logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
15.12.2017    STARTSKLEPKONTAKT

...
59
1
1

Zimna wojna

QUEERTY - nagrodzone teksty

Dodano: 23.11.2017, Aktualizacja: 24.11.2017

Prezentujemy tekst Piotra Paszkowskiego, który w naszym konkursie QUEERTY otrzymał II nagrodę.

Przypomnijmy, że tematem konkursu było życie osób LGBTQ w mniejszych miastach Polski. Zachęcaliśmy Was do zmierzenia się z dziennikarstwem - reportażami (także filmowymi i fotograficznymi), czy wywiadami. Otrzymaliśmy od Was - zwłaszcza w ostatniej chwili - mnóstwo tekstów. Niestety tylko nieliczne były formami typowo dziennikarskimi. Dlatego postanowiliśmy nie przyznawać pierwszej nagrody. Równocześnie opisywaliście swoje życie, swoje doświadczenia, historie. Wiele z nich bardzo nas poruszyło i faktycznie - dotykały one istotnych aspektów życia LGBTQ w mniejszych miastach. 

Dlatego pierwszą nagrodę podzieliliśmy na dwie drugie. 
Wyniki.


II NAGRODA, Piotr Paszkowski, "Zimna wojna".

Mija drugi miesiąc naszego związku. On - warszawiak, ja - z małej podwarszawskiej wioski. Wypadałoby zaprosić go do siebie - wszak ja jestem u niego co drugi dzień. Tylko jak go przemycić do domu, żeby sąsiedzi nie widzieli i nie rozpuścili plotek? Już bez tego jestem “podejrzany”. Wyglądam niestandardowo, nie integruję się z tutejszą młodzieżą. Chodzę w płaszczu, a nie w pikowanej kurtce, w węższych jeansach, a nie w dresie, mam dłuższe włosy, zamiast być ogolonym “na wyspę”. Nie palę, nie piję, nie wożę się samochodem po okolicznych wsiach. Gdzieś przeciekła informacja, że zajmuję się filozofią i psychologią. Dziwak - taką mam opinię.


Dlatego chciałbym, żeby nikt nie widział jak idziemy razem. On tego nie rozumie: “Jaki masz problem?” - pyta.

Problemem jest to, że okoliczny gang ma w zwyczaju parkować malucha przy przystanku PKS i urządzać w nim libacje. On tego nie rozumie - ale szczerze mówiąc - ja też nie. Ludzie siadają w samochodzie, puszczają muzykę bardzo głośno, palą i piją w środku, patrzą. Wszyscy w pikowanych kurtkach, dresach, ogoleni na wyspę.

“Jaki masz problem?” - pyta, a ja mówię, że moja rodzina jeszcze nie wie. Jakże miałaby wiedzieć, skoro to prawicowa, katolicka, patriarchalna rodzina? Elektorat prawicy na wsi zawsze jest większy, a moi bliscy nie są wyjątkiem. “Powiemy, że jestem twoim kolegą”. Ale twoi rodzice wiedzą o nas - odpowiadam. No cóż, zwykła niesprawiedliwość losu. Tak musi być już chyba na zawsze - postanawiamy udawać, że jest moim kolegą.

Przychodzi długo oczekiwany dzień, wysiadamy na przystanku. Wiata jest stara, zakurzona, zbudowana z cegieł i spróchniałych desek, czarna od napisów na ścianach. Znajduje się przy asfaltowej jezdni w środku lasu - trzeba przejść przecinką do mojej wsi.

Nie ma zaparkowanego malucha - nikt nie widzi. Idziemy.

W domu mój chłopak jest bardzo miły dla moich rodziców. Wręcza im czekoladki, oni są zachwyceni. Potem, gdy pójdzie, zapytają: “Chyba dobrze się dogadujesz z tym kolegą?”, a ja odpowiem, że tak, dobrze. Nie wiedzą, że to szczere zakochanie.

Bardzo miło spędziliśmy czas, pora wracać. Jest późny wieczór, nigdzie żywej duszy. Przez las idziemy więc za ręce. Wreszcie możemy się poczuć jak para! Jest nawet romantycznie, dopóki nie okazuje się, że za nami, niczym cień, idzie jeden z miejscowych dresiarzy, syn mojego sąsiada.

Szybko chowamy ręce do kieszeni, idziemy do przystanku w ciszy. Nic się nie stało. Tu nie chodzi o to, że coś się może stać. Homofobia na wsi jest inna niż w wielkim mieście, bazuje na wiedzy. W mieście można się pokazać - przecież ja też jestem już jawny w miejscach, gdzie się uczę, gdzie chodzę na imprezy, a nawet na warszawskiej ulicy. Ale tam nic mi nie grozi: nawet jeśli zobaczy mnie jakiś homofob, to zaraz zniknie za rogiem i obaj o sobie zapomnimy. A tutaj nie ma anonimowości, tutaj jeśli zobaczył mnie syn sąsiada, jak idę z chłopakiem za rękę, to wiedzą wszyscy.

“Jaki masz problem?” - zada pytanie mój chłopak i każda wyoutowana osoba nienormatywna - “Dlaczego przejmujesz się tym, co ludzie o tobie myślą?”. To jest dobre pytanie, idealne na wielkie miasto. Ale na wsi to nie działa. Tutaj nie ma coming outu, to nie jest kwestia mojej własnej samoakceptacji, ani tego co ludzie będą mówić za moimi plecami. To jest kwestia gangu, który urządza libacje przy drodze, ciemnego lasu bez żywej duszy i bycia samotnym, zupełnie odosobnionym.

Jeśli homofobia to przemoc, to niech wolno mi będzie porównać ją do wojny. Są różne rodzaje wojen. Mamy wojny błyskawiczne, gdy ktoś krzyknie coś za mną na praskiej ulicy; wojny pozycyjne, gdy narodowa kontrmanifestacja czeka na Paradę Równości przy Starym Mieście; święte wojny, gdy próbują przemówić do mnie ortodoksyjni teiści; wewnątrzśrodowiskowe wojny domowe. A na wsi panuje zimna wojna - bez spektakularnych incydentów, ale za to ze świadomością ciągłej obserwacji i nieanonimowości.

Nieprawdą byłoby jednak stwierdzenie, że żyję w ciągłym napięciu. Wszak nawet nie rozmawiam z żadnym z sąsiadów. Znacznie trafniej byłoby powiedzieć, że żyję w obietnicy spokoju i nietykalności, dopóki nie jestem sobą. I tak właśnie chłopaka do domu należy przemycić, podobnie jak flagę na Paradę należy zawieźć w czarnym pokrowcu, a najlepiej zdjąć z drzewca i zawieźć w torbie, przypinki trzeba odpinać, a tęczową bransoletkę chować pod rękaw.

Dotarliśmy z powrotem do Warszawy, a on już nigdy nie przyjechał do mnie ponownie. Ja też miałem wkrótce przestać do niego przychodzić. Lecz mimo, iż nasza młodzieńcza miłość przeminęła, to wiedza o mojej orientacji wciąż krąży gdzieś ponad moją kontrolą, gdzieś między drzewami wzdłuż przecinki, za starą ceglaną wiatą przystankową i w zadymionym od papierosów wnętrzu gangsterskiego malucha. I nie wiem czy traktować jako amnestię czy jako przestrogę fakt, że rodzina z dwóch klasycznych pytań: “Jak nauka?” i “Czy masz już kogoś na oku?”, pyta już tylko o naukę...

---

Piotr Paszkowski
- u
rodzony pod koniec XX wieku student psychologii i filozofii, pasjonat gór i muzyki symfonicznej, pacyfista, gej. Nieustannie obserwuje, analizuje i opisuje ludzi i społeczeństwo, lecz - wbrew przykrym wnioskom -uważa się za człowieka szczęśliwego. Pisarz-amator, wielbiciel kultury Kraju Kwitnącej Wiśni, w wolnych chwilach wykonuje tradycyjny taniec japoński.

Przeczytaj też: "Miasto homogenizowane"

Redakcja Queer.pl Autor: Redakcja Queer.pl Pierwszy polski portal ludzi LGBT Pierwszy polski portal przeznaczony dla osób LGBT, założony w 1996 roku.

PODZIEL SIĘ
KOMENTARZE (1)
Komentuj Komentuj HEJT STOP!
Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Monika Pacyfka Tichy (?) 05.12.2017 10:59
Piękny tekst. Chwyta za serce. Pięknie opisane i emocje i trafne obserwacje społeczne. Prawdziwe, niestety.
crashoverride (100) Trójmiasto 27.11.2017 5:01
Dobry tekst. Gratuluję nagrody.

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
Zimna wojna   credits CC0 1.0 Fot. za: pixabay
REKLAMA
REKLAMA

© 1996-2017 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku