logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
20.11.2017    STARTSKLEPKONTAKT

...
58
4
11

Bardzo delikatny Kordian

Andrzej Nardelli (1947-1972)

Dodano: 18.02.2011, Aktualizacja: 07.04.2016

Na przełomie lat 60. i 70. był objawieniem. Młody, szczupły, zgrabny, z pięknym głosem. Typ wrażliwego romantyka. Do tego z talentem, który szybko dostrzeżono. Został aktorem Teatru Narodowego w Warszawie, nagrywał piosenki, zagrał duże role w dwóch filmach, mniejsze w kolejnych dwóch. Wydawało się, że przyszłość stoi przed nim otworem, był jednym z ulubieńców Adama Hanuszkiewicza. Zginął tragicznie w wieku 25 lat. Początkowo wydawało się, że stanie się kultową postacią jak inne przedwcześnie zmarłe gwiazdy, choćby James Dean. Jednak Nardelli dość szybko został zapomniany.

Urodził się w 1947 roku w Mysłowicach w wielodzietnej rodzinie. Miał dwie starsze siostry, jedną młodszą i trzech młodszych braci. Wychowywali się praktycznie bez ojca, który umarł jak Andrzej miał 15 lat. Chłopiec od dziecka uwielbiał zabawy w teatr: „-Wkładał fartuch mamy i łańcuch wujka Walerego, prałata. Andrzej był królem, a Marysia królową. Zawsze trzymali się razem, ja byłam na dokładkę. Robiłam wszystko, żeby bawić się z nimi. Ty będziesz koniem, mówili. Wsiadali do wózka, a ja musiałam ich ciągnąć. Potem się zmienimy, pocieszali. Oczywiście nigdy do tej zamiany nie doszło” - wspominała siostra Joanna.

Matka wspominała, że nie miał usposobienia sportowego, za to uczył się gry na skrzypcach. Jak większość przyszłych aktorów Andrzej był gwiazdą szkolnych akademii. Wybór kierunku studiów był więc oczywisty, do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie dostał się za pierwszym razem. Trafił świetnie, na tym samym roku byli m.in. Piotr Fronczewski, Andrzej Serweryn, Maciej Englert czy Anita Dymszówna (córka przedwojennego gwiazdora Adolfa Dymszy).

Nadwrażliwy

Na początku studiów trochę się z niego podśmiewano, uważano za dziwaka. Prawdopodobnie miał skłonność do przegięcia, być może pojawiły się już plotki na temat jego homoseksualizmu. Matka Stefania Nardelli przyznawała, że nawet wujek zwracał mu uwagę: „-za dużo gestykulujesz. Mówisz rękoma, całym ciałem, to rozprasza. Mów ustami, używaj tylko głosu”. Maciej Englert tak to ujmował: „-Miał dużo zębów, był nadwrażliwy, nadruchliwy, o bardzo dziwnym ruchu, jakichś wygiętych do tyłu plecach. Wszyscy bardzo go lubili, bo był przewspaniałym kolegą, ale tak zawodowo nikt nie rokował mu większych nadziei”. Także siostra przyznaje, że brat był po prostu zniewieściały: „-Andrzej był bardzo grzeczny. Za grzeczny jak na chłopca. Ale to cecha wszystkich moich braci. To nie są mężczyźni z krwi i kości. Nie umieją się pchać przez życie, są zniewieściali. Mężczyzna musi być twardy. Ale moich braci nie miał kto tego nauczyć. Chowani byli bez ojca”.

Szklana kula

Piotr Fronczewski tak podsumował swoich kolegów z roku: „-Andrzej Seweryn uczył się wszystkiego, czego można się było tylko w szkole nauczyć, Maciej Englert zaczynał reżyserować, Marian Glinka podnosił ciężary, Daniel Olbrychski próbował się ze wszystkimi na rękę, a Andrzej Nardelli tańczył”. Pierwsze sukcesy przyszły jeszcze przed ukończeniem studiów, kiedy przebywający w Warszawie słynny reżyser angielski Lindsay Anderson nakręcił film krótkometrażowy „Raz dwa trzy...” (1967) dokumentujący zajęcia Ludwika Sempolińskiego ze studentami i studentkami PWST. Nardelli został uwieczniony jako wykonawca rozsławionej przez Ewę Demarczyk pieśni „Groszki”.

Andrzej Nardelli – "Groszki":



Pierwszą dużą rolę w filmie zagrał u Henryka Kluby w „Szkicach warszawskich” (1969), potem były epizody: w popularnym serialu „Przygody psa Cywila” (1970) i równie popularnej komedii „Nie lubię poniedziałku” (1971). Po raz ostatni pojawił się na ekranie w „Szklanej kuli” (1972) Stanisława Różewicza, gdzie odtwarzał postać Krzysztofa, jednego z głównych bohaterów filmu. W 1970 r. został zaangażowany przez Adama Hanuszkiewicza do zespołu Teatru Narodowego, szybko stając się objawieniem dzięki roli Kordiana z dramatu Juliusza Słowackiego. Reżyser tak wspominał tę rolę: „Widziałem wielu Kordianów. Widziałem w tej roli wielu od niego lepszych aktorów. Ale on jeden był ze Słowackiego i ze swego czasu równocześnie”.

Przyjaciółki

W tym okresie zaprzyjaźnił się z Zofią Kucówną, koleżanką z teatru. Tak wspominał to Hanuszkiewicz: „Kucówna miała w teatrze dwóch młodych aktorów, którym z braku własnych dzieci matkowała. Olbrychski to był syn przebojowy, samodzielny, zaborczy, egocentryczny. Nardelli był jego przeciwieństwem. Kruchy, delikatny, bardzo wrażliwy, dziecinny prawie. Przesiadywał u jej nóg w garderobie i gadali. Potrafili tak gadać godzinami”.

W 1972 r. Andrzej poznał Magdę Umer, początkującą piosenkarką. Zaprzyjaźnili się na tyle, że jeszcze wiele lat po śmierci Nardellego robiono z nich parę. Sama Umer nie prostowała tych rewelacji, a matka Andrzeja utrzymywała nawet że młodzi mieli się pobrać. Sytuację prostuje siostra Joanna: „-Mamie się chyba coś pomyliło. Andrzej nie przyprowadził do domu żadnej narzeczonej. Lubił dobrze wyglądać, potrafił wyszukać sobie fajne ciuchy, miał ładną sylwetkę, ale dziewczyny się wokół niego nie kręciły. Andrzej nie miał czasu na randki. Pamiętam tylko jedną, o której mówił z takim uśmiechem, że było wiadomo, że to zauroczenie. Myślało się, oho, Andrzej ma sympatię. Grali razem w jakiejś sztuce, wspinali się po linach jak pająki. Ale jej mamusia podobno się w to wtrąciła. Dziewczyna została potem primabaleriną. Nie, Andrzej i Magda Umer nie byli żadną parą”.

Umer i Nardelli nagrali w duecie piosenkę „O niebieskim, pachnącym groszku”. Mieli ją razem wykonać na Festiwalu w Opolu, ale 11 czerwca 1972 r. Andrzej utonął kapiąc się w Narwi. Joanna Nardelli opisuje jak do tego doszło: „- W niedzielę Andrzej pomagał wujowi w jakichś robotach budowlanych. Było gorąco. Wskoczył do rzeki i porwała go fala”. Został pochowany w garniturze w którym miał wystąpić na Festiwalu, w Opolu Umer musiała zaśpiewać sama.

Magda Umer i Andrzej Nardelli - "O niebieskim, pachnącym groszku":



Śmierć

Tragiczna śmierć młodego aktora była szokiem dla bliskich i znajomych. Adam Hanuszkiewicz nie był w stanie przekazać wiadomości o wypadku Zofii Kucównie, swojej ówczesnej żonie. Także Ludwik Sempoliński w swoich wspomnieniach nie tylko pisał o Nardellim, ale całej serii wypadków, które spotkały kilkoro osób studiujących na jednym roku. W trakcie pracy nad spektaklem dyplomowym najpierw utonął Krzysztof Banaszykiewicz, a potem z szóstego piętra wypadł Andrzej Krajewski, który przejął po Banaszkiewiczu piosenkę. Całą sytuację tak podsumował Sempoliński: „ten wyjątkowo uzdolniony rocznik prześladowało jakieś fatum. Po tragicznej śmierci Krzysztofa Banachowicza i Andrzeja Krajewskiego, w kilka lat po ukończeniu studiów Andrzej Nardelli, już jako aktor Teatru Narodowego, po zagraniu zaledwie dwóch ról (Orcia w 'Nie-boskiej komedii' i Kordiana), w którym wykazał nieprzeciętny talent, zginął tragicznie również w czasie kąpieli, a w kilka lat po tragedii zmarła w Lublinie jedna z czwórki studentek tej klasy, dojrzała młoda aktorka Barbara Grabowska”.

Homoseksualizm

We wspomnieniach znajomych kwestia homoseksualizmu Nardellego zazwyczaj jest pomijana, choć pojawia się temat jakiegoś nieprzystosowania, inności, problemów niejasnego pochodzenia. Umer: „-Czuło się u niego jakieś rozdwojenie. Andrzej nie mówił otwarcie, o co mu chodzi, a my mieliśmy taką zasadę, że nikt nie wchodził w butach do czyjegoś życia”. Michał Bogusławski uznał wręcz, że Andrzej potrzebował pomocy. Nic więc dziwnego, że po tragicznej śmierci pojawiły się pogłoski, że Nardelli popełnił samobójstwo.

Poeta i ostatni sekretarz znanego z homoseksualizmu pisarza Jerzego Zawieyskiego - Bogusław Wit, utrzymywał, że w chwili śmierci Nardellego byli parą. Nieoczekiwanie po wielu latach pojawił się jeszcze jeden „ukochany” aktora. W marcu 1992 roku jedno z pierwszych polskich pism gejowsko-lesbijskich „Inaczej” opublikowało wspomnienie Jerzego Dręgowskiego (prawdopodobnie pseudonim). Dręgowski przedstawił się jako wykładowca PWST sprzed lat, który zakochał się w Nardellim z wzajemnością, ale z ujawnieniem swoich uczuć czekali aż, wraz z ukończeniem szkoły, zniknie między nimi zależność zawodowa. Mieli nawet wyjechać na wspólne wakacje, które zostały udaremnione przez tragiczną śmierć Andrzeja. Dziś trudno odnieść się do tego tekstu, który zawiera zasadniczą nieścisłość, tak się bowiem składa, że aktor utonął cztery lata po skończeniu szkoły, nie trzeba było więc czekać do 1972 roku na ujawnienie swoich uczuć i wspólny wyjazd.

Dręgowski wspomniał też w jaki sposób niektórzy koledzy przyjęli tragiczną śmierć Andrzeja: „Potem jeden z czołowych dzisiaj aktorów powiedział mi: ťNie ma co go żałować, był 'pedziem'Ť. Myślałem, że rąbnę go w twarz, ale opanowałem się”.

Hanuszkiewicz pisał po latach, że przez dłuższy czas po odejściu Nardellego w teatrze regularnie pojawiał się hałas, który nie miał racjonalnego uzasadnienia: „Rok później zawieszałem z dwoma maszynistami teatralnymi duży, bardzo piękny jego portret z Kordiana, zawieszałem go w najbardziej widocznym miejscu przy końcu schodów prowadzących widzów z garderoby na widownię. Zawiesili portret, jak położyłem pod nim biało-czerwone goździki i... usłyszałem huk zatrzaskiwanych drzwi na górze na widowni.
- Słyszeliście?
- Co? - zapytali.
- Huk!
- Zdawało się panu.
Było po czwartej. W teatrze poza nami nie było nikogo”.

Andrzej Nardelli – "Wspomnienie":



Pisząc tekst korzystałem z artykułu Małgorzaty Goślińskiej „Zamazany portret Kordiana z Mysłowic” („Gazeta Wyborcza”, 2004) oraz wspomnień Ludwika Sempolińskiego „Druga połowa życia” i Adama Hanuszkiewicza „Psy, hondy i drabina”.
Krzysztof Tomasik Autor: Krzysztof Tomasik Stały publicysta Queer.pl, badacz polskiego homoseksualizmu, biografista Autor książek "Homobiografie" (2008) i "Gejerel" (2012), redaktor zbioru PRL-owskich reportaży "Mulat w pegeerze" (2011). Na Uniwersytecie Krytycznym Krytyki Politycznej w Warszawie prowadzi zajęcia z cyklu "Inna strona polskiego kina", wraz z Mariuszem Kurcem współgospodarz programu "Lepiej późno niż wcale" w radiu Tok Fm.

PODZIEL SIĘ
KOMENTARZE (11)
Komentuj Komentuj HEJT STOP!
Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
tercero (33) Koszalin ( jak na razie) 25.02.2011 17:07
Aha! I jeszcze jedno! Andrzej Nardelli nie został zapomniany, ponieważ na profilu nk.pl poświęconym Jego pamięci gromadzi się od 2 lat coraz więcej osób. Zainteresowanych serdecznie zapraszam. Można się dowiedzieć czegoś więcej na temat Aktora...
antonique (30) Opole 24.02.2011 2:17
ee? że dużo gestykulował i był delikatny/wrażliwy z natury to znaczy że był gejem? :/
mamika (?) 22.02.2011 0:10
Drogi Zelmerze :) no my tak mamy ze w meczenstwie sie lubujemy. Poza tym no wlasnie, plotek.pl rzadzi na rynku, dla IS to za wysoka polka ;) ...jesli rzeczywoscie zamieszczaja poszatkowane teksty GW

@baroncharlus
jesli to co piszesz jest prawda to brzydko, bardzo brzydko, amatorszczyzna :/
cooo za tandeta
zelmer (?) 21.02.2011 18:41
@ mamika

Mi chodzi o przesłanie w tych arkukułach i wrazeniach jakie tworza na osobach innych niz my.
Jestem zmeczony monotematyzmem ,martyrologia i archeologia.
Nie wnikam w tresc aktykułu bo czytało sie go ciekawie .
Co do warosci merytorycznej dla kazdego jest inna podobnie jak z gustami .

Chodzi mi o wyjscie z tego małego zasciankowego swiatka homo w strone czegos innego .
Dzieki czemu ten portal miałby np zupełnie inny wydzwiek.
Wolałbym zeby ten portal bardziej np przypominał pudelka przynajmniej było by pewnie wecej kasy dla redaktorów ;)
Jakby sie ta stało ze zaden z artykułow nie zawierał by roszczen , pretensji , wizji ucisnionej rasy podludzi było by rewelacyjnie.
baroncharlus (39) Warszawa 21.02.2011 18:25
Co my tu mamy? Na oko to okrojona wersja tekstu z Wyborczej. Autor zostawił z oryginału wszystkie fragmenty dotyczące zniewieściałości, delikatnej urody, przegięcia, nieokreśloności związku z Umer itd. itp., resztę wyrzucił. Od siebie dorzucił anonimową plotę z Inaczej, którą sam zresztą od razu uznał za niewiarygodną. Na tej podstawie, czyli jadąc na samych stereotypach, sugeruje homoseksualizm Nardelliego. Słabe...
mamika (?) 21.02.2011 10:45
@zalmer
Wydaje mi sie ze te artykuly maja na celu przyblizac nam sylwetki, ktore byc moze nie wszyscy znaja.
Majac na wzgledzie nadal swieza komunistyczna historie Polski to chyba niewiele tych 'wesolych artykulow' mozna tu zamiescic. A czasy wspolczesne serwuja nam glownie przegietych celebrytow, w ktorych talentu czesto tyle co kot naplakal i tylko zly PR nam robia ;)

Poza tym to jednak romantycznie smutna historia. To byl piekny czlowiek. Adonis. Mysle ze niejednemu zawrocilby w glowie ze swoja aparycja. :)

Ale slowa jego siostry (...to cecha wszystkich moich braci. To nie są mężczyźni z krwi i kości. Nie umieją się pchać przez życie, są zniewieściali. Mężczyzna musi być twardy. Ale moich braci nie miał kto tego nauczyć. Chowani byli bez ojca) - No nie do konca sie zgodze zeby to byla tylko i wylacznie wina braku ojca. Od tego niedaleko do tezy ze brak ojca determinuje bycie homoseksualista.
zelmer (?) 20.02.2011 18:02
Tak sie zastanawałem bo bardziej widze ten artykuł jako artykuł :
o zmarłym artyscie ktory był homoseksualista niz o homoseksualiscie ktory był artysta.
Co w sumie mnie bardzo cieszy.

Mam taki postulat zeby raz na 2 miesiac pojawił sie wesoły artykuł nie zawierajacy zadnych tresci zwiazanych z dyskryminacja , szaletami ,przegieciem.

Proponuje nawet tytuł
"dlaczego lubie kolor rozowy "
lub
"jestem gejem bo po prostu lubie"

"Jestem gejem i wcale nie musze grac w pornosach zeby o mnie napisac zajmuje sie hodowla kaktusa co mnie w sumie cieszy "
tercero (33) Koszalin ( jak na razie) 20.02.2011 0:35
Dziękuję bardzo za ten artykuł. Andrzej Nardelli jest dla mnie autorytetem. Często zastanawiam się, jak wyglądałby dzisiaj i jak rozwinęłaby się Jego kariera. Śpiewającym aktorem był znakomitym, a mężczyzną- jeśli chodzi o tym urody i wrażliwość- jeszcze lepszym. W dzisiejszym świecie o spotkaniu takiej indywidualności można tylko pomarzyć...........
wojtekzk (?) 19.02.2011 16:30
wszystko fajne, ale tylko Tomasik potrafi napisać coś tak cudownego: "znanego z homoseksualizmu pisarza Jerzego Zawieyskiego"... miałem wrażenie, że Zawieyski jest znany za jeszcze kilka innych rzeczy
ireth (37) Kopenhaga 19.02.2011 13:13
Moj ojciec chodzil z Andrzejem Nardellim do jednej klasy w liceum i powatpiewa w rewelacje o homoseksualizmie aktora. Opowiadal wielokrotnie natomiast o jego zwiazku z Magda Umer, a kiedy ona po wielu latach przyjechala z koncertem do Sosnowca, spotkal sie z nia, przedstawil i porozmawiali sobie o Andrzeju. No ale skoro siostra twierdzi, ze nie byli para...

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
Bardzo delikatny Kordian Bardzo delikatny Kordian Bardzo delikatny Kordian
REKLAMA
REKLAMA

© 1996-2017 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku