Zastanawiam się, na ile życie gejowskie w tym kraju zamyka się w stereotypach: niektórzy mogą to odebrać jako kolejny "atak" na tzw. środowisko, ale nie o to mi chodzi - nie tylko o bywanie w gejowskich
lokalach, ale w ogóle o podejście do życia na różnych jego poziomach. Ja nie bywam w gejowskich pubach czy dyskotekach nie dlatego, że nie chcę, aby mnie ktoś zobaczył, nie dlatego, że jestem przeciw [mitycznemu] środowisku, ale dlatego, że nie toleruję muzyki tam rozbrzmiewającej [dla mnie to nie jest
muzyka..], nie toleruję dymu tytoniowego, a że jeszcze na dodatek nie piję alkoholu... Tymczasem - takie mam wrażenie z rozmów z facetami poznanymi na różne sposoby - gej powinien pić, dobrze, jeśli pali [w tym i trawkę...], słuchać powinien tylko rocka, popu, techno etc., czytać jedynie Tokarczuk i Coelho, namiętnie smsować etc. etc. Moje stwierdzenia typu, że nie wybieram się na koncert Kayah, a słucham zespołu Sequentia albo że nie podam numeru komórki, bo jej nie mam, na ogół wywołują uśmiech politowania, a przynajmniej zdziwienie. Jak można tak żyć? No cóż, można. Zdaję sobie sprawę, że to bardzo niemodne, czasami też trudne, ale... przynajmniej jestem - staram się być - sobą. Pracuję na UW, znam kilka zupełnie niepraktycznych języków, czytam książki, jakich nikt już nie czyta... Czy to
czyni mnie gorszym gejem? Jestem innym pośród innych, którzy jakoś mają trudności z akceptowaniem inności. Zdaję sobie sprawę, że jestem też w dużej mierze inny pośród heteryków, nawet wśród moich kolegów po fachu trudno mi znaleźć pokrewną duszę. Ale czy to znaczy, że powinienem się zmienić,
dostosować do otaczającego świata - i przestać być sobą? Tak naprawdę, to myślę, że zmiana byłaby pozorna, i to moje prawdziwe "ja" wcześniej czy później wyszłoby na jaw...
Żeby nie brzmieć całkiem ponuro: owszem, mam przyjaciół, którzy mnie rozumieją, którzy są w jakiś sposób podobni do mnie. Nie jestem całkiem sam... Nie tylko ja tak patrzę na życie. Ja nie potępiam innych za ich gusta czy sposób życia. Dlaczego sam spotykam się z takim potępieniem, jestem określany jako wariat, dziwak [to akurat bardzo lubię, bo czuję się dumny z bycia dziwakiem], nienormalny? Tylko
dlatego, że idę własną drogą? Trochę zrozumienia dla innych, panowie!
Jeszcze jedna uwaga dotycząca tolerancji: wbrew pozorom, wcale o nią niełatwo w tzw. kręgach oświeconych. Jakiś czas temu kolega z UW zaprosił kilka osób na oglądanie na wideo "Braveheart". Towarzystwo intelektualne, doktorzy, magistrzy, ludzie o szerokich horyzontach, otwarci... Kiedy na
ekranie pojawił się Edward II, jedna z obecnych osób powiedziała ze śmiechem: "O, to ten pedał z Marlowe'a!" Reszta zareagowała znaczącymi uśmiechami... Jeśli wśród ludzi naprawdę inteligentnych jest takie nastawienie do gejostwa... [OK, znam też pozytywne przykłady, nie chcę bynajmniej generalizować.]
Dziwak
Stereotypy takie jak:
niechęć do: Wuefu, matmy,
ogólne uzdolnienia artystyczne
zmysł koloru, piękna i przestrzeni
dobre ubranie
ładny zapach
modna fryzura - to wszystko to stereotyp geja.
powiedz mi czy się z nim nie zgadzasz... Ja jestem gejem i uważam że stereotypy (te prawdziwe, nie różowe trykoty) powodują iż znajduję odpowiednie środowisko. Podkreślają mój byt i powstają przez nas samych, więc nie mogą być takie złe. Miłego życia :)
Apropo ,cytuję "O,to ten pedał z Marlowe'a!". Nie wiem nawet czym jest Marlow (pewnie zle napisałam) wydaje mi sie jednak ze osoba mówiąca to zdanie nie miała na mysli geya tylko poprostu uzyła okreslenia ktore kiedys i teraz wg niektorych obrazuje coś złego , niezrozumiałego i niektórzy bezmyslnie uzywają słowa "pedał" jako obelgę, nie ważne czy kogos to moze urazic czy nie.
Dziwaku, nie znam Cię, ale myślę, że zwyczajnie potrzeba Ci bardzo bliskiej osoby (wiesz o co chodzi). I nie myśl, że jesteś wyjątkiem w swojej "inności w inności". Takich jak Ty jest naprawdę wielu. Wiem też, że pytasz mnie teraz w myślach: "gdzie oni są?!"
Pozdrawiam
bazyl
I przestańmy wreszcie mówić o Wielkiej Sztucznej Tolerancji, bo to najbardziej obrzydliwa rzecz w całym wszechświecie, która sprawia, że zapomina się o czymś takim jak AKCEPTACJA. Każdy wybiera sobie taki rodzaj wolności jaki jemu najbardziej odpowiada, w tym celu został obdarzony wolną wolą. Szanujmy wybory swoje i cudze. Najlepiej jest nie oceniać, to znaczy po prostu pozostać dzieckiem, które nie dokonuje rozróżnienia na to co moralne i niemoralne, etyczne, lub nieetyczne, pełne polotu, lub prostackie, i tak dalej. Wydaje mi się, że zapomnieliście, który to okres jest w całym życiu najszczęśliwszy. Okres nieświadomej świadomości i świadomej nieświadomości. Nikt nie widzi ile prawdy tkwi w paradoksie? Coś mi się wydaje, że większość żyje spętana schematem rzeczywistości. Bohaterowie jak z Kafki wzięci. Tak nawiasem, żeby podsumować - wolność to też stan ograniczenia. Nie trzeba być kimś, żeby być, czyż nie?
Calkiem niedawno spotakalem za to niezwyklego czlowieka, z drugiego konca Polski, o gustach, ktore mnie kompletnie zaskoczyly: fanatyk Szymanowskiego, zachwycajacy sie kilkoma dzwiekami muzyki Bairda. Dla takich kilku ludzi warto zapomniec o reszcie. Zreszta te piec osob to i tak bardzo duzo.
Owszem byl czas, ze zastanawialem sie, kto tu jest nienormalny:> i czy moge zamienic z ludzmi kilka slow na temat inny niz pogoda. Ale to bylo w V LO (specjalnosc: masowa produkcja), ktore odeszlo w niepamiec razem z tymi niedorzecznymi myslami, z ktorych dzis sie smieje. I nie dam sie zgwalcic przez Kayah /to ma byc narzednik:)/ tylko dlatego, ze wszyscy sie tym zachwycaja, bo znam swoja wartosc - czego zreszta wszystkim,
bez wzgledu na preferencje wszelkiego rodzaju, w 2001. roku zycze.
Lukasz.
P.S. Nie namawiam do zakupu komórki, ale w naszych czasach jest to trochę tak jak doskonała umiejętność maszynopisania i strach przed komputerem.
nie zazdroscilbym Ci Twojego polozenia: w Twoim "akademickim" srodowisku jestes tylko tym pedalem "rodem z Marlowe'a", a wsrod gejow - "facetem bez komorki". Sorry za brutalne slowa.
Wydaje mi sie, ze to Ty nie mozesz zaakceptowac samego siebie, stad ta bezzasadna duma z rzekomego dziwactwa. Zreszta, jestes inteligentnym, wyksztalconym czlowiekiem, masz grono serdecznych przyjaciol, po cos zawracal sobie glowe opiniami ludzi w jakims sensie malo waznych w Twoim zyciu.
Pozdrawiam.