logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
19.01.2018    STARTSKLEPKONTAKT

...
145
0
15

Nie jestem babcią geja. Jestem babcią Stefana

Babę zesłał Bóg: babcia sojuszniczka

Dodano: 22.12.2017, Aktualizacja: 22.12.2017

Na Anielę czekam w domu jej córki i wnuczki, gdzie roznosi się aromat świątecznych pierników. Wpada lekko spóźniona, za co od progu zaczyna przepraszać. Opowiada o tym, jak musiała pomóc przy bożonarodzeniowej szopce, bo okazało się, że nie ma materiału na niebo, a przecież w szopce musi być niebo. Siada w fotelu obok i płynnie przechodzi do lubianej przez nią książki ks. Charamsy "Kamień węgielny", przy której popłakała się już po pierwszych pięciu stronach.

- Anna Krystowczyk -

Użyłaś kiedyś słów, które bardzo mi się spodobały. Powiedziałaś "ja nie mam czego akceptować".

Zgadza się, nie uznaję sformułowań akceptacja i tolerancja w kontekście natury seksualnej. Nie mówię przecież, że akceptuję lub toleruję Żyda. Mogę tolerować trudną ciocię, która jest w towarzystwie. Ciężko z nią rozmawiać, ale jest częścią rodziny, więc toleruję ją. Orientacja jest czymś naszym tak, jak kolor oczu. Wszyscy zostaliśmy stworzeni do miłości.

Od zawsze tak uważałaś, czy potrzebowałaś do tego czasu?

Takie wartości wyniosłam z rodzinnego domu i tak postrzegam świat oraz ludzi. Moim dzieciakom również przekazałam te wartości. Być może duży wpływ na to miał fakt, że moja mama nie wychowywała się w Polsce. W '22 wyjechali do Luksemburga, gdzie spotkała masę ludzi różnych kultur. Teraz jeszcze muszę coś zaznaczyć…

Tak?

Powiedziałaś, że chcesz przeprowadzić wywiad z babcią geja. Ja nie jestem babcią geja. Jestem babcią Stefana, Martynki i Bartka. Ich natura seksualna mnie nie obchodzi. Stefan mnie o swojej poinformował, ale to niczego nie zmieniło w naszej relacji.

Jak Cię o tym poinformował?

Przyznam, że już wcześniej coś przeczuwałam. Wokół niego zawsze kręciło się dużo dziewczyn, ale nie był z żadną na stałe. Najpierw powiedział Martynce, później Lidii, a więc swojej matce, a mojej córce. Przyszli do mnie oboje i Lidia mówi: Stefan ma ci coś do powiedzenia. Pomyślałam, że pewnie zrobił dziecko jakiejś dziewczynie i teraz będzie prawnuk. Zamiast tego usłyszałam jednak "Babciu, jestem gejem". Poczułam w środku takie uff!

Czyli Ci ulżyło?

Zdecydowanie. Zapytałam tylko, czy ma kogoś, a kiedy potwierdził, dla mnie ważne było jedno: czy jest z tym chłopakiem szczęśliwy, nic więcej. Wyobraź sobie jednak, że prawnuczek też się pojawił! Po jakimś czasie od tej rozmowy poinformowali mnie, że partner Stefana ma synka. Mały mieszka ze swoimi dwiema matkami. Ma więc bardzo dużą rodzinę. Jest fenomenalnym dzieckiem i jest obecny w naszym życiu. Idealnie dogaduje się z synem mojego syna, a ostatnio, jak był u nas, zjadł tylko makaron na obiad, bo oczywiście zabawa jest najważniejsza.

Taka rzeczywistość to marzenie niejednej osoby LGBT+, jednak w grupie Osób Sojuszniczych, do której należysz, spotykasz różne scenariusze.

Niestety nie każdy rodzic jest w stanie pogodzić się z orientacją swojego dziecka. Nasza grupa nie polega na wytykaniu takim osobom tego, że nie są w stanie być wsparciem. My nie doradzamy, każda osoba mówi o sobie, o swoim doświadczeniu. Razem z Lidią mówimy więc o tym, jakie jest nasze doświadczenie. Pojawiają się osoby, które zanim do nas trafiły miały kontakt z różnego rodzaju psychologami. Niestety często takimi, którzy swoim działaniem niosą więcej szkody, niż pożytku. Pojawiła się niedawno matka, której córka jest lesbijką. Ta dziewczyna bardzo się miotała pomiędzy rodzicami, których kochała, a swoją partnerką, którą również kochała. Ci rodzice zresztą także się miotali. Płakali i przeżywali to wszystko.

Mówisz, że na grupie nie doradzacie innym. Co więc mówicie w takiej sytuacji?

Każdy przypadek jest indywidualny. Akurat tej matce powiedziałam, że wszystko to, co mówi o tej córce, pozwala mi twierdzić, że wychowała z mężem bardzo mądrego człowieka. Kogoś, kto podchodzi do niej z niezwykłą delikatnością i komu zależy na niej, pomimo że ona nie potrafi tej córki zrozumieć. Tylko tyle. Później mi powiedziała, że uświadomiłam jej coś bardzo prostego i ważnego – że jej córka ją kocha.

Bywa, że rodzice postrzegają orientację ich dzieci, jako karę wymierzoną przeciwko nim.

Często też myślą, że coś przez to tracą. To dziecko, jakieś marzenia o jego przyszłości. Lidia natomiast stwierdziła, że ona tylko zyskała. Wspaniałego partnera dla swojego syna, jego syna, no i oczywiście poszerzyło się znacznie grono jej znajomych. Moich również. Jedna z matek powiedziała na grupie "Dzieci nie wychowuje się dla siebie".

Wspomniałaś na początku, że wszyscy jesteśmy stworzeni do miłości. Co to dla Ciebie znaczy?

Jestem osobą głęboko wierzącą, a moja wiara nie pozwala mi nienawidzić drugiego człowieka i mówić mu, jak ma żyć. Wy nie potrzebujecie naszej danej z wielką łaską akceptacji. Ona należy się każdemu.

Niektórzy mówią, że właśnie przez wzgląd na wiarę nie akceptują orientacji dziecka. Jak to jest, wierzymy w innego Boga?

Wiara w Boga to jedno, a wiara w kościół instytucjonalny to drugie. Mimo wielu życiowych przeżyć nigdy nie straciłam mojej wiary, co zresztą poczytuję sobie za wielką łaskę od Boga. Myślę, że coś się zmieni na lepsze, gdy ludzie bardziej zaczną tego Boga szukać.

A jak odnosisz to do sytuacji politycznej w naszym kraju? Wielu polityków i polityczek nie uznaje, że jesteśmy osobami stworzonymi do miłości, wręcz przeciwnie.

Wbrew temu wszystkiemu wierzę, że coś się musi zmienić na lepsze. Wierzę, że ludzie przejrzą na oczy. Przynajmniej część zrozumie, że gadka o tym, że homoseksualizm to choroba jest idiotyczna. Powiedziałam kiedyś bliskiej znajomej, że były czasy, w których próbowano leczyć prądem. Odpowiedziała tylko "To jakaś bzdura". Jakby mnie teraz prądami popieścili to znaczy, że poczułabym nagle ochotę iść z tobą do łóżka? Spotykam wiele babć, które nie mają żadnego problemu z orientacją wnuczka czy wnuczki. Od osób wspierających bardzo zależy, jak długo będą się zgadzać na obrażanie ich bliskich przez władzę.

Za chwilę święta, okres dla wielu osób LGBT+ smutny, bo nie mogą do swojej rodziny przyjechać z partnerem lub partnerką. Często również same nie są mile widziane.

Ksiądz Charamsa w swojej książce pisze, że osoby, które nie znajdą miłości w swoich najbliższych rodzinach, będą jej szukać gdzie indziej. Te rodziny przez to wiele stracą. Szkoda mi takich rodziców, bo czekają nie wiadomo na co. Czekają, aż dziecko rozczaruje się partnerem i będąc zranionym człowiekiem zechce się zmienić. Tak więc życzą temu dziecku źle. Nie rozumieją, że ono nie ma z czego się zmieniać. Szkoda czasu. Dla mnie 24 godziny to za mało. Mam wiele spraw, które muszę i chcę realizować, więc czy tym rodzicom nie szkoda czasu, żeby żyć bez swoich dzieci?

Wy go marnować w święta nie będziecie, jak się domyślam?

Oczywiście. Obecność Stefana jest dla nas obowiązkowa. Jego partnera z synkiem również!
Anna Krystowczyk Autor: Anna Krystowczyk Miłośniczka starych filmów, jazzu i fotografii Poznański nabytek z polski wschodniej. Miłośniczka starych filmów i dobrych książek. Współautorka vloga "Book raczy wiedzieć".

PODZIEL SIĘ
KOMENTARZE (15)
Komentuj Komentuj HEJT STOP!
Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
benq (29) Szczecin 26.12.2017 21:34
Mam podobną babcie :D
Aniela   dodane przez Facebooka 24.12.2017 12:39
Kochana Babcia:)
Martyna   dodane przez Facebooka 23.12.2017 21:58
Wielkie gratulacje dla Ani za wspaniały artykuł i dla Babci Anielki!
Ściskam
Inga30 (32) Kęsowo 23.12.2017 14:48
Homo byli są i będą ! tak jak Biseksualni ! od wieków ... od począktu cywilizacji ...
Agnieszka   dodane przez Facebooka 23.12.2017 14:43
kasia27 (?) 23.12.2017 13:16
Moja babcia wciąż ze mną rozmawia i nawet kasiorę daje, ale jak tylko wychodzi temat moich związków i zainteresowań romantycznych, próbuje mnie wyswatać z jakimiś facetami, ma nadzieję, że mi przejdzie to, że wolę dziewczyny. Mam 27 lat, a babcia dalej myśli, że "jest dla mnie nadzieja", haha. Nie przepadam za nią, ale jakoś znoszę, pewnie już długo nie pożyje.
Mama czasem zdaje się mnie akceptować, czasem nie. Ojciec nic nie wie, raczej nie interesuje się moimi uczuciami.
Adrian   dodane przez Facebooka 23.12.2017 12:50
Wspaniała Babcia o wspaniałym sercu, która bezwarunkowo akceptuje, rozumie i szanuje miłość swojego wnuka i zawsze Go całym sercem wspiera! :) Ten wywiad powinien dać do myślenia i zrozumieć niejednego homofoba, że miłość nie ma nigdy granic i nie powinna nikogo wykluczać i tym samym wyrosnąć z tych straszliwych kompleksów, które są niegodne człowieka a mamy przecież XXI wiek, rok 2017 a wkrótce rok 2018! Życzę z całego serca dużo zdrowia, szczęścia, radości, miłości, życzliwości, spokoju i pozytywnej energii! :) (Y)
Elżbieta   dodane przez Facebooka 23.12.2017 11:46
♥ Bardzo ciekawy wywiad z cudowną... Babcią Stefana.
szoszon_ (34) Stockholm 23.12.2017 11:34
Brawo i jeszcze raz brawo! Wiecej takich przykladow!

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
Nie jestem babcią geja. Jestem babcią Stefana Babcia Aniela (w środku), fot. Barbara Sinica
REKLAMA
REKLAMA

© 1996-2018 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku