"Jeżeli dziecko ma wsparcie to przejdzie wszystko"

Rozmowa z Adamem Małeckim - ojcem geja i absolwentem AZR

Dodano: 09.03.2016, Aktualizacja: 15.03.2016

Raz na pół roku jedzie motorem lub rowerem w Polskę i spotyka się, jak sam mówi, z "synami i córkami", ale także z rodzicami ludzi LGBT. Rozmawia, wspiera i zachęca: weźcie udział w Akademii Zaangażowanego Rodzica (AZR)! O Akademii, rodzinnych coming outach i niewidocznych ojcach rozmawialiśmy się z Adamem Małeckim, tatą Nikodema, absolwentem AZR.



Jak Pan trafił do Akademii Zaangażowanego Rodzica? Jestem ojcem Nikodema, który coming out zrobił trzy lata temu. O tym, że jest gejem powiadomił mnie przez telefon, studiował wtedy w Krakowie. No więc zawinąłem się ze Szczecina i przyjechałem do Krakowa: przede wszystkim pogadać, bo to nie była rozmowa na telefon, posiedziałem sobie z nim tydzień. Mój coming out był więc bezbolesny. Wręcz chciałem to nagłośnić, byłem dumny, że mój syn zrzucił z siebie ten problem, byłem dumny, tak jak każdy rodzić jest dumny ze swojego dziecka, obojętne czy jest gejem, lesbijką, czy kosmitą, dla mnie to jest nieistotne. Szybko więc chciałem powiedzieć rodzinie i znajomym, ale z drugiej strony byłem ciekaw innych rodziców: czy oni też tak bezboleśnie przeszli ten proces, czy to był dla nich problem? Przypadkiem natknąłem się na Kampanię Przeciw Homofobii, która akurat ruszała z Akademią Zaangażowanego Rodzica. Nie zastanawiałem się długo i zgłosiłem swój akces. Akademia trwała rok czasu, ale te nasze rodzicielskie kontakty się tak zacieśniły, że została przedłużona o następny rok: nikt nie chciał się rozstawać. To było fantastyczne! Kogo Pan spotkał na Akademii? Spotkałem się tam w większości z ludźmi, którzy jednak ten problem ze swoimi dziećmi mieli, można powiedzieć, że przede wszystkim mieli problem sami z sobą. To jest dla nich najgorsze. Dziecko w wieku dwudziestu, czy dwudziestu paru lat da sobie radę, a oni zostawali sami. I nagle po roku czasu można było zauważyć, że ci rodzice otworzyli się. Dzięki wykładom, wydarzeniom prowadzonym przez specjalistów, psychologów itd. - nakreślili inne spojrzenie. Ja też oczywiście wiele się nauczyłem, moje myślenie się zmieniło. AZR jest czymś wspaniałym dla rodziców, którzy mają problem z własnym wyjściem na zewnątrz. Spotykają tam takich samych rodziców, chociaż oczywiście różnorodnych, bo inaczej reagują rodzice geja, inaczej lesbijki, są inne problemy, inaczej transseksualisty. To jest korow...   ( Pozostało znaków: 8371 )
Autor: Magda Dropek Redaktorka portalu Queer.pl, członkini zarządu Fundacji Równość.org.pl Współtwórczyni krakowskiego cyklu spotkań dyskusyjnych Klub Queer.pl, od 2012 roku zaangażowana w organizację festiwalu Queerowy Maj i krakowskiego Marszu Równości. Interesuje się kwestiami związanymi z feminizmem i teorią queer
Zostań Przyjacielem Queer.pl aby zobaczyć pełną treść artykułu