logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
24.11.2017    STARTSKLEPKONTAKT

...
60
2
54

Kaitlyn Alexander o osobach niebinarnych

Dlaczego reprezentacja jest ważna?

Dodano: 10.11.2017, Aktualizacja: 10.11.2017

"W mediach była luka. Nie widziałam ludzi jak ja w telewizji, więc pomyślałam, że dlaczego nie zrobić czegoś samemu? Ktoś musi to zacząć" - mówi Kaitlyn Alexander, twórca serialu internetowego z niebinarną, biseksualną postacią na pierwszym planie, "Couple-ish". A o tym, że reprezentacja ma znaczenie świadczy, iż Alexander odkryła swoje prawdziwe ja... wcześniej wcielając się w niebinarną postać w "Carmilli".

Co oznacza bycie osobą niebinarną? Jeżeli czujemy, że nie pasuje nam tradycyjny podział na męski i kobiecy świat, nie czujemy potrzeby wpisywać się w etykietki. 

O youtubowym serialu "Carmilla" pisaliśmy wielokrotnie: to kultowy już tytuł dla kobiet kochających kobiety. W serialu pojawiła się niebinarna postać, LaFontaine, w którą wciela się właśnie Kaitlyn Alexander. Co ciekawe - to właśnie dzięki serialowi Alexander odkryła, że ten sposób ekspresji samej siebie najbardziej jej odpowiada. Tym samym udowadniając, że reprezentacja ma znaczenie.

Alexander stworzyła inny internetowy serial, "Couple-ish". To historia niebinarnej, biseksualnej artystki - by pomóc współlokatorce, której grozi wydalenie z kraju, poślubia ją. 



W rozmowie z "BuzzFeed" Alexander podkreśla, że osoby niebinarne jeżeli już są prezentowane w mediach, to np. jako coś niedobrego, albo w kontekście kosmitów w produkcjach sci-fi. Teraz dostaje wiele wiadomości od osób, które dziękują jej za widzialność i podkreślają, że dzięki niej zrozumiały też swoją tożsamość. Dlatego zdaniem Kaitlyn - pokazywanie zwykłych, pełnokrwistych postaci z całego spektrum społeczności LGBTQ jest bardzo ważne.

O tym, że faktycznie jest taka potrzeba świadczy to, że drugi sezon "Couple-ish" powstał tylko i wyłącznie dzięki finansowemu wsparciu internautów.



Alexander opowiada, że fani piszą do niej, iż dzięki jej serialowi łatwiej przyszło im wytłumaczyć swoją niebinarność rodzicom.

Czy są wśród nas niebinarne osoby? Jak mówicie o sobie innym? I jak przede wszystkim radzicie sobie z językiem polskim?

(md)

PODZIEL SIĘ
KOMENTARZE (54)
Komentuj Komentuj HEJT STOP!
Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
shingao (31) Szczecin 16.11.2017 15:10
@BoyPol

Masz świadomość, że drag queen, przegięte cioty i babochłopy aktywnie angażowały się w walkę na zachodzie? Sukces w krajach zachodu to także ich sukces.
łobuzerski łobuz (26) Wrocław 16.11.2017 7:42
BoyPol:
Patrząc na to z dystansu wygląda to mniej więcej tak, że dawniej mniejszości musiały walczyć o to aby móc uzyskać jakiekolwiek prawa. W krajach zachodnich im to się udało, w efekcie dziś mamy wysyp miliarda pojęć związanych z płciowością, seksualnością - bo ktoś sobie wymyślił, aby na każdą fanaberię znaleźć "mądrą" nazwę.

A my - głupi - nie mając NIC w naszym kraju, zamiast zaczynać od podstaw, budując szacunek dla nas jako mniejszości poprzez artykułowanie kluczowych aspektów naszego życia - oczywiście napieprzamy te durne kalki z zachodu, chociaż GÓWNO u nas wolno. W efekcie wszyscy ci, którzy źle nam życzą używają tych debilnych pojęć jako oręża, bo można nas ośmieszyć. Nazwać pajacami, przebierańcami, babochłopami, ciotami itp.

Weźcie do cholery najpierw wywalczcie COKOLWIEK zanim zaczniecie nazywać siebie apłciowymi surykatkami, które odczuwają jednocześnie chęć płciowego obcowania z kałamarnicą.


Pominę fakt, że WYOLBRZYMIASZ.
Boli Cię to? Że ktoś Cię nazwie pajacem? Budujesz swoje poczucie wartości na słowach obcych osób? Słabo.
Wywalczenie czegokolwiek w Polsce trwa od lat. Na x w dokumentach nie ma co liczych, chyba, że za 100 lat.
Andrzej rysuje:
"Jeśli nie tolerujesz laktozy, to po prostu nie pijesz mleka. A nie golisz łeb i ganiasz po mieście krzycząc "jebać krowy".
BoyPol (?) 16.11.2017 0:59
shingao:
BoyPol:
Póki ruch był poważny to uzyskiwał efekty. Dziś staje się parodią samego siebie.


Ani trochę nie mam pojęcia o co Tobie chodzi, i co rozumiesz przez określenie "poważny". W jakich latach był poważny i jak to się przejawiało? I od kiedy nie jest już poważny?


Patrząc na to z dystansu wygląda to mniej więcej tak, że dawniej mniejszości musiały walczyć o to aby móc uzyskać jakiekolwiek prawa. W krajach zachodnich im to się udało, w efekcie dziś mamy wysyp miliarda pojęć związanych z płciowością, seksualnością - bo ktoś sobie wymyślił, aby na każdą fanaberię znaleźć "mądrą" nazwę.

A my - głupi - nie mając NIC w naszym kraju, zamiast zaczynać od podstaw, budując szacunek dla nas jako mniejszości poprzez artykułowanie kluczowych aspektów naszego życia - oczywiście napieprzamy te durne kalki z zachodu, chociaż GÓWNO u nas wolno. W efekcie wszyscy ci, którzy źle nam życzą używają tych debilnych pojęć jako oręża, bo można nas ośmieszyć. Nazwać pajacami, przebierańcami, babochłopami, ciotami itp.

Weźcie do cholery najpierw wywalczcie COKOLWIEK zanim zaczniecie nazywać siebie apłciowymi surykatkami, które odczuwają jednocześnie chęć płciowego obcowania z kałamarnicą.
shingao (31) Szczecin 15.11.2017 10:07
BoyPol:
Póki ruch był poważny to uzyskiwał efekty. Dziś staje się parodią samego siebie.


Ani trochę nie mam pojęcia o co Tobie chodzi, i co rozumiesz przez określenie "poważny". W jakich latach był poważny i jak to się przejawiało? I od kiedy nie jest już poważny?
BoyPol (?) 15.11.2017 10:05
Jak ja kocham czytać to pierdzielenie o niczym. Czekam kiedy na tym portalu pojawi się sekcja ludzi identyfikujących się jako storczyki. Mam dobrą nazwę: orchideopłciowi :D :D
BoyPol (?) 15.11.2017 9:59
shingao:
BoyPol:
Ja pierdzielę, kolejne debilne słowo które nie wiadomo co znaczy. A potem się ludzie dziwią, ze nikt nie traktuje mniejszości powaznie tylko się z nas robi LGBQWERTY.


Gdyby nikt nie traktował nas poważnie, to nie doszłoby do tak dużego postępu w uzyskaniu praw w ciągu 100 lat na świecie.


Póki ruch był poważny to uzyskiwał efekty. Dziś staje się parodią samego siebie.
shingao (31) Szczecin 13.11.2017 17:35
Eiwar:
Nie jest dla mnie ważna, dlatego czuję się niekomfortowo, kiedy ktoś zwraca się do mnie jako do reprezentanta danej płci. Podobnie źle bym się czuł, gdyby ktoś uparcie mówił do mnie jak do hydraulika, w momencie kiedy nim nie jestem. Wpisanie do dowodu danej literki jest pociąga za sobą to, w jaki sposób taka osoba będzie traktowana (zaczynając od stosowanej wobec niej formy wypowiedzi); biorąc pod uwagę wszystkie sytuacje w których trzeba podać płeć z dowodu, jest to nieustannym informowaniem ludzi o swoich narządach płciowych, co także jest niekomfortowe.


Ja tu odczuwam sprzeczność. Piszesz, że coś nie jest dla Ciebie ważne, a potem pokazujesz, że jest jednak bardzo ważne. Skoro płeć nie ma żadnego znaczenia, to skąd dyskomfort? Informacja o posiadaniu penisa, powinna być na tym samym gruncie jak informacja o tym, że ma się 10 palców u nóg. Co jest wstydliwego/niekomfortowego w tym, że kogoś poinformuję o tym, ze mam 10 palców u nóg? Nic. Dyskomfort można czuć jak czegoś się wstydzimy. Dyskomfortem jest informowanie o opryszczce na cipce. Dyskomfortem jest informowanie o czymś czego się wstydzimy. A co wstydliwego jest w posiadaniu takich a nie innych narządów płciowych (skoro płeć nie ma znaczenia)? Twój dyskomfort zrozumiałbym, gdybyś nie akceptował/a swoich narządów, gdybyś brzydził/a się swoimi narządami, gdybyś wstydził/a się przynależeć do kobiet, ale wtedy nie mów, że płeć nie ma dla Ciebie znaczenia.
Eiwar (?) 13.11.2017 17:17
shingao:
@Eiwar

To część została pominięta, więc jaszcze raz zadam to pytanie. Czy w dowodzie powinien być wpisany taki wzrost, i taki kolor oczu z jakim się utożsamiam i dobrze czuję?
(...)
Czyli dla osób niebinarnych płeć nie jest ważna? Skoro tak, to po co ten temat z dowodem skoro to nie jest ważne? Dla mnie nie jest ważny mój kolor oczu. Nie jest to coś z czym bym się utożsamiał. Dlatego mam wyjebane na to co jest napisane w rubryczce kolor oczu.

Eiwar:
Jednakże w takim przypadku wystarczy zdjęcie w dowodzie, aby określić, czy ktoś wygląda bardziej "męsko" czy "kobieco".
Ale tu nie chodzi kto na co wygląda. W dowodzie są potrzebne cechy obiektywne. Nie chodzi o to czy ktoś wygląda na wysokiego czy niskiego, tylko konkretny wzrost.


1. Osobiście uważam, że taka rubryka jak "płeć" w dowodzie w ogóle nie powinna istnieć.
2. Nie jest dla mnie ważna, dlatego czuję się niekomfortowo, kiedy ktoś zwraca się do mnie jako do reprezentanta danej płci. Podobnie źle bym się czuł, gdyby ktoś uparcie mówił do mnie jak do hydraulika, w momencie kiedy nim nie jestem. Wpisanie do dowodu danej literki jest pociąga za sobą to, w jaki sposób taka osoba będzie traktowana (zaczynając od stosowanej wobec niej formy wypowiedzi); biorąc pod uwagę wszystkie sytuacje w których trzeba podać płeć z dowodu, jest to nieustannym informowaniem ludzi o swoich narządach płciowych, co także jest niekomfortowe.
3. Jeżeli cecha w dowodzie ma umożliwić obiektywne ocenienie danej osoby, to płeć nie spełnia tej roli, gdyż w jednoznaczny sposób pewna ocena płci danej osoby niemożliwa jest w standardowych warunkach. Natomiast jeżeli chcemy mieć kryterium pewne, choć nie mierzalne w prosty sposób, to jest wiele lepszych kandydatów na to, choćby odcisk palca.
shingao (31) Szczecin 13.11.2017 16:57
łobuzerski łobuz:
Jeśli powiesz o transseksualiście (k/m), że jest kobietą, bo ma macicę to sorry, ale to jest bardzo nie halo.
To co mówimy, to jedno, to co piszemy w dokumentach to drugie. W rozmowie mogę być uprzejmy i zwracać uwagę na uczucia rozmówcy. Jednak w dokumentach powinny być fakty, a nie uprzejmości. Już pisałem, że dowód osobisty nie powstał dla naszej przyjemności, tylko ma określoną funkcję.

łobuzerski łobuz:
Wzrost można zmierzyć - poczucia przynależności lub jego braku do danej płci nie. Chociaż istnieją trans-testy, które potwierdzają to i owo. W każdym razie jest to raczej strefa niemierzalna.
Właśnie ze względów technicznych, z powodu problemów z mierzeniem cech nie powinno być w dowodzie czegoś takiego jak "poczucie przynależności do danej płci", poczucie posiadania koloru oczu, czy poczucie posiadania wzrostu. Aby dowód spełniał nadal swoją funkcję, to powinny być tam takie cechy jak płeć, wzrost, czy kolor oczu, a nie "poczucie" tych cech. Bo poczucie jest subiektywne, a w dowodzie powinny być rzeczy obiektywne.

Dla mnie nie ma problemu, aby osoby trans po operacyjnej korekcie płci miały zmianę w dokumentach. Tylko tutaj nadal mówimy o czymś mierzalnym i obiektywnym. Dowód osobisty powinien opisywać ciało, a nie umysł, bo umysł to nieuchwytna rzecz. Jak dokonano fizycznej korekty ciała, to dla mnie naturalna jest zmiana w dokumentach.
shingao (31) Szczecin 13.11.2017 16:40
@Eiwar

To część została pominięta, więc jaszcze raz zadam to pytanie. Czy w dowodzie powinien być wpisany taki wzrost, i taki kolor oczu z jakim się utożsamiam i dobrze czuję?

Eiwar:
Ten argument mnie nie przekonuje, ponieważ bardzo często nie jestem w stanie określić, jaka może być płeć fizyczna spotykanych przeze mnie ludzi.
Ja prędzej rozpoznam czyjąś płeć niż kolor oczu czy wzrost (miary w oczach nie mam).

Eiwar:
Rozumiem, że osoby nastawione binarnie są w tym lepsze, ponieważ płeć fizyczna jest dla nich bardzo ważna.
Czyli dla osób niebinarnych płeć nie jest ważna? Skoro tak, to po co ten temat z dowodem skoro to nie jest ważne? Dla mnie nie jest ważny mój kolor oczu. Nie jest to coś z czym bym się utożsamiał. Dlatego mam wyjebane na to co jest napisane w rubryczce kolor oczu.

Eiwar:
Jednakże w takim przypadku wystarczy zdjęcie w dowodzie, aby określić, czy ktoś wygląda bardziej "męsko" czy "kobieco".
Ale tu nie chodzi kto na co wygląda. W dowodzie są potrzebne cechy obiektywne. Nie chodzi o to czy ktoś wygląda na wysokiego czy niskiego, tylko konkretny wzrost.

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
Kaitlyn Alexander o osobach niebinarnych Fot. za: Instagram, realisticsay
REKLAMA
REKLAMA

© 1996-2017 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku