logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
19.11.2017    STARTSKLEPKONTAKT

...
467
17
31
Filmy LGBT

Wyśnione miłości (2010)

"Wyśnione miłości" to pełna energii i emocji opowieść o przyjaźni i miłości, rywalizacji i zdradzie.

Bohaterowie, Francis i Marie, są dobrymi przyjaciółmi. Pewnej szalonej nocy spotykają Nicolasa, młodego chłopaka, który właśnie przyjechał do Montrealu. Od spotkania do spotkania, od jednej wspólnie spędzonej chwili do drugiej Francis i Marie staja się coraz bardziej zafascynowani nowym znajomym. Wkrótce zorientują się, że ich obsesja na jego punkcie zmienia się w miłosny pojedynek. Rywalizacja o względy i uczucia Nicolasa zagrozi ich przyjaźni, która jeszcze niedawno wydawała się niezniszczalna.

Książka dostępna jest w sklepie  
Obejrzyj na   Logo Outfilm
Zwiastun
PODZIEL SIĘ
KOMENTARZE (31)
Komentuj Komentuj HEJT STOP!
Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
slyva (?) 06.07.2016 20:57
jeden z tych filmów, które oglądam dla doznań estetycznych niż fabuły... bo jaka jest każdy widzi. ale obrazy i muzyka - zawsze dobre!
moostri (22) 09.12.2013 22:48
bulbospongiosus:
Nie rozumiem fenomenu tego filmu. Znaczy, wróć, rozumiem. Pseudointelektualny, pseudofilozoficznybełkot. Ma prawo się podobać 16-latkom szukającyjm wzniosłości w życiu, ale osoby 20+, które się nim jarają powinny poważnie zainwestować w samorozwój. Trolololo.


Oglądałam go dawno temu, więc nie wiem, na ile moja wypowiedź będzie adekwatna, ale serio ten film był pseudointelektualny? Bardziej pamiętam z niego zapętlenie przy samym końcu i wielki fuck w stronę wszystkich bohaterów. Chyba będę musiała obejrzeć jeszcze raz.
Ale jak chcesz Głębię Głębinową, to spójrz na "Zabiłem swoją matkę", tegoż reżysera.

Ps. Ludziom podoba się muzyka z trailera. :D
bulbospongiosus (?) 08.12.2013 20:47
Nie rozumiem fenomenu tego filmu. Znaczy, wróć, rozumiem. Pseudointelektualny, pseudofilozoficznybełkot. Ma prawo się podobać 16-latkom szukającyjm wzniosłości w życiu, ale osoby 20+, które się nim jarają powinny poważnie zainwestować w samorozwój. Trolololo.
Zola_deus (27) Krk 01.12.2013 19:29
B.dobre połączenie obrazu z muzyką. Sama treść interesująca aczkolwiek niedopracowana.
Coactum (?) 24.11.2013 13:58
oglądałam go zaledwie 13 godzin temu: pokręcony bardzo, jak dla mnie opowiada o tym jak to jest źle, gdy za wcześnie zaczniemy okazywać zainteresowanie kimś, nie wiedząc jakie ta osoba ma plany, orientacje. Jak to bardzo źle jest mieć duszę romantyka, jak bardzo źle jest się angażować od razu, albo zaledwie po paru spotkaniach. Mówi o tym, że trzeba ogarnąć swoje uczucia i stłumić, bo nie zawsze jest tak, że zakochanie dotyka oboje ludzi: "w tym tkwi cały ambaras aby dwoje chciało naraz". Trzeba umieć odróżnić przyjaźń od miłości, znajomość od przyjaźni. Film tak zwany u mnie: urywkowy - gdzie przeplatają się niezwiązane ze sobą historie, mające jednak zalążek wspólnej więzi; aktorzy grali dość specyficznie: jak dla mnie nieźle ale nie zachwycająco; jakby uwydatniali pewne cechy należące do danej płci, orientacji, temperamentu, charakteru.
adrian0841 (21) Poznań 12.11.2013 21:53
Trochę ciężki ten film
Monkid (22) Derby 10.11.2013 13:24
EzoEzi:
Pierwsze skojarzenie - "I Twoją Matkę Też"

to dopiero pokręcony film...
scarletletter (22) Płońsk/Ciechanów/Warszawa 29.09.2013 17:25
Zgadam się z Tobą uroda Marie jest dość specyficzna dlatego według niektórych brzydka. :)
scarletletter (22) Płońsk/Ciechanów/Warszawa 29.09.2013 17:24
Yo soy:
Viera:
Jeden z najbardziej pretensjonalnych, płytkich i pseudoartystycznych filmów, jakie widziałam.
Kompletny przerost formy nad treścią. Muzyka w tym filmie była świetna, zdjęcia były piękne i w zasadzie na tym kończą się zalety.
Cała reszta jest sztuczna. Nie wiem czy to kwestia gry aktorskiej (niektórzy "znawcy" tłumaczyli, że to tak specjalnie), ale między bohaterami nie widać niczego. Ani chemii, ani rywalizacji, ani namiętności. Dobór dwóch głównych aktorów ujdzie, ale bohaterka jest odstraszająca.
Nie ma tu tego, czego oczekiwałabym od artystycznego kina mającego wywoływać emocje, poruszać. Dla mnie to "dzieło" nie ma duszy. Nie ukazuje ani nie obnaża stanów, te "niedomówienia" wcale nie pełnią swojej funkcji ani nie ukazują tego, co niby jest między tymi bohaterami. Rozumiem filmy bez błyskotliwych dialogów, gdzie wszystko odczytuje się ze spojrzeń, gestów, otoczki... Tam tego nie ma. A to podobno miało być głównym atutem filmu.
Nie fabuła, która jest banalna ani nie dialogi, które są tam bardzo słabe.
Podsumowując - ten film kompletnie mi się nie podobał, ale sam soundtrack jest wspaniały no i wizualnie w niektórych momentach (kiedy nie trzeba oglądać głównej bohaterki) również cieszy oko. :)


Widać ze nie oglądałaś "Big Love" to dopiero pretensjonalność i pseudoartyzm.
W "Lorence anyway" Dolan rzeczywiście przesadził z forma. Zdjęcia są idealne jak we wszystkich jego filmach, a fabuła, no cóż... Mógł troszeczkę ją dopracować!

A Marie nie jest odstraszająca, jest piękna (na swój sposób, ale jest), może inaczej ma interesującą urodę

Co do ścieżki dźwiękowej muszę się zgodzić, jak zwykle Dolan dał radę i zaproponował coś interesującego i innego
Yo soy (22) Wrocław 30.08.2013 0:36
Viera:
Jeden z najbardziej pretensjonalnych, płytkich i pseudoartystycznych filmów, jakie widziałam.
Kompletny przerost formy nad treścią. Muzyka w tym filmie była świetna, zdjęcia były piękne i w zasadzie na tym kończą się zalety.
Cała reszta jest sztuczna. Nie wiem czy to kwestia gry aktorskiej (niektórzy "znawcy" tłumaczyli, że to tak specjalnie), ale między bohaterami nie widać niczego. Ani chemii, ani rywalizacji, ani namiętności. Dobór dwóch głównych aktorów ujdzie, ale bohaterka jest odstraszająca.
Nie ma tu tego, czego oczekiwałabym od artystycznego kina mającego wywoływać emocje, poruszać. Dla mnie to "dzieło" nie ma duszy. Nie ukazuje ani nie obnaża stanów, te "niedomówienia" wcale nie pełnią swojej funkcji ani nie ukazują tego, co niby jest między tymi bohaterami. Rozumiem filmy bez błyskotliwych dialogów, gdzie wszystko odczytuje się ze spojrzeń, gestów, otoczki... Tam tego nie ma. A to podobno miało być głównym atutem filmu.
Nie fabuła, która jest banalna ani nie dialogi, które są tam bardzo słabe.
Podsumowując - ten film kompletnie mi się nie podobał, ale sam soundtrack jest wspaniały no i wizualnie w niektórych momentach (kiedy nie trzeba oglądać głównej bohaterki) również cieszy oko. :)


Widać ze nie oglądałaś "Big Love" to dopiero pretensjonalność i pseudoartyzm.
W "Lorence anyway" Dolan rzeczywiście przesadził z forma. Zdjęcia są idealne jak we wszystkich jego filmach, a fabuła, no cóż... Mógł troszeczkę ją dopracować!

A Marie nie jest odstraszająca, jest piękna (na swój sposób, ale jest), może inaczej ma interesującą urodę

Co do ścieżki dźwiękowej muszę się zgodzić, jak zwykle Dolan dał radę i zaproponował coś interesującego i innego
Nadrób filmowe zaległości! W Prideshop.pl najsłynniejsze filmy LGBT w promocyjnych cenach: 15 lub 25 PLN - więcej nie zapłacisz.

filmy2016
4.8/5 (484)

Oryginalny tytuł: Les Amours imaginaires

Reżyseria: Xavier Dolan

Występują: Xavier Dolan, Niels Schneider, Monia Chokri, Anne Dorval, Marie-Christine Cormier

Strona filmu: https://www.outfilm.pl/wy…

UŻYTKOWNICY POLECAJĄ TAKŻE
tadeusz-drelich
poleca Akron
kote
poleca Akron
suzalie
poleca Pocałuj mnie
yersinia
poleca Pocałuj mnie

© 1996-2017 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku