logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
06.12.2016    STARTSKLEPKONTAKT

...
149
9
103

Za Biblię do więzienia i groźne pocałunki

Najpopularniejsze mity o LGBTQ

Dodano: 02.10.2013, Aktualizacja: 23.06.2014

Każdy, kto śledzi internetowe dyskusje, z pewnością nieraz spotkał się z zestawem dyżurnych argumentów wysuwanych przez przeciwników równouprawnienia osób LGBTQ. „W Holandii zamykają homofobów w gettach!”, „Jak przejdzie ustawa zakazująca mowy nienawiści, to skończy się jak w Szwecji, gdzie za cytowanie, co Biblia mówi o homoseksualności, wsadzają ludzi do więzienia!”, „W Kalifornii już nie wolno używać słów mama i tata. Co dalej? Odbieranie dzieci parom różnopłciowym?” – te i podobne zatrważające wiadomości bezrefleksyjnie powtarzają kolejni dyskutanci (i, niestety wcale nierzadko, również dziennikarze czy politycy). Czy zdają sobie sprawę z tego, że są nieprawdziwe? Czy ich to w ogóle obchodzi? Może tak, może nie. Ważne, by dyskutując z takimi osobami, wiedzieć, co jest prawdą, a co nie. Jak nie po to, by je przekonać, to przynajmniej dla własnego zdrowia psychicznego.

- Ewa Tomaszewicz -

Czy za cytowanie Biblii można pójść do więzienia?

Zapewne można. Choć nie za cytowanie św. Pawła, za co ponoć skazano w szwedzkiego pastora Åke Greena. Tyle, że ani go ostatecznie nie skazano, ani nie za to. Co tak naprawdę powiedział Green? Zaczął od Biblii, to prawda. I gdyby na tym skończył, prawdopodobnie nikt by się nie oburzył, sęk w tym, że uznał za właściwe dołożyć do tego własną interpretację słów apostoła. Stwierdził, że akceptacja homoseksualności otwiera drogę pedofilii i zoofilii. Nazwał osoby homoseksualne rakiem na ciele społeczeństwa i zboczeńcami, a także ostrzegł przed klęskami żywiołowymi, którymi Bóg ukarze Szwedów za uznanie perwersji za normę. I w końcu stwierdził, że homoseksualność jest kwestią wolnego wyboru i każdy może być od niej uwolniony.

Sprawa Greena przeszła przez wszystkie instancje szwedzkiego sądu. Ostatecznie Sąd Najwyższy go uniewinnił, choć jednocześnie uznał, że pastor złamał szwedzkie prawo zakazujące nawoływania do nienawiści. Spotkała go jednak inna kara – został usunięty z Zakonu Templariuszy Dobrych, który stwierdził, że jego poglądy na temat homoseksualności są w konflikcie z nauczaniem stowarzyszenia.

Czy bycie lesbijką lub gejem jest bardziej niebezpieczne od palenia?

To zależy, jak na to spojrzeć. Gdyby za punkt odniesienia wziąć kraje, w których homoseksualność karana jest śmiercią lub więzieniem, ta teza byłaby całkiem uprawniona. Kłopot w tym, że bynajmniej nie to ma na myśli bodaj najbardziej znany homikożerca na świecie Paul Cameron, gdy opowiada o swoich badaniach, z których wynika, że osoby nieheteroseksualne żyją dużo krócej, mają setki partnerów miesięcznie, powszechnie molestują dzieci i wychowują je na homoseksualne, roznoszą choroby i tak dalej, i tak dalej... Błędom (choć tu akurat raczej należałoby mówić o świadomej manipulacji i oszustwach) popełnionym przez owego pana w jego wieloletniej pracy „naukowej” poświęcono już niejeden sążnisty elaborat (ciekawym polecam np. ten tekst), więc skupię się tylko na kilku przydatnych informacjach.

Paul Cameron został usunięty Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego w 1983 roku. Organizacje zrzeszające naukowców, między innymi Towarzystwo Psychologiczne stany Nebraska, Amerykańskie Towarzystwo Socjologiczne i Kanadyjskie Towarzystwo Psychologiczne wielokrotnie odcinały się od jego teorii i krytykowały go za nadinterpretację i fałszowanie wyników oraz brak warsztatu naukowego. Jego badania były również kwestionowane na gruncie sądowym, udowodniono mu między innymi krzywoprzysięstwo w sprawie o molestowanie.

A skoro już o molestowaniu mówimy, właśnie z tym przykrym tematem wiąże się bodaj moja ulubiona historia dotycząca pana C. Otóż przy okazji kampanii na rzecz ograniczenia praw osób nieheteroseksualnych w Nebrasce wygłosił wykład o tym, jakie to straszne zagrożenia wiążą się z obecnością osób homoseksualnych w społeczeństwie. Koronnym dowodem miała być opowieść o czterolatku, który miał paść ofiarą brutalnej napaści seksualnej w miejscowym supermarkecie. Sęk w tym, że owa historia nigdy nie miała miejsca. Zresztą sam Cameron, przyciśnięty po wykładzie, przyznał, że słyszał jedynie taką plotkę.

Z rzeczy zabawnych, jedną z „ulubionych” praktyk pana C. jest… całowanie. W wydanym w 1978 roku „Chrześcijańskim przewodniku po seksualności dla nastolatków” stwierdził m.in., że całowanie „należy prawdopodobnie do najbardziej groźnych praktyk, jakie rozpowszechnione są w naszej kulturze. Nie znam żadnego sposobu, by dokładnie porównać rozmaitość chorób przekazywanych przez stosunek płciowy z tą rozpowszechnianą przez wymianę płynów poprzez usta, jednak podejrzewam, że znacznie bardziej niebezpieczne choroby przenoszone są tą właśnie drogą niż drogą płciową”.

Czy dzieci wychowywane przez pary jednopłciowe różnią się od wychowywanych w parach różnopłciowych?

Nie, a według niektórych badaczy, są bardziej empatyczne i otwarte. No chyba, że tym badaczem jest nowa gwiazda homofobicznych mediów Mark Regnerus, któremu z analizy bynajmniej nie własnych, ale przeprowadzonych przez naukowców z Austin, badań wyszło, że dzieci osób homoseksualnych częściej mają myśli samobójcze, problemy ze znalezieniem pracy i utrzymaniem związków. Kłopot w tym, że owe wnioski nie dotyczyły dzieci wychowywanych przez dwie mamy czy dwóch ojców, bo tych Regnerus w ogóle nie uwzględnił. Kogo zatem uwzględnił? Otóż za dzieci wychowywane przez osoby homoseksualne uznał wszystkie, u których jedno z rodziców (ojciec lub matka) przynajmniej raz zaangażowało się w relację z osobą tej samej płci. Co zabawne, sam przyznał, że nazywanie ich „mamą lesbijką” czy „tatą gejem” jest tak naprawdę umowne, co nie przeszkodziło mu w rozciągnięciu wniosków z badania na całą populację dzieci wychowywanych przez osoby nieheteroseksualne. Nie przyszło mu też rzecz jasna do głowy, by porównać np. dzieci wychowywane przez samotne osoby heteroseksualne z dziećmi wychowywanymi przez samotne osoby homoseksualne czy by zrobić to samo z dziećmi rozwiedzionych rodziców. Nie, wrzucił wszystkie dzieci „mam lesbijek” i „ojców gejów” do jednego worka i porównał z dziećmi wychowywanymi w pełnych rodzinach heteroseksualnych.

Czego więc tak naprawdę dowiedzieliśmy się z jego badania? Że rodziny, w których rodzice są różnej orientacji seksualnej, są bardziej nieszczęśliwe od innych. Nobel gwarantowany.

następna
Ewa Tomaszewicz Autor: Ewa Tomaszewicz rocznik '77, założycielka Współtwórczyni kabaretu Barbie Girls. Dziennikarka. Niezrzeszona, wspiera tych, których lubi. Muzyka: (polityczny) folk (kobiecy), prasa: tylko w internecie, książki: oprócz Winterson czeka na Rawińską, marzenie: Michigan Womyn's Music Festival, wyznanie: SEO.



PODZIEL SIĘ
KOMENTARZE (103)
Komentuj Komentuj HEJT STOP!
Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
kejt (29) Warszawa 21.07.2014 23:25
zakładam więc, że to była ta wypowiedź z humorem :p
kejt (29) Warszawa 21.07.2014 23:23
vito212121:

No a lesbijki maja najgorzej - obie ciagle widza we wszystkim dziurę w całym zawsze coś jest nie tak i to z obu stron utrzymuje sie ta niepewność. Brakuje faceta który dałby krok do przodu i oczyścił atmosferę!!!


Vito przyjacielu, aleś przywalił, no na prawdę. Chyba, że prowadziłeś jakieś badania i Ci takie wnioski wyszły, to wychodzi, że jakoś jestem wyjątkiem od tego prawa :P Nie no, nie wiem czy śmiać się czy płakać... Nie podejrzewałabym Cię o takie durnowate uogólnienie :]
abs_ik (39) Warszawa 27.10.2013 21:05
PapillonNoir:
Bardzo dobry artykuł! Tylko jednego mi brakuje- bibliografii. Skoro LGBT w takich dyskusjach obala takie argumenty głównie na zasadzie nierzetelnego źródła, byłoby głupio samemu uznawać TYLKO ten artykuł bez żadnych źródeł za 100% rzetelne i bezstronne źródło


Słuszne podejście - w końcu skoro nie mamy wierzyć na słowo, to czemu akurat w tym przypadku tak? Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko napisać, że tekst z założenia miał objąć jak najwięcej popularnych mitów, stąd żadnym z nich nie zajęłam się specjalnie szczegółowo. Ale ad rem:

1. Szwedzki pastor - tu jest stosunkowo najłatwiej, wystarczy zajrzeć do wiki - nieważne, czy polskiej, czy angielskiej - i poklikać w linki na dole - jest tekst kazania, są orzeczenia sądów, są linki do artykułów.
2. Paul Cameron - najobszerniejsze opracowanie jego "osiągnięć" znajdziesz tu: http://homiki.pl/index.php/2009/05/paul-cameron-fakt(...)-i-bada/
3. Mark Regnerus - tu masz ładną krytykę jego badań, ze źródłami: http://thinkprogress.org/lgbt/2012/11/28/1251931/con(...)studies/
4. Leczenie - kilka linków jest w samym tekście, do stanowiska APA chyba linka podawać nie muszę:), Rakers i Nicolosi (i to, co zrobili Murphy'emu) są m.in. tu: http://www.examiner.com/article/gay-ryan-kendall-survivo(...)therapy, o okolicznościach wykreślenia homoseksualności z listy chorób jest fantastyczne opracowanie tu: http://slwstr.squarespace.com/blog/2013/3/12/gosowanie
5. O "gettach dla homofobów" i zakazie używania słów mama i tata pisałam tu (są linki do oryginalnych dokumentów): http://trzyczesciowygarnitur.blogspot.com/2013/01/a-(...)rzy.html
6. A z publikacją KPH "Lekcja równości", w której to ponoć znalazł się postulat zakazu tańczenia poloneza można zapoznać się tu: http://www.kph.org.pl/publikacje/lekcjarownosci.pdf

Proszę bardzo.:)
cati (?) 16.10.2013 18:43
Vito skończ z takim bezsensownym gadaniem, bo aż przykro to czytać. Według Ciebie geje są lepsi od lesbijek, mężczyżni lepsi od kobiet, a jedynym plusem lesbijek jest to, że często bywają męskie. Wbij sobie do głowy że obie płci mają swoje plusy i minusy a charakter nie zależy od wyglądu zewnętrznego. Chyba ty powinneś wiedzieć najlepiej że takie teorie wyrządzają więcej szkody niż pożytku i nie mają nic wspólnego z prawdą, bo w takim razie ja jestem brzydką męską lesbą ale mimo wszystko "rozlazłą jak każda baba" (jakoś w lustrze tego nie dostrzegam, ale może się mylę) a ty jesteś zniewieściałym gejem ubranym od góry do dołu na różowo, który zachowuje się jak baba.

A poza tym według ciebie kobiety nie potrafią decydować i działać szybko? Hmm...chyba ktoś tu nie ma pojęcia o świecie
PapillonNoir (19) Częstochowa 14.10.2013 0:29
Bardzo dobry artykuł! Tylko jednego mi brakuje- bibliografii. Skoro LGBT w takich dyskusjach obala takie argumenty głównie na zasadzie nierzetelnego źródła, byłoby głupio samemu uznawać TYLKO ten artykuł bez żadnych źródeł za 100% rzetelne i bezstronne źródło
Anq (101) Poznań 07.10.2013 16:39
rezzy:
Zauważyłem, że najlepszą metodą na zmianę poglądów ludzi jest nieukrywanie się :). Oczywiście nie jest dobrze od razu informować ich o swoich gustach, ale najpierw pozwolić się poznać i polubić, a potem przy odpowiedniej okazji zastrzelić tą informacją :). Zwykle wymaga to u człowieka przewartościowania wartości, ale ma to miejsce tylko wtedy kiedy zdążyła do tego czasu wytworzyć się swoista więź przyjaźni i szacunku między dwojgiem ludzi. Jeśli jej nie ma, ta metoda nie zadziała i najpewniej doprowadzi do odrzucenia.


To tak nie jest do końca dobre ale faktycznie skuteczne. Najuczciwsza metoda to nie ukrywać czegoś co wcale nie powinno być ukrywane. To powinno naturalnie wyjść na światło dzienne wtedy kiedy będzie sprzyjająca okazja dla takiego tematu. Za to bez specjalnych przygotowań i zaczynania zdania od "Muszę Ci coś powiedzieć....". Jak się coś ukrywa to tak jakby się dawało sygnał, że to jest złe. Rozumiem w pracy bo jakiś zakichany homofob może się trafić i nam karierę zniszczyć.... ale wśród znajomych czekać na "właściwy moment"? Zawsze mamy 50/50, albo ten ktoś zaakceptuje ten fakt albo i nie. Tylko im dłużej się zwleka tym więcej się w daną znajomość zainwestowało i więcej się straci w przypadku odrzucenia.
rezzy (30) Kraków 06.10.2013 22:41
Zauważyłem, że najlepszą metodą na zmianę poglądów ludzi jest nieukrywanie się :). Oczywiście nie jest dobrze od razu informować ich o swoich gustach, ale najpierw pozwolić się poznać i polubić, a potem przy odpowiedniej okazji zastrzelić tą informacją :). Zwykle wymaga to u człowieka przewartościowania wartości, ale ma to miejsce tylko wtedy kiedy zdążyła do tego czasu wytworzyć się swoista więź przyjaźni i szacunku między dwojgiem ludzi. Jeśli jej nie ma, ta metoda nie zadziała i najpewniej doprowadzi do odrzucenia.
need_something (26) Wrocław 06.10.2013 22:27
Jasne, pewnie, że nie na wszystkich to działa, niektórych pewnie w ogóle nie obchodzi, ale są tacy, którzy odpowiadają "no nie" i daje im to do myślenia. Porównywanie tego z uzależnieniem jest nieco ryzykowne, ja nie jestem uzależniona od kobiet, tylko mam taką orientację. Nie uciekam przed niczym, nie szukam silnych wrażeń/uspokojenia/odrętwienia - nie wiem do końca, czego szuka osoba sięgająca po narkotyki. Ale wiem, co masz na myśli i w większej części masz rację.
Po prostu każdy próbuje sobie z tym radzić jak potrafi ;) Zmiana zdania przez jedną osobę nie poprawi sytuacji, ani sposób na tę zmianę nie będzie zawsze dobry. ;)

rezzy:
@need_something

Obawiam się, że twoje metoda choć do niektórych trafi, to nie do wszystkich. Podstawowy problem polega na tym, że ludzie którym to mówisz są przeświadczeni, że heteroseksualizm to nie choroba, bo to naturalny porządek rzeczy i jest związany z prokreacją, a homoseksualizm to choroba i dewiacja, więc dają się leczyć. Owszem ci ludzie pewnie powiedzą, że nie chcieliby żeby ktoś ich "leczył" z heteroseksualizmu, ale raczej nie przyjmą twojej argumentacji. To tak samo jak narkomania. Narkomania uznawana jest za chorobę, za uzależnienie. Chyba każdy z nas tak to traktuje. Gdy się wczujemy w narkomana na odwyku nikt z nas nie chciałby przechodzić tego co przechodzą ci ludzie, ale to nie znaczy, że uznajemy to od razu za normę.

Zmierzam do tego, że wczucie się w cudze nieszczęście nie ma żadnego związku z tym, czy coś jest postrzegane jako normalne czy nie, a dopóki ludzie będą traktować homoseksualizm jako coś nienormalnego, dopóty nie dadzą się przekonać tym co mówisz :).
rezzy (30) Kraków 06.10.2013 22:17
@need_something

Obawiam się, że twoje metoda choć do niektórych trafi, to nie do wszystkich. Podstawowy problem polega na tym, że ludzie którym to mówisz są przeświadczeni, że heteroseksualizm to nie choroba, bo to naturalny porządek rzeczy i jest związany z prokreacją, a homoseksualizm to choroba i dewiacja, więc dają się leczyć. Owszem ci ludzie pewnie powiedzą, że nie chcieliby żeby ktoś ich "leczył" z heteroseksualizmu, ale raczej nie przyjmą twojej argumentacji. To tak samo jak narkomania. Narkomania uznawana jest za chorobę, za uzależnienie. Chyba każdy z nas tak to traktuje. Gdy się wczujemy w narkomana na odwyku nikt z nas nie chciałby przechodzić tego co przechodzą ci ludzie, ale to nie znaczy, że uznajemy to od razu za normę.

Zmierzam do tego, że wczucie się w cudze nieszczęście nie ma żadnego związku z tym, czy coś jest postrzegane jako normalne czy nie, a dopóki ludzie będą traktować homoseksualizm jako coś nienormalnego, dopóty nie dadzą się przekonać tym co mówisz :).
need_something (26) Wrocław 06.10.2013 22:01
Kiedy ktoś porusza w rozmowie ze mną ten temat, pytam: a czy uważasz, że heteroseksualizm jest uleczalny? chciałbyś/chciałabyś, żeby cię na siłę z tego leczono?!

Asteria:
Najszkodliwszy mit o homoseksualiźmie to przekonanie o jego "uleczalności" Tę pseudonaukową teorię podtrzymuje Kościół. Media katolickie twierdzą , że homoseksualizm jest nabyty i w związku z tym orientację można zmienić . Tragiczne jest to , że ludzie im wierzą ...
Dziś 80 letni seksulog Jaczewski przeprasza homoseksualistów , że ich leczył i skrzywdził.
Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
Za Biblię do więzienia i groźne pocałunki Za Biblię do więzienia i groźne pocałunki Za Biblię do więzienia i groźne pocałunki Za Biblię do więzienia i groźne pocałunki
REKLAMA

© 1996-2016 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku