logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
23.01.2018    STARTSKLEPKONTAKT

...
40
3
18

Są dwa gejowskie geny?

Nowe odkrycie naukowców

Dodano: 11.12.2017, Aktualizacja: 11.12.2017

Najnowsze badania naukowców z uniwersytetu North Shore w Illinois wskazują, że prawdopodobnie homoseksualizm jest warunkowany genetycznie. To kolejne takie odkrycie, ale jedno jest pewne: homoseksualność to nie wybór.

Naukowcy od lat zajmują się znalezieniem genów, które warunkują homoseksualność. Pewności nie ma, ale jest to jedna z wersji determinacji orientacji seksualnej. Co odkryto tym razem?

Znowu na tapetę wzięto chromosom X. Badania, które miały odpowiedzieć na pytanie, czy homo- i heteroseksualna orientacja jest warunkowana genetycznie, dały nadzieję - prawdopodobnie tak jest. Naukowcy z uniwersytetu North Shore w Illinois odkryli dwa niezależne geny, które mogą mieć wpływ na kształtowanie się męskiej seksualności. Porównano 1077 DNA mężczyzn homoseksualnych z 1231 heteroseksualnych. 

Pierwszym, w którym widoczne są różnice, to chromosom 13, warunkujący międzymózgowie. To tu znajduje się podwzgórze, które różni się u mężczyzn obu orientacji, co wiadomo od 1991 roku. 

Gen SLITRK6, który miałby warunkować orientację seksualną, jest aktywny jeszcze przed narodzinami. Simon LeVay, neurobiolog, powiedział dla "New Scientist", że to odkrycie to potencjalny łącznik pomiędzy neuroanatomią a genetyką molekularną orientacji seksualnej. 

Drugi gen znajduje się w chromosomie 14, który warunkuje tarczycę. Gen nazwany TSHR wpływa na mózg i funkcjonowanie tarczycy. Zależność homoseksualności i funkcjonowania tarczycy u mężczyzn jest często podnoszona przez naukowców. Teorii tej sprzyja fakt, że na chorobę Gravesa-Basedowa (nadczynność tarczycy) zapadają najczęściej kobiety i mężczyźni homoseksualni. 

Niektórzy naukowcy zauważają, iż fakt, że mężczyźni homoseksualni są szczuplejsi od heteroseksualnych, łączy się z funkcjonowaniem tarczycy, ale również i podwzgórza. 

Wyniki nie są jednak jednoznaczne, ponieważ nie wszyscy badania homoseksualni mężczyźni mieli aktywne wspomniane geny. Alan Sanders, psychiatra i jeden z badaczy, uważa, że to początek drogi - orientacja seksualna na pewno jest dużo bardziej skomplikowana genetycznie, więc SLITRK6 i TSHR to dopiero początek drogi

"Będą mężczyźni, których genotyp będzie wskazywał, że powinni być gejami, a będą hetero" - konkluduje. Podkreśla jednak, że środowisko społeczne również wpływa na kształtowanie się ludzkiej seksualności. Genetyka lubi płatać figle i tam może być wytłumaczenie dlaczego ludzie są seksualnie fleksybilni czy biseksualni. 

Dean Hamer z US National Institutes of Health uważa, że to odkrycie pokazuje, że orientacja seksualna to skomplikowany kompleks genetyczny. Zajmie jeszcze dużo czasu zanim go w pełni zrozumiemy i poznamy. 

O "dziedziczności" czy "genetyczności" orientacji seksualnej mówi się już od lat 90. Badania z 1995 roku wskazały na znaczne różnice w chromosomie 8 u homoseksualnych mężczyzn. Potwierdziły to również badania z 2014 roku, ale żadne ze wspomnianych badań nie wskazało konkretnego genu.

Raport i wyniki badań możecie przeczytać tutaj

(ar)


PODZIEL SIĘ
KOMENTARZE (18)
Komentuj Komentuj HEJT STOP!
Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Enigmatycznypoeta♛ (16) Poznań 14.12.2017 16:21
*na tapet
czarekz (?) 13.12.2017 11:07
sapkarpatian_wojs:
Jeśli chcą badać podłoże genetyczne seksualności to powinni osobno sprawdzać kodowanie cech insertywność(aktywność) i receptywność(pasywność) (zapisaną w budowie i funkcji przede wszystkim podwzgórza mózgu . Osobno androromantyczność(zdolność zakochania w mężczyznach) i gynoromantyczność (zdolnośc zakochania w kobietach) za te cechy odpowiada głównie kora wyspy i jądro półleżące. To czy ktoś jest poliamoryczny czy monogamiczny też realizowane jest przez receptory w mózgu i ich polomorfizmy (warianty). Być może niektóre z cech bardziej są kodowane genetycznie a drugie mniej. Przykładowo dziedziczymy występowanie receptora androgenowego . Jednak to że taki posiadamy nie musi oznaczać z automatu pełnej maskulinizacji mózgu bo jeszcze jest coś takiego jak wrażliwość receptora androgenowego i do realizacji maskulinizacji u jednego płodu wystarczy mniejsze stężenie testosteronu a u innego potrzebne będzie większe. Różne czynniki środowiskowe mogą dodatkowo modulować czy dana cecha się ujawni czy nie ujawni (epigenetyka)


Po to, żeby genetyk mógł prowadzić badania asocjacyjne, a najlepiej typu sekwencjonowania całego genomu, musi mieć materiał, tzn. bardzo dobrze scharakteryzowane fenotypowo grupy, o liczebności >200 (500) osób. To nie jest banalne zadanie, i najprawdopodobniej wszystkie niepowodzenia mają te przyczynę: badamy grupy heterogenne fenotypowo. Szumy na wejściu - szumy na wyjściu.
sapkarpatian_wojs (?) 12.12.2017 22:52
Jeśli chcą badać podłoże genetyczne seksualności to powinni osobno sprawdzać kodowanie cech insertywność(aktywność) i receptywność(pasywność) (zapisaną w budowie i funkcji przede wszystkim podwzgórza mózgu . Osobno androromantyczność(zdolność zakochania w mężczyznach) i gynoromantyczność (zdolnośc zakochania w kobietach) za te cechy odpowiada głównie kora wyspy i jądro półleżące. To czy ktoś jest poliamoryczny czy monogamiczny też realizowane jest przez receptory w mózgu i ich polomorfizmy (warianty). Być może niektóre z cech bardziej są kodowane genetycznie a drugie mniej. Przykładowo dziedziczymy występowanie receptora androgenowego . Jednak to że taki posiadamy nie musi oznaczać z automatu pełnej maskulinizacji mózgu bo jeszcze jest coś takiego jak wrażliwość receptora androgenowego i do realizacji maskulinizacji u jednego płodu wystarczy mniejsze stężenie testosteronu a u innego potrzebne będzie większe. Różne czynniki środowiskowe mogą dodatkowo modulować czy dana cecha się ujawni czy nie ujawni (epigenetyka)
czarekz (?) 12.12.2017 16:06
Normalny:
Czyli gejostwo to taka wada genetyczna jak zespół Downa itp choroby? Coś nie tak jest z chromosomem X lub 8 i wtedy facet ma większe predyspozycje do bycia gejem? Czyli jest nadzieja by to leczyć?


Nie, to cecha taka, jak kolor oczu czy leworęczność. Nic nie jest "nie tak", po prostu w populacji są różne warianty genów. Niektóre z nich próbuje się łączyć z orientacja seksualną (zależności są statystyczne, widoczne dla grupy osób: homowarianty występują nieznacznie częściej w grupie homo, w porównaniu z hetero).

Ciekawe dlaczego ludzi tak bardzo interesuje podłoże genetyczne orientacji seksualnej, a nie interesuje podłoże genetyczne wysokości ciała (kilkaset genów ma na nią wpływ)...
Normalny (?) 12.12.2017 15:02
Czyli gejostwo to taka wada genetyczna jak zespół Downa itp choroby? Coś nie tak jest z chromosomem X lub 8 i wtedy facet ma większe predyspozycje do bycia gejem? Czyli jest nadzieja by to leczyć?
vraios (25) Rzeszów 12.12.2017 13:20
Izrail:
a co gdyby to był wybór ?

czasem jest to wybór. jeśli osoba biseksualna chce zbudować z kimś stały związek to chcąc nie chcąc wybór partnera to jednocześnie wybór między życiem hetero a życiem homo. jednak sama obecność biseksualizmu u tej osoby nie jest wyborem
czarekz (?) 12.12.2017 12:09
Tola:
Czyli ktoś jest z dziada- pradziada gejem.


Nie, ponieważ nie jest to cecha warunkowana przez jeden gen. W przypadku hemofilii, zwłaszcza przy małżeństwach krewniaczych, tak może być. W przypadku cech na które wpływ ma wiele genów, położonych w różnych chromosomach, może dojść do spotkania się sprzyjających konkretnej cesze wariantów genów u potomstwa pary, z których każde miała w części taki „optymalny” zestaw. Następnie taka cecha może utrzymywać się przez 1-2 pokolenia, zwłaszcza przy związkach między krewnymi (np. rodzina Jana Sebastiana Bacha). Ale to raczej rzadkie przypadki i chyba nie dotyczą orientacji homo. Optymalny układ wariantów podczas tworzenia komórek płciowych rozpada się, dodatkowo mieszając z materiałem genetycznym partnera(ki). Poza tym duża część LGBT nie będzie miała dzieci.
Tola (?) 12.12.2017 10:19
Czyli ktoś jest z dziada- pradziada gejem.
czarekz (?) 12.12.2017 2:59
Artykuł Alana R. Sandersa i wsp. w Scientific Reports z 7 grudnia nie jest żadnym przełomowym odkryciem, kontynuuje badania tego samego zespołu sprzed dwu lat, opublikowane w Psychological Medicine. Wcześniej zajmowali się m.in. określaniem genetycznego podłoża schizofrenii. Metodologia zastosowana we wspomnianych dwu pracach jest typowa dla badań asocjacyjnych, tzn. wiążących konkretne markery genetyczne (zmiany sekwencji DNA konkretnych genów) z obserwowalnymi cechami organizmu. Możliwe są dwa sposoby badań asocjacyjnych: albo na podstawie wiedzy biologicznej o funkcji konkretnego genu (np. gen kappa koduje białko obecne wyłącznie w obszarze delta mózgu, a obszar delta jest większy o gejów) wybiera się właśnie ten gen i sprawdza czy jeden z dwu (A i D) wariantów sekwencji DNA tego genu występuje częściej w grupie gejów (częściej A) w porównaniu do częstości w grupie heteryków (częściej D). Jeśli tak, to można powiedzieć, że wariant A powiązany jest statystycznie z cechą "gejowości". Przy czym różnice w częstości są bardzo małe (np. A: 20.2% w grupie gejów i 20,4% w grupie heteryków). By różnica była uznana za istotną statystycznie, wartość p<0.05.

Badania zastosowane przez Sandersa i wsp. są nieco bardziej skomplikowane metodycznie i umożliwiają identyfikowanie markerów wiązanych z konkretną cechą organizmu (tutaj: orientacją seksualną) od razu w całym materiale genetycznym (czyli spośród ok. 25.000 genów człowieka). Badania takie umożliwiają określenie w którym miejscu którego chromosomu może znajdować się gen lub mogą znajdować się geny, których warianty można powiązać z obserwowaną cechą organizmu. Ponieważ w badaniu takim (określanym skrótem z angielskieg: GWAS) analizowane są jednocześnie setki tysięcy markerów genetycznych, próg istotności statystycznej dla wyniku pozytywnego jest bardzo niski: poniżej 10-8. Dodatkowo, w zidentyfikowanym w ten sposób obszarach chromosomów znajduje się wiele genów, wiele wariantów tych genów, i ustalenie który w istocie powiązany jest z cechą badaną, nie jest banalnym zadaniem.

Zarówno w prostych badaniach asocjacyjnych, jak w badaniach typu GWAS nie identyfikuje się czynników sprawczych, powodujących nieuchronnie konkretną cechę. Identyfikuje się jedynie markery genetyczne statystycznie powiązane z badaną cechą organizmu. Dodatkowo, ponieważ różne podłoże genetyczne może być powiązane z tą samą cechą organizmu nie ma pewności, że grupa osób badanych jest jednorodna pod względem podłoża genetycznego. Jeśli nie jest, to wyniki uzyskiwane w badaniach asocjacyjnych są fałszywie pozytywne. Dlatego wszystkie wyniki muszą być powtórzone przez innych badaczy, z wykorzystaniem innych grup badanych, najlepiej z różnych regionów geograficznych - i dopiero zgodność wyników uzyskiwanych przez różne zespoły naukowców pozwala mówić, że związek pomiędzy konkretnym genem, a cechą organizmu jest rzeczywisty (czy raczej bardzo prawdopodobny).

Wyniki zaprezentowane przez Sandersa i wsp. wskazują na geny TSHR i SLITRK6. A dokładniej: w regionach wytypowanych w badaniu GWAS znajdują się te właśnie geny, o których wiedziano już poprzednio że można je powiązać z orientacją seksualną. Ponadto wartość p dla obu obszarów ustalone w badaniu GWAS (p<10-5) nie była wcale wystarczające, by w sposób pewny wnioskować o powiązaniu. Wyniki są wstępne, wymagają niezależnego potwierdzenia (co zresztą sami autorzy przyznają, pisząc w podsumowaniu: "potencjalny związek obu genów [z orientacją seksualną można najlepiej określić jako spekulatywny") i dalszych badań nad wytypowaniem konkretnych genów.

Ogólnie: na złożone cechy organizmów żywych, a zwłaszcza na cechy psychiczne, na pewno nie wpływają (określają możliwość powstania) pojedyncze geny lecz wiele genów (>kilkudziesięciu). Różne układy wariantów różnych genów mogą sprzyjać powstawaniu (lub utrudniać powstawanie) tej samej, ogólnie definiowanej, cechy złożonej. Na pewno nie ma tu prostej determinacji (gen A = gen homoseksualizmu, B - heteroseksualizmu).

Orientacja seksualna zasadniczo jest warunkowana biologicznie, na pewno w dużej mierze uwarunkowana genetycznie. To wiadomo już z badań nad bliźniętami czy ogólne badań odziedziczalności. Homoseksualizm jest absolutnie naturalny, opisany u szeregu gatunków zwierząt od muszek owocowych, po naczelne. Religiantów to jednak nie przekonuje i nie przekona, bo uzasadnienie znajdują w mitologii, a nie w nauce. Prawa ciążenia nie można ignorować, z czwartego piętra zjeżdża się windą lub schodzi schodami, a nie skacze z okna na ulicę. Syna lub sąsiada geja można ignorować lub prześladować, bo łatwiej definiować się przez wroga niż przez wspólnotę, a społeczeństwo na to pozwala. No właśnie: pozwala politykom i kapłanom nas dzielić. Może wreszcie czas by przestało pozwalać?
sapkarpatjan_Wojs (?) 12.12.2017 1:17
Gdyby homoseksualizm był tylko genetycznie uwarunkowany to bliźniaki jednojajowe zawsze byłyby tej samej orientacji, a tak zdecydowanie nie jest. To prawda że ośrodki odpowiedzialne za orientacje kształtują się jeszcze w życiu płodowym. To że dziedziczy się jakiś gen wcale nie oznacza że ulegnie on działaniu (ekspresji). W biologii istnieje coś takiego jak epigenetyka. Włączanie i wyciszanie genów przez czynniki środowiskowe takie jak np. stężenie androgenów w czasie ciąży. Na wahania tego wpływa też. np. stres matki. .

Macie np . larwy pszczół .O tym która zostanie robotnicą a która królową decyduje nie czysta genetyka a właśnie czynniki środowiskowe(epigenetyczne) w tym przypadku pokarm mleczko pszczele. Jeśli larwa do trzeciego dnia rozwoju zacznie być karmiona mleczkiem pszczelim to rozwinie się w królową .Jeśli później to będzie za późno i będzie robotnicą bo rozwój zaszedł za daleko i co się stało to się nie odstanie. Zatem larwy mają ten sam zestaw genów ale o tym które ulegną wyciszeniu lub aktywowaniu decyduje czynnik środowiskowy .Podobnie być może każdy człowiek jest zdolny stać się homoseksualistą jeśli podziałanoby w odpowiednim odstępie czasu na rozwijający się mózg w życiu płodowym odpowiednio hormonami. Innymi słowy całkiem możliwe że każdy człowiek posiada geny obu orientacji ,ale o tym które ulegną aktywacji lub wyciszeniu decydują czynniki środowiskowe.

Jedną z bardziej popularnych teorii fenomenu homoseksualizmu w przyrodzie jest teoria doboru krewniaczego. Osobnik w prawdzie może nie mieć własnego potomstwa ,ale współopiekując się (pilnowanie przed drapieżnikami, przynoszenie pokarmu...) potomstwem stada ,kolonii znacznie zwiększa przeżywalność młodych i przyczynia się do przetrwania stada,gatunku.

Głęboko wierzę w to, że homoseksualizm jest precyzyjnie zaplanowany przez naturę co m. in. potwierdza unikatowa budowa i funkcja pewnych rejonów mózgu gejów.Jesteśmy tak jakby pewnego rodzaju kastą (podobnie jak u termitów,mrówek czy pszczół) gatunku mającą swój udział w przetrwaniu gatunku. Dla zainteresowanych polecam artykuł na en.wikipedia "neuroscience and sexual orientation". Tam poczytacie o różnicach w budowie i funkcji mózgu naszej "kasty" :-)

Zatrybiło?

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
Są dwa gejowskie geny?   credits CC BY 2.0 Fot. Flickr za: Andy Leppard (https://www.flickr.com/photos/creativecomputer/)
REKLAMA
REKLAMA

© 1996-2018 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku