Biseksualny bokser, który znokautował homofobicznego przeciwnika

Emile Griffith bohaterem nowego filmu?

Dodano: 05.01.2018, Aktualizacja: 05.01.2018

Twórcy nagrodzonego Oscarem "Pokoju" znów połączą siły? Lenny Abrahamson i Ed Guiney chcą wspólnie pracować nad filmem o biseksualnym bokserze. Zmarły pięć lat temu Emile Griffith w 1962 roku znokautował swojego homofobicznego przeciwnika, który 10 dni później zmarł.



Reżyser Lenny Abrahamson i producent Ed Guiney chcą znów zjednoczyć siły i tym razem stworzyć film o biseksualnym bokserze - Emile'u Grifficie. Twórcy "Pokoju" zainteresowali się jego historią już w 2015 roku, wtedy jednak nie udało im się nikogo przekonać do projektu. 

Teraz zamierzają podjąć drugą próbę. Planują stworzyć biograficzny film o bokserze, który prócz tego, że był wybitnym zawodnikiem i wielokrotnym mistrzem świata w kategoriach półśredniej i średniej, przede wszystkim został zapamiętany z powodu śmierci jednego ze swoich przeciwników. 

Wszystko wydarzyło się w 1962 roku w Madison Square Garden w Nowym JorkuKubańczyk Benny “The Kid” Paret miał nazwać Griffitha "maricón", co oznacza "pedał" oraz zaczepiać go innymi wyzwiskami, jak również dotykać jego genitaliów. To miało rozwścieczyć Emile'a. Paret po kilku mocnych ciosach stracił przytomność, a 10 dni później zmarł w szpitalu.  



Wielu zastanawiało się, czy aby Griffith nie zrobił tego celowo. Dziś wiemy, że śmierć Pereta była wynikiem wcześniejszych obrażeń, a jego stan pogorszył się po legendarnej walce z 1962 roku. Od tamtego czasu Griffith starał się nie nokautować swoich przeciwników na ringu. I tak stał się jednak słynny jako "zabójca". 

Po nieszczęśliwej walce z Peretem, kiedy ten leżał w szpitalu, Emile chciał go odwiedzić, ale nie został wpuszczony na salę. Wyrażał wielokrotnie nadzieję, że ten ma się dobrze. Kiedy dowiedział się, że zmarł, zaczął biegać ulicami Nowego Jorku, a przechodnie wyzywali go i obarczali winą za śmierć Kubańczyka. Gubernator Nowego Jorku powołał nawet specjalną komisję, która miała zająć się sprawą. 

Emile Alphonse Griffith urodził się w 1938 roku na jednej z Wysp Dziewiczych Stanów Zjednoczonych. W 1961 roku zdobył tytuł mistrza świata w wadze półśredniej. Stracił go w rewanżu z Paretem 30 września tego samego roku. Trzecia walka była ich ostatnią.

Griffith wielokrotnie bronił potem mistrzostwa wagi półśredniej, aż w 1966 musiał z niego zrezygnować - zdobył tytuł w wadze średniej. Stoczył 112 walk zawodowych, z których przegrał 24, a zremisował 2. Był także członkiem Międzynarodowej Bokserskiej Galerii Sław. Swoją przygodę z boksem zaczął jako nastolatek. Pracował w fabryce kapeluszy, gdy dostał się pod skrzydła trenera Gila Clancy'ego. Na sportową emeryturę przeszedł w 1977 roku. 

Można powiedzieć, że b
ył ujawnionym biseksusalistą. Nie znosił etykietek i uciekał przed nazwami "gej", "homoseksualista", "biseksualista". W wywiadzie dla "Sports Illustrated" powiedział: "Lubię mężczyzn i kobiety...".  Nie ukrywał się z tym - otwarcie mówił na treningach np. o gustownym kapeluszu Jackie Kennedy. Trzeba pamiętać, że były to trudne czasy dla społeczności LGBT w Ameryce.

Większość weekendów spędzał w klubach gejowskich. Ale nie mógł się publicznie zdeklarować - to mogłoby zakończyć jego karierę. Lawirował więc między dwoma światami - między mężczyznami, z którymi walczył, a tymi, którzy mogli go pokochać. 

W 1992 roku został dotkliwie pobity przez pięciu mężczyzn, gdy wychodził z gejowskiego klubu. Bili go, kopali, uderzali łańcuchami i skórzanymi paskami. Rekonwalescencja zajęła aż cztery miesiące.  

W przededniu walki z Peretem, hucznie świętował z gejami i drag queenami na ulicach Nowego Jorku. Wszyscy życzyli mi powodzenia. W latach 90. był w związku z Luisem Rodrigo Griffithem, którego później... adoptował. 

Pod koniec życia cierpiał na encefalopatię i wymagał całodobowej opieki lekarskiej. Zmarł w lipcu 2013 roku, mając 75 lat.



O życiu boksera powstał już film "Ring of Fire: The Emile Griffith Story" z 2005 roku. 
Symboliczny jest jego koniec - syn Pereta wybacza Griffithowi. To uwieńczenie 40-letniego koszmaru. Bokser nigdy nie pogodził się z tym, co się stało w 1962 roku. Wielokrotnie mówił w wywiadach, że nawet po 40 latach, wciąż mu to się śni po nocach i nie może spać. 

Jak zauważył Abrahamson dwa lata temu, Griffith jest ciekawą postacią. Nie ukrywał swojej biseksualności. Przez lata funkcjonował na granicy dwóch światów - heteroseksualnego boksu i gejowskiego podziemia Nowego Jorku lat 60. 

Co do samego filmu - wciąż nie wiadomo, czy powstanie. Niektóre źródła podają, że film jest już na wstępnym etapie kręcenia. Nieoficjalnie mówi się, że można się go spodziewać na przełomie 2018 i 2019 roku. 

(ar)