logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
27.06.2017    STARTSKLEPKONTAKT

...
66
2
6

Olly Alexander: kręciłem z hetero

Głos nowego pokolenia gejów?

Dodano: 28.02.2017, Aktualizacja: 28.02.2017

Wokalista zespołu „Years & Years”, Olly Alexander, podczas londyńskiego wydarzenia „Student Pride” mówił o swojej seksualności, akceptacji i edukacji seksualnej - a raczej jej braku. Fakt braku wiedzy w zakresie zachowań seksualnych i tworzenia związków doprowadziły go do zachowań autodestrukcyjnych, toksycznych relacji i związków. Głos młodego pokolenia?

26-latek mówi, że jego dotychczasowe związki to ciągłe rozstania i powroty, a najlepiej czuje się, gdy jest sam. Ostatni jego związek był otwarty. To pociąga za sobą niebywałą szczerość, uczciwość i duże zaufanie. „Jest tyle różnych ludzi, potrzeb, seksualności, a uczy nas się tylko jednego standardu związku” – mówi.

Z powodu braku rzetelnej edukacji seksualnej musiał próbować i eksperymentować. Nie miał jednak skąd czerpać wiedzę, w szkole nie uczono go na czym polega seks pomiędzy mężczyznami. Poza tym same zajęcia z edukacji seksualnej były mierne i bezcelowe.

Geje nie istnieją w systemie edukacji seksualnej. Nie miałem pojęcia jak uprawiać seks. Zobaczyłem to dopiero w Queer as Folk… Nie można swojej wiedzy opierać tylko na Queer as Folk” – mówi.

Co dla niego znaczy bycie LGBTI? „Jestem queer, jestem dumny. To bardzo ważne. Ale nie prowadźmy narracji bajki” – odpowiada.

ZOBACZ TEŻ Olly Alexander o seksie (także queerowym) Branżowy klip Years & Years


A kiedy mogę już złapać faceta, którego bardzo lubię, za rękę - gdziekolwiek chcę to wciąż się boję, obracam się i spoglądam za siebie. Nie czuję się bezpiecznie. Wciąż jest dużo pracy” – podsumowuje.

Od pewnego momentu zaczął się bać - miał stany lękowe i ataki paniki, obawiał się zakażenia wirusem HIV i innych chorób wenerycznych. To, niestety, rzutowało na jego związki. W wieku 14-15 lat kręcił z facetem hetero: „Zakochałem się w kolesiu o rok starszym ode mnie. Był hetero. Ale chciał spróbować, był ciekawy… Myślałem, że też jest zakochany… Niestety nie był…” – wspomina.

Miałem parę kontaktów ze starszymi facetami i teraz wiem, że byłem wykorzystany. Byłem zdesperowany – chciałem uwagi, związku… Potrzebowałem edukacji i wiedzy, których nie miałem” – mówi.



(ar)


PODZIEL SIĘ
KOMENTARZE (6)
Komentuj Komentuj HEJT STOP!
Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Anahata (90) Nottingham 02.03.2017 3:02
Zgadzam się, że w przyrodzie częściej występuje brak przywiązania do jednego partnera, ale to nie znaczy, że monogamia nie występuje wcale. Generalnie spółkowanie z wieloma partnerami nie jest zbyt zdrowe (myślę, że nie ma się nad tym co rozwodzić), ale jeśli ktoś lubi ryzyko, to jego sprawa.
Kcprwsky (20) Poznań 28.02.2017 20:46
@bombadil
Dziękuję, uczę się z chęcią od dziecka i zamierzam to kontynuować, nie potrzebuję ku temu życzeń.
Płeć niestety nie istnieje z tego powodu. Gdyby tak było to już pierwsze organizmy, u których pojawia się płeć, żyłyby w związkach monogamicznych, a tak nie jest. Płeć jest następstwem pojawienia się rozmnażania płciowego, które ważne jest, bo w ten sposób powstaje różnorodne potomstwo, mniej lub bardziej przystosowane do środowiska, dzięki czemu organizmy mogą ewoluować w znaczenie większym stopniu (losowy dobór gamet, chromosomów, crossing- over) niż tylko w przypadku rozmnażania bezpłciowego, gdzie motorem są tylko mutacje (niestety większość letalne lub powodujące patologie anatomii czy fizjologii raczej utrudniające niż ułatwiające życie). U człowieka jest to w moim mniemaniu czysty twór kulturalny i tu się z tobą zgadzam. Było tak łatwiej, wygodniej, wymyślono z czasem małżeństwa, potem machano paluszkiem, że zdrada to grzech no i z czasem się utarło, że to jedyny właściwy styl życia. Na tyle nawet, że zakazano poligamii. Wyobraźmy sobie pewną grupę dzieci. Odizolujmy ją od społeczeństwa, nie mówmy im o małżeństwach, o łączeniu się w pary, o seksie, wychowaniu dzieci etc.. Na pewno z czasem odkryłyby same co to seks. Biologii się nie oszuka. Panowie staliby na baczność prędzej czy później i głowili się co z tym zrobić. Odpowiedzi daleko nie trzeba by było szukać. Ale czy by wpadli na pomysł, aby związać się z jedną kobietą na stałe, a przy tym zrezygnować z przyjemności obcowania z innymi kobietami? Młodszymi? Atrakcyjniejszymi? Bardziej sprawnymi? W moim mniemaniu wybór byłby prosty, biologia sama by działała, popęd odbiera ludziom racjonalne myślenie. Oczywiście jest to abstrakcyjna sytuacja. Gdyby ewolucja jednak dyktowała im jak mają żyć złączyliby się i zrezygnowali z przyjemności, no ale wątpię w taki scenariusz. Rozumiem, że mówiąc o monogamii mówimy o związku bez zdrad, bo inaczej leżę :/
bombadil (22) Warszawa 28.02.2017 16:31
@Kcprwsky
Myślałem, że będzie zbędnie pisać to, uznając to równocześnie za oczywiste, że mój krótki wywód dotyczył ludzi, a nie organizmów w ogóle. Życie jest na tyle skomplikowane i różnorodne, że nie może istnieć jedna i ta sama strategia przetrwania dla wszystkich.
U ludzi biologia faworyzuje monogamie. Skąd ten wniosek? Wystarczy polatać po świecie i łatwo stwierdzi się, że mimo różnic kulturowych, schemat małżeństwa jest podobny. Wynika to z ewolucji. Aby wyjaśnić zamysł ewolucji, wpierw trzeba zrozumieć dlaczego istnieje płać. Z prostego powodu: jeden organizm nie były wstanie zapewnić potomstwu przetrwania. Dlatego istnieje mężczyzna - który odpowiadał za zdobycie jedzenia i ochronę rodziny oraz kobieta, która zapewniała ognisko domowe i opiekowała się potomstwem. Jeden organizm nie mógłby równocześnie zdobywać pożywienie, opiekować się, zapewniać bezpieczeństwo przed naturalnymi wrogami (a już na pewno kiedy byłby w ciąży). Stąd istnieje płeć i stąd też ludzie tworzą związki - dla potomstwa, gdyż jedno nie byłoby wstanie wychować go i zapewnić bytności, a inny samiec nie chciałby wychowywać czyjegoś potomka (czyli osobnika mającego inne geny niż on sam).
Homoseksualizm w przyrodzie to temat rzeka, który był tu wielokrotnie poruszany.
Przeczytałem trochę książek, oglądałem trochę filmów i rozmawiałem z kilkoma ciekawymi osobami, i o ile nie śmiałbym stwierdzić, że mam solidną wiedzę na ten temat, o tyle mogę zapewnić, że pojęcie mam jak najbardziej. A Tobie życzę pójść za słowami Towarzysza Lenina: uczyć się! uczyć się! I jeszcze raz uczyć się!
Kcprwsky (20) Poznań 28.02.2017 15:13
bombadil:
Aczkolwiek w naszym cywilizowanym świecie związek tworzą dwie osoby. Jest to nie tylko wymysł kultury, ale także zamysł ewolucyjny. A więc taki związek musi być najbardziej efektywny i optymalny.

Możesz rozwinąć myśl zamysłu ewolucyjnego, o którym wspominasz? Bo nie kojarzę, aby ewolucja "dopingowała" tworzenie jakichkolwiek związków wśród zwierząt. Raczej fenomenem jest tworzenie zobowiązań wśród nich. Nie jest czasem tak, że często po kopulacji, zapłodnieniu samicy, samiec ucieka czym prędzej, aby już móc zapłodnić kolejną? Zwiększa to ilość potomstwa i wydobycie tych najsilniejszych, które zadbają o ciągłość gatunku, mnożąc się dalej i dalej. Oczywiście są wyjątki od reguły, jak zawsze, ale bez przesady. TO jest podstawowy zamysł ewolucyjny, a nie łączenie się w pary xD
Sam nie zamierzam żyć w związku bigamicznym, czy nwm multigamicznym jakby ktoś fantazjował dalej i mu było mało, ale nie zamierzam też zabraniać tego robić innym ludziom. Dziwne, że nawet wśród LGBT są ludzie, którzy lubią innym zaglądać do łóżka ^^ Proszę tylko o niepowoływanie się na prawa biologiczne, o których ma się mało pojęcia, bo idąc tym myśleniem sama biologia raczej nie idealizuje chociażby związków homoseksualnych, no bo... jak się tak mnożyć? xd Nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, że jakieś podstawy wiedzy z tego zakresu mam.
shingao (31) Szczecin 28.02.2017 13:40
bombadil:
(...) Oczywiście były i są plemiona gdzie nie ma takiej reguły. Aczkolwiek w naszym cywilizowanym świecie związek tworzą dwie osoby. Jest to nie tylko wymysł kultury, ale także zamysł ewolucyjny. A więc taki związek musi być najbardziej efektywny i optymalny.


O ile sam jestem monogamistą, to daleki jestem od stwierdzenie, ze sama natura "uważa" monogamię za coś najbardziej efektywnego i optymalnego.
bombadil (22) Warszawa 28.02.2017 13:04
Powszechnie uczy się i przyjmuje, że związek to więź między dwoma osobami. Oczywiście były i są plemiona gdzie nie ma takiej reguły. Aczkolwiek w naszym cywilizowanym świecie związek tworzą dwie osoby. Jest to nie tylko wymysł kultury, ale także zamysł ewolucyjny. A więc taki związek musi być najbardziej efektywny i optymalny.
Stany lękowe bo nie uczono go, jak ma się tworzyć związek? Przede wszystkim człowiek aby był szczęśliwy musi mieć określone cele w życiu, poszerzać horyzonty, rozwijać się, mieć jakąś bezpieczną przystań (dom), czuć się potrzebny i kochany. Nie zastąpi tego alkohol, przelotny seks, imprezy czy twardsze narkotyki czy jakieś pseudo-otwarte związki.

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
Olly Alexander: kręciłem z hetero Fot. Pinterest za: https://www.pinterest.com/gina920420/
REKLAMA
REKLAMA

© 1996-2017 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku