Diogenes Laertios, autor "Żywotów i poglądów słynnych filozofów" [polski przekład: PWN 1984], pisze o wielu, nieco mniej znanych filozofach. Tak np. Polemon miał się kochać w Ksenokratesie, swym poprzedniku na stanowisku kierownika platońskiej Akademii. Menedemos, współczesny Platona, miał się kiedyś zwrócić publicznie do zbyt głośno zachowującego się młodzieńca: "Uważaj no, czy przypadkiem nie masz czegoś w tyłku". Najwyraźniej nie miał nic przeciwko do(w)sadnym żartom... Z kolei o Arystotelesie plotkowano, że utrzymywał stosunki z tyranem Hermiasem, który był eunuchem.
Trochę więcej ciekawych - i dosyć pikantnych wiadomości można znaleźć w żywocie Arkesilaosa, kolejnego następcy Platona w Akademii. Najwyraźniej duch Platona wciąż unosił się pośród jego uczniów, gdyż Krantor, wykładając w Akademii zobaczył Arkesilaosa i zwrócił się do niego słowami ze sztuki Eurypidesa:
O dziewico, jeśli cię uratuję, czy będziesz mi wdzięczna?
Na co Arkesilaos odpowiedział, także cytując poetę:
Prowadź mię do swego domu, cudzoziemcze, jako niewolnicę lub jako żonę.
Z pewnością jego wdzięczność dla Krantora nie miała granic, a sądzę, że wielu czytelników zastanawia się, co mógł mieć na myśli chcąc być nawet niewolnicą swego kochanka. Jednak praktyki ich sypialni pozostają tajemnicą. Laertios pisze tylko: "odtąd Arkesilaos i Krantor żyli razem". Ciekawe, że w przytoczonym dialogu ci dwaj zwracali się do siebie w rodzaju żeńskim - oj, czy ta praktyka nie przetrwała wśród niektórych "koleżanek"? Czytamy w "Żywotach i poglądach...", że jakiś podstarzały rozpustnik miał kiedyś powiedzieć do Arkesilaosa: "O czcigodna królowo, czy mogę mówić, czy mam umilknąć?" Królowo... Hmm, komentarza nie będzie. Miał się też Arkesilaos kochać w Demetriosie i Kleocharesie, o którym mawiał, że "chce mu drzwi otworzyć, a ten je zamyka". Być może była to subtelna metafora, w końcu trudno, żeby "królowa" mówiła prostacko o czyimś tyłku... Gwoli ścisłości znów muszę dodać, że Arkesilaos żył jawnie z dwiema heterami, czyli paniami lekkich obyczajów, tak że zarzucano mu, iż psuje młodzież. Diogenes Laertios pisze także, że Arkesilaos był bardzo wrażliwy na potrzeby biednych, często ich wspomagał i to potajemnie, nie szukając rozgłosu. Szczerze mówiąc, myślę, że to lepiej świadczy o jego moralności niż to, co i z kim robił w łóżku.
Dużo ciekawych szczegółów znajdujemy też w żywocie Diogenesa z Synopy (nie mylić z autorem dzieła, Diogenesem Laertiosem!). To ten filozof, który mieszkał w beczce, a o którym mamy chyba najwięcej starożytnych anegdot. Z całą pewnością, nawet jak na tamte czasy, bywał on dosyć szokującą postacią poprzez swe nietypowe postępowanie. Potrafił np. publicznie masturbować się na targu i wyjaśniał zgorszonym ludziom: "Gdyby i głód można było zaspokoić przez pocieranie żołądka!" Rumieniec uważał za kolor cnoty - może dlatego wymyślono makijaż, aby ukryć jej brak? Kiedy jakiś strojniś o coś go zapytał, powiedział, że odpowie mu dopiero wtedy, kiedy ten się rozbierze, aby można było stwierdzić, czy jest mężczyzną, czy kobietą. Zaś do młodzieńca, który skarżył się, że zaczepia go mnóstwo mężczyzn, powiedział: "Przestań i ty dawać oznaki zachęty". Może czasami bywalcy gejowskich klubów pomyśleliby jak Diogenes? Do innego wystrojonego chłopca powiedział: "Jeśli to robisz dla mężczyzn, jesteś nieszczęśnikiem, jeżeli dla kobiet - niewolnikiem". Tu chyba jednak filozof był zbyt surowy, zgodzimy się z drugą częścią zdania, ale pierwsza?
Miał jednak całkiem niezłe poczucie humoru: do pięknego młodzieńca, który spał bez żadnej opieki, rzekł, cytując Homera: "Zbudź się, ażeby ci kto we śnie z tyłu nie wetknął oszczepu". (Nawiasem mówiąc, jak się okazuje, Homer ma wszechstronne zastosowanie: Swetoniusz, rzymski autor "Żywotów cezarów" przytacza anegdotę o cesarzu Wespazjanie, który w łaźni zobaczył mężczyznę z naprawdę dużym penisem i skomentował to cytatem z Iliady: "Długą wstrząsając dzidą, wielkim stąpa krokiem". Czytajmy Homera, panowie!) Warto też - wiadomo, gejowska, męska duma! - zastanowić się nad słowami Diogenesa do chłopaka udającego kobietę: "Czyż nie wstyd ci, że starasz się być gorszy, niż cię natura stworzyła? Stworzyła cię mężczyzną, a ty zmuszasz się, aby być kobietą". Koleżankom-lesbijkom przypominam, że wtedy nie istniał jeszcze feminizm... W każdym razie sądzę, że Diogenes nie budzi w nas takiej sympatii jak chociażby Platon czy Arkesilaos.
Dla IS: Marcin de Hautdesert