Christoph jest chłopakiem wyjątkowym! Jest wysoki, szczupły, zadbany. Jego wygląd jest bardzo "dopracowany". Widać, że ma swój styl. Ma bardzo przyjemne, dziecinne jeszcze nieco rysy twarzy. Nie dość komplementów: Ma doskonałe maniery, jest inteligentny, studiuje, zna języki. Gdyby był heterykiem, z pewnością nie mógłby się opędzić od dziewczyn! Gdy kogoś pozna, zachowuje się bardzo wstrzemięźliwie. Rozkręca się dopiero przy drugim - trzecim spotkaniu. Ma bogatych rodziców, jeździ własnym samochodem, mieszka w własnym mieszkaniu... Szczyt szczęścia? Bynajmniej! Christoph jest nieszczęśliwy! Dlaczego? Przeczytaj wywiad!
- Pochodzisz z zamożnej rodziny?
- Moi rodzice dorobili się. Mówi się że są nowobogaccy. Ale - uchodzę za kogoś z "dobrego domu".
- Rodzice są konserwatywni?
- Bardzo. To się bierze z tego, że mieszkamy w małym miasteczku.
- Czy są szczególnie religijni, mają rygorystyczne zasady moralne?
- Tak. Ja bym to określił dewocją, bo nie jestem do końca przekonany, czy religijność moich rodziców jest ich duchową potrzebą - czy też jest to częścią tradycji, w jakiej zostali wychowani. Oni zresztą tę religijność mnie też próbowali wpoić.
- Ale to, że jesteś gejem, wiedziałeś chyba bardzo wcześnie?
- Wiedziałem o tym od początku, od kiedy zacząłem interesować się swoją seksualnością.
- Kiedy to było?
- Miałem około 12-stu lat. To znaczy - wtedy nie wiedziałem, co to jest gej, ale nigdy nie ciągnęło mnie do dziewcząt, zawsze byłem zafascynowany mężczyznami. Kiedy miałem jakieś 13 lat i byłem w VII klasie to ta fascynacja bardzo się spotęgowała - i zacząłem coś robić w tym kierunku...
- Co?
- Zaczęło się dosyć ciekawie, bo ojciec ma firmę. I w szafce jednego z pracowników (grzebałem tam), znalazłem gazetkę ogłoszeniową "Seksrety". W niej zobaczyłem po raz pierwszy zdjęcie nagiego mężczyzny. Czytałem ogłoszenia i byłem zdumiony, że jest tak wielu ludzi podobnych do mnie! To znaczy - wiedziałem, że jest coś takiego jak homoseksualizm, bo słyszałem o tym w telewizji, gazety czasem pisały. Kuzynka kupowała "Bravo", więc wertowałem namiętnie wszystkie numery, brałem od niej całe stosy i otwierałem na stronie z poradami, szukając tego, co mnie interesowało. Tam pojawiały się niekiedy wzmianki o homoseksualizmie. I zawsze były pozytywne. Dlatego nigdy nie uważałem, że jest coś ze mną nie tak, że jestem chory, czy coś w tym rodzaju. Zaakceptowałem siebie od razu.
- A czy interesowali Cię rówieśnicy - czy raczej nauczyciele, starsi?
- Starsi. Tak było od samego początku i tak jest teraz. Z rówieśnikami nie mogę nawiązać bliższego kontaktu. Zawsze szukam kogoś starszego ode mnie. Zastanawiałem się - z czego to wynika? I myślę że z dwóch powodów. Po pierwsze, w środowisku rówieśników czuję się zagrożony, czuję konkurencję. Bo ja byłem strasznie zakompleksiony, myślałem, że nie mam takich walorów, jakich oni oczekują i nie potrafiłbym dać im takiej satysfakcji, jakiej by sobie życzyli. Natomiast w towarzystwie starszych - myślę że moim największym atutem jest wiek. I że moja niedoskonałość nie jest postrzegana tak krytycznie. Po drugie - ktoś starszy jest bardziej wrażliwy na wnętrze, a nie tylko na powierzchowność. Na tym mi bardzo zależy.
- Wróćmy do głównego wątku, bo Ci przerwałem. Co jeszcze robiłeś, żeby kogoś poznać?
- Aż wstyd się przyznać. W codziennej gazecie widziałem ogłoszenia "Panowie" z numerem telefonu. Zadzwoniłem tam i zapytałem, czy nie poszukują chętnych do pracy! Ale jak się dowiedzieli, że mam dopiero 14 lat, to mnie tylko ochrzanili. To było bardzo głupie.
- A czy byłeś rzeczywiście gotowy do pracy w agencji?
- Tak. Myślę że wtedy - tak. Tylko nie wiem, jak bym się zachował, gdyby coś takiego doszło rzeczywiście do skutku. Ja chciałem się dowiedzieć, jak to jest z mężczyzną, wszystko jedno jak, ale chciałem!
- I co dalej?
- Miałem 15 lat i chodziłem do liceum w dużym mieście, więc miałem więcej swobody. Poszedłem do kiosku i kupiłem to czasopismo. Zacząłem szukać - i znalazłem pierwszego mężczyznę, z którym byłem 9 miesięcy. Niestety, okazało się że zaczęła się moja zła passa. Bo ten mężczyzna był związany z innym chłopakiem, a ja pełniłem rolę sekretarki. Miałem dyżur wyłącznie do godziny 16.00. Przyjeżdżał do mnie po szkole. Ale nie zrozum mnie źle, ja byłem bardzo zadowolony. Byłem szczęśliwy że ktoś ze mną jest.
- Czy sądzisz że już w wieku 15 lat byłeś gotowy do poważnego związku?
- Może nie. Ale bardzo chciałem, żeby mój związek nie ograniczał się do kontaktów fizycznych, ale żeby wychodzić razem, spotykać się ze znajomymi, robić sobie prezenty... Tego zresztą pragnę do tej pory, bo jeszcze nie udało mi się czegoś takiego przeżyć. Widzisz, wielu młodych chłopców jest ze starszymi, bo sytuacja materialna ich do tego zmusza. A ja szukam takiego związku z przekonania! Mnie przecież nic nie brakuje. Wiele osób mówi: Człowieku, ty się zastanów co ty robisz!
- A jak jest z rodzicami? Przecież ty jesteś na pewno ich oczkiem w głowie! Oni są z pewnością przekonani o Twojej anielskiej niewinności?!
- Oni do tej pory myślą, że ja nie miałem żadnych kontaktów seksualnych. Ale miałem dwie wpadki. Znaleźli pisma, znaleźli korespondencję bo bawiłem się w ogłoszenia. Jakoś się wyłgałem, ale postanowiłem nic im nie mówić o mojej preferencji. Tak długo, jak jestem na ich utrzymaniu. Bo boję się, że zachowaliby się nieracjonalnie. To znaczy - z domu by mnie nie wyrzucili. Ale ograniczyliby moją wolność, choć i tak mnie kontrolują. Nauczyłem się kłamać i znalazłem powierniczkę w siostrze. Siostra wie o mnie od pewnego czasu i pomaga mi. A tamte wpadki, rodzice potraktowali jako "wybryk".
- Czy myślisz, że rodzice są ślepi?
- Myślę, że po tych incydentach postanowili nie przyjmować pewnych rzeczy do wiadomości. Bo jeśli są miarę inteligentni, to powinni się domyślić! Strasznie mnie irytują pytania "A masz już dziewczynę?" - ale nie jestem w stanie podjąć radykalnego kroku i wszystko im powiedzieć.
- Od tych pierwszych prób minęło sporo czasu. Masz więcej doświadczeń, mądrości życiowej. Czy Twoje porażki czegoś Cię nauczyły? Bo - paradoksalnie - wielu starszych mężczyzn szuka młodych chłopców, a chłopcy zazwyczaj szukają rówieśników. Czyli nie masz prawie konkurencji!
- Nie mam szczęścia żeby kogoś znaleźć. Próbowałem, ale wszystko kończyło się na niczym...
- IS nie jest biurem matrymonialnym - ale może opiszesz, jaki powinien być Twój wymarzony partner?
- To jest dosyć delikatna sprawa... zacznę od tego, bo to jest ważne. Muszę zadbać o swoją przyszłość. Muszę skończyć studia. Nie mogę być na czyimś utrzymaniu całe życie. Marzę o tym by z kimś zamieszkać, być na stałe! Ale wtedy musiałbym opuścić mój dotychczasowy świat, wejść w konflikt z rodziną. A kto wówczas będzie mnie utrzymywał?
- A czy zaakceptowałbyś kompromis? Wszystko zostawiasz tak jak jest, poznajesz kogoś, masz przyjaciela, bywasz u niego...
- Tak, tylko że ja obracam się w marzeniach... Ja się strasznie szybko angażuję. Nie umiem podejść do siebie z dystansem, powiedzieć: Człowieku, wiesz jakie są realia i przystopuj! Ja chciałbym wszystko na maksa, przeskoczyć wszystkie bariery! Interesowałem się różnymi dziedzinami nauki i wiem, że już w starożytności, filozofowie mieli młodych chłopców, których traktowali jako uczniów, a oni ich - jako mistrzów. Czerpali z nich wzorce. Nie wiem, czy to wynika z tego, że jestem jeszcze niesamodzielny, ale potrzebuje kogoś, kto by mną pokierował. Młody chłopak nigdy mi tego nie zapewni! Natomiast starsza, doświadczona osoba... może mnie ukształtować. Ja chciałbym być urzeczywistnieniem czyjejś wizji. Począwszy od ubioru a skończywszy na poglądach!
- A czy w takim związku, przymioty fizyczne Twojego "mistrza" odgrywają jakąś rolę?
- Z racji tego, że z sobą samym mam problemy, to nie oczekuję od innych, by byli w klasycznym pojęciu "piękni". Człowiek, jakikolwiek by nie był, jest piękny - jeśli tylko ma piękne wnętrze. Kryteria wyglądu zewnętrznego ograniczają się u mnie do tego, że chcę poznać osobę zadbaną. Znaczy - taką, która dba o siebie. Rozumiesz? To nie może być zarośnięty dziadek, do którego nie byłbym się w stanie przytulić. To musi być gentleman!
- A jak wyobrażasz sobie przyszłość? Bo teraz jesteś młodym, atrakcyjnym chłopcem i podobasz się facetom. Ale czas leci...
- Może jestem strasznym idealistą, ale mam nadzieję, że moja zła passa się skończy i niebawem poznam kogoś, z kim mógłbym spędzić życie? A może role się odwrócą? Może - jak będę starszy, to zainteresuję się młodszymi?
- Mogę tylko powiedzieć, że mam nadzieję, że Twoje marzenia się spełnią. Bo w odróżnieniu od wielu chłopców, wcale nie szukasz księcia z bajki, tylko kogoś rzetelnego i rozsądnego, żeby razem zbudować coś, co nazwać można - cichym szczęściem. Życzę Ci, żebyś w Nowym Roku to szczęście znalazł!
Rozmawiał Janusz Marchwiński
Chętnie nawiążę kontakt z osobami, które interesuje ten temat, mają opdobne przeżycia.
Bardzo zainteresowała mnie twoja osoba, jeżeli chciałbyś porpzmawiać odezwij się na maila
Chcesz pogadac- odezwij sie.
Ho, Ho, Ho... wesolych swiat.
NAT