No właśnie, jak to było z seksem u filozofów starożytnych? W ówczesnym świecie pełnili oni często rolę autorytetów moralnych, w końcu posyłano do nich młodych, aby się nauczyli dobrze żyć... W naszych czasach przedstawiciele moralności - często właśnie autorytety - wypowiadają się krytycznie pod adresem homoseksualizmu i homoseksualnych osób, jak o tym świadczy chociażby opinia Dalajlamy. Tymczasem starożytni filozofowie-moraliści wypowiadali się o seksie całkiem swobodnie, także męsko-męskim, a wielu z nich - jeśli wierzyć świadectwom, które czasami są nieco zbyt plotkarskie (no cóż, Życie na gorąco znalazłoby czytelników i w IV w p.n.e.), tenże seks równie swobodnie uprawiało. Nieocenionym źródłem informacji jest tu dla nas Diogenes Laertios, autor "Żywotów i poglądów słynnych filozofów" [polski przekład: PWN 1984]. Poglądy odłóżmy na bok, wiadomo, że filozofia potrafi być nudna, zajmijmy się żywotami...
Diogenes Laertios, typowy plotkarz i kompilator, często cytuje dzieło niejakiego Arystypa pt. "O rozpuście w dawniejszych czasach" (już widzę błysk w oczach czytelników, ale muszę ich rozczarować: dzieło to się nie zachowało...). Na jego podstawie stwierdza, że Alkibiades (z łacińska zwany Alcybiadesem) był ukochanym Sokratesa, chociaż - powołując się na inne źródła - pisze też, że urodą jego Sokrates wzgardził... Jak było naprawdę? Wiadomo, że Alkibiades, młodzieniec z bogatego rodu, rozrywkami nie gardził, a jego uroda i elegancja były w Atenach końca piątego wieku słynne. Zarzucano mu, że w młodym wieku odwodził mężów od żon, a w późniejszym wieku żony od mężów. (Kolejny przykład na biseksualizm starożytnych?) Inny filozof, Bion z Borystenes (III w. p.n.e.), o którym także pisze Laertios, "stawiał Sokratesowi zarzut, że jeżeli pożądał Alkibiadesa, a równocześnie się powstrzymywał, to był głupcem". Hmm, chyba jednak coś między nimi musiało być, jeśli krążyły plotki, do których nawiązuje kilkanaście stuleci później mój ukochany Christopher Marlowe. Swoją drogą, warto by spotkać tego "dzikiego" Alkibiadesa... Jak wyglądał, skoro budził tyle namiętności?
W rodzinie Alkibiadesa zachwycających i zabawowych młodzieńców było więcej, gdyż uczeń Sokratesa, Ksenofont, kochał się w Klejniaszu, stryjecznym bracie Alkibiadesa. Miłość swą wyrażać miał takimi słowami: "Widok Klejniasza jest mi droższy od urody całego świata, i zgodziłbym się być ślepym na wszystkie inne piękne rzeczy, bylebym tylko mógł patrzeć na jednego jedynego Klejniasza. Męczarnią jest dla mnie noc i sen, ponieważ wtedy nie widzę Klejniasza..." Najwidoczniej biedny Ksenofont musiał się zadowolić westchnieniami, skoro noc była dla niego męczarnią, a nie rozkoszą. A może Klejniasz był już zajęty? Niemniej jednak, dla ścisłości trzeba dodać, że i Ksenofont, mimo niewątpliwie gejowskich uniesień, przykładnie spłodził syna. Do historii literatury przeszedł zaś głównie dzięki opisowi wyprawy armii greckiej w głąb Azji (Anabasis) - 10 tys. mężczyzn, wojskowe klimaty... Hmm, tak, Ksenofont chyba lubił takie rzeczy. Jeśli jeszcze dodam, że pisał poradniki ujeżdżania koni i polowania na dzikiego zwierza... No, powstrzymajmy jednak nasze skojarzenia.
Dla IS: Marcin de Hautdesert
pierwszy komentator do Twoich chorych wypocin ma rację.To były inne czasy ,2500 lat temu nawet biorąc pod uwagę rozwój biologiczny człowieka to mylisz chyba swoich kolesi z którymi tracasz sie fiutkiem z kontynuatorem dzieła Tukidydesa.Nie znoszę tych ciotowskich porównań do czasów starożytnych.Żadna podpórka dla dzisiejszych zboczeńców.A w dodatku wyrwane z kontekstu przeczytaj "Anabazę"i "Historię grecką".Obciach a później sie dziwicie że was od głupich ciot wyzywają.