek dotyczących dobrego, uczciwego życia - nie przestawaj z ludźmi podłymi, ludziom zawierzaj nielicznym, nie rzucaj przyjaciela, by szukać innego - o czym niech pamiętają współcześni chłopcy i ich miłośnicy!
Specjalnie dla IS: Marcin de Hautdesert