Czy słyszeliście o postępowaniu, jakie polska prokuratura wdrożyła wskutek skargi grupy obywateli, dotkniętych w swych uczuciach religijnych przez film "Dogma"? Czy widzieliście na szklanym ekranie członka jednej z organizacji obrony świętych wartości i rodziny, który łamiącym się z rozpaczy i oburzenia głosem mówił o "obrzydliwościach i porrrrrrnorafii", jakimi film jest rzekomo po brzegi wypełniony? A czy byliście na filmie "Dogma" (reżyseria Kevin Smith)? Nie? Pocieszcie się - obrońcy moralności też nie!!! Nie słyszeli pewnie też o aktorach, występujących w filmie w roli aniołów. A są to nazwiska, które trzeba koniecznie zapamiętać: Ben Affleck i Matt Damon.
Ben aniołem nie jest - podobnie zresztą jak jego serdeczny przyjaciel Matt. Niebiańskie skojarzenia można mieć w ich przypadku tylko, mając w pamięci okoliczności, w jakich się pojawili na firmamencie światowego kina. Rok 1992 i premiera filmu "Buntownik z wyboru" ("Good Will Hunting", reż. Gus Van Sant). Scenariusz do tego filmu napisali sami: Genialny matematyk i jego przyjaciele z społecznych nizin. Rezultat przeszedł wszelkie oczekiwania. Dwójka młodziutkich, ponad miarę przystojnych i bezrobotnych dotąd aktorów zostało obsypanych deszczem nagród. Oskar za scenariusz, Oskar dla odtwórcy głównej roli Robina Williamsa (dodatkowo jeszcze nominacja dla Damona), Golden Globe.
Ben Affleck ma dziś 28 lat i w kapryśnym świecie kina amerykańskiego uznany jest za symbol męskiego sex appealu, wszechstronnego talentu i sukcesu. Jego niezłomna lojalność wobec Matta Damona, przysłowiowa nierozłączność obu aktorów stanowią z natury rzeczy pożywkę dla wścibskich i obdarzonych wybujałą wyobraźnią dziennikarskich skrybów.
Początki kariery Afflecka i Damona nie różniły się zbytnio od opisywanej setki razy i tak samo często pokazywanej na ekranie cierniowej drogi adeptów sztuki aktorskiej, szukających szczęścia w hollywoodzkiej fabryce snów. Jako nastolatek, Ben próbował dostać rolę w "Beverly Hills 90210". "Podczas castingu powiedzieli mi, że się do niczego nie nadaję" - powiedział niedawno w jednym z wywiadów. Na szczęście nie uwierzył. Recepta, jaką posłużyli się przyjaciele była prosta: "Nikt nie chce zrobić kariery dla ciebie - zrób ją sobie sam!". Dziś, mogą przebierać w rolach.
Ben Affleck broni się przed etykietą "macho man" choć jego role wpychają go w stereotyp: Kosmiczna odysea "Armageddon", "Shakespeare In Love" i najnowszy - "Bounce" (reż. Don Roos) to tylko przykłady. W wywiadzie dla "TV Movie" zwierza się: "W dzisiejszym świecie zmieniły się wyobrażenia o tym, co jest męskie a co kobiece... My, mężczyźni zostaliśmy zmuszeni zastanowić się poważnie nad naszą rolą". Zaś pismu "Amica" zdradził: "W głębi duszy jestem nieśmiałym knypkiem. Całe lata byłem najmniejszy i najsłabszy w klasie, aż pewnego razu, dosłownie w ciągu jednej nocy urosłem 30 centymetrów i jeszcze nie zdążyłem się do tego przyzwyczaić".
Ben przyznaje, że ma ogromną potrzebę czułości. Ludzi, których polubi - natychmiast przytuliłby do piersi ("nikt nie jest przy mnie bezpieczny..." dodaje żartobliwie i znacząco). I tu wpada nam w oko najserdeczniejszy przyjaciel i alter ego. Ben i Matt znają się i przyjaźnią od ósmego roku życia. Razem przenieśli się z Massachusetts do Kaliforni. Razem budowali karierę i nie rozdzieliły ich ani niepowodzenia, ani (o co bardzo łatwo) sukces.
Przyjaźń Bena Afflecka z Mattem Damonem daje w Hollywood pożywkę plotkom wiadomego rodzaju. Ale najprawdopodobniej są to tylko plotki, bez cienia prawdy. Szkoda. "Pogłoski zaczęły kursować, kiedy zerwałem z Gwyneth Paltrow" - tłumaczy Ben. Zaszokowany był tylko dlatego, że ich autorem był ktoś, kogo uważał za przyjaciela. Jedno wiemy: problemów z gejami Ben z pewnością nie ma. W końcu z wieloma pracował przed i za kamerą. Gejem jest reżyser "Bounce" - Don Roos. A przyjaźń z Mattem? To niemal rodzinne uczucie lojalności, solidarności i kumpelskiego przywiązania. "Ja polegam na nim a on na mnie". Do tego, żeby się przyjaźnić z facetem nie trzeba być w końcu gejem!
Ben Affleck i Matt Damon nie zapomnieli, jak mozolna była ich wspinaczka na szczyt. W tych dniach, rozstrzyga się pod ich patronatem internetowy konkurs na najlepszy scenariusz, rozpisany przez amerykański kanał telewizyjny HBO i firmę Miramax. Zwycięzca otrzyma do dyspozycji milion dolarów i możliwość realizacji swego pomysłu. A nasi bohaterowie? Też nie próżnują. Po wspólnych występach na ekranie w "Good Will Hunting", "School Ties" i "Dogma" zobaczymy ich wkrótce w "Jay And Silent Bob Strike Back" w reżyserii (ponownie) Kevina Smitha.
opracował: Marek Romiszewski - Miami