Mimo, że Wojtek ma już 22 lata, mieszka z rodzicami. Nie ma nawet własnego pokoju - dzieli go z bratem. Rodzina nie jest zamożna, więc mimo iż chciał się uczyć, musiał iść do pracy. Widywałem go czasami "na mieście". Rzadko w gejowskim klubie. Wojtek to ładny chłopak: wysoki, szczupły blondyn o śmiejących się oczach. Od dawna widać było widać było, że go coś gryzie. Na moje pytania, co go trapi, odpowiadał zdawkowo. Wiedziałem, że Wojtek pochodzi z bardzo tradycyjnej, religijnej rodziny. Ojciec regularnie słucha "Radia Maryja", modli się chodzi do kościoła. Kiedy się ostatnio spotkaliśmy, powiedział mi: "Rodzina wie o mnie". Poprosiłem, by opowiedział historię swego "coming out'u".
- Miałeś dość nieudany "coming out". Dlaczego zdecydowałeś się powiedzieć rodzicom, że jesteś gejem?
- To znaczy... Przyszedłem do domu... Byłem trochę załamany, zdenerwowany wszystkim, co się wydarzyło w ostatnim czasie...
- A co się wydarzyło?
- No... Nic jeszcze w życiu nie osiągnąłem. Cały czas musiałem rodzinę okłamywać. Nie mogłem być takim, jaki jestem. Ciążyło mi to. I w końcu zrozumiałem, że muszę do końca zaakceptować, że jestem gejem. To stało się przez pewną osobę.
- A zanim tę osobę poznałeś - nie byłeś pewien?
- Próbowałem samego siebie zaakceptować. Ale to było trudne. Nie udawało mi się. Im bardziej się starałem, tym bardziej bolało. A przy tej osobie... Stało się coś takiego dziwnego, że poczułem się dobrze w własnej skórze.
- Zaraz wrócimy do mojego pytania z początku rozmowy. Ale - ciekawi mnie, od kiedy wiedziałeś, że jesteś gejem?
- Od trzeciego roku życia.
- ????
- Tak. Wtedy podobali mi się wszyscy mężczyźni.
- Ale przecież dzieci nie mają świadomości własnej seksualności!
- Ja wtedy naturalnie nie wiedziałem, że jestem gejem. Mówię tylko, że podobali mi się faceci.
- A potem? Kiedy byłeś już starszy?
- Też mi się podobali, ale uciekałem do dziewczyn. Ale nie miałem z dziewczynami żadnych kontaktów seksualnych. Z facetem kochałem się dopiero jak miałem 20 lat.
- I co? Nie było to przyjemne przeżycie?
- Było przyjemne. Aczkolwiek.... Ja się wtedy wszystkiego bałem. Chciałem kogoś poznać, żeby z nim być na stałe. Ale nie udawało mi się.
- OK. Wróćmy teraz do Twojej rodziny. Ile masz rodzeństwa?
- Dwóch braci i siostrę.
- Rodzice niczego się o Tobie nie domyślali? Nie dostrzegali, że masz jakiś poważny, wewnętrzny konflikt?
- Mówiłem im, że nie mogę mieć dzieci. Ale oni myśleli, że byłem na jakichś badaniach i pocieszali mnie, że też mieli problemy. A ja przecież tylko chciałem ich naprowadzić, żeby sami doszli do tego, co miałem na myśli.
- Zależało Ci na tym żeby rodzice wiedzieli o Tobie?
- Niby wiedziałem, jaka będzie reakcja. Więc z jednej strony chciałem - a z drugiej nie.
- Kochasz swoich rodziców?
- Tak.
- Więc wróciłeś wtedy do domu, miałeś zły nastrój i - no właśnie! Co się stało?
- Przede wszystkim rozmawialiśmy po raz pierwszy otwarcie i po raz pierwszy tata mnie słuchał, a nie ja jego. Mówili, że mogą mi we wszystkim pomóc, żebym im powiedział, co mnie gryzie... A ja - że nie powiem, że są jeszcze niedojrzali. W końcu sami na to wpadli. Więc zaczęli wymieniać różne rzeczy. Że jestem na coś chory itd. W końcu mama powiedziała: "Spałeś z facetem". Ja nic nie powiedziałem. Tylko się uśmiechnąłem. A ona: "Tak! O to chodzi!" Więc przytaknąłem. Popatrzyli się na siebie dziwnie. Pytali mnie, czy na pewno jestem gejem, tłumaczyli, że dziewczyny są o wiele ładniejsze.... Potem rozmowa się urwała, bo następnego dnia musiałem iść do pracy. Oni się przespali, a na drugi dzień już wiedziałem, że coś wybuchnie.
- Czy myślisz, że oni ze sobą wcześniej na ten temat rozmawiali?
- Mówili coś do siostry, że "jestem jakimś gejem", czy coś takiego... Nie wracałem na noc. Jak coś opowiadałem, to o dziewczynach starszych ode mnie... Ich to dziwiło, ale zawsze wszystko obracali w żart.
- Siostra o Tobie wiedziała?
- Tak. Powiedziałem jej zaraz po moim "pierwszym razie".
- Dlaczego?
- Zakochałem się w kimś, kto nie był godny moich uczuć. I musiałem się zwierzyć.
- Co było dalej?
- Następnego dnia rano wstałem, mama też wstała, nic się nie odzywała. Wyszedłem do pracy i zadzwoniłem do kolegi, który to wszystko miał już za sobą. Powiedział "Musisz z nimi rozmawiać". Potem dostałem od ojca SMSa: "Musimy porozmawiać, kiedy wracasz do domu". Więc oddzwoniłem i powiedziałem: "Przecież wiesz, kiedy wracam". Wieczorem przed wyjściem z pracy, zacząłem się strasznie denerwować, kopać w ścianę. Cały się trząsłem. Wszyscy to widzieli. Koleżanka wzięła mnie na bok i spytała, co się ze mną dzieje. Odpowiadałem jej też tak - aluzyjnie. Kręciłem w wszystkie strony. A ona powiedziała, że wie, o co chodzi i że cały czas się domyślała. Więc jej też się przyznałem. Zwolnili mnie wcześniej do domu. Głowa mnie tak bolała z nerwów, że nie miałem siły rozmawiać. Rodzice wzięli mnie do pokoju i zaczęła się burza. Zaczęli mnie przekonywać, że na pewno nie jestem gejem, że faceci mi się podobają tylko dlatego że są dobrze zbudowani, a ja chciałbym wyglądać tak jak oni. Że to wszystko wina ludzi, z którymi się zadaję, że to się da wyleczyć a oni mi pomogą, że muszę pójść do psychologa. A ja, że to oni powinni się leczyć. I tak dalej...
- Czy myślisz, że oni wiedzą coś o homoseksualizmie? Może coś czytali?
- Nie. Oni nic nie wiedzą. Mówili, że to grozi różnymi chorobami i że ich zarażę. Ojciec zaczął mówić o komarach...
- O jakich komarach?
- Że komary przenoszą AIDS. A ja mu na to, że tyle ogląda telewizję a nic nie wie. W końcu postawili sprawę tak, że zapytali mnie, czy chcę się zmienić, czy nie. A ja - że nie.
- Z tego co mówisz wynika, że Twoi rodzice mają z gruntu negatywny stosunek do homoseksualizmu. Czy próbowali Ci wytłumaczyć, dlaczego to jest dla nich takie nieszczęście że jesteś gejem?
- Oni to po prostu potępiają. Źle im się kojarzy.
- Ale przecież nie są złymi ludźmi. Dlaczego reagują tak negatywnie?
- Dla nich nieszczęściem jest, że ludzie się dowiedzą. Że podobno sąsiedzi już przeze mnie nie przychodzą. Byli też wściekli, że wszyscy naokoło wiedzieli o mnie, a oni - nie. Kłócili się z siostrą, że im nic nie powiedziała. W końcu wyszedłem z pokoju i powiedziałem żeby mi dali spokój. I tak jest każdego wieczora. Oni się wstydzą. Wstydzą się nawet własnego zdania. Oni myślą, że będę się chwalił na całym osiedlu, chodził z chłopakiem za rękę i całował się.
- Czy Twój ojciec jest bardzo wierzący?
- Za bardzo. On jest fanatykiem religijnym. Tak został wychowany i tak próbuje wychować nas. Ale to mu się nie udaje. Raz wysłał mi SMSa - z sąsiedniego pokoju, z receptą, jak się wyleczyć z gejostwa: Mam się modlić, iść do spowiedzi i powtarzać sobie, że faceci to zło, i że mam kochać kobiety, bo kobiety są piękne.
- Twój "coming-out" był jedną wielką katastrofą.
- Był katastrofą, ale jednak coś mi dał pozytywnego. Czuję się lepiej, luźniej. Przestało mnie gryźć sumienie, że wszystkich okłamuję. Choć liczyłem na to, że mnie zrozumią. Przecież cały czas mówili o miłości w rodzinie. Zawiodłem się. Siostrze powiedzieli, że albo się zmienię, albo mam się wynosić.
- Może tylko tak mówili.
- Chyba tak. Chyba by tego nie chcieli.
- Masz na pewno dużo marzeń - wyglądasz na chłopaka marzycielskiego. O czym marzysz?
- O normalnych rzeczach. Chciałbym być z kimś, mieć mieszkanie. Marzę o normalnym życiu. Dla kogoś, kogo kocham, jestem w stanie porzucić rodzinę. Na tym chyba polega miłość?
- Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.
Rozmowę przeprowadził Janusz Marchwiński
Moja historia właściwie niewiele się różni od twojej. Jakiś czas temu poznałem faceta na którym zaczęło mi zależeć a przede wszystkim, któremu zależało na mnie. Ponieważ mieszkamy od siebie jakieś trzy tysiące kilometrów, odwiedziłem go kilka razy i w końcu przyszła kolej zeby on odwiedził mnie w Polsce. Właśnie wtedy, gdy oznajmiłem mamie, że przyjeżdża do nas mój znajomy (a mieszkam tylko z matką i bratem) wprost zapytała mnie kim on dla mnie jest. Wyjaśnielem, ze to po prostu mój chłopak. Popłakała sobie trochę, a potem zrobiła mi kilka wyrzutów, dlaczego wcześniej jej o tym nie powiedziałem, i że to mogło znacznie ułatwić życie nam obojgu. Potem mój mężczyzna nas wszystkich odwiedził, świetnie dogadywał się z moją rodziną (bariera językowa jakby nie istniała dla nich). Obecnie nie rozmawia się na temat mojej seksualności w domu w taki sam sposób jakby sie o tym nie mówiło gdybym był z kobietą. Za każdym razem gdy jadę odwiedzić rodzinę mojego chłopaka mama pomaga mi wybrać dla nich prezenty a brat dokłada coś od siebie. Dzięki Bogu moja rodzina nie opuściła mnie gdy ich potrzebowałem i za to jestem im wdzieczny.
Wojtek, wiem, że nie wszyscy mieli tyle szczęścia co ja i że czasami jest bardzo trudno. Ważne żebyś ty wiedział co chcesz osiągnąć i żebyś zawsze był z tą drugą osobą. Trzymaj się. Gorąco pozdrawiam. Buzi, buzi.
Konrad
PS Chętnie nawiążę e-korespondencję
Tobie Wojtku, a konkretnie Twojemu tacie chciałbym powiedzieć, że komary NIE przenoszą wirusa HIV. Temperatura ich organizmu jest za niska dla wirusa. Gdyby było inaczej AIDS wyrżnąłby już większość rodzaju ludzkiego.
Pozdrawiam wszystkich "naszych" :-)
Niejako na swoja obronę powiedziałem Im, że całym swoim życiem będę udowadniał Im, iż jestem lepszy od tych "normalnych". Nigdy nie musieli się mnie wstydzić, a przyznać musze, że prowadzę otwarty tryb życia i moja "wada" jest rozgadywanie się znajomym i przyjaciołom. Zostałem przyjęty w moim środowisku (na nowo) z otwartymi rękami. Podobnie w środowisku gejowskiego Wrocławia.
Staram się pomagać gejom w odnajdywaniu Ich własnej drogi życia. Ostatnim przykładem może być Marek, który ze zdziwieniem stwierdził, po przeżyciu 26 lat, że woli facetów. Lubimy (ja i mój Krzyś) rozmawiać z Nim i prostować Jego zawile, "obronne" zachowania. Będą z Niego jeszcze NASI ludzie.
Summa summarum. Wojtek! Głowa do góry! MY po prostu mamy więcej do zrobienia w życiu. Musimy sobie zapracować na akceptacje najbliższych.
Serdecznie pozdrawiam. Boniek.