Biseksualny hymn Janelle Monáe?

Wolność i kobiecość

Dodano: 26.02.2018, Aktualizacja: 26.02.2018

Janelle Monáe wraca w kwietniu z nową płytą, ""Dirty Computer". Album promują dwa single i dwa klipy: jeden z nich, "Make Me Feel", już okrzyknięto hymnem na rzecz biseksualności. Nie ustają też rozważania na temat tego, czy jest on... coming outem artystki, o której od dawna plotkuje się, że spotyka się z aktorką, Tessą Thompson. Która w klipie karmi Janelle... lizakiem.


Janelle Monáe wraca z nową, trzecią już w jej karierze, płytą. Tym razem ma być bardzo osobiście i kobieco. Dowodem na to są pierwsze single, które artystka wypuściła wraz z zapowiedzią nowego albumu.

W pierwszym z nich, "Django Jane", Janelle rapuje i udowadnia, że nadszedł czas kobiet.

Drugi natomiast zwrócił uwagę mediów, także plotkarskich. Media LGBT już okrzyknęły go nowym hymnem na rzecz biseksualności. Dlaczego? Widzimy w nim artystkę, która flirtuje z aktorką, Tessą Thompson, ale także z... facetem. Cały klip aż kipi seksualną wolnością. 

Co tak zainteresowało media? Plotki o tym, że Janelle spotyka się z Tessą krążą już od dawna. Sama artystka ich nie komentuje, ale oficjalnie z Tessą pojawia się na różnych wydarzeniach. Czy "Make Me Feel", w którym nie brakuje też nawiązań do mentora artystki, Prince'a, jest biseksualnym coming outem? "To piosenka na temat celebrowania. By ludzie czuli się bardziej wolni, niezależnie od tego, w którym miejscu życia się znajdują. Jestem za wzmacnianiem kobiet. Jestem za kontrolą narracji na temat naszych ciał. To było dla mnie bardzo osobiste, nawet sama rozmowa na ten temat: niech ludzie wiedzą, że nie jestem ich własnością, nie mają nade mną kontroli i nie wykorzystają mojego wizerunku, by szkalować, czy denuncjować inne kobiety" - mówiła Janelle na temat klipu w rozmowie z "Guardianem"



(md)