Czarne lustro naszych czasów

Premiera czwartego sezonu "Black Mirror"

Dodano: 29.12.2017, Aktualizacja: 29.12.2017

Wyobraźcie sobie aplikację randkową, która na podstawie Waszych przyzwyczajeń i osobowości dobiera Wam partnera lub partnerkę. A następnie daje czas na poznanie się. Brzmi całkiem prawdopodobnie? Albo urządzenie, dzięki któremu bojący się o dziecko rodzic może kontrolować je cały czas. Koniec 2017 roku to ciekawy moment na premierę kolejnego sezonu dystopijnego serialu, który raczy nas wizją (niedalekiej) przyszłości. I bardzo przeraża. Dziś premiera czwartego sezonu "Black Mirror".



"To nie jest odcinek. To nie jest marketing. To rzeczywistość" - wpis o takiej treści pojawił się na twitterowym koncie "Black Mirror" po wygranych przez Donalda Trumpa wyborach prezydenckich w USA. Twórca serialu, Charlie Brooker, przewidział to już w 2013 roku - jeden z jego odcinków opowiadał o podkładającym głos pod rysunkową postać komiku, który wkracza do świata polityki. We wrześniu 2016 Brooker mówił, że jego zdaniem był to jeden ze słabszych odcinków drugiego sezonu brytyjskiego serialu, ale w obecnych czasach, w kontekście prezydenckiej kampanii w USA, nabiera zupełnie innego znaczenia. I przewidział, że Trump wygra wybory.

Charlie Brooker to brytyjski satyryk i scenarzysta. W 2011 roku, wraz z Annabel Jones, stworzyli "Black Mirror" - trzyodcinkową antologię, która swoją premierę miała na kanale Channel 4. W 2013 roku pojawił się drugi sezon. Brookera i Jones fascynowało to, jak technologie wpływają na ludzkie życie, zwłaszcza w zestawieniu z naszym człowieczeństwem, frustracjami, strachem, ale też nadziejami i miłością. Każdy odcinek to osobna historia - dziejąca się w (nie)dalekiej przyszłości, a wszystko doprawione brytyjskim klimatem, a nawet humorem. Ale to nie jest serial, który nadaje się na binge-watching. Raczej na powolne dawkowanie. Bo bardzo łatwo przedawkować.

W 2015 roku "Black Mirror" "wykupił" Netflix - i zamówił 12 odcinków, które pojawiły się w dwóch seriach. 29 grudnia - premiera najnowszej.

Trzeci sezon, już bardziej amerykański - i przedłużony właśnie o trzy odcinki, choć już nie tak wychwalany jak poprzednie, zebrał dobre recenzje. A odcinek "San Junipero" nie tylko zdobył nagrodę Emmy, ale stał już kultowy dla queerowych kobiet.

San Junipero to wymyślone miasteczko-utopia, w którym czas nie płynie, a jeśli już to na zabawie. Na pierwszym planie - kobieco-kobiecy romans, uważany już za jeden z najlepiej pokazanych w ostatnich latach w telewizji. Cały odcinek ma zupełnie inny klimat i jest chyba najbardziej optymistyczny w serii. Jeśli jeszcze nie widziałyście - to dobry moment, by nadrobić.



Czego możemy spodziewać się po czwartym sezonie? Ponownie dostaliśmy sześć odcinków, każdy utrzymany w innym klimacie i nawiązujący do różnych gatunków. Jeden z odcinków, "Arkangel", wyreżyserowała Jodie Foster - dla której to nie pierwsza też przygoda z małym ekranem.

"Arkangel" opowiada historię samotnej matki, która ze strachu o dziecko decyduje się na technologię, dzięki której zawsze będzie mogła je kontrolować. Brzmi całkiem prawdopodobnie? Gdzie kończy się rodzicielska miłość, a zaczyna inwigilacja? Foster nie ukrywa, że to dla niej bardzo osobista opowieść - ją też wychowywała samotna matka, a sama ma dwóch synów.



Jednym z najlepszych odcinków sezonu jest jednak moim zdaniem "Hang the DJ", w którym poznajemy mężczyznę i kobietę, decydujących się na skorzystanie z najnowszej aplikacji/technologii randkowej. Dobiera ona partnerów lub partnerki na podstawie naszych przyzwyczajeń, czy cech osobowości. Dostajemy też miejsce i czas na poznanie tej osoby. I tu jest haczyk: nie ma odwrotu - to może być 5 godzin, pół roku, albo i dwa lata. Czy ze strachu przed samotnością zdecydowalibyście na skorzystanie z takiej technologii? Czy jej powstanie nie jest już tylko kwestią czasu? Ten odcinek bardzo przypomina "San Junipero" - klimatem, skupieniem się na ludzkich emocjach i uczuciach - zderzonych ze światem technologii. Bo to Brookerowi i Jones wychodzi najlepiej: pokazywanie nas samych w tym świecie, naszego człowieczeństwa, frustracji, strachu, ale też, a może przede wszystkim - miłości.

Mnie najbardziej ujął jednak odcinek "USS Callister" - mroczna parodia "Star Treka", bardzo aktualna i zadająca ważne pytania. Bardzo bym chciała, ale nie mogę zdradzić za dużo: nie będę odbierać Wam "zabawy".



Wszystkie sezony "Black Mirror" można już obejrzeć na platformie Netflix.

(md)
Autor: Redakcja Queer.pl Pierwszy polski portal ludzi LGBT Pierwszy polski portal przeznaczony dla osób LGBT, założony w 1996 roku.