Jestem bardzo szczęśliwy, że poznałem Aleks. Aleks jest DZIEWCZYNĄ. Ma 20 lat i jest ŚLICZNA, ŚWIETNA i SUPER. Ma jasne włosy, łagodne, harmonijne rysy twarzy i wyraziste oczy. Jest bardzo kobieca. Doskonale wygląda w dżinsach. Jest smukła, ale silna. Mówi cichym, melodyjnym głosem i podczas rozmowy pali mnóstwo papierosów. Aleks studiuje, zna świetnie kilka języków. I wie, czego chce. Kiedy mówi o swoim życiu, trudno mieć wątpliwości, że osiągnie wszystkie cele, jakie sobie zamierzyła i zrealizuje wszystkie plany. Propozycja wywiadu bardzo ją ucieszyła. Stwierdziła krótko, że czas już rozwiać stereotypy o "kobietach kochających inaczej". A ja długo myślałem, jaki kierunek nadać rozmowie, o co ją zapytać. Pomyślałem nawet o tym, żeby stworzyć nastrój: puściłem CD z 9 symfonią Mahlera.
Ale gdy siedzieliśmy już vis a vis - napięcie ustąpiło. Nie musiałem sięgać do notatek. Ja też chciałem się dowiedzieć jak "one" żyją i co czują...
- Nasza rozmowa będzie trudna, bo mężczyznom trudno jest zrozumieć kobiety. A zrozumieć kobiety o odmiennych preferencjach seksualnych jest jeszcze trudniej. Chociaż trzeba powiedzieć, że gra miłosna dwóch kobiet mężczyzn ekscytuje. Każdy, kto ogląda trywialne magazyny erotyczne w prywatnej telewizji wie, że numer "dwie panie zaspokajają się wzajemnie" należy do żelaznego repertuaru. Mężczyźni mierzą wszystko swoją miarą i są skłonni wierzyć, że to, co dzieje się między dwoma kobietami, to tylko seks. Ale to chyba tylko część prawdy?
- Wielu mężczyzn seks sprowadza do samej fizyczności. Takie programy dlatego właśnie cieszą się popularnością, ponieważ fizyczność jest najbardziej pociągająca. Ciało, chodzi tylko ciało. A dla kobiety - jakiekolwiek by nie były jej preferencje - seks to cały kosmos, oderwany zupełnie od cielesności.
- Młodzi mężczyźni w procesie dojrzewania, przechodzą przez różne fazy formowania osobowości, tożsamości seksualnej. Jak było z Tobą?
- Nigdy nie próbowałam się zaszufladkować, sklasyfikować. Uważałam, że jakaś regułka ograniczyłaby mnie. Ale przychodzi chwila, kiedy dziewczyna zaczyna porównywać się z innymi dziewczynami. W moim przypadku było to bardzo wcześnie. Miałam może 14 lat.
- Czy to jest ten moment, kiedy dziewczyny zaczynają się malować....
- Kiedy stają się kobietami. W pełnym tego słowa znaczeniu. Ja myślę, że kiedy człowiek uświadomi sobie, kim jest, to ta świadomość może zabić, może zmienić całkowicie dotychczasowy punkt widzenia, zdemoralizować, wywrócić wszystkie plany i poprowadzić na zupełnie nową ścieżkę życia. Nigdy nie uważałam się za lesbijkę - i nie uważam! - tylko za kogoś całkowicie odmiennego od reszty, od stada. Oddzielnego.
- Ale miałaś przecież kontakty homoseksualne?
- No właśnie. Jeśli dziewczyna miała takie przeżycia zanim zetknęła się z dość hermetycznym środowiskiem homoseksualnym, to może wytworzyć poczucie własnej odmienności. Ale nie poczucie, że jest lesbijką. Ja przynajmniej, mimo przeróżnych doświadczeń homoseksualnych, nie czuję się lesbijką, tylko nadal czuję się kimś... innym. Wychowałam się na prowincji. Wszelka odmienność była tam źle widziana. Kiedy zdałam sobie sprawę z moich preferencji, czułam się kimś anormalnym. Nie - lesbijką, tylko kimś anormalnym.
- Czy Twoja rodzina wie coś o Twojej odmienności, domyśla się czegoś?
- Nie. Myślę, że wszystko co robię łączą z moimi cechami charakteru, moimi poglądami, artystycznymi zamiłowaniami. Bo ja jestem dwuznaczna a nie o jednoznaczna.
- W życiu chłopców przychodzi chwila, kiedy rodzice zaczynają się dopytywać: "Czy masz już dziewczynę, kiedy się wreszcie ożenisz...". Czy u dziewczyn jest tak samo?
- Tak. Rodzice straszą: "zostaniesz starą panną, powinnaś już kogoś mieć". Ale ja na szczęście nie miałam takich problemów. Mam wspaniałą rodzinę. Choć niedawno zdałam sobie sprawę z tego, jak zabójcze są dla mnie limity, narzucane przez społeczeństwo i tradycję, myślenie o tym, że jestem skazana przez los na odmienność. Od dzieciństwa czułam się inna, choć nie wiązałam tego z seksualnością.
- A czy seksualność jest dla Ciebie ważna?
- Właśnie. To jest problem. Dla mężczyzn jest ona o wiele ważniejsza niż dla kobiet.
- Rozumiem, o co Ci chodzi. Homoseksualny mężczyzna ma dokładnie taki sam popęd płciowy jak heteroseksualny, z tym, że ukierunkowany na mężczyzn. Nie ma w tym popędzie nic kobiecego. Między światem emocjonalności kobiet i mężczyzn istnieje ogromna przepaść. Ale przecież - każdy człowiek chce być kochany, mieć kogoś, być szczęśliwym. A to zawsze łączy się z drugim człowiekiem, którego się w pewnym sensie - posiada. Jak to jest z Tobą?
- Jestem osobą, która dominuje. Ja - niestety - rządzę, chcę być władcą. Mówię "niestety", bo jest to zawsze jest przyczyną klęski. Kiedy ktoś widzi, że chce się nim zawładnąć, przychodzi kryzys. Jeśli druga kobieta, która chce być ze mną, ma na tyle kobiecości, że gotowa jest się podporządkować, być "uprzedmiotowioną", to taki układ ma szansę powodzenia.
- Mężczyźni spłycają często związek dwóch kobiet. Widzą parę lesbijek na gejowskiej dyskotece i mówią: "patrz, ta jedna gra faceta". Czyli przenoszą wszystko na płaszczyznę swej własnej percepcji. Musi być dominujący facet i uległa samiczka.
- U lesbijek jest zupełnie inaczej niż w związkach gejowskich. Geje się nie obrażają, kiedy się mówi "ten pan jest żoną a ten drugi mężem". U kobiet zachowana jest dwuznaczność. Natura kobiety jest zmienna, może oscylować. Kobieta może - mówię to tylko w swoim imieniu - zmienić preferencje seksualne. Nie chodzi jej o kawałek kobiecego ciała, tylko o osobowość. Dusza jest ponad wszystkim.
- Mówiłaś, że miałaś różne przygody. A czy - kochałaś?
- Kocham. Jestem pewna, że kocham. Kocham kobietę.
- Dążysz do tego, żeby z nią być?
- Na razie jest to nie pozbawione uroku uczucie platoniczne. Ale poważnie: - myślę o tym. Choć droga do takiego bycia razem jest trudniejsza niż w przypadku mężczyzn.
- Jak, Twoim zdaniem, społeczeństwo traktuje homoseksualizm kobiet? Bo jeśli chodzi o mężczyzn sprawa jest jasna. Na dodatek, związki gejowskie łatwo jest rozszyfrować. Jak dwóch facetów razem mieszka, prowadzi wspólny dom to nikt nie ma wątpliwości: Pedały. A dwie kobiety? Mogą przecież publicznie trzymać się za ręce, przytulić się, pocałować, tańczyć. Nikt nie zwróci na to uwagi.
- Kobiety nie afiszują się z swoimi preferencjami. Zakładają maski, lubią się pokazywać w męskim towarzystwie, flirtują. Na tym polega defekt społeczeństwa, że związki mężczyzn traktuje się dosłownie, a kobiet - jak kaprysy, zachcianki...
- Czy Twoje związki z kobietami były pozytywne?
- Pisana jest mi rola nauczycielki. Kiedy chodziłam do szkoły, mieszkałam na stancji. Już w wieku 15 lat byłam w związku z dziewczyną w moim wieku. To doświadczenie było bardzo wzbogacające. Aczkolwiek chyba bardziej ją - niż mnie. Ale nie żałuję tych dwóch lat. Ona była za młoda, by mnie czegoś nauczyć...
- No cóż, w przypadku dwóch 15-letnich chłopców sytuacja jest podobna.
- To była szalona miłość. Przywiązanie psa do właściciela. Przepraszam, że tak mówię, ale to był dość brutalnym związek.
- A jak się ta miłość skończyła?
- W naturalny sposób. Urwał się kontakt, wszystko wygasło. Zrobiłam parę scen. I choć nie dałam tego po sobie poznać, przeżywałam bardzo rozstanie.
- Czy znasz dziewczyny z środowiska lesbijek?
- Nie lubię mówić o "środowisku". Uważam, że w przypadku kobiet trudno jest używać takiej terminologii.
- Pytam dlatego, że kiedyś (pisałem o tym w IS) byłem na koncercie piosenkarki KD Lang i widziałem na sali 3 tysiące lesbijek.
- Niesamowite. Nie znoszę takiej ostentacji. Wszelka krzykliwość, manifestacyjność, wydaje mi się niesmaczna. Moje związki były - niby - przypadkowe, kameralne, szalone, poetyczne. Przechadzki nocą, pisanie wierszy... Tygodniowe pijaństwa. XIX-wieczna dekadencja. I to miało swój klimat, swój styl. Do 18-19 roku życia w ogóle nie znałam terminu: "środowisko".
- A zmysłowość, pożądanie? Czy coś takiego istnieje?
- Oczywiście. Ale, jak ktoś napisał: Najszczęśliwszą chwilą jest, kiedy biegniesz po schodach w ramiona kochanki.
- Kiedy gej widzi na ulicy przystojnego chłopaka, z uznaniem rejestruje jego walory i wdzięki. Jak to jest u dziewczyn? Czy oglądasz się za ładną dziewczyną?
- To jest jeden z powodów, dla których sądzę, że żadna kobieta nie jest do końca heteroseksualna. Kobiety strasznie zwracają uwagę na inne kobiety, na ich urodę. I kiedy widzą piękną kobietę - w telewizji, na ulicy - mówią: ale ładna! Coś niesamowitego! Gdyby facet coś takiego powiedział!
- A co z problemami wieku? U gejów, starsi mężczyźni wypadają z obiegu, nie odpowiadają ideałowi piękna i młodości.
- Miałam szczęście znać kobiety dojrzałe. Takie kobiety mnie fascynują. Dojrzałość już lekko przejrzała... Potrafię docenić piękno takiej kobiety. Mężczyźni go nie widzą.
- Bardzo wielu chłopaków należy do kategorii puszczalskich. Często zmieniają partnerów, łapią każdą okazję. Czy dziewczyny też tak postępują?
- Myślę że tak. Ale kobieta potrzebuje stabilizacji w znacznie większym stopniu niż mężczyzna. Potrzebuje miłości, opieki, czułości. I nawet jeśli się "puszcza", to szuka samej siebie.
- Większość młodych chłopców, którzy odkrywają swe gejostwo, ma na początku ogromne problemy, wyrzuty sumienia. Jak było z Tobą?
- Nigdy czegoś takiego nie miałam. Mieszkam teraz z gejem. Przez czysty przypadek. Zobaczyłam go pierwszy raz w życiu i uśmiechnęliśmy się do siebie, rozpoznając co jest grane. I on mi teraz próbuje uświadamiać jakie to straszne być lesbijką! Tłumaczę mu że JA problemu z moją orientacją seksualną nie mam i mieć nie będę.
- Jaki jest Twój ideał szczęścia?
- No tak... Nigdy nie próbowałam sobie szczęścia wyobrażać. Kiedy zbieram fragmenty, urywki mojego życia widzę jedno: szczęście było jak mgnienie, błysk. Chociaż... może mam ideał szczęścia, tylko nie chcę go zdradzać?
- Żyjesz w bardzo komfortowej sytuacji, sama dla siebie, nie potrzebujesz środowiska. Dla homoseksualnych mężczyzn środowisko jest racją bytu, nie mogą poza nim istnieć. Zakończmy zatem naszą rozmowę moją ulubioną metaforą, która przyszła mi do głowy, kiedy byłem jeszcze bardzo, bardzo młody i bardzo, bardzo romantyczny: Szczęście jest niczym nocne niebo które jest nieskończenie czarne z nielicznymi tylko jasnymi punkcikami gwiazd. A jednak to właśnie na gwiazdy patrzymy, a nie w otchłań czerni. Szczęście to gwiazdy w nieskończonej ciemności. Życzę Ci szczęścia.
Rozmowę przeprowadził Janusz Marchwiński