Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 04.12.2000 00:00

Jestem Gejem! Wywiady IS

Podziel się Tweetnij Skomentuj (4)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (4)

Zbyszek i Piotrek Weekend z CityGuide IS w Berlinie

Po lekturze CityGuide IS, Zbyszek i Piotrek, studenci z Poznania, spontanicznie zdecydowali się na weekendową wyprawę do Berlina. Swój zamiar zakomunikowali nam mejlem. Umówiliśmy się, że zaraz po powrocie opowiedzą czytelnikom IS swoje przeżycia. Dodajmy, że chłopcy nie są parą tylko najlepszymi kumplami. Stąd ich możliwości kontaktu z gejami w stolicy Niemiec były może trochę większe, niż gdyby zazdrośnie pilnowali się nawzajem. Na Zachodzie byli już kilka razy, ale jeszcze nigdy w gejowskich klubach. Wcześniej byli za młodzi, a potem, gdy już mogli wyjechać bez rodziców - nie wiedzieli po prostu gdzie ich szukać. Przed wyjazdem mówili, że chcą wyszaleć się na maxa, ale mają swoje zasady i głupstw robić nie będą. Zapis bardzo długiej i dowcipnej relacji musiałem niestety bezlitośnie skrócić i pozostawić tylko najistotniejsze fragmenty:



- Jak dostaliście się do Berlina?
- (P): Z tym był problem, bo nie mieliśmy za dużo kasy. Składaliśmy na zimowe ferie. Ja miałem dwie stówki i Zbyszek dwie. Razem 200 marek.
- (Z) Nędza.
- (P) Za te pieniądze nie można marzyć o luksusach. Liczyliśmy i wyszło, że pociąg i hotel możemy odpisać. Postanowiliśmy jechać stopem w piątek, bo wtedy jeszcze jadą ciężarówki do granicy. W sobotę Niemcy ciężarówek nie wpuszczają, więc zostają auta osobowe. W najgorszym razie powiedzieliśmy, że znajdziemy jakiś fajny klub, zostaniemy do rana i w sobotę jakoś wrócimy.
- (Z) Wyszło inaczej...
- (P) Nie zwracaj uwagi na jego głupie docinki.
- Nie wiem, o co chodzi?
- (Z) O zjawisko zwane Andreas.
- (P) Okazję złapaliśmy bez problemu na wylotówce i w Berlinie byliśmy już popołudniu. Kupiliśmy te bilety całodzienne...
- Tageskarte, 8,70 DM...
- (P) Połaziliśmy po tej szerokiej ulicy zaraz koło dworca ZOO, gdzie jest ruina wielkiego kościoła...
- Kurfürstendamm...
- (Z) Tam był świetny sklep z ciuchami w podziemiu. Można zostawić każde pieniądze. Były świetne spodnie z dżinsowego teksasu z zaszywkami na kolanach za 169 marek...
- (P) Łaziliśmy po domach towarowych i wielkich perfumeriach. Kosmetyki są tam trochę tańsze niż u nas. Ale za fajny ciuch trzeba zapłacić prawie tyle samo. Tylko wybór jest większy. Pojechaliśmy kolejką do Alexander Platz, tam gdzie jest wieża telewizyjna i do Potsdamer Platz, gdzie wybudowali całą nową dzielnicę...
- (Z) Sony Center. Samo szkło i metal. XXI wiek.
- (P) Pełna futurystyka. Plac przykryty wielkim namiotem. W nocy jest podświetlany na niebiesko i widać go z daleka. Widzieliśmy sklep Sony z najnowszymi produktami. Wszystko wolno dotknąć i sprawdzić. Były tam okulary...
- (Z) Świetna sprawa. Są dwa ekraniki zamiast szkieł i można na przykład pracować na komputerze bez monitora. Albo oglądać filmy na DVD. Były też dwa kina trójwymiarowe, ale nie chcieliśmy wydawać forsy. Bo do tego momentu wydaliśmy tylko na bilety...
- (P) ...jedzenia mieliśmy trochę z sobą. Pełne ubóstwo, jak za komuny. Ale widzieliśmy masę rzeczy. Parlament z wielką kopułą. Wszędzie wielkie budowy, wszędzie dźwigi. Koło 22.00 pojechaliśmy kolejką do Wittenberg Platz i zaczęliśmy szukać jakiegoś baru, gdzie można posiedzieć. Byliśmy wykończeni od łażenia...
- (Z) Tam jest jeden klub koło drugiego.
- (P) Weszliśmy do "Hafen" (Motzstr. 19). Wypiliśmy po piwie i zaczęliśmy gadać z takim chłopakiem...
- (Z) Ty zacząłeś...
- W jakim języku?
- (P) Po angielsku. On się nazywa Andreas. Razem poszliśmy obok do "Connection" (Fuggerstr. 33). Było około północy, ale ludzie zaczęli się schodzić dopiero koło pierwszej. Wstęp kosztował 12 DM, w tym był jeden drink darmowy. Garderoba 2 marki. W prawie wszystkich klubach w Berlinie dają stempel na rękę. Można wyjść i potem wrócić. Dowiedzieliśmy się, że "Connection" to historia, bo już w 70-tych latach przychodził tam David Bowie, Iggy Pop i Sakamoto. DJ nazywał się Proton, muzyka techno. Za parkietem były schody na dół. A w piwnicy cały labirynt, jeden dark room obok drugiego. Był też bar, puszczali filmy gejowskie. Ale o tej porze było pusto i można było wszystko spokojnie pozwiedzać. W "Connection" nie zostaliśmy długo. Pojechaliśmy do Kreutzbergu...
- (Z) Musisz przecież powiedzieć, że we wszystkich tych klubach leżą gejowskie pisma. Całe stosy, za darmo, można je wziąć z sobą. Tam są wszystkie terminy, mapy, adresy...
- (P) Dźwigaliśmy te gazety i przewodniki po całym mieście... Andreas zabrał nas do innego klubu, nazywał się "SO 36" (Oranienstr. 190) To niesamowite miejsce. Ulica, wejście z metalowymi drzwiami, potem jeszcze jedne drzwi..
- (Z) Tego dnia były jakieś obchody Światowego Dnia AIDS.
- (P) Tam codziennie jest jakaś impreza. W piątek było za darmo. Podobno najlepiej jest w środy. Wchodzisz, a tam hala. Wysoka na 15 metrów, długa chyba na sto. Końca nie widać. Czarne ściany i sufit. Światła podwieszone pod sufitem, wszędzie głośniki i świetne techno. Masa ludzi. Chłopaki i dziewczyny... Piwo kosztuje 4,50 DM. Zamawia się piwo Beck’s i pije z butelki. Potem, te butelki latają po podłodze.
- (Z) W tych klubach wszędzie było masę lesbijek. Czasami więcej niż gejów!
- (P) "SO 36" można każdemu polecić, tylko trzeba zobaczyć w kalendarzu imprez, co jest danego dnia. Pisma są w każdym gejowskim klubie za darmo. Nie chcieliśmy stamtąd wyjść, ale Andreas wyciągnął nas do Berlina Wschodniego. Pojechaliśmy taksówką do "Die Busche" (Mühlenstr. 11/12). Wstęp ( DM, Garderoba 1 DM. Piwo - 5 DM, drink około 6 DM.
- (Z) To był pełen odlot, bo tam były tłumy małolatów! Dziewczyny-lesbijki miały chyba po 15 lat, całowały się w przejściu. Chłopcy z balejażem, włosy na żelu. Na oko średnia wieku 16 lat. Zupełnie inna publiczność niż w Berlinie Zachodnim.
- (P) OK, tu cięcie cenzury... Następnego (sobota) dnia spaliśmy do 15.00. Potem znów łaziliśmy po mieście. W Berlinie o wielu rzeczach trzeba wiedzieć. Są na przykład ogromne pikiety, gdzie faceci gonią się w biały dzień po krzakach. Są kluby, gdzie są party na nago, albo w bieliźnie. Musisz się zdecydować, czy zdjąć górę czy dół. Są imprezy na mokro, w pianie. Jest coś, co nazywa się "dress-code". Nie wpuszczą cię do klubu jak nie masz włosów na zapałkę, albo nie jesteś ubrany w lateks. Są kluby dla małolatów 16 - 26 lat. Starszych nie wpuszczają. I różne dzielnice, które mają własne rewiry. We Wschodnim Berlinie jest na przykład Prenzlauer Berg.
- (Z) Tam jeżdżą tramwaje, których w Zachodnim Berlinie nie ma.
- (P) Zupełnie inni ludzie, jakby inny kraj. W sobotę wieczorem poszliśmy z Andreasem i jeszcze paroma osobami do baru, który nazywa się "Guppy" (Gleimstr. 33/35) zaraz przy kinie Cinemax. wypiliśmy coś i pojechaliśmy dalej do "Flax" (Chodowieckistr. 41). Tego dnia była 6-ta rocznica urodzin lokalu. Cała obsługa była albo w slipach, albo tylko w spodniach.
- (Z) Bardzo ładni chłopcy, fantastycznie zbudowani. Latali prawie goli po lokalu... Najbardziej podobał mi się chłopak, który tańczył z drag-queenami. Jedna śpiewała piosenkę "I want a men" i prawie mu ściągnęła majtki...
- (P) Najlepsze było, że lokal był od ulicy z wielkimi szybami. Z zewnątrz wszystko było widać co się dzieje w środku. A tam siedziały wypindrzone drag queeny w wielkich srebrnych perukach, wachlowały się wachlarzami z piór...
- (Z) Było świetnie! Robili nam zdjęcia na pamiątkę.
- (P) Show był świetny! Był jeszcze magik i robił sztuczki. Publiczność też świetna, po prostu wszyscy się bawili. W rezultacie omal nie spóźniliśmy się w niedzielę na pociąg. Pojechaliśmy lokalnym pociągiem najpierw do Frankfurtu nad Odrą, a dalej EC do Poznania. Akurat starczyło nam pieniędzy.
- (Z) Pojedziemy znowu, jak będziemy mieli kasę. W Polsce kluby też nie są tanie. Raz na semestr można sobie pozwolić.
- Dziękuje wam za tę fajną relację!


Rozmowę przeprowadził Janusz Marchwiński

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (4)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
03.11.2003 17:43 kamilson
uważam ze geje są ok!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
05.12.2000 12:32 Jan Saven
Wywiad musiałem skrócić, bo rozmowa trwała 2 godziny, a przecież nie możemy wydać książki. Poza tym - niektóre przeżycia chłopców są... hm, zbyt prywatne.
Jeśli chodzi o honoraria - to przecież wiecie, że wywiady IS nie służą celom komercyjnym. Na IS wymieniamy się po prostu naszymi doświadczeniami, opowiadamy o naszym życiu... Zresztą, sam szukam kogoś, kto zapłaciłby za moje wspomnienia. A byłoby co opowiadać ... Zna ktoś jakiegoś wydawcę z dużą kasą? Pozdrawiam wszystkich czytelników IS - Jan Saven, red nacz
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
05.12.2000 2:03 Tomek
Bardzo fajny wywiad, ale dlaczego został skrócony?
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
05.12.2000 1:36 nick
Po raz pierwszy czytalem taka zywa realcje z homo podruzy, takze po raz pierwszy na waszej web page. Jest to fascynujace jak ci mlodzi ludzie, Zbyszek i Piotrek, byli podekscytowani Berlinem.
Ja jedzilem do Berlina (East/West) w latach 70tych i mialem bardzo podobne wrazenia.
Jeden fakt mnie zaskoczyl jakkolwiek, jezeli wasza redakcja drukuje ich artykol, to oni powinni otrzymac jakies wynagrodzenie. Wtedy mogliby pojechac ponownie do Berlina , albo Amsterdamu i napisac nastepny artykol dla waszej redakcji.
Dzieki i wiele pozdrowien.
Nick
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się