Prokuratura: nie dla rejestrowania w Polsce małżeństwa zawartego za granicą

Śmiszek: nie ma się co przerażać

Dodano: 07.02.2017, Aktualizacja: 07.02.2017

Zastępca prokuratora generalnego, Robert Hernand, pisze do prokuratorów regionalnych, by dołączali do toczących się postępowań ws. rejestracji w Polsce małżeństwa zawartego za granicą i podkreśla, że "odmawianie wpisania do polskich ksiąg stanu cywilnego aktu małżeństwa sporządzonego za granicą, a zawartego przez osoby tej samej płci, zgodne jest także z orzecznictwem sądów".

"To jest zadziwiające i jak mam być szczery - także trochę śmieszne, że taką uwagę przywiązuje się do tych kwestii i pokazuje się społeczeństwu związki jednopłciowe jako zagrożenie dla interesu społecznego, czy racji stanu" - komentuje pismo Krzysztof Śmiszek, prawnik i członek Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, ale i... uspokaja.



Przypomnijmy, że pod koniec 2015 roku kilka jednopłciowych par - przy wsparciu Koalicji na Rzecz Związków Partnerskich i Równości Małżeńskiej (koordynowanej m.in. przez Kampanię Przeciw Homofobii, Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza, PTPA i Helsińską Fundację Praw Człowieka), postanowiło zawalczyć o równość w Polsce przy pomocy litygacji strategicznej. Pary najpierw udały się do urzędów stanu cywilnego po oświadczenia, że chcą zawrzeć związek małżeński i że nie ma ku temu przeciwwskazań. W razie uzyskania decyzji odmownych, działania Koalicji skupiły się na weryfikacji ich prawidłowości przy wykorzystaniu wszystkich dostępnych w Polsce środków odwoławczych, a finalnie – w razie ich nieskuteczności – poprzez wniesienie skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Ostatecznym celem działania Koalicji jest doprowadzenie do przyjęcia w polskim prawie przepisów gwarantujących możliwość sformalizowania związków tworzonych przez pary jednopłciowe.

Ostatnio donosiliśmy, że Sąd Okręgowy w Tarnowie oddalił odwołanie do postanowienia sądu pierwszej instancji w Bochni, który w zeszłym roku orzekł, że dwóch mężczyzn nie może wziąć ślubu. Walczący o małżeństwo Michał i Wojtek są właśnie jedną z par, która bierze udział w litygacji strategicznej. 

Rok temu głośno było także o wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku, który oddalił skargę na decyzję Wojewody Pomorskiego w sprawie odmowy wpisania do polskich ksiąg stanu cywilnego aktu zawartego za granicą małżeństwa dwóch kobiet. Sprawa znajdzie się jeszcze w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.



Temat ten najwidoczniej zainteresował prokuraturę krajową. 
Na oficjalnej stronie pojawiła się informacja na temat pisma, jak i samo pismo, zaadresowane do prokuratorów regionalnych.

Co znajdziemy w dokumencie? W 11-stronicowym piśmie zastępca prokuratora generalnego, Robert Hernand, podkreśla, że pojawia się coraz więcej wniosków o rejestrację w księgach stanu cywilnego aktu małżeństwa zawartego za granicą przez pary jednopłciowe. Hernand powołuje się na Kodeks rodzinny i opiekuńczy i art. 18 Konstytucji, nawiązuje do orzecznictwa sądów oraz przypomina "wszystkim prokuratorom o konieczności uzyskania informacji o toczących się aktualnie postępowaniach w przedmiocie wpisania do polskich ksiąg stanu cywilnego zagranicznego aktu małżeństwa zawartego przez osoby tej samej płci". Mają oni dołączać do takich spraw i udzielić prokuraturze informacji o swych działaniach.



Co to oznacza w praktyce? 
Krzysztof Śmiszek, prawnik i członek Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego uspokaja: "Prokurator może do każdego postępowania się dołączyć, czy to cywilnego, czy administracyjnego i będzie przedstawiał swoje argumenty. Być może sam fakt pojawienia się prokuratora na sali sądowej w sprawie cywilnej może kogoś przerażać i ten ktoś może myśleć, że dzieje się coś złego. Absolutnie nie! Moje doświadczenie jest takie, że często ci prokuratorzy nie są dobrze przygotowani do tego typu spraw, bo są od prawa karnego, a nie cywilnego, czy administracyjnego. A tak naprawdę obecność prokuratora pokazuje tylko słabość naszego państwa, które zamiast ułatwiać pożycie parom jednopłciowym, konfrontuje je z wielką machiną prokuratury. Głowa do góry, nie ma się co przerażać" - podkreśla i dodaje: "dla mnie to co wyszło z prokuratury krajowej jest na granicy kabaretu".

Śmiszek nie ukrywa, że "Zadziwiające jest to, że takie organy państwa, jak prokurator krajowy, czy zastępca prokuratora krajowego zajmują się tego typu kwestiami. Wydaje mi się, że są ważniejsze rzeczy, niż kierowanie energii i czasu prokuratorów w całej Polsce na postępowania dotyczące - czy to uznania stanu cywilnego zza granicy w Polsce, czy wydawania zaświadczeń, zwłaszcza, że w tej ostatniej kwestii prokurator nie ma nic do powiedzenia" - mówi.


Rozumiem, że zmieniła się filozofia państwa i prokuratura będzie teraz walczyć z obywatelem, a nie z przestępcami i do zagrożenia interesu społecznego, jak i podstawowych wartości konstytucyjnych dołącza ewentualne uznanie stanu cywilnego pary jednopłciowej, która zarejestrowała swój związek za granicą. To jest zadziwiające i jak mam być szczery - także trochę śmieszne, że taką uwagę przywiązuje się do tych kwestii i pokazuje się społeczeństwu związki jednopłciowe jako zagrożenie dla interesu społecznego, czy racji stanu
- dodaje.

Co z parami, które zdecydowały się na ślub za granicą i będą chciały doprowadzić do uznania chociaż części uprawnień w Polsce? Śmiszek podkreśla, że nie zniechęca i jak najbardziej można iść do sądu - chociaż polskie sądy różnie takie sprawy rozstrzygają. "Do związków partnerskich w Polsce jeszcze długa droga, ale nie można się poddawać i zniechęcać przystąpieniem prokuratora do sprawy".

(md)

#ŚLUBZAGRANICĄ