Co pamięta Quincy Jones?

Richard Pryor, Michael Jackson, The Beatles i Cyndi Lauper

Dodano: 08.02.2018, Aktualizacja: 08.02.2018

W wywiadzie dla portalu "Vulture", trębacz i producent muzyczny Quincy Jones powiedział wiele słów, które dla części wydadzą się bluźnierstwem. Obrywa się Beatlesom, Michaelowi Jacksonowi i wielu innymi. Pomimo to 84-latek podsumowuje: "zawsze mówiłem prawdę". Czy tak jest jest i tym razem? Wszystko na to wskazuje.



Bez ogródek przechodzimy do konkretu. Wg muzyka, aktor i komik Richard Pryor sypiał z samym Marlonem Brando, który "ruchałby wszystko. Nawet skrzynkę pocztową. Zdarzyło mu się przespać z Jamesem Baldwinem. Richardem Pryorem. Marvinem Gayem". 



Jennifer Lee, wdowa po Pryorze, przyznała, że to prawda: "To były lata 70. Narkotyki były jeszcze dobre i wszędzie można był kupić quaaludes*. Jeżeli dużo wziąłeś miałeś romans z grzejnikiem, a nazajutrz wysyłałeś mu kwiaty" - skomentowała słowa Jonesa. Lee mówi, że Richard nie miałby nic przeciwko - o swojej biseksualności dużo mówił i pisał w swoim pamiętniku, który prawdopodobnie zostanie opublikowany pod koniec tego roku. 

Oberwało się Michaelowi Jacksonowi, który - wg Jonesa - "kradł utwory". M.in. świadczyć ma o tym podobieństwo utworu Donny Summer "State of Independence" i "Billie Jean". "Był strasznym makiawelistą" - podsumował Jones. Oboje współpracowali razem przez lata, Quincy jest autorem takich hitów jak "Off the Wall", "Thriller" i "Bad". 

Dowiadujemy się, że podczas nagrywania utworu "We are the world" największym problemem okazała się... Cyndi Lauper, która najpierw chciała się pozbyć rockmenów - m.in. Bruce'a Springsteena czy Billy'ego Joela, a potem - jej kwestie nagrywano bez końca, bo za każdym razem miała na sobie biżuterię, która uderzała o mikrofon. 

Jones wraca do wspomnień o Jacksonie i mówi, że karcił go za ciągłe operacje, które ten tłumaczył "przypadłością, która mu się przytrafiła". Wg trębacza nie chodziło wcale o wygląd i bielactwo, ale o skomplikowane relacje z ojcem, co rzuciło się cieniem na całego jego życie. Za śmierć muzyka obarcza tzw. Wielką Farmację (Big Pharma) i jedną z wymyślonych przez nią chorób. 

Co więcej - wie, kto zabił Kennedy'ego. Sam Giancana, jeden z najważniejszych bossów mafii chicagowskiej. W sprawę zamieszani mieliby być jeszcze Frank Sinatra oraz Joe Kennedy. Giancana miał pomóc zwyciężyć Kennedy'emu w Illinois. To nie jest nowa teoria, o której mówi się od wielu lat. 




Coś jeszcze? Rock to biały blues, a The Beatles to najgorsi muzycy na świecie. Co do współczesnej muzyki - uważa ją za płytką i kakofoniczną. "To nie jest muzyka" - mówi. Ceni natomiast Bruno Marsa, Chance the Rappera, Kendricka Lamara, Eda Sheerana, Sama Smitha i Marka Ronsona. 

Katolicyzm powstał na bazie "strachu, dymu i morderstw". Dowiedział się tego od Romano Mussoliniego, syna Duce. Quincy bez ogródek mówi: gdziekolwiek pojedziesz największe budynki to kościoły, "tam wszystko toczy się wokół pieniędzy". XXI wiek jest zły. Teraz zaczyna się ważna walka z rasizmem, a feminizm ma ma wiele do zrobienia. 

Z ciekawostek - spotykał się z... Ivanką Trump. A niedoszłego teścia nazywa megalomanem i narcyzem, ograniczonym mentalnie. I chociaż Ivanka miała "przepiękne nogi", problemem okazał się właśnie ojciec. 

Już niedługo zbliżają się 85 urodziny Quincy'ego Jonesa i z tej okazji Netflix wypuści specjalny dokument o życiu trębacza i producenta. 

(ar)


Quaaludes to lek na receptę stosowany na bezsenność, który stał się niezwykle popularnym narkotykiem w późnych latach 60. i wczesnych 70.  Pigułki nazywano popularnie w USA cytrynkami, ludes i sopers w Wielkiej Brytanii mandrakes i mandies. Popity alkoholem sprawiał, że rozluźnione ciało stawało się giętkie niczym z gumy. W Nowym Jorku w późnych latach osiemdziesiątych, na Metakwalon mówiono "Małpie gówno" lub "Goryle ciastka" (z racji wielkości piguł).