Facebook: bóstwo o zasłoniętej twarzy

Jacek Dehnel ma bana za... krytykowanie nienawiści

Dodano: 06.09.2017, Aktualizacja: 06.09.2017

"Bardzo mnie cieszy, że Facebook ma swoje "standardy", martwi natomiast, jak z nich korzysta" - napisał Jacek Dehnel, którego prywatne konto, obserwowane przez tysiące ludzi, zostało zablokowane na Facebooku. Za co? Za "głos w całkiem niepodgrzanej, spokojnej dyskusji o symbolach Konfederacji w USA. Co więcej, za głos w oczywisty sposób walczący z hate speech".



Ujawniony pisarz, Jacek Dehnel, jest jedną z popularniejszych osób na polskim Facebooku. Często zabiera głos w ważnych społecznie, także w kontekście LGBT, sprawach. Pisarz korzysta z prywatnego konta - które jest udostępnione publiczne. Przypomnijmy, że sam Facebook zezwala na taką formę: dzięki opcji "obserwuj". Dlatego często, o ile sami zainteresowani na to pozwolą, możemy komentować u publicznych osób, czy dyskutować z nimi.

We wtorek Dehnel opublikował na swym rzadko używanym fanpage'u na Facebooku wpis i zrzut ekranu. Okazało się, że pisarz dostał miesięczną blokadę w serwisie - za... krytykowanie mowy nienawiści i rasizmu. 



Wszyscy to znamy: chcąc skrytykować nienawistne komentarze, czy publikując takie cytaty - łamiemy zasady Facebooka. Z drugiej strony wiele rasistowskich, homofobicznych, seksistowskich, czy antysemickich treści na Facebooku - pomimo zgłaszania - "nie łamie standardów" serwisu. Do kuriozalnej sytuacji dochodzi, gdy kasowane są posty walczące z nienawiścią - podczas gdy ich oryginały zostają.

Na to też zwraca uwagę Dehnel. "Ludzie, którzy piętnują mowę nienawiści, np. publikując cytaty, zrzuty ekranów itd. z wpisami homofobicznym, rasistowskimi czy mizoginicznymi, są potem masowo zgłaszani przez homofobów, rasistów i mizoginów jako "łamiący zasady". W przypadku Wojciecha Tochmana zablokowano mu profil i usunięto zrzuty ekranów, podczas gdy oryginały nadal wisiały w najlepsze" - czytamy we wpisie Dehnela, który zauważa, że "ci, którzy walczą z "chorobą politycznej poprawności" i gardłują o wolności słowa, rozumianej jako wolność agresji werbalnej wobec mniejszości, używają mechanizmów Facebooka żeby ograniczać wolność słowa tych, którzy mniejszości bronią".



Pisarz dodaje, że nie ma gdzie się odwołać, albowiem Facebook to "bóstwo o zasłoniętej twarzy". I apeluje o rozpowszechnianie jego wpisu, co też czynimy.



My sami wielokrotnie mogliśmy się przekonać jak działają algorytmy Facebooka, które w praktyce nie chronią nas przed homofobią i nienawiścią. Z drugiej strony wiele razy mieliśmy problemy z np. reklamą w serwisie, albowiem nasze treści uznawano za... treści dla dorosłych. 

Tęczowy lajk to nie wszystko.

(red)