Najgorsze wykonania hymnów przez gejowskich idoli

Aguilera, Górniak, Fergie i... Kaczyński

Dodano: 21.02.2018, Aktualizacja: 21.02.2018

Odśpiewanie hymnu narodowego to nie prosta sprawa. Przekonało się o tym już wielu, nawet sam Jarosław Kaczyński. Zapomniany tekst, zgubiona melodia, czy chęć zaprezentowania się jako diwa... Tak, mamy dla Was zestawienie pięciu najgorszych wykonań hymnów przez gejowskich idoli. Plus dwa bonusy.


Na początek - świeżynka, którą od kilku dni żyje Ameryka. Fergie już żałuje, że z amerykańskiego hymnu narodowego zrobiła niby jazzowy kawałek á la Marilyn Monroe. Poza tym do świętości należy ubrać się odpowiednio, niekoniecznie jak z planu "Dziewięć" Roba Marshalla. 



Wokalistka przeprosiła. W wpisie na Twitterze napisała, że chciała zrobić coś "wyjątkowego" i "specjalnego". Cóż, dobrymi chęciami piekło wybrukowane. 

O tym, że amerykański hymn nie należy do najprostszych kompozycji, przekonała się w 2011 roku Christina Aguilera. Jej występ spotkał się z falą krytyki. I znów dominowały głosy, że hymn narodowy to po prostu hymn narodowy, a nie kawałek z list przebojów. 



Najgorszym wykonaniem amerykańskiego hymnu jest to z lat 90. w wykonaniu aktorki i komiczki, Rosseane Barr. Głosom niezadowolenia z występu nie było końca, wypowiedział się nawet prezydent George H. W. Bush. Za ten występ organizatorzy bardzo długo przepraszali... 



Okazuje się, że polski hymn narodowy, "Jeszcze Polska nie zginęła", również może przysporzyć problemy. Chociaż melodia jest dość prosta, tekst niezbyt skomplikowany, to dla jednej z największy polskich wokalistek - Edyty Górniak - wykonanie okazało się nie lada wyzwaniem. Artystka nie podołała, czego echo niesie się do dzisiaj... 



Wracając do hymnu amerykańskiego, przypomnijmy sobie zespołowe wykonanie z 2006 roku. Do duetu Aaron Neville i Dr. John dołączyła Aretha Franklin, diva z Detroit. Nie należy pominąćć chóru gospel. Coś się nie udało... 



Warto oczywiście wspomnieć o najważniejszym polskim polityku - Jarosławie Kaczyńskim, którego również przerosło wykonanie - i znajomość tekstu - hymnu polskiego. Może i nie jest idolem polskiej społeczności LGBT (jeszcze), ale przypomnieć należy. Taka polska, narodowa powinność. 



Zresztą, żeby nie było, że jesteśmy stronniczy - Hillary Clinton. O ile tekst nie sprawił jej problemu, melodia to jest wciąż inna bajka



(ar)