Dekret Trumpa uderza także w imigrantów LGBT
Podpisany przez prezydenta Donalda Trumpa w piątek antyimigrancki dekret uderza także w ludzi LGBT. Maysam Sodagari, gej irańskiego pochodzenia, który mieszka w USA od 9 lat, opisał na Facebooku zatrzymanie i przesłuchanie, którego doświadczył po gejowskim rejsie.
W piątek wieczorem media obiegła wiadomość, że prezydent Donald Trump podpisał dekret, który blokuje możliwość przybycia do Stanów Zjednoczonych obywatelom siedmiu krajów muzułmańskich. Dekret dotyczy obywateli Iraku, Iranu, Syrii, Sudanu, Libii, Somalii i Jemenu.
Tysiące ludzi protestowało w weekend na lotniskach i ulicach amerykańskich miast - przeciwko zakazowi. Trump tłumaczył, że w dekrecie nie chodzi o muzułmanów, a o terroryzm. "Tu nie chodzi o religię, chodzi o terroryzm i zapewnienie naszemu krajowi bezpieczeństwa" - podkreślał prezydent USA w niedzielę.
W weekend w mediach społecznościowych nie brakowało historii imigrantów, którzy zostali rozdzieleni z rodzinami, czy którym zablokowano wjazd do Ameryki, chociaż od lat w kraju pracują i są posiadaczami zielonych kart. Wśród historii nie brakowało także tych od społeczności LGBT.
Irańczyk Maysam Sodagari, biotechnolog, który w USA mieszka i pracuje od 9 lat, napisał w piątek, że kilka dni wcześniej wypłynął w gejowski rejs i nie wie, czy po powrocie zostanie wpuszczony do USA. "Moja przyszłość nie jest pewna, wszystko z powodu nagłej zmiany w prawie. Jeżeli zostanę zatrzymany i odesłany do Iranu, przynajmniej wiem, że żyłem pełnią życia jako gej w Ameryce i chcę wam wszystkim podziękować za bycie częścią tego doświadczenia" - napisał Sodagari w piątek na Facebooku. Po przypłynięciu do Port Everglades mężczyzna został zatrzymany i m.in. przesłuchiwany - wszystko relacjonował na swoim Facebooku. Po dwóch godzinach 32-latek został zwolniony do domu.
Zasadność dekretu Trumpa podważył m.in. nowojorski sąd federalny, nie brakuje też słów oburzenia z całego świata. W weekend zatrzymano łącznie od stu do dwustu imigrantów i uchodźców, którzy byli w drodze do USA.
(md)
Mi tez jest z tego powodu przykro, jednak jestem dobrej myśli. Powolutku, powolutku sekularyzacja społeczeństwa postępuje. Kiedyś w końcu wyprowadzimy te bałwany i gusła ze szkół i urzędów do kościołów.
Pisz w swoim imieniu. To nie są moje chrześcijańskie wartości, tylko Twoje.
Nie. To nie jest tak, że mam wybór między islamskimi oszołomami a chrześcijańskimi oszołomami. Ja tam wolę świeckie państwo.
Jak mi przykro ale dane Ci jest żyć w katolickim państwie i tak zostanie :P
PS. Każdy Polak, który cieszy się z tego dekretu Pomarańczowego jak głupi do sera powinien spojrzeć na następujące równanie: mniej uchodźców w USA = więcej uchodźców/terrorystów w Europie. Naprawdę, nie ma się z czego cieszyć.
Pisz w swoim imieniu. To nie są moje chrześcijańskie wartości, tylko Twoje.
Nie. To nie jest tak, że mam wybór między islamskimi oszołomami a chrześcijańskimi oszołomami. Ja tam wolę świeckie państwo.
Załóżmy, ze Europa = twój dom.
Uchodźcy = zarażeni.
Co lepiej zrobić? Przyjąć ich do siebie, nakarmić, wyleczyć, nawrócić, czy wysłać poza Europę, gdzie zaraza będzie się rozprzestrzeniać? Wszakże Francja już od chyba pół roku prowadzi sesje z ortodoksyjnymi muzułmanami, wysłannikami ISIS, to daje efekty bo ludzie ci są dosłownie zarażenie wirusem religii, nietolerancji i radykalizmu.
Możemy edukować, z nadzieją że porzucą swój radykalizm,jednak pamiętajmy że mogą też udawać że się zmieniają,a za plecami organizować komórki terrorystyczne i przygotowywać zaplecze dla potencjalnych ochotników.Tak więc ryzyko jest niewspółmierne do możliwych korzyści,a za to ryzyko zapłacą nie muzułmanie tylko my jako ofiary zamachów.Osobiście nie podjąłbym się takiego ryzyka,ale doceniam Twój komentarz :)
Załóżmy, ze Europa = twój dom.
Uchodźcy = zarażeni.
Co lepiej zrobić? Przyjąć ich do siebie, nakarmić, wyleczyć, nawrócić, czy wysłać poza Europę, gdzie zaraza będzie się rozprzestrzeniać? Wszakże Francja już od chyba pół roku prowadzi sesje z ortodoksyjnymi muzułmanami, wysłannikami ISIS, to daje efekty bo ludzie ci są dosłownie zarażenie wirusem religii, nietolerancji i radykalizmu.