Obama w Kenii o prawach LGBT

"Złe rzeczy się dzieją, gdy państwo nie akceptuje swoich homoseksualnych obywateli"

Dodano: 27.07.2015, Aktualizacja: 27.07.2015

"Gdy zaczyna się traktować ludzi inaczej, nie dlatego, że czynią coś złego, ale dlatego, że są w jakiś sposób inni - to wolność zaczyna nam umykać i dzieją się złe rzeczy. A gdy rząd także nabiera nawyku, by traktować ludzi różnie - to ten nawyk zaczyna się rozprzestrzeniać" - powiedział prezydent USA, Barack Obama w towarzystwie prezydenta Kenii, który ripostował, że "prawa gejów i lesbijek są w Kenii sprawą drugorzędną".



Prezydent Barack Obama odwiedził kraj swojego ojca po raz pierwszy. Przed wizytą długo spekulowano, czy Obama w jakiś sposób zwróci jednak uwagę na panującą w Afryce homofobię - przypomnijmy, że stosunki homoseksualne są w Kenii zakazane. Podczas konferencji prasowej w Nairobi Obama zaapelował do prezydenta Uhuru Kenyatty o podjęcie walki z homofobią i dyskryminacją ludzi LGBT.



Obama w mocnych słowach nawiązał do swojego pochodzenia. "Jako Afro-Amerykanin z USA jestem świadomy tego, co może się wydarzyć, gdy ludzie nie są traktowani przez prawo tak samo" - mówił Obama, dodając, że "jeśli ktoś przestrzega prawa, martwi się o własne sprawy, nie przejeżdża na czerwonym świetle i tak dalej – to powinien być równo traktowany. Sam pomysł, że niektórzy ludzie mają być traktowani inaczej z powodu tego, kogo kochają – jest zły. Koniec i kropka".

Prezydent USA nawiązał też różnic kulturowych i roli religii, ale zdecydowanie podkreślił, że państwo nie musi brać pod uwagę doktryn religijnych. "Wierzę głęboko w zasadę równego traktowania ludzi przez prawo" - mówił prezydent USA.

Prezydent Kenii, chociaż podobno pouczony przez doradców, by nie komentować słów Obamy, powiedział, że chociaż Kenię i USA wiele łączy, w tym kontekście zawsze będą się różnić, m.in. dlatego, że "prawa gejów i lesbijek są w Kenii sprawą drugorzędną".

(md)