logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
18.12.2017    STARTSKLEPKONTAKT

...
22
12
42

Jestem osobą transpłciową. I nie, "nie jestem chory"

I nie, nie urodziłem się w niewłaściwym ciele

Dodano: 20.11.2017, Aktualizacja: 20.11.2017

Trwa Trans Awareness Week – tydzień, który ma służyć podnoszeniu świadomości na temat różnorodnych doświadczeń osób transpłciowych. Gdy zapytasz przypadkową osobę, kim jest osoba transpłciowa (wykluczając oczywiście transfobiczne odpowiedzi) usłyszysz, że to osoba, która „urodziła się w niewłaściwym ciele”, „kobieta zamknięta w ciele mężczyzn”, „czy mężczyzna uwięziony w ciele kobiety”.

- Anton Ambroziak -

Za tą konkluzją pojawi się westchnienie, grymas na twarzy, współczucie. Pamiętam jedno z pierwszych spotkań z Wiktorem Dynarskim – wtedy osobą prezesującą fundacji Trans-Fuzja. Zapytałem go o stosunki sąsiedzkie w budynku, w którym mieści się biuro fundacji. Najpierw rzucił dowcipnie, że wypadają nieźle na tle Ruchu Narodowego, który również ma siedzibę w tej samej bramie. Potem opowiedział mi o rozmowie z sąsiadem, w której ten chciał dać wyraz wsparciu dla osób transpłciowych. Powiedział (plus minus): „Te osoby trans to jeszcze rozumiem. Współczuję im – takie się już urodziły, nic nie mogą z tym zrobić. Ale pedała to bym zajebał”. Ta ilustracja – kto ma wybór a kto go nie ma – od kilku miesięcy pomaga mi przetrwać zawsze wtedy, gdy poprawiam osoby, które zwracają się do mnie w złych zaimkach, a w odpowiedzi dostaję: przechyloną głowę i poklepywanie po ramieniu.

Narracja, którą po angielsku nazywa się „born in the wrong body” jest pełnoprawna jeśli opisuje czyjeś doświadczenie. Wtedy nie należy z nią dyskutować. Problem pojawia się wtedy, gdy monopolizuje ona debatę publiczną. Rozumiem, że można ją też potraktować jako komunikacyjny skrót rozładowujący napięcia i konflikty społeczne. Osobisty wybór jako strategię przetrwania. Ale dla mnie ma ona wiele mankamentów.

Po pierwsze, po drugie – nie mają zwyczajowej kolejności – można je ze sobą mieszać jak w worze i dopiero jako całość stanowią obraz, który odpowiada na pytanie „what’s wrong in the born-in-the-wrong-body discourse„? A tak naprawdę, to tylko pretekst, żeby ulało mi się w odpowiedzi na pytanie „what’s wrong with the discourse„? Ogólnie.

Po pierwsze, ustawia nas – jako osoby transpłciowe – na pozycji ofiary. To stygmatyzuje i odbiera poczucie sprawczości. Jest elementem, który może prowadzić do dysforii, u osób które jej nie odczuwają. Działa na prostej zasadzie „skoro inni mi współczują, to musi być ze mną coś nie tak”. Dlaczego jeszcze się uśmiecham? Nie mam pojęcia.

Po drugie, wspiera medykalizację debaty publicznej. Skoro urodziłeś_urodziłaś się w niewłaściwym ciele to na pewno potrzebujesz pomocy specjalistów. Ba, nie tylko specjalistów. Jako mniejszość, jako ofiara (patrz punkt jeden), dla której w talonach mamy tylko współczucie – bo przecież nie oddamy kawałka naszego tortu z napisem „przestrzeń do wypowiadania się” – potrzebujesz obrońców. Oddanych i zaangażowanych rzeczników twojej sprawy. I w kolejce już ustawiają się zastępy psychologów_psycholożek, seksuologów_seksuolożek, psychiatrów, badaczy_badaczek ludzkiej tożsamości i seksualności (bo to zawsze trzeba w pakiecie), polityków_polityczek, samozwańczych ekspertów i ekspertek, a także oddanych sprawie dziennikarzy i dziennikarek. Z tymi ostatnimi podzielam od dłuższego czasu profesję, dlatego poświęcę im trochę więcej czasu. Ostatnio dostałem propozycję coming-outowego wywiadu do poczytnego magazynu mediów głównego nurtu. Znajome redaktorki zastanawiały się czym uzupełnić numer, żeby dać „pełny obraz”. Wszystkim przyszło do głowy to samo: „koniecznie jakiś dobry specjalista”. Długo siłowałem się na argumenty próbując obrazowo – tak jak dziennikarze lubią najbardziej – wytłumaczyć co jest nie tak z takim skrótem. Pogoń za kompetencjami, gdy chcesz opisać różnorodność doświadczeń nie jest konieczna. Nikt nie wie lepiej, co to znaczy być osobą transpłciową od nas. Niestety, nikt z nas nie udzieli Wam(nam) dziennikarze jednej, prostej odpowiedzi na to pytanie. Ile osób, tyle doświadczeń. Jak to zmieścić w jednym numerze? Może nie zakładajmy, że zamkniemy czyjeś doświadczenia i cały temat na dwóch stronach, a na pewno uda się coś wspólnie wymyślić. Wystarczy chcieć.

Po trzecie, ta narracja wszystkie doświadczenia sprowadza do ciała. A jeśli powiesz, że bierzesz hormony nagle całe twoje życie zaczyna być o zaroście lub jego braku, mięśniach, biodrach, głosie. A inni mierzą (swoją miarką) „czy już dość męsko/kobieco czy jeszcze nie”. Tym też osoby próbują usprawiedliwić naruszanie czyichś granic. „Skoro jesteś tylko ciałem to chyba mogę spytać co masz między nogami?”. Nie kolego i koleżanko, takich pytań nic nie usprawiedliwia. Tak samo nic nie usprawiedliwia pytania o to jak daleko chcesz pójść w swojej tranzycji.

Po cztery, skoro tak robi (patrz punkt trzeci) to i wyrzuca poza margines wszystkie doświadczenia, które w zwrocie „born in the wrong body” się nie zawierają. No bo co jeśli osoba akceptuje swoje ciało? Jeśli nie uznaje binarnego podziału kobieta-mężczyzna? Jeśli nie ma zamiaru dokonywać medycznej korekty? Jeśli ma w dupie normy męskości i kobiecości? Jeśli swoje doświadczenie opiera na samostanowieniu, a nie wypełnianiu oczekiwań społecznych? Czy jest wtedy „mniej trans”? Gdzie w ogóle jest dla niej przestrzeń? Dyskurs, który fetyszyzuje ciało wyklucza. Może krzywdzić też np. ze względu na klasę. Głównymi powodami niedecydowania się na korektę medyczną w Polsce są czynniki finansowe i brak społecznej akceptacji. Jeśli w takim przypadku nadal słyszysz, że wszystko jest o twoim ciele i nie jesteś dość trans dopóki nie przejdziesz jedynki, dwójki,… to jak masz się k... czuć? Takie podejście często też kaleczy nasz aktywizm. Skupiamy się na kwestiach medycznych i rzeczniczych, zapominając o społeczności, która jest różnorodna.

I wreszcie, to że jestem osobą trans nie znaczy, że zawsze musimy ze sobą o TYM rozmawiać. Nie ograniczaj mnie pytaniami tylko do tego komponentu mojej tożsamości. There’s much more!

Droga cis-osobo, następnym razem, zanim nazwiesz komuś jego doświadczenie w zupełnie nieadekwatny sposób, przypomnij sobie mój tekst. Pomyśl, czy „w dobrej wierze” kogoś nie skrzywdzisz.
Ekspercie, ekspertko – gdy dostaniesz propozycje opowiedzenia o osobach transpłciowych – w fajnym panelu, w radiu, gazecie, na manifestacji czy wieczorku filmowym – przypomnij sobie czy nie znasz osób transpłciowych, które mogłyby to zrobić.
Dziennikarzu, dziennikarko – jeśli zależy ci na oddaniu jak najpełniejszego obrazu – a nie tylko powielaniu klisz, dobrym tytule i wielu lajkach – wspomnij mnie i do zrobienia materiału zaproś osoby o różnym doświadczeniu.
Jednak przede wszystkim ten tekst jest dla wszystkich osób transpłciowych. I to Tobie i Tobie chciałem powiedzieć, że zanim nie zacząłem drążyć i szukać, nie czułem żeby coś w narracji o transpłciowości było o mnie. Jeśli też tak czujesz, to wiedz, że z Tobą jest wszystko okej!
I drogie osoby, które czujecie, że „coś jest z Wami nie tak”, „jesteście chore”, czy „urodzone-w-złym-ciele”. Nie musicie! To społeczeństwo, w którym żyjecie jest chore – nie Wy!

Anton Ambroziak – osoba niebinarna, transchłopak, feminista, lewak, dziennikarz, redaktor, w sercu zawsze – aktywista (kolejność przypadkowa)

Tekst pierwotnie ukazał się w "Codzienniku Feministycznym". Dziękujemy za zgodę na przedruk!
Redakcja Queer.pl Autor: Redakcja Queer.pl Pierwszy polski portal ludzi LGBT Pierwszy polski portal przeznaczony dla osób LGBT, założony w 1996 roku.

PODZIEL SIĘ
KOMENTARZE (42)
Komentuj Komentuj HEJT STOP!
Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
me too (?) 10.12.2017 13:24
Pest:


Wolałem używać słowa "transseksualizm" ze względu na moją niechęć do transpłciowości jako nazwy-parasolki, a tak jest chyba najczęściej rozumiana.


Mam tak samo. Ta parasolka to ogromna krzywda.
Pest (22) Kraków 10.12.2017 0:31
shingao:
PS. Termin "transseksualizm" za bardzo seksualizuje, czy wręcz pornografizuje tematykę tożsamości płciowej. Bycie osobą trans nie określa czyiś zachowań łóżkowych, zachowań seksualnych.


W sumie po przemyśleniu sprawy zgadzam się, że termin "transpłciowość" jest dużo bardziej adekwatny. Wolałem używać słowa "transseksualizm" ze względu na moją niechęć do transpłciowości jako nazwy-parasolki, a tak jest chyba najczęściej rozumiana.
SyntetycznyWilk (?) 05.12.2017 21:22
Nie może nastąpiła jakaś zmiana definicji transchłopak ale to odnosi się do osób transseksualnych ale od jakiegoś niepokojący trend mieszania doświadczeń niebinarnych i trans..to jest szkodliwe.
"No bo co jeśli osoba akceptuje swoje ciało?" Hmm..w taki razie nie jesteś transchłopakiem bo im raczej dość mocno przeszkadza dysforia, kurde niektórzy od tego popełniają samobójstwo. Takie pisanie to wyraz ignorancji i braku szacunku, osoba która nigdy nie doświadczyła dysforii i nie ma zamiaru szprycować się hormonami (jasne są tacy co nie mogą bo zdrowie i to jest zrozumiałe) dumnie staje i zaczyna pisać o swoich doświadczeniach trans..no WTF. Tak samo z tymi bzdurami ,że to nie choroba itp sory ale skoro poczucie przynależności do odmiennej płci jest w 100% normalne to z jakiej racji tacy ludzie mieliby uzyskać pomoc od lekarzy, pomijam fakt jak ta 100% normalna przecież rzecz może kogoś skłonić do samobójstwa.
Podsumowując autorze nie pisz więcej czegoś takiego bo tak jak sam napisałeś nie nie urodziłeś się w złym ciele, pisz sobie o non-binary.
psom na pożarcie (?) 02.12.2017 23:39
Wystarczy wspomnieć, że osoba "transseksualna" może być aseksualna, i już mamy zonk.
shingao (31) Szczecin 02.12.2017 23:26
PS. Termin "transseksualizm" za bardzo seksualizuje, czy wręcz pornografizuje tematykę tożsamości płciowej. Bycie osobą trans nie określa czyiś zachowań łóżkowych, zachowań seksualnych.
shingao (31) Szczecin 02.12.2017 23:21
Pest:
1. To, jak często dane słowo jest używane, w żaden sposób nie wpływa na to, czy jest poprawne czy nie. Poza tym słowa "transseksualistki", "transkobiety" czy "transseksualne kobiety" pojawiają się od lat w wypowiedziach ludzi związanych z tematem.


To, że coś robi się od lat, nie oznacza, że robi się to dobrze. W języku polskim nie powinno się używać słowa "transseksualizm", ponieważ znaczenie tego terminu odnosi się do płci, a nie seksualności. Za bardzo kojarzy się z orientacją seksualną. Nie powinniśmy bezmyślnie zapożyczać terminów z języka angielskiego. Czym innym jest sex w j. angielskim, a czym innym seks w języku polskim.

Kwestie związane z transpłciowością są trudne i aby móc je w sposób jasny przedstawić laikom (od których zależy poprawa sytuacji osób trans) powinniśmy używać terminów, które nie wprowadzają w błąd.
Pest (22) Kraków 30.11.2017 18:32
zła:
Jako że z panią wkurzoną pozamiatane, ( nie wysilałabym się jakbym zauważyła w porę tę pisownię słowa oryginał, albo potworek językowy "wymyśleć", no cóż, strata czasu) to odniosę się jeszcze do Pesta:


Pest:
No już bez przesady. W języku polskim zwyczajowo używa się męskiej formy rzeczownika w liczbie mnogiej, gdy w grupie znajdują się zarówno mężczyźni i kobiety. [...]Taki zarzut byłby właściwy, gdyby k/m w ogóle nie istnieli.


Pozwoliłam sobie skrócić, ale nie masz racji. W liczbie mnogiej, mało gdzie można spotkać określenie "transki" albo inne określenie nacechowane żeńsko. Podejrzewam, że nawet nie istnieje i stworzyły je same zainteresowane. I zawsze są to transseksualiści. "Nie wszyscy transseksualiści decydują się na usunięcie penisa". "Spotyka to wielu transseksualistów noszących spódnicę". No sorry to tyczy tylko m/k, mimo to określa się je ( ich) trannsseksualistami. Taki rodzynek można jeszcze znaleźć nawet w książce, która traktuje o dyskryminacji osób trans płciowych w pracy. No właśnie, niby o transpłciowych a więc z definicji transwestytach również, a w całej książce mówi się o zmianie dokumentów, czego transwestyci nie robią raczej. Tak jest to pomieszane.


Ale z czym konkretnie się nie zgadzasz? Bo Twój komentarz nie ma żadnego związku z moim. Mimo wszystko:
1. To, jak często dane słowo jest używane, w żaden sposób nie wpływa na to, czy jest poprawne czy nie. Poza tym słowa "transseksualistki", "transkobiety" czy "transseksualne kobiety" pojawiają się od lat w wypowiedziach ludzi związanych z tematem.
2. Co masz na myśli pisząc, że to słowo nie istnieje i "stworzyły je same zainteresowane"? To skąd się biorą drzewa, zbieramy je z drzew czy wyławiamy z rzek? Wszystkie słowa zostały stworzone i wraz ze zmieniającym się światem, odkrywaniem czy akceptowaniem kolejnych zjawisk będą pojawiać się nowe.
3. Nie wiem, o jakiej książce mówisz i nie wiem, w jakich kontekstach padały te określenia. Zresztą nawet jeśli zostały faktycznie użyte niepoprawnie, to punkt pierwszy jest wciąż aktualny.
shingao (31) Szczecin 29.11.2017 20:09
"Zła, wkurzona i zdenerwowana". Dobry tytuł na film. Mógłby to być western będący kobiecą wariacją na klasyk "Dobry, zły i brzydki" z Clintem Eastwoodem, albo jakaś komedia o kobietach na skraju załamania nerwowego (coś w styli Almodovara).
zła (?) 29.11.2017 12:06
Jako że z panią wkurzoną pozamiatane, ( nie wysilałabym się jakbym zauważyła w porę tę pisownię słowa oryginał, albo potworek językowy "wymyśleć", no cóż, strata czasu) to odniosę się jeszcze do Pesta:


Pest:
No już bez przesady. W języku polskim zwyczajowo używa się męskiej formy rzeczownika w liczbie mnogiej, gdy w grupie znajdują się zarówno mężczyźni i kobiety. [...]Taki zarzut byłby właściwy, gdyby k/m w ogóle nie istnieli.


Pozwoliłam sobie skrócić, ale nie masz racji. W liczbie mnogiej, mało gdzie można spotkać określenie "transki" albo inne określenie nacechowane żeńsko. Podejrzewam, że nawet nie istnieje i stworzyły je same zainteresowane. I zawsze są to transseksualiści. "Nie wszyscy transseksualiści decydują się na usunięcie penisa". "Spotyka to wielu transseksualistów noszących spódnicę". No sorry to tyczy tylko m/k, mimo to określa się je ( ich) trannsseksualistami. Taki rodzynek można jeszcze znaleźć nawet w książce, która traktuje o dyskryminacji osób trans płciowych w pracy. No właśnie, niby o transpłciowych a więc z definicji transwestytach również, a w całej książce mówi się o zmianie dokumentów, czego transwestyci nie robią raczej. Tak jest to pomieszane.
zdenerwowana (?) 28.11.2017 17:56
Wkurzona- orginał.:

Dlaczego kradniesz ludziom nicki na różnych portalach, jesteś zbyt tępa , aby wymyśleć coś własnego?


Tępa to chyba Ty jesteś. Zwyczajowo używam podpisów nacechowanych emocjami, ten artykuł mnie wkurzył, a że jestem kobietą, to dałam wkurzona. No wielce popisałaś się kreatywnością przy wymyślaniu nicku, że teraz masz pretensje jak ktoś użyje. Opatentuj sobie. I zgłoś mnie koniecznie na policję, bo Ci przecież Twoją własność twórczą ukradłam. A czemu na różnych portalach, to ja już wolę nie wiedzieć. Co za ludzie...

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
REKLAMA
REKLAMA

© 1996-2017 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku