Rozwód dla niebieskich oczu

QUEERTY - nagrodzone teksty

Dodano: 13.12.2017, Aktualizacja: 15.12.2017

Prezentujemy tekst jaonamy, który w naszym konkursie QUEERTY otrzymał wyróżnienie.


Przypomnijmy, że tematem konkursu było życie osób LGBTQ w mniejszych miastach Polski. Zachęcaliśmy Was do zmierzenia się z dziennikarstwem - reportażami (także filmowymi i fotograficznymi), czy wywiadami. Otrzymaliśmy od Was - zwłaszcza w ostatniej chwili - mnóstwo tekstów. Niestety tylko nieliczne były formami typowo dziennikarskimi. Dlatego postanowiliśmy nie przyznawać pierwszej nagrody. Równocześnie opisywaliście swoje życie, swoje doświadczenia, historie. Wiele z nich bardzo nas poruszyło i faktycznie - dotykały one istotnych aspektów życia LGBTQ w mniejszych miastach.  Dlatego pierwszą nagrodę podzieliliśmy na dwie drugie. Wyniki.WYRÓŻNIENIE, jaonamy "Rozwód dla niebieskich oczu".Wioska. Ze 100 domów, kościół, dwa sklepy spożywcze, remiza. Autobusy PKS-u odjeżdżające dwa razy dziennie do większego miasta i jedna szkoła podstawowa na trzy wioski. Wstawałam codziennie rano o 5, aby dojechać do liceum oddalonego o 20 km. Jedna z lepszych szkół w regionie, rodzice dumni, choć nie do końca rozumieli moją potrzebę kształcenia się. Dla nich wystarczająca była podstawówka, a potem ewentualnie jakaś szkoła „użyteczna społecznie” i wykształcenie przydatne na wiosce – lekarz w ośrodku zdrowia, fryzjerka albo sklepowa. Czasem miałam wrażenie, że bardziej cieszyli się z weekendów, które spędzałam na wiosce niż z moich szkolnych osiągnięć. Z mentalnością moich rodziców było kiepsko, jak zapewne możecie się domyślić. Kobieta ma siedzieć w domu i gotować obiady, facet przynosić pieniądze i wychodzić popołudniami na piwo pod sklep. Rzadko kiedy udawało mi się z nimi rozmawiać o czymś poważniejszym. Czułam się bardzo samotna, mama nigdy nie była moją najlepszą przyjaciółką, a znajomi na wiosce skupieni byli bardziej na dłubaniu słonecznika na gminnym boisku niż na rozmowach o planach na przyszłość.To był zwykły dzień. Kończyłam właśnie lekcje w szkole, zbliżał się weekend, a w piątek miała się odbyć szkolna dyskoteka. Wszystko brzmiało idealnie. Miałam wtedy 17 lat, a życie i świat stały przede mną otworem. Wróciłam do domu, odrobiłam lekcje, zjadłam obiad. A potem zaczęłam przygotowywać się do imprezy. Obiecałam rodzicom, że nie będę pić alkoholu, a do domu odwiezie mnie koleżanka z klasy, mieszkająca w sąsiedniej miejscowości. Czasem na planach tylko się kończy... Przyjechałam do klubu, w którym miała odbyć się dyskoteka. Odstawiona jak na wiejski odpust poszłam po piwo, aby dodać sobie trochę odwagi. Chwilę później spotkałam znajomych z klasy, którzy zaproponowali wyjście do sklepu po wódkę. Nigdy nie byłam wielką fanką alkoholu, ale nie chciałam wyjść na mięczaka – to był dopiero początek szkoły. Kto nie pije jest traktowany jak potencjalny kapuś, dlatego raz za razem przytulałam się do butelki wódki. Jeszcze przed wejściem do klubu miałam baaardzo...   ( Pozostało znaków: 11956 )
Autor: Redakcja Queer.pl Pierwszy polski portal ludzi LGBT Pierwszy polski portal przeznaczony dla osób LGBT, założony w 1996 roku.
Zostań Przyjacielem Queer.pl aby zobaczyć pełną treść artykułu