logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
26.05.2017    STARTSKLEPKONTAKT

...
51
5
20

Zbierają na ślub za granicą

Poznajcie historię Malwiny i Dominiki

Dodano: 10.05.2017, Aktualizacja: 10.05.2017

Polskie prawo uniemożliwia parom LGBT zawieranie związków, tym samym odbierając nam możliwość normalnego funkcjonowania. W świetle polskiego prawa jesteśmy dla siebie obcymi osobami - podkreślają Malwina i Dominika, które bardzo chcą wziąć ślub w Szkocji. Potrzebują 2 tys. złotych - w tym celu zorganizowały zbiórkę na Pomagam.pl. Nam opowiadają swoją historię: o braku akceptacji ze strony matki, wspólnym szczęściu i coming outach, które wciąż przed nimi.

Chcecie podzielić się własną historią?
PISZCIE DO NAS!

Ja mam na imię Malwina, a moja partnerka Dominika. Dzielą nas 3 lata. Poznałyśmy  się w lutym 2015 roku, najpierw trochę ze sobą pisałyśmy, później często rozmawiałyśmy przez telefon. Na szczęście dzieląca nas odległość nie była bardzo duża. Każde kolejne spotkanie pozwalało nam coraz lepiej się poznawać i coraz bardziej do siebie zbliżyć. Niestety żadna z nas wówczas jeszcze nie wyszła z szafy.

Rodzina

Pomimo iż dawałam od dawna mojej Matce sygnały, że mężczyźni mnie nie interesują, historia mojej znajomości z Dominiką stawała się z każdym tygodniem coraz trudniejsza. Udawało się nam spotykać głównie dzięki temu, że w weekendy przyjeżdżałam do Warszawy na kurs. Chciałam Dominikę wprowadzić do mojego życia, więc próbowałam jak z koleżanką - rozmawiać z nią przez telefon z mojego domu, trochę też powiedziałam Matce o Dominice. To niestety był mój ogromny błąd. Jej zachowanie zmieniło się w stosunku do mnie diametralnie, potrafiła zadzwonić do hostelu, czy tam nocuję, szukała Dominiki i jej rodziny w Internecie, nie mogłam nawet swobodnie korzystać z telefonu.

Sytuacja jeszcze bardziej zaogniła się, kiedy postanowiłam wyjechać w wakacje z Dominiką na parę dni do Gdańska na urlop. Wtedy zaczął się koszmar. Matka nie mogła znieść myśli, że to nie z nią wyjeżdżam, a z Dominiką. Sytuacja w moim domu stała się strasznie napięta, w kierunku Dominiki cały czas słyszałam wyzwiska, a Matka nie odstępowała mnie praktycznie na krok.

W sierpniu 2015 roku wyprowadziłam się z domu i zamieszkałam wspólnie z Dominiką. Dzięki niej podjęłam pracę w tej samej firmie. Niestety nie trwało to długo. Matka ciągle do mnie wydzwaniała, nie chciała dać za wygraną. W końcu wyłączyłam telefon. Nie chciałam pozwolić, żeby Matka zniszczyła nasz związek, nie chciałam, żeby Dominika przeze mnie cierpiała. Któregoś dnia Matka zjawiła się u nas w pracy, wtedy też poznała Dominikę. Akurat tego dnia jechałyśmy do Lambdy do psychologa, bo już nie dawałam sobie z tym wszystkim rady. Matka nie chciała nas zostawić i ostatecznie poszła tam z nami. Wtedy jeszcze bardziej pokazała na co ją stać. Uznała mnie za nienormalną. Całe jej zachowanie bardzo bolało i kosztowało nas dużo stresu, łez i nerwów. Nie znałam jej takiej i nie wiedziałam, że stać ją na takie zachowanie. Po opuszczeniu Lambdy Matka nie chciała nas zostawić, tylko jakimś cudem udało się nam w końcu dotrzeć do metra. Matka jednak nie chciała odpuścić, zobaczyłyśmy ją z góry w metrze, że nas szuka. Uciekłyśmy. Biegłyśmy przed siebie, jak najdalej, przebiegłyśmy nawet przez jezdnię na Marszałkowskiej... Ten strach... Nigdy go nie zapomnimy... Przez wiele dni jeszcze Matka do mnie pisała smsy, wiadomości na Facebooku, wydzwaniała, wielokrotnie szantażowała mnie samobójstwem, kierowała wyzwiska w kierunku Dominiki, groziła, że ją zniszczy. Mówiłam jej i pisałam, że jeżeli nie akceptuje naszego związku to nie mamy o czym rozmawiać, że kochamy się i nie pozwolimy zniszczyć naszego związku. Matka nie odpuszczała. Zmusiło mnie to do zerwania kontaktu z nią dla naszego wspólnego dobra, dobra mojego i Dominiki.

Moja młodsza Siostra zareagowała zupełnie inaczej. Zaakceptowała mój wybór, nasz związek, zaakceptowała Dominikę. Jej stosunek do nas jest zupełnie inny. Jeszcze przed Bożym Narodzeniem wysłałam do Matki opłatek. Jednak jej reakcja pokazała, że mimo upływu czasu nic się z jej strony nie zmieniło. Wiem to od Siostry, która przyjechała do Niej na Święta: Matka próbowała odkryć po stemplu na liście, gdzie mieszkam... Potem niby zapraszała nas na Święta, czasem pisze, że chce się spotkać, bo jest w szpitalu. Od Siostry wiem, że wszystko jest ok, ale pod kątem mojego związku z Dominiką niewiele się zmieniło. Pewnie już nigdy nie zobaczę rodzinnego domu, miasta, ani nie odzyskam rzeczy, które tam w większości pozostawiłam, nie spodziewając się takiego obrotu sytuacji  i wyprowadzając się z jedną tylko walizką. Z Matką zawsze łączyła mnie dobra, przyjacielska i bezkonfliktowa relacja. Dzisiaj wiem, że to raczej była z jej strony kontrola, traktowanie mnie jak swoją własność.

Coming out

Jeżeli chodzi o Dominikę to nie ujawniła jeszcze swojej orientacji przed rodziną. Dla nich jesteśmy koleżankami i, pomimo że razem przyjeżdżamy do jej domu, to mogą się jedynie domyślać co nas łączy. Dominika nie może się jeszcze ujawnić, dlatego nie umieszczamy wspólnych zdjęć na naszych profilach. Dodałyśmy w naszej akcji to jedno zdjęcie, do którego mamy ogromy sentyment: nasze pierwsze wspólne Święta. Z Warszawy już dawno wyprowadziłyśmy się – pomimo że spędziłyśmy tam wiele wspaniałych chwil, zbyt wiele mamy też stamtąd negatywnych i niemiłych wspomnień. Trochę czasu zajęło nam szukanie tego swojego miejsca na ziemi (Szkocja, Poznań, pomorskie), ale w końcu je znalazłyśmy. Obecnie planujemy powiększenie naszej dwuosobowej rodziny – niedługo w naszym życiu pojawi się 4-tygodniowe kocie maleństwo. 

Ślub

Dzisiaj naszym ogromnym marzeniem jest sformalizowanie związku. I pomimo że Polska takich ślubów nie uznaje, dla nas jest to przypieczętowanie naszego związku i łączącego nas uczucia. Dlaczego akurat ślub w Szkocji? Szkocja jako jedyna umożliwia zawarcie związku osobom LGBT bez najmniejszego problemu. Wystarczy przetłumaczony akt urodzenia i zarezerwowanie daty w urzędzie.

Niestety koszt ślubu to ok. 625 zł, do tego dochodzi koszt tłumacza,  przelotu i noclegu. Bez wsparcia z zewnątrz nasze marzenie niestety nie ma szans na realizację. Myślimy też o wyjeździe z Polski, kiedy już nasza sytuacja się ustabilizuje.

Jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwe, kochamy się i nie pozwolimy nikomu zniszczyć naszego związku, naszej miłości. Wierzymy, że kiedyś nasze marzenia się spełnią – w końcu o sobie też marzyłyśmy i dzisiaj jesteśmy razem. Po prostu trzeba cierpliwie czekać.

Jeżeli chcecie pomóc spełnić marzenie Malwiny i Dominiki: możecie to zrobić na stronie POMAGAM.PL

Redakcja Queer.pl Autor: Redakcja Queer.pl Pierwszy polski portal ludzi LGBT Pierwszy polski portal przeznaczony dla osób LGBT, założony w 1996 roku.

PODZIEL SIĘ
KOMENTARZE (20)
Komentuj Komentuj HEJT STOP!
Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Death_beds (20) Bydgoszcz poniedziałek 0:56
Hmm.. mi się też marzy ślub, również przeszłam w życiu tyle co mało kto. I co? Muszę zagryźć zęby, zacisnąć pasa i odkładać. No, niestety ale takich osób jak ja może być sporo.
Linbix (20) Poznań 15.05.2017 20:38
sumire-san:
Ja razem z moją partnerką cztery i pół roku temu wzięłyśmy ślub w Krakowie. Zwyczajnie, nocą w Nowy Rok nad Wisłą. Symboliczny, gdyż nie było urzędnika; mistrzem ceremonii została moja przyjaciółka. Byli jednak świadkowie, obrączki oraz - co najważniejsze - uroczysta przysięga.
Koszt imprezy praktycznie zerowy. Po ceremonii zaślubin zaprosiłyśmy kilku gości na skromny, weselny poczęstunek. Są się? Pewnie, że są! Liczy się intencja.
Papierologią zajmiemy się w swoim czasie :) Musimy rozejrzeć się za dobrym prawnikiem.


Symboliczne jest piękne :) !
sumire-san (32) Kraków 15.05.2017 13:57
Ja razem z moją partnerką cztery i pół roku temu wzięłyśmy ślub w Krakowie. Zwyczajnie, nocą w Nowy Rok nad Wisłą. Symboliczny, gdyż nie było urzędnika; mistrzem ceremonii została moja przyjaciółka. Byli jednak świadkowie, obrączki oraz - co najważniejsze - uroczysta przysięga.
Koszt imprezy praktycznie zerowy. Po ceremonii zaślubin zaprosiłyśmy kilku gości na skromny, weselny poczęstunek. Są się? Pewnie, że są! Liczy się intencja.
Papierologią zajmiemy się w swoim czasie :) Musimy rozejrzeć się za dobrym prawnikiem.
fora (?) 15.05.2017 3:04
gik:
A my zebraliśmy i jedziemy do Australii. Wszystko załatwiamy tam, ale suknię mamy od naszej Violi Piekut.
Pozazdrościć. Ile daliście za suknię?
Ray (?) 13.05.2017 20:17
Kurczę... Nie dziwcie się, że ludzie nie mają postawy "hurrraaaa!". Nie miałyście lekko, zgadzam się. Tylko niestety, życie ma to do siebie, że w pewnym momencie trzeba się wziąć ostro za nie. Nie piszę tego żeby Was krytykować, życzę Wam jak najlepiej. Po prostu nie rozumiem waszej postawy... Nie chcę Wam zaglądać w portfele. Jesteście w takiej a nie innej sytuacji, tylko czy nie lepiej poczekać na lepszy moment? Z tego co piszecie sytuację macie nie stabilną. Czy wydanie 2 tysięcy na ślub który oprócz pięknych wspomnień, zupełnie nic prawnie Wam w Polsce nie da jest dobrym pomysłem? Chcecie coś udowodnić? Wiecie, na postawie "cały świat jest zły" daleko nie zajdziecie. Przeżyłem wiele, łącznie z bezdomnością, bezrobociem, pracą na czarno po kilkanaście godzin dziennie za marne pieniądze. Przetrwałem, wychodzę na prostą. I nie, nie chodzi mi o "miałem źle to inni niech też mają", zwyczajnie, jak mnie na coś nie stać to zaciskam zęby i odkładam, a jak już wcześniej wspomniano, 2 000 to nie 20 000, spokojnie można odłożyć. I pisze to jako osoba utrzymująca się sama i pracująca za najniższą krajową.

Marzenia są piękne, trzeba tylko racjonalnie do nich podchodzić.
Ylka (?) 13.05.2017 15:00
gik:
A my zebraliśmy i jedziemy do Australii. Wszystko załatwiamy tam, ale suknię mamy od naszej Violi Piekut.
To widze że sporo odłożyliście, bo te suknie nie należą do najtańszych...
AnnMadax (32) kołobrzeg 13.05.2017 13:29
One są dowodem na to że dla miłości są wstanie nawet żebrać i ja je podziwiam to piękna miłość
gik (?) 12.05.2017 15:18
A my zebraliśmy i jedziemy do Australii. Wszystko załatwiamy tam, ale suknię mamy od naszej Violi Piekut.
Jola93 (38) Wrocław 12.05.2017 8:47
Ciekawa opcja. W sumie spoko.
DunkelEngel (?) 11.05.2017 23:33
Malwina Barbara:
roose
Tu nie opisałyśmy całej swojej historii, jest to tylko jej niewielka część, nie opisałyśmy tu wszystkich problemów, z którymi musiałyśmy się przez te dwa lata zmierzyć. Po tym jak Matka przyjechała do nas do pracy nie mogłyśmy tam więcej wrócić. Tylko osobie nie znającej polskich realiów może wydawać się, że w Polsce od tak, z dnia na dzień, można znaleźć, czy zmienić pracę. Problemy zdrowotne, z którymi musiałam się zmierzyć spowodowały, że przez dobrych kilka miesięcy pozostawałyśmy bez pracy, a oszczędności topniały. Gdyby nie Dominika, jej wsparcie i opieka pewnie nie byłoby mnie już na tym świecie... Kiedy podjęłyśmy pracę za ówczesną stawkę 12 zł brutto przy koszcie wynajmowania mieszkania (ok. 1500 zł ze wszystkimi opłatami, skromne jedzenie, bilety) nie zostawało już praktycznie nic. Dlatego wyjechałyśmy do Szkocji. Nie udało się. Szukałyśmy więc na nowo miejsca w Polsce. Teraz wiemy, że je znalazłyśmy, czujemy, że w końcu nasze życie chociaż pod tym kątem zmieniło się na lepsze i w jakimś sensie ustabilizowało. Jednak pracując na umowie śmieciowej i wynajmując mieszkanie niewiele jest się w stanie odłożyć. Nie każdy może liczyć na ciepłą posadkę. Żyjemy skromnie, ale mamy prawo marzyć. I takim marzeniem jest dla nas sformalizowanie naszego związku. To nie są jakieś fanaberie, kaprysy, czy naciąganie. Jeżeli ktoś nie chce nie musi nam pomagać i od razu zalewać falą krytycyzmu. Każdemu kto nas rozumie i zechce wesprzeć, będziemy wdzięczne nawet za symboliczną złotówkę, za którą dziękujemy z całego serca.

Dzięki za poprawienie humoru. Po przeczytaniu tego komentarza czuje się jak mistrz zaradności. 23 lata po ogólniaku. Udało mi się poradzić sobie w Anglii. Po pewnych decyzjach osobistych znów jestem w Polsce. Jakoś też mam prace. Może różnica polega na tym, że matka Cie kontrolowała i możesz mieć wyuczoną bezradność. Pogadaj o tym z psychologiem. Mnie wyrwanie się spod kontroli kosztowało całkowitą obojętność. Dosłownie całkowitą, moją matkę nie obchodziło nawet czy kasy starcza mi na jedzenie. Obecnie ciesze się że się ze mną nie kontaktuje, bo mój portfel źle wspomina nasze w sumie stosunkowo niedawne spotkanie. Mimo wszystko duma nigdy nie pozwalała mi prosić się o pieniądze.

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
Zbierają na ślub za granicą Fot. za: pomagam.pl/slubszkocja
REKLAMA
REKLAMA

© 1996-2017 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku