Czytam w TLS (Times Literary supplement, prenumerata to najlepszy zakup ostatnich miesięcy) o tym jak Garcia Lorca i Cummings spędzili lato w wiejskiej posiadłości, zajmując się tłumaczeniem wierszy, studiowaniem Walta Withmana i górskimi wędrówkami. Czytam, i zwijam się z zazdrości, niewinnie.
I czytam, jak Ktoś z Kimśtam wymieniali dziesiątki listów, dyskutując jedną ideę (czytam czy konfabuluję - nieważne.) A moja powieść leży rozpisana i kurzy się cyfrowym pyłem, a wiersze pogubiły się już między plikami, zeszytami i papierkami z chwil inspiracji.
Więc szukam kogoś na odkurzanie, odkopywanie - moich i Twoich projektów, listów pisanie, a kiedyś może inspirujący czas wspólny. Nieromantycznie, a na pewno nie związkowo. Celem rozrzerzenia konstelacji - i horyzyntów.