O tęczy, która zasłania widok

Kilka słów o tęczowej fladze

Dodano: 26.07.2017, Aktualizacja: 22.08.2017

Protesty cichną, ale zaczynają się analizy, komentarze, refleksje. Co zmobilizowało młodych do wyjścia na ulice? Co zrobić, by to teraz starsi zaczęli ich słuchać? Jak zagospodarować niesamowitą energię, która w ostatnich dniach wytworzyła się w wielu polskich miastach? I dlaczego, do cholery, tęcza zasłania niektórym widok?



Obrazki z protestów w obronie niezawisłych sądów zostaną z nami na długo. Z pewnością w Polsce wydarzyło się coś wyjątkowego. Od dawna nie czuło się tak pozytywnej, społecznej energii. I młodzi, którzy w końcu się wkurzyli. Prawdziwa równość i solidarność. Osoby, które w protestach uczestniczyły nie miały też wątpliwości, że po raz pierwszy od dawna w demonstracje zaangażowało się tak wiele osób LGBT. Było to widać zwłaszcza w większych miastach, gdzie dumnie powiewały tęczowe flagi.


Niestety, jak to zwykle bywa, znaleźli się i tacy, dla których powiewało ich za dużo. Donosiliśmy o Krakowie, gdzie Queerowy Maj został poproszony o ich ograniczenie lub przesunięcie się. W Poznaniu zdarzyły się sytuacje, gdy proszono, by nie zasłaniać nimi widoku (tak jakby flagi polskie i unijne były przeźroczyste). Z drugiej strony nasi czytelnicy i czytelniczki z Katowic, Trójmiasta, Warszawy, Opola, Wrocławia donosili, że były flagi i nikt nie miał o to pretensji.

Tęcza dla demokracji

Tęczowe flagi pojawiają się w ostatnim roku na wielu demonstracjach: zarówno wydarzeniach Komitetu Obrony Demokracji, wydarzeń w obronie Puszczy, czarnych protestach, czy nawet i politycznych marszach. Do akcji #TęczaDlaDemokracji od dawna zachęca Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza. Jeszcze rok temu z tęczą bywało różnie – każdy, kto na demonstracjach je trzymał, albo zarzucał na ramiona pewnie wie o co chodzi. A po co ta tęcza? To nie marsz równości, nie chodzi o prawa LGBT – sama słyszałam to kilka razy. Za każdym razem jednak była to świetna okazja, by porozmawiać, wytłumaczyć – i przede wszystkim: poznać się. Pamiętajmy: akceptacja  dla LGBT rośnie wraz z liczbą poznanych ze społeczności osób. Z drugiej strony pojawiały się wyrazy solidarności i sympatii: sama pamiętam, gdy podczas grudniowych demonstracji KOD-u podszedł do nas pan i zapytał, czy może sobie zrobić zdjęcie z flagą. „Mieszkam w małym miasteczku, ale chcę, żebyście wiedzieli, że was wspieram i popieram to, co robicie” – usłyszeliśmy.

Zachęcaliśmy Was do udziału w demonstracjach, podkreślając, że kwestia niezawisłych sądów to jak najbardziej i sprawa LGBT. To sprawa praw człowieka – i jak się okazało – sami sędziowie zwracali na to uwagę, dziękując za tęczowe flagi np. w Krakowie. Pomimo to tęcza wciąż zasłaniała widok, drażniła, była „partyjna”, czy nie wpisywała się w strategię „no logo”. Warto więc raz i na zawsze to wyjaśnić.

Tęczowa flaga nie jest symbolem partii, czy organizacji

Tęczowa flaga jest symbolem ruchu LGBT, powstała w 1978 roku – zaprojektował ją artysta, Gilbert Baker, z okazji San Francisco Pride. Pamiętajmy, że był to historyczny czas dla naszej społeczności, która coraz głośniej domagała się praw. Symbol miał więc wielkie znaczenie, pokazywał różnorodność, ale przede wszystkim dawał widzialność. Każdy kolor na fladze (początkowo było ich osiem) coś symbolizuje: różowy oznacza seks, czerwony życie, pomarańczowy uzdrowienie, leczenie, żółty słońce, zielony naturę, turkusowy sztukę, indygo harmonię, a fiolet ducha. Gdy flaga weszła do masowej produkcji - różowy i turkusowy zostały usunięte.

To nie jest tak, że tęczowa flaga jest symbolem Kampanii Przeciw Homofobii, czy Miłość Nie Wyklucza. Tęczowa flaga to cała nasza społeczność, w swej różnorodności, także poglądów.

Tęczowa flaga jest polityczna, ale nie partyjna

W Polsce wszystko co polityczne kojarzy nam się z partiami. Dlatego często uważamy politykę za coś brudnego, brzydkiego i chcemy być od tego jak najdalej. Tymczasem nasze dążenia do związków partnerskich są polityczne, polityczne są nasze coming outy, nasze tęczowe rodziny. Nie bójmy się robić polityki. To, co w ostatnim tygodniu działo się w polskich miastach było polityczne, ale nie partyjne – dlatego tak bardzo bolało opozycję.

Tęczowa flaga nie jest logo

Część z protestów odbywała się według zasady „no logo” – czyli bez symboli i flag partyjnych oraz organizacji. Często widziałam zarzut do osób, które z tęczowymi flagami na demonstracjach się pojawiały, że jak „no logo”, to „no logo”. Pozostaje mi jedynie odesłać do punktów wyżej. Tęczowa flaga jest symbolem różnorodności i wielości w jedności, pluralizmu - niezbędnego w demokracji. Tak jak flaga biało-czerwona jest symbolem polskości. Tyle i aż tyle.

Od ponad roku dyskutujemy o tym, że są ważniejsze sprawy niż prawa LGBT, więc nie powinniśmy wszędzie „wciskać” tej tęczy. Zawsze będą ważniejsze sprawy – słyszymy to od ponad 25 lat. Ciepła woda w kranie, brak gotowości społeczeństwa, kolejne wybory, małymi krokami… Mnie po ostatnim tygodniu wydaje się, że społeczeństwo jest gotowe. To politycy nie są gotowi i chyba czas, żeby to oni się przesunęli, skoro flaga zasłania im widok, a nie my.

Autor: Magda Dropek Redaktorka portalu Queer.pl, członkini zarządu Fundacji Równość.org.pl Współtwórczyni krakowskiego cyklu spotkań dyskusyjnych Klub Queer.pl, od 2012 roku zaangażowana w organizację festiwalu Queerowy Maj i krakowskiego Marszu Równości. Interesuje się kwestiami związanymi z feminizmem i teorią queer