A co by było, gdyby Twój ojciec był gejem?

SNL jedzie po bandzie

Dodano: 18.01.2018, Aktualizacja: 18.01.2018

Wyobraź sobie sytuację: spotykasz się z facetem, przystojny i kochany, ale ma jeden minus - jest aktorem porno. No, wiemy, wiemy, nie dla każdego to problem. I teraz meritum: przyprowadzasz go do domu, przedstawiasz rodzicom, za wszelką cenę chcąc ukryć profesję absztyfikanta i nagle... Twój ojciec mówi, że wie skąd go zna... Szok?



"Odnoszę wrażenie, że widuję go non stop" - mówi ojciec w skeczu "Saturday Night Live Show". I okazuje się, że ma rację... 

SNL znów jedzie po bandzie i naśmiewa się z konserwatystów.

Konserwatywni rodzice mają syna geja.
 Próbują jak mogą, starają się zaakceptować inność swojej latorośli. Ten postanawia, że przedstawi im więc swojego partnera, którego nazywają "przyjacielem" (sic!). Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie był on aktorem porno. 

Para zachodzi w głowę, jak ukryć przed nimi to, czym zajmuje się Marcus, ale wszystko psuje... ojciec, Richard. Od samego początku ma wrażenie, że go poznał, że go zna albo chociaż regularnie widuje. No i wyszło szydło z worka - ojciec regularnie ogląda gejowskie porno! Postanawia więc się rozwieść, rzucić posadę pastora i być wreszcie sobą!



Swoją drogą skecz fantastycznie pokazuje relacje w konserwatywnym domu - choćby fakt, że po wejściu pary do domu, matka zostaje "obdarowana" ich kurtkami. Wcześniej matka strofuje ojca, żeby się postarał, bo w ich sytuacji - w końcu mają syna geja - muszą się starać. 

Skecz należy brać z przymrużeniem oka. Ekipa SNL naśmiewa się tu z hipokryzji społeczeństwa amerykańskiego, a w szczególności konserwatywnej jego części. Możemy się domyślać, że na fali kolejnych skandali wśród republikanów - w końcu było ostatnio paru takich, którzy walcząc o instytucję małżeństwa, zbłądzili do łóżka z innym mężczyzną. Spójrzcie na Marcusa, my byśmy się z miłą chęcią pogubili... 

W roli Richarda wystąpił Sam Rockwell z nagrodzonego ostatnio Złotymi Globami filmu "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri", który okazuje się być największym rywalem "Tamtych dni, tamtych nocy" w wyścigu po Oscary. 

Swoją drogą, warto również wspomnieć o drugim skeczu z zeszłoweekendowego wydania SNL - o Piotrusiu Panie (w tej roli uwielbiana przez wszystkich Kate McKinnon) oraz Kapitanie Haku (Sam Rockwell). Na łajbie, którą przejmuje Hak, jest czterech chłopców, w wieku około nastoletnim. Wszyscy się zmywają, uciekają i Hak zostaje sam z chłopcami, którzy mają ochotę na coś więcej... Albo po prostu lubią się bawić... 



Ten skecz to aluzja do oskarżeń wobec Bryana Singera - znanego producenta i reżysera. Miejmy nadzieję, że polskie SNL również bez ogródek będzie potrafiło wyśmiać przywary polskiej - nie tylko - prawicy. 

(ar)