Czyją nadzieją jest Borys Budka?

Kto i co komu narzuca

Dodano: 22.08.2017, Aktualizacja: 03.10.2017

W poniedziałek media społecznościowe obiegły wypowiedzi Borysa Budki z Platformy Obywatelskiej dotyczące związków partnerskich, równości małżeńskiej i adopcji. Z jednej strony ukłony dla polityka, w którym wiele osób widziałoby lidera opozycji, za odpowiedź na pytania, z drugiej – to, czego się dowiedzieliśmy... Wieczorem w Krakowie poseł Budka spotkał się z ludźmi: mówił o równości małżeńskiej i… niezgodzie na tworzenie prawa „wbrew większości”.



W polskiej polityce istnieje niestety kult liderów. Nie ma co się dziwić więc, że zarówno zainteresowani sceną polityczną obywatele, jak i media rzuciły się po lipcowych protestach w obronie sądów na Kamilę Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej i Borysa Budkę z Platformy Obywatelskiej. Młodzi, wykształceni, potrafiący mówić o trudnych – bo prawniczych - kwestiach prostym, obrazowym językiem. Pamiętajmy: obecnie to te dwie partie mają swoje reprezentacje w Sejmie, a w sondażach są alternatywą dla PiS-u: na nich więc skupiamy swoją uwagę.

Co Nowoczesna ma do zaoferowania społeczności LGBT? Czekamy na projekt ustawy o związkach partnerskich, którego złożenie w Sejmie partia zapowiedziała.

Co Platforma Obywatelska ma do zaoferowania społeczności LGBT? „Porozmawiamy po wyborach” – jak całkiem niedawno mówił szef PO, Grzegorz Schetyna. Czy zatem ta „nowa” twarz partii będzie nadzieją – pytał ostatnio Wojciech Tochman i wiemy czego się dowiedział.


Związki partnerskie?
Jak najbardziej, ale u notariusza.

Równość małżeńska? Nie, bo artykuł 18. Konstytucji. Ewentualnie oddajmy głos obywatelom w referendum.

Adopcja? Trzeba rozmawiać i pytać ekspertów.

Więcej pytań niż odpowiedzi.

W poniedziałek wieczorem w Krakowie odbyło się spotkanie z Borysem Budką, dotyczące tego, czy „Polska jest jeszcze państwem prawa”. W trakcie powtarzały się pytania o program PO – widać więc, że dla wielu osób przekaz „anty-PiS” jest już po prostu niewystarczający. Padły dwa pytania, które sam Borys Budka nazwał „najtrudniejszymi pytaniami, bo światopoglądowymi”, dotyczące inicjatywy Ratujmy Kobiety i równości małżeńskiej właśnie.

„Nie wyobrażam sobie być w ugrupowaniu, które narzuca jakieś rozwiązanie” – powiedział Budka, dodając, że nie wyobraża sobie też, by za podstawę jakichkolwiek działań uznać kwestie światopoglądowe.

Uważam, że nie ma miejsca w tej chwili na regulacje, które małżeństwami nazywałyby związki osób tej samej płci. Bo w mojej ocenie artykuł 18. wyraźnie wskazuje, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny i tak dalej

- mówił poseł. Budka, czego nie było we fragmentach wypowiedzi dla Tochmana, zwrócił uwagę, że wie o prof. Łętowskiej i ekspertach, którzy uważają inaczej. I tu właśnie istotne jest „i tak dalej”.

Przypomnijmy sobie zatem, co mówiła prof. Łętowska.

Jeżeli mielibyśmy do czynienia hipotetycznie z małżeństwem osób tej samej płci, to z tego tylko wynika, że takie małżeństwo nie byłoby objęte artykułem 18. Proszę zwrócić uwagę jak ten przepis został odczytany w powszechnym dyskursie krytycznym i polemicznym: otóż ciągle się wszyscy powołują na ten artykuł jako rzekomą przeszkodę do wprowadzenia w Polsce w prawie instytucjonalizacji związków jednej płci. Przyznam, że już mi ręce opadają z powtarzania w kółko, że przecież na logikę - też - to z tego nie wynika

- mogliśmy usłyszeć w filmie „Artykuł osiemnasty”.

Budka podkreślił, że jest za rejestrowanymi związkami partnerskimi, ale nie stawianiem znaku równości z małżeństwem. „Mówię to otwarcie i jeżeli ktoś się ze mną nie zgadza – niech absolutnie na mnie nie głosuje” – mówił poseł PO i były minister sprawiedliwości. W dalszej wypowiedzi doprecyzował jednak, że jest za rejestrowaniem związków w drodze umów notarialnych.

Panie pośle, wyjaśnijmy więc różnice.

Rejestrowany związek partnerski – prawnie uznany związek dwóch osób, często o zbliżonych do małżeństwa prawach i obowiązkach. Co kraj to obyczaj – w Polsce w ostatnich latach pojawiały się projekty ustaw, które nie dawały prawa do adopcji czy zmiany nazwiska. Co jest ważne: związek zostaje zawarty przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego.

Umowy notarialne - w 2012 roku głośno było o projekcie ustawy o umowie związku partnerskiego Artura Dunina, czyli projekcie PO, który sama PO uwaliła. Przypomnijmy jego założenia: brak wspólnego rozliczania podatków, brak zasiłku opiekuńczego, brak ważnej kwestii spadkowej, brak prawa do renty po zmarłym partnerze… Jednym z „kompromisów” na rzecz ustawy było wykreślenie możliwości rejestrowania związku w USC na rzecz… notariuszy. Dla wielu osób to nie był kompromis, ale upokarzające i cyniczne zagranie.

Równość małżeńska – tu chyba nie trzeba się rozpisywać. Czy dobrym pomysłem jest pytanie obywateli w referendum o artykuł 18.? Zdania są podzielone – nie jesteśmy Irlandią, wiele osób uważa, że większość nie powinna decydować o prawach mniejszości. „Najgorsze co może być, to tworzenie prawa wbrew większości” – mówił konsekwentnie Budka w Krakowie. Owszem, poparcie społeczne jest ważne, widzimy, że w ostatnich latach ono rośnie. Ale warto pamiętać o jeszcze jednej zależności, którą widać w krajach zachodnich: tam, gdzie związki, czy małżeństwa już są – poparcie jeszcze bardziej rośnie. Pisaliśmy o tym ostatnio w kontekście badania OECD.

Jeszcze chwila i będziemy jednym z nielicznych krajów Unii Europejskiej bez jakiejkolwiek regulacji prawnej, dotyczącej związków jednopłciowych. Ale powiedzmy sobie szczerze: to już nie 2012, czy 2013 rok – w ciągu tylko 4-5 lat małżeńska tęczowa mapa świata potężnie się powiększyła. I w wielu europejskich krajach związki partnerskie były drogą do właśnie równości małżeńskiej. Wielka Brytania, Hiszpania, Francja, Niemcy, Portugalia już mają małżeństwa, Czechy, Chorwacja, Włochy, czy nawet Węgry – związki partnerskie.

Poseł Budka zachęca do dyskusji na ten temat, bo też nie ma co ukrywać – co nam w chwili obecnej zostaje? Dyskutujemy więc, ale bądźmy poważni. Bo w końcu głosujemy na poważnie. A nie na "i tak dalej".

Autor: Magda Dropek Redaktorka portalu Queer.pl, członkini zarządu Fundacji Równość.org.pl Współtwórczyni krakowskiego cyklu spotkań dyskusyjnych Klub Queer.pl, od 2012 roku zaangażowana w organizację festiwalu Queerowy Maj i krakowskiego Marszu Równości. Interesuje się kwestiami związanymi z feminizmem i teorią queer